Już po zlocie na świeżo: nie wchodziłem do części militarnej bo nie zapytałem czy można, a płacić za półgodzinne przejście miedzy pojazdami i namiotami mnie nie interesowało, dziwiło mnie że wszystko poogradzane jak w jakimś obozie koncentracyjnym. Nawet do rosomaka trzeba było przez bramę przejść, rok temu wg mnie było lepiej. Więcej było stoisk z jedzeniem, mniej ze szpejem. Ludzi też jakby mniej (zauważalnie więcej było sąsiadów zza Odry). Inscenizacja bitwy z dużym poślizgiem lektor prawie niesłyszalny, nawet nie wiemy którą potyczkę czy bitwę odtwarzano. Spotkaliśmy paru znajomych z innych grup ludzi pracujących, którzy przyjechali tylko na sobotę i raczej podzielali opinię że mniej jest ludzi i do bani z ogradzaniem. Na pewno były jakieś plusy ja ich tam nie wypatrzyłem.