NIGDY więcej w życiu nie wlezę do żadnej dziury/tunelu w ziemi, jeżeli nie będę miał absolutnej pewności że jest bezpieczny.
Wolus, ku przestrodze - jako małe berbecie wykopaliśmy w pionowej ścianie mojej żwirowni jamkę - tak z półtora metra głębokości i ~ 0,5x0,5 m wejście. Było nas trzech. Po skończonej pracy uznaliśmy że trzeba to przetestować (mieliśmy koło 12 lat). Jeden z kumpli wpełzł w to tyłem (całe szczęście).
I ot, co się stało:
-I jak? - pytaliśmy
-Fajnie. Tylko trochę zimno. Wyłażę! - odpowiedział i zaczął powoli wyczołgiwać się. Wtedy, ni z gruszki ni z pietruszki "strop" jamki się zarwał i [***] na niego. Gały wyszły mu na wierzch, sczerwieniał - całe szczęście że to było tylko z pół metra ziemi do powierzchni. Na szczęście łeb mu wystawał - ręce też.
I wyobraź sobie Wolus, jak się wtedy człowiek czuje - gniecie go [***] ciężar, tak duży, że nie może wziąć oddechu - może przesadzam, ale gdyby wtedy był na wydechu to by go w cholerę zmiażdżyło. Na szczęście powietrze w płucach złagodziło impet uderzenia.
Ale i tak - "widzisz" wokół siebie powietrze, możesz je wziąć w rękę, ale wdechu nie zrobisz. Nie masz szans. Gdybyśmy go nie wyciągnęli we dwóch (czyt. gdyby nie wystawały ręce) to w cholerę by tam się udusił zanim któryś z nas zawołałby pomoc.
Już widzę odpowiedź: "E, tam! Chrzanisz! Co mi może trochę ziemi? Wykopię się!". - raczej się [***] zrobisz coś nieładnego.
Więc weźcie sobie ludziska do tych swoich tępych łbów - NIGDY NIE WŁAŹCIE W ŻADNE NIEPEWNE DZIURY!!! Tak samo nie kopcie śpiących niedźwiedzi, nie gryźcie kabli wys. napięcia, nie próbujcie się na pięści z jadącym pociągiem. Bo to SAMOBÓJSTWO.
[Nie przeklinaj!]