No to pare spraw ode mnie...
Frodo! nie wymieniaj mnie jako jednego z bandytów! ja z wami tylko współpracowałem... jak i z paroma innymi osobami, konkretnie z tymi którzy płacili... :D
Dobra, teraz relacja, uwagi etc
Ponieważ dobry stalker to sprytny stalker postanowiłem robić rzeczy w miare bezpieczne (o ile coś w zonie może być bezpieczne...) i zarabiać na tym jak najwięcej kasy. A co ważniejsze, dobry stalker to stalker który przeżyje w Zonie i sie wzbogaci
Już na początku imprezy miałem swoją wtyke w sztabie wojska (wtyka nie upomniała się o zapłate, więc nic nie dostała, a fundusze były :D ), z bandytami (co zagwarantowało mi względne bezpieczeństwo, w związku z czym nawet nie targowałem się szczególnie z Cincinem przy zapłacie za zadania...) i zabrałem się za nawiązywanie intratnych kontaktów z innymi...
Wyszedłem w zone ok 10:30, jako przewodnik, dobre zaplanowaną trasa która troszke się zamieszała, ale do Azymutu dotarliśmy bezpiecznie, bez spotykania wojska, co mnie nie zdziwiło, w końcu to ja planowałem trase ;) tam oczywiście malutkie zakupy, kontakt telefoniczny z wodzem bandytów.... tfu, kontakt za pomoca PDA oczywiście. No i prowadzimy chłopaków do celu ich podróży. Próba odebrania zapłaty... Frodo chce mi fałszywki wcisnąć... został przykładnie zbluzgany w prostych stalkerskich słowach. Spotkanie z Cincinem, zapłata... i tak się zaczeło
Potem kilka pomniejszych zadań w roli kuriera, przewodnika, pośrednika etc, jak dla mnie zabawa świetna, mutanty w oddali walczące z chimerami, targi w Azymucie i na posterunku Powinności, no i powrót do Baru przed 15, bo miałem pewien pomysł na pośrednictwie w sprzedarzy opioidów chimerom bo słyszałem że są szanse na spotkanie z nimi w Barze i że może będą zainteresowani....
W przerwie walka na noże, no niestety przegrałem w pófinale ale cóż... kosztowało to tylko dyszke ;)
Niestety nasłuchałem się wtedy sporo od stalkerów i wojskowych na temat działania wojska... rozczarowało mnie to, myślałem że zawdzięczam swojemu sprytowi i szczęsciu to ze nie wpadłem na żaden posterunek a tu się okazuje że kordonu po prostu nie było...
No i jakoś tak wyszło że poszliśmy na gułag...
Kilka godzin później i 40m od gułagu impreza się skończyła... a szkoda...
Długo będe pamiętał szperacz przesuwający się w ciemnośi po polu na którym leżałem, auta jeżdżące po drodze tylko kilka metrów ode mnie i dzwięki walki dochodzące od strony gułagu...
Ah.... no tak... pochwale się, z Ironem i Leclerem "zniszczyliśmy" LARPowo pewien samochód terenowy stojący pod lasem (tj zostawiliśmy kartke z informacją za wycieraczką)...
Z uwag tyle:
proponuje żeby na następnej edycji ustalić kilka rzeczy:
- to gdzie ma być wojsko, imho najlepiej żeby to była granica lasu otaczającego cytadele, daje to stalkerom jakieś szanse na przejście i jasną granice gdzie zaczyna się prawdziwa Zona
- zasady eliminowania pojazdów z gry, imho dobry pomysł, gdybyśmy mieli taką możliwość w nocy... cóż, wojsko nie kursowałoby tak często ze sztabu do gułagu i zostałoby zmuszone do ochrony swoich pojazdów. Myśle że wymuszenie na kierowcy zatrzymania pojazdu i opuszczenia go/udania się na respawn w sytuacji kiedy ktoś stojący na poboczu w widocznym miejscu wyceluje w auto powinno wystarczyć, ale to takie moje luźne przemyślenia dotyczące nocnej wycieczki pod gułag do którego prowadzono kursy tak regularne że zastanawiałem sie czy przypadkiem ktoś nie postawił tam przystanku MZK albo czegoś w ten deseń...
- więcej questów? nieco się zdziwiłem kiedy przyszedłem ostatni raz do Azymutu i dowiedziałem się ze poza polowaniem na mutanty nic się nie znajdzie...
- krótsza przerwa i może już po zmroku?
Z podziękowań:
Podziękowania oczywiście dla Siwego, Soldata, Koszera oraz reszty organizatorów
Dla Bandytów, za chęć do kooperacji z wolnym stalkerem, Frodowi za te fałszywki które chciał wcisnąć, Cincinowi normalną forse i za obietnice udzielenia schronienia jeśli wpadne w kłopoty przy przenoszeniu znacznych ilości morfiny i anty-x za pazuchą ;)
Ppk, za stały napływ informacji ze sztabu
Obsadzie Azymutu za udzielenie gościny :)
Dwóm chłopakom (nie pamiętam jak się nazywacie) których prowadziłem na początku do Azymutu, za to że daliście się wkręcić w klimacik ciągłego zagrożenia i znoszenie mojego zachowania (małomówność, mrukliwość i ochrzanianie was i straszenie wszystkim było częścią roli ;) )
Obsadzie Gułagu z którą posiedzieliśmy dłuższą chwile
Oczywiscie dzięki wszystkim, za to ze byliście
Ja bawiłem się dobrze, czekam na następnego stalkera, tym razem mam pomysł na pewną role... ale to już musze z Siwym obgadać :)