Rann
Użytkownik-
Posts
95 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Rann
-
Pozwólcie, że coś wyklaruję. Status "gotowe do wysłania" oznacza w GF, że dokumenty do zamówienia (specyfikacja magazynowa/potwierdzenie sprzedaży oraz paragon/faktura) zostały wydrukowane i przekazane na magazyn. Ten status często błędnie interpretowany jest jako "spakowane i czeka na wydanie kurierowi" - tak nie jest, choć być może taki opis statusu zamówienia jest rzeczywiście trochę mało intuicyjny. Takie zamówienie musi zostać jeszcze skompletowane, spakowane i przekazane kurierowi - co może czasem trochę potrwać. Standardowo paczki wysyłane są w ciagu jednego dnia roboczego, ale to tylko własna polityka sklepu - zgodnie z prawem UE, każdy sklep ma 30 dni na wysłanie zamówienia. Jest to również ujęte w regulaminie sklepu, z którym zawsze warto się zapoznać. Oczywiście w najlepszym interesie sklepu leży zawsze, by paczka wyszła jak najszybciej - bo Klient którzy otrzymał swoje zamówienie szybko, to Klient zadowolony. Czasem jednak się zwyczajnie NIE DA nadać paczki w ciągu 24h, mimo najszczerszych starań - za dużo zamówień po weekendzie/sezon urlopowy/epidemia grypy/najazd z jakiegoś urzędu - i wtedy paczka idzie nadal tak szybko, jak to możliwe, jednak z drobnym, raczej przewidywalnym opóźnieniem. I nadal, zaznaczam, zgodnie z prawem ktore obowiązuje KAŻDY sklep internetowy działający na terenie UE. Inna możliwość jest jednak taka, że coś jest z zamówieniem nie tak - czegoś brakuje, adres jest niepełny, coś musimy doprecyzować... możliwości jest multum. Wtedy zamówienie zazwyczaj nadal będzie miało status "gotowe do wysłania", a my staramy się skontaktować telefonicznie z Klientem. I tu powstają schody, bo Klient często nie odbiera... bo jest w pracy, albo w szkole, albo po prostu nie odbiera nieznanych numerów (sam tak robię... nie cierpię jak mi próbują wcisnąć kredyt). Wtedy wysyłamy maila z informacją, ale z mailami też różnie bywa - czasem nie dotrze, czasem z opóźnieniem, czasem odbije się od filtra antyspamowego, czasem się nie zagląda na skrzynkę 2 dni. Z tego względu, jeśli jakieś Wasze zamówienie wisi na "gotowe do wysłania" przez dwa kolejne dni robocze, śmiało dzwońcie na BOK - uzyskacie wszelkie informacje odnośnie zamówienia. I najlepiej dzwonić, bo maile - jak to maile - odczytywane są w kolejności napływania. I czasem na maile z niedzieli wieczór odpisać zdołamy dopiero w środę koło południa. Ale to chyba jasne :)
-
Ja odniosę się do kwestii niezgodności północy topograficznej z magnetyczną. Nie potraktujcie tego proszę jako jakąś złośliwość, ale warto czasem zainwestować trochę czasu w rozpoznanie ;) Deklinacja to jedno, ale do tego owa deklinacja w obrębie masywu Slęży też może pójść sobie na przysłowiowy spacer. Ślęża to bardzo specyficzne miejsce pod wieloma względami, występują tam również silne anomalie magnetyczne - tak stałe jak i okresowe. Na zapytanie w Google "Ślęża anomalie magnetyczne" dostaniecie sporo wyników, tak artykułów branżowych jak i takich nie-do-końca. Tutaj np. jest ciekawa mapa (choć w bardzo słabej jakości): http://januszzagorski.pl/wp-content/uploads/2009/10/lamagnetokompr.jpg Więc to nie była kwestia nieprawidłowości mapy, po prostu gdzieniegdzie igła magnetyczna mogła nieco wariować (zainteresowanym polecam wybranie się na szczyt Raduni - w niektórych miejscach, busola wkazuje tam zawsze na konkretny masyw skalny i nigdzie indziej). Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo, a w takich sytuacjach pozostawało bazować orientowanie mapy na charakterystycznych znakach topograficznych - kompas/busola to nie zawsze najlepszy wyznacznik, a już na pewno nie jedyny ;)
-
Dzięki za sprostowanie. Skupiłem się na twardości "szybki" i zignorowałem kwestię powierzchni, a do tego zastosowałem swoisty skrót myślowy. My bad... umówmy się więc, że odbiegamy trochę od kwestii samych I-vo i mówimy o ochronie wzroku ogółem, a nie o okularach. Gogle o klasie B są bowiem jak najbardziej dostępne :) Co do tego wybuchu atomowego... mogłyby dostać klasę FA: Fallout Approved ;) O dziurawieniu ludzi nie mówię, coś takiego widziałem i w wykonaniu zwykłych kulek... ale historia z BBBMax opisana np. tu http://www.red-alliance.net/forum/index.php?topic=10496.msg103334#new też jest teoretycznie doświadczalnie potwierdzona. Zresztą, podobnych historii jest wiele. Czyli mamy testy kontra testy. Sam takowych nie przeprowadzałem, więc nieptorzebnie swoich trzech groszy wtrącał nie będę, ale osobiście uznaję zwiększoną penetrację w przypadku BBBMax za prawdopodobną. A już na pewno - uznaję za takowy inny sposób oddawania energii przy uderzeniu. No co? Do tego pełen anti-riot i jazda na urbana ;) Zresztą, czy ta pleksa (to słowo samo mi się ciśnie na usta...) czy aż tak bardzo odbiega stopniem paranoi od masek typu full face wywodzących swój rodowód z masek szermierczych? I tak źle i tak niedobrze, jak na mój gust. Co do testów, która kulka bardziej boli... Panowie, kręciliście nowy odcinek Jackassa czy po prostu to lubicie? ;) I jakie były wyznaczniki poziomu bólu? "Szczypie - kłuje - pobolewa - boli - o żesz k... - lubię to! - dawaj jeszcze!"? ;)
-
Wiem, do czego zmierzasz ;) Teoretycznie, klasa F daje Ci ochronę przed stalowym pociskiem o masie 0,86 grama lecącym z prędkością 45 m/s. Teoretycznie, daje to niecałe 0,9 J. Czyli około 300 FPS, mówiąc "po naszemu". Dlaczego więc jest to jakby nie patrzeć klasa najczęściej spotykana, typowa dla większości środków ochrony oczu produkcji Petlora, UVEXa czy Bolle? No cóż, na początek zacznijmy od tego, że jest to odporność minimalna, a kolejny próg jest dopiero na 120 m/s dla znacznikowania B. Czyli około 6,2 J. Oznacza to więc, że większość okularów ma wytrzymałość na uderzenie tym samym pociskiem lecącym z prędkością gdzieś pomiędzy 45/ms a 120 m/s. Czyli np. 100 m/s. Problemem jest kilka zmiennych, które mogę przytoczyć, ale wyliczenia dokładniejsze zostawmy fizykom ;) - prędkość wylotową repliki mierzymy dokładnie na zakończeniu lufy. Już 5 metrów dalej jest ona mniejsza, a co za nią idzie - mniejsza energia. Raczej trzeba być totalnym świrem, żeby strzelać z aż takiego przyłożenia... - pocisk z tworzywa sztucznego jest inaczej zbudowany niż metalowy używany do tworzenia klasyfikacji. Jest sprężysty w pewnym stopniu, więc inaczej oddaje energię. A co za tym idzie - mniejsze zdolności penetracyjne. Doskonałym przykładem jest tu strzelanie z Biovale i zwykłych kulek. Niby ta sama prędkość, ale spustoszenie zupełnie inne. - ten sam pocisk rotuje w locie (efekt Magnusa - działanie HU) co znów oznacza, że inaczej oddaje energię. Bawiliście się kiedyś na "bączkach"? Bączek, rotując, gdy uderza w przeszkodę "odskakuje" od niej. Przedmiot o tej samej masie i prędkości (a co za tym idzie - energii) uderzając w przeszkodę odda energię inaczej. To samo ma miejsce w kulkach, choć na sporo mniejszą skalę. Z powyżej podanych powodów, jakkolwiek by to kuriozalnie nie brzmiało, "żul żulowi nierówny" ;) Fizykiem nie jestem, więc to trochę taka "chłopska wiedza". Jeśli ktoś chce mnie poprawić/zmienić/zasugerować, to dawać. Dexterkrak, oczywiście niemniej zgadzam się z Tobą, że na Fki trzeba uważać. Okulary o znacznikowaniu F produkowane przez Peltora, UVEX czy Bolle (by wymienić tylko najpopularniejsze sprawdzone firmy) można uznać za bezpieczne. Spokojnie wystarczą na nasze potrzeby. Jednak sam wymóg względnie łatwo jest spełnić, więc można np. spotkać okulary szlifierskie w Castoramie, które o ile mają odpowiednią odporność by dostać Fkę, o tyle mogą być przy dolnej granicy zaliczenia. Niemniej, jeśli ktoś chce i może zaopatrzyć się w ochronę oczu klasy B czy A, to może nawet w AT. Jego wola - bezpieczeństwa nigdy za wiele, o ile nie popadamy w paranoję. A podsumowując całość i wracając do głównego wątku: osobiście, okularów nie testowałem od 2 lat. Trzymam się jednego modelu, jednej marki, jako sprawdzonego. I choć wymieniam sztuki, to po prostu jestem pewny jakości samego produktu i indywidualnie kolejnych par nie testuję :) Sam korzystam z Peltor Maxim Ballistic, ale I-vo można postawić na równi z nimi. Sprawdzony model stosowany od bardzo, bardzo dawna. Jeśli jestes pewien źródła pochodzenia, testy możesz sobie darować :)
-
Z tym "przestrzeliwaniem" okularów to na dwoje babka wróżyła. Z jednej strony jak najbardziej poprawny nawyk, z drugiej jednak nawet taki całkowicie zdany test może zakończyć się uszkodzeniem struktury, co w mało prawdopodobnym przypadku (acz pamiętajcie o prawach Murphy'ego) gdy kolejna kulka, tym razem w polu, trafiłaby w to samo miejsce, może doprowadzić do penetracji. Teoretynicze, jeśli chcesz testować okulary, powinieneś zakupić 2 pary z tego samego źródła (by mieć pewność że to ta sama klasa towaru): jedne przetestować do granic możliwości i wyrzucić/położyć na półce, a drugie stosować w polu. Jednocześnie, po każdym solidniejszym oberwaniu po okularach niektórzy zwykli je wymieniać... czy to logiczne, czy kwestia paranoi, pozostawiam już Waszej ocenie. Sam zmieniam okulary średnio raz na pół roku (o ile nie wymagają częstszej zmiany) dla wszelkiej pewności. Jednocześnie, jeśli źródło zakupu jest pewne (oficjalny dystrybutor, papiery są w porządku itd.) to domowe testy możesz sobie darować. Już sam certyfikat jaki dane okulary posiadają zaświadczający, że posiadają one wspłczynnik wytrzymałości F lub wyższy powinien wystarczyć. Zdecydowanie uważam, że hi-techowe laboratoryjne testy przeprowadzane przez producentów są o niebo bardziej miarodajne i wiarygodne, niż test "strzel z 500 FPS z 50 cm".
-
Odradzam. System RMA służy do zgłaszania reklamacji w postaci uszkodzonego towaru, wady produktu etc. i obsługiwany jest przez dział serwisowy. Sam wpis w RMA nic nie znaczy, jeśli nie zostaje do niego przypisany zwrócony towar. Wpis taki więc może sobie wisieć i wisieć, dopóki paczka o takim samym numerze zgłoszenia nie trafi do firmy. Jeśli nie trafi w ciągu 14 dni, reklamacja zamykana jest automatycznie (i przywracana, jeśli jednak paczka dotrze z opóźnieniem). W razie problemów z zamówieniem (opóźnienie, brak, niejasności czy inne niezgodności), wystarczy zawsze telefon/mail (najlepiej telefon) na BOK. Od wyjaśniania takich spraw i pomocy jest właśnie BOK, a nie Serwis.
-
W Krynicznie była dziś awaria prądu. Po godzinnym oczekiwaniu na przywrócenie zasilania i po otrzymaniu informacji, że do 18:00 to nie nastąpi (a jak później - nie wiadomo) firma została zamknięta. Niestety, kwestia niezależna...
-
@LogaN i w sumie wszyscy inni: Jest Przedświąteczny Armageddon. Zapomnijcie o wysyłaniu maili, bo dostajemy ich setki i kolejka do odpowiedzi jest naprawdę długa (odpowiadamy w kolejności napływania) - więc w sprawach, które chcecie załatwić szybko, dzwońcie od razu. Jak coś może poczekać, piszcie - sprawa będzie załatwiona, jak tylko Wasz mail trafi na górę kolejki i zostanie odczytany :) I szczerze mówiąc, sądzę, że to co napisałem można odnieść do większości sklepów internetowych.
-
Panowie, wypowiem się tu, bo z punktami to raz po raz to pytanie pada a może to naświetli trochę sytuację :) Przy zamówieniach pobraniowych, punkty naliczane są po około 10 dniach - gdy wpłynie płatność od przewoźnika, który jest tu pośrednikiem między Klientem a firmą. Niestety, czasem zdarza się, że kodowanie przewoźnika nie pozwala zidentyfikować zamówienia w systemie (około 20% przypadków). Jeśli więc po 10 dniach nie zostaną Wam przyznane punkty, dzwońcie lub piszcie na BOK - zostanie to wyrównane od ręki, bo o ile niekoniecznie da się przyporządkować płatność do zamówienia, to zawsze można sprawdzić po numerze listu przewozowego, czy zamówienie zostało dostarczone. A skoro zamówienie COD zostało dostarczone, to znaczy, że zostało opłacone - sprawa więc jasna, a punkty się należą. Przy zamówieniach przedpłaconych, problem nie występuje: jest wpłata na koncie, są i punkty. Edit: Gateway timeout się włączył i post się zapętlił ;)
-
Ravkill, z pobraniami to normalka. Nie musisz dzięki temu czekać, aż przelew przejdzie od Ciebie do sklepu, więc jest to zdecydowanie szybsze :)
-
Dokładnie tak - potwierdzam słowa Dreada. Odgórne wymogi prawne. A następnym razem rzeczywiście, najlepiej pisz/dzwoń :)
-
Oto wycinek z naszego logu systemu. Kwotę wpłaconą i numer wpłaty 'wyiksowałem', kopię pierwotnego zapisu masz na PW: system:[2011-08-31 01:02 Serwis mTransfer potwierdził otrzymanie wpłaty - została zaksięgowana wpłata XXXXXX-1 o wartości: XXX.XX] Czyli: od momentu dokonania przez Ciebie płatności do momentu poinformowania nas o tym fakcie minęły ponad 32 godziny. Przelew doszedłby szybciej... Stawiam (zaznaczam - domyślam się bazując na jakimś tam doświadczeniu i wiedzy z zakresu ogólnego działania takich systemów) że chodzi tu o to, że dokonałeś płatności mTransferem za pośrednictwem DotPaya. W takiej sytuacji działa to tak: - DotPay zwraca się z do mTransferu z poleceniem dokonania transferu (blokady środków) - mTransfer zwraca się do banku (konto bieżące) o blokadę środków; następuje weryfikacja itd. - mTransfer przekazuje informację do DotPay, że transakcja została zainicjowana i możliwe jest dokonanie płatności - DotPay przekazuje informację do konta mTransfer sklepu, że płatność jest w toku i dokonuje przelewu środków (tak jakby - na tym etapie są to środki wirtualne jeszcze) - mTransfer przekazuje informacje do systemu obsług sklepu, że wypłacalność została zweryfikowana, a środki są zarezerwowane Każdy z tych etapów najpewniej trochę trwa. Nie wiem, czy niektóre z nich nie są zależne od sesji Elixiru. Oczywiście, w powyższej rozpisce mogę się mylić - to tylko rozważania. W przypadku, gdybyś płacił bezpośrednio mTransferem, cała informacja przechodzi błyskawicznie - mTransfer jest bezpośrednio połączony z Twoim kontem, a informacje wewnątrz systemu mTransfer przekazywane są bez opóźnień - informacja do sklepu zaś eksportowana w ciągu nie więcej jak 15 minut. Zapewne standardowy transfer kanałem przelew - DotPay poszedłby też szybciej. Podobnie sytuacja wygląda z PayPalem, który ma bezpośredni dostęp do danych Twojej karty kredytowej lub środkow przelanych do nich, a całość przelewu praw do środków odbywa się w obrębie jednego systemu. Od momentu wykonania dyspozycji wpłaty do momentu otrzymania przez system sklepu informacji o tym mijają dosłownie sekundy (nawet nie 15 minut - PayPal stosuje aktywny system informowania odbiorcy). Innymi słowy: w Polsce rób standardowy przelew, albo bierz za pobraniem - tak jest zazwyczaj najszybciej i najtaniej :)
-
Filozofia filozofią, a technologia technologią :) Jeśli operowałbym jakimiś skrótami myślowymi, to z góry przepraszam - pewne rzeczy są dla mnie oczywiste, a dla Was mogą nie być, więc jakby co to pytajcie. Sklep Gunfire postawiony jest na systemie IAI-Shop, który zintegrowany jest z płatnościami PayPal, DotPay, mTransfer itp. itd. Dzięki temu, gdy tylko dokonana zostanie płatność a usługodawca systemu płatności potwierdzi fakt obciążenia konta nabywcy, jest to rejestrowane przez system automatycznie, co widoczne jest dla obsługi sklepu. Problem w tym, że o ile PayPal czy mTransfer zawsze potwierdza natychmiastowo (maksymalny czas to zwykle około 15 minut - kwestia komunikacji między systemami), o tyle DotPay już niekoniecznie... weźmy przykład: za pomocą DotPay'a możesz zapłacić przez mTransfer (Arafat - jeśli się nie mylę, tak właśnie zrobiłeś, prawda? Chyba dziś odpisywałem na Twojego maila). Problem w tym, że nieraz DotPay informuje o dostępności środków na koncie nabywcy po np. 48 godzinach, zamiast po standardowych 15 minutach przy płatności bezpośrednio narzedziem mTransferu dostępnym na stronie GF. Nie wiem, od czego to jest zależne, ale nieraz się zdarza. Tak chyba było też w przypadku Arafata. Możesz proszę napisać, kiedy dokładnie dokonałeś płatności via DotPay? Tak tylko na potrzeby dalszego objaśniania przeze mnie - żywy przykład jest lepszy :) No i konkluzja: dla sklepu nie liczy się fakt deklaracji dokonania płatności, tylko fakt potwierdzenia, że takowe środki są dostępne na koncie klienta (bo tak działają systemy PayPal czy DotPay - to nie są fizyczne przelewy pieniędzy, a jedynie blokady środków pod dyspozycję pośrednika płatności). Mam nadzieję, że nie namieszałem za bardzo. I jeszcze jedno - pamiętajcie proszę, że wypowiadam się w imieniu swoim i dzielę swoją ewentualną wiedzą, a nie w imieniu sklepu. Żeby nieporozumień nie było :)
-
DotPay to raczej narzędzie do robienia płatności międzynarodowych, dużo szybsze od standardowych przelewów i obciążone mniejszą prowizją; przy płatnościach krajowych używanie tego jest zazwyczaj bez sensu. Przelewy standardowe zazwyczaj docierają następnego dnia roboczego, czasem nawet tego samego - zależy od banków. Jest jeszcze inna opcja - system PayByNet. Nie obsługuje wszystkich banków (rozwija się), ale też jest bardzo szybki, porównywalny z PayPalem (czas realizacji płatności do 15 minut). Więcej info tu: http://www.kir.com.pl/p/usluga_paybynet (Do moderacji tak, wiem, offtop... ale zostawcie to info, będzie przydatne może dla kogoś)
-
Jesli komuś zależy na electro-blowbacku, to pewnie, można poczekać. Ale Tommyguny są już dostępne na polskim rynku od jakiegoś czasu. Głowy nie dam, ale chyba od co najmniej pół roku. Konkretnie właśnie mowa tu o King Arms'ach - tak M1928 jak i M1A1. Sprawują się bardzo przyjemnie i strzela się z nich nieźle... i tyle mogę powiedzieć, bo sam nie jestem ogromnym fanem Tommy'ch. No OK, Tommy 1928 + garniaczek + cygaro to łącznie niezły lansik (tylko te podwiązki do skarpet wyglądają... no, wiadomo). Ewentualnie piekna kobieta z Tommy'm w rękach. Koniecznie z magazynkiem bębnowym ;) Więc w ramach krzewienia kultury, estetyki i umiłowania piękna: ;)
-
Ja się odniosę tylko do punktu 2, bo do pkt. 1 jakoś zwyczajnie mi się nie chce. Rzeczywiście, dziadostwo i ogółem kradziejstwo. Ciekawe, czy ten argument zadziała w szerszym pojęciu. Nie wiesz może, czy jak pójdę do sklepu i poproszę o zgrzewkę Coca-Coli albo skrzynkę piwa, to mi cenę spuszczą, bo to w końcu opakowanie zbiorcze...? :zastanawia: No proszę Cię... Swoją drogą, zawsze kupować możesz na Zachodzie (oczywiście przez wielkie 'Z', bo co w Polsce to złe, dziadowskie i w ogóle, a co poza granicami to zawsze lepsze, tańsze, bardziej opłacalne... ile ja już się tego naczytałem na tym forum...?), na pewno na tym lepiej wyjdziesz. Koszt magazynka 310 rds 556 w detalu w UK - 28 funtów, czyli około 130 PLN. Koszt na GFie - niecałe 80 PLN. Jestem też przekonany, że zaoszczędzisz na kosztach przesyłki. Pozostawię bez dalszych komentarzy i wrócę do jedzenia mojego jogurtu. Oczywiście zakupionego w opakowaniu zbiorczym. Za normalną cenę detaliczną. Powyższa wypowiedź jest indywidualną i prywatną opinią użytkownika, poprzedzona też została gruntownymi przemyśleniami i z perfekcją wykonanym facepalm'em. Edit: drobne literówki.
-
To zależy do sklepu, nie ma tu ogólnej zasady. Jedni idą klientowi bardzo na rękę i wystarczy poinformowac telefonicznie, gdzie indziej trzeba się z papierami tłuc. Najlepiej napisz maila, by mieć 'podkładkę' w razie czego, że zmieściłeś się w wyznaczonym terminie (dobrze znalazłeś, swoją drogą - liczy się data dostarczenia towaru przez kuriera) a równolegle do nich zadzwoń i się dogadaj w kwestii zwrotu - mogą bowiem mieć jakiś konkretny system katalogowania zwrotów, o czym Cię poinstruują. Zwykle jest coś takiego - opisanie paczki do zewnątrz, system rejestracji elektronicznej czy wysyłka na konkretny adres. Na pewno nie wysyłaj paczki ot tak, bez zrobienia małego wywiadu :)
-
To akurat jedna z najprostszych czynności, jaką serwis może wykonać Ci z zawiązanymi oczami ;) Gdybyś pytał o tuning do 600 FPS z zachowaniem ognia ciągłego i minimalizacją prawdopodobieństwa, że skończysz z kawałkiem zębatki w czole - no, wtedy można by się zastanawiać :)
-
Wszystkim 'nowym w mieście' polecam www.jakdojade.pl ;)
-
Nie wpuszcza w maliny, to po prostu już nieaktualne informacje. McD 24h był w budynku Dworca, a dworzec sam w sobie aktualnie jest przebudowywany/remontowany, więc wszystkie wewnętrzne instytucje są zamknięte.
-
No to kolejno :) xasistis - dokładnie pod hotelem jest przystanek autobusowy, na którym zatrzymuje się m.in. linia 132. Wsiadasz, jedziesz do przystanku Dworzec Nadodrze (Plac Powstańców Wielkopolskich). Stamtąd bierzesz, spod budynku samego dworca N/O, busa lub autobus do Kryniczna. Koszt biletu 4 PLN. Busy i autobusy do Kryniczna jeżdżą średnio co 30 minut. crazykiti - również autobus linii 132, ale z pl. Daniłowskiego (pod wieżą ciśnień). Jedziesz do Nadodrza... resztę masz wyżej ;) ORKAN_Hubert - kilka jest, ale większość to raczej spelunki. To jednak nocka z piątku na sobotę, więc możesz spróbować na Pasażu Niepolda.
-
Airsoft Smart Control Unit
Rann replied to nesta3's topic in Okablowanie i układy elektroniczne (MOSFET)
Gdyby ktoś był zainteresowany takim bardziej niezależnym testem/recenzją - bo oczywiste jest, że do informacji dystrybutora czy producenta często podchodzi się z pewną dozą nieufności - to tu macie link: http://www.airsoft-news.eu/e107_plugins/content/content.php?content.150 -
Nie przyzwyczaiłeś się jeszcze, że najpierw zawsze znajdzie się jakiś szyderca, nim uzyskasz konkretną odpowiedź? ;) Aczkolwiek rzeczywiście, popracuj nad pisanym polskim... śpieszę jednak z odpowiedzią: Doświadczeń własnych brak, a jedynie informacje 'z drugiej ręki' - kupować możesz śmiało, jednak czasem musisz być gotowy na wydłużony czas realizacji zamówienia. Jeśli jednak nie przeszkadza Ci oczekiwanie np. przez tydzień na paczkę (która powoli bo powoli, ale dotrze) to nie musisz się obawiać zakupów.
-
Zamówienie zrobione jakiś tydzień temu, w nocy z soboty na niedzielę. Paczka pobraniowa, nadana w poniedziałek z natychmiastowym poinformowaniem drogą mailową o tym fakcie, była u mnie we wtorek. Czyli wszystko jak być powinno - szybko i sprawnie. Gdybym był czepialski, przyczepiłbym się do nie podania w w-mailu numeru listu przewozowego. Ale to drobiazg bez którego da się żyć ;) Paczka solidnie zapakowana, zawartość odpowiednio zabezpieczona. Sam towar również przedstawiał sobą spodziewaną jakość. Mój pierwszy bezpośredni kontakt z tym sklepem (jakoś tak się złożyło) i wrażenia pozytywne. Powiedzmy, że 5/6.
-
Witam, Miałem przyjemność składać tam osobiście 2 zamówienia, do tego zamawiać drobiazgi dla znajomych. Za pierwszym razem otrzymałem towar następnego dnia po złożeniu zamówienia (szczerze mówiąc, byłem zszokowany - 24h transportu Pocztą Polską... choć prawda to, że odległość mała), za drugim trzeciego dnia (czyli poprawnie, zgodnie z deklarowanym terminem). Znajomi również się nie skarżyli, tak na obsługę sklepu internetowego jak i na miejscu. I tu mała podpowiedź od jednego z nich - nie wszystko jest na www. Czasem lepiej, jeśli macie możliwość, podjechać osobiście. Mają sporo rzeczy 'używanych' - to znaczy ktoś widać raz założył, połaził 15 minut po pokoju i zdjął, bo śladów użytkowania nie widać. Kontakt tak telefoniczny, jak mailowy bezproblemowy, tylko GG nie odpowiadało - ale cóż, nikt im na Gadzie warować nie każe, więc nie ma co narzekać ;) Wady? Nie wiem jak jest teraz, ale ostatni raz gdy u nich kupowałem (jakieś 2 miesiące temu) nie było opcji zamawiania kurierem, a jedynie przesyłka pocztowa. Osobiście preferuję kuriera, ale z racji moich osobistych doświadczeń z duetem GromTrade/Poczta Polska, tak naprawdę marudzę tu czysto dla zasady ;)