Zrobiłem działającą bombę. Zajęło mi to dwa dni, jak czegoś nie wiedziałem to szukałem w internecie. Bomba to plastikowa walizeczka 20x27x7 cm. Z przodu są trzy diody: zielona - Stand by, żółta - Armed, i czerwona - BOOM!!!
Po otwarciu pokrywy walizeczki układ się samoczynnie uzbraja i nie można go wyłączyć dostępnym mikrowyłącznikiem. Próba zdjęcia obudowy układu elektronicznego powoduje ,,wybuch" , czyli zaświecenie czerwonej diody, załączenie syreny i detonację balona. Do rozbrojenia służą pętle z przewodów w 4 kolorach. Przecięcie powoduje wybuch lub rozbrojenie. Dla ułatwienia pracy saperowi jest podana zagadka , odgadnięcie której sugeruje kolory przewodów do przecięcia. Układ zbudowany jest na dwóch miniaturowych przekaźnikach na nap. 4,5 - 6 V z samopodtrzymaniem, 2 tranzystorach i kilku elementach biernych. Przekaźniki wyjąłem ze starej rodzieckiej aparatury zdalnego sterowania, ale w sklepie widziałem współczesne, chermetyczne po 7 zł sztuka. Do zasilania zastosowałem pakiet accu Cd-Ni o pojemności 2000 mA, ze względu na znaczny prąd pobierany w momencie włączenia przez drut oporowy odpalający balona. Drut to zwykły DNE 0,15 w emalii, po pierwszym uzyciu emalia odparowała :lol: Drut jest wielokrotnego uzytku, przyklejam go do balona taśmą klejącą. Zamierzam dołączyc w najblizszym czasie układ samodetonacji po czasie 3-5 minut po uzbrojeniu układu, bez licznika niech saper inwestuje w zegarek. 8) W srodku bomby zawsze są przecinaczki do drutu (szkoda zębów sapera). Efekt wybuchu jest głośny i nawet napalony saper usłyszy. Schemat narazie jest na 3 kartkach i w mojej głowie reszta, połączony ,,na pająka" czyli w powietrzu, bez płytki. Prowizorka jest wieczna !!!! Jak opracuję schemat płytki drukowanej to udostępnię.
Autorzy bomby
UKESU & Smart Dad