Wielkie dzięki wszystkim którzy brali udział, organizowali, pilnowali, wojowali. Impreza jak na swój rozmiar wg. mnie wzorcowa - adekwatny poziom organizacji i swobody w decyzjach dla dowódców. Fajne scenariusze, wątki umilające (przerzuty jeep'ami podpucha ze "Skorzenny'mi"..)
Uwagi krytyczne jak u przedmówców: opaski sanitariuszy podobne do amerykańskich, zamieszanie z medykami w 3im scenariuszu.
Dziękuję szczególnie 5ej grupie Niemieckiej oraz dziarskim jeńcom amerykańskim - tak entuzjastycznej grupy jeńców historia chyba nie widziała (może Włosi w Afryce?) :poddanie: , potem się odgrywaliście.
Jako "poruszający" się niemiecki nieboszczyk/ranny potłumaczę się (choć to raczej nie do mnie - nikt do mnie nie strzelał) - robiłem to w 3im scenariuszu mój dzielny sanitariusz w ferworze chciał mnie leczyć zdalnie bo rzucił we mnie opatrunkiem z 15u metrów i spudłował o kolejne 15! :wink: więc polazłem żeby opatrunek nie zginął nie traktując tego jako pomoc, a chwilę potem padła info że medycy nie działają - to sobie łaziłem żeby popatrzeć jak inni się bawią. W drugim scenariuszu też mi się zdarzało ale o małe dystanse żeby pogapić się. opatrunki brałem tam gdzie obrywałem i do akcji starałem się wracać w okolicy trafienia (choć tu niefanatycznie bo mi się zdarzyło oberwać po zdjęciu defszmaty bez szansy na chwilkę odejścia).
Myślę że ta impreza jest symbolem wzrastającego poziomu środowiska.
Pozdrawiam i dziękuję