Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Panda

Użytkownik
  • Posts

    45
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Panda

  1. Nie, sam się właśnie załamałeś. Otóż KIEDYŚ nie istniały grupy terrorystyczne tak dobrze wyszkolone, jak niekiedy to się dzisiaj zdarza - nie sądzę, żeby jeszcze zdarzała się amatorka w stylu porwania samolotu stojącego na lotnisku - terroryści też się uczą i wiedzą, że świat poszedł ćwierć wieku naprzód. Kiedyś porywacz na stacji nie wiedział jak działa SWAT, nie wiedział, że nie rozmawia z jakimś bezradnym urzędasem, który o wszystko musi pytać szefa/burmistrza/Bóg wie kogo - a nie z policyjnym negocjatorem, który będzie ściemniał ile wlezie i manipulował nim jak się żywniwe podoba. Niestety Dzikki, terroryści dziś są po prostu lepsi - oczywiście 99% interwencji to wciąż dziadek z siekierką, jednak AT szkoli się na ten 1% z którym wiedzą, że już tak łatwo nie będzie. PS. zauważ, że dawniej w USA o terrorystach mówiono tylko w przytpadku wątków politycznych - jak ktoś porwał samolot i chciał gotówki to on był "kidnapper".
  2. Potraktujmy ostatnie zdanie jako komplement. nie wzory, a rzczej stałe wzorce zachowań - bo taki jest sens, a tłumaczyć to to jak tłumaczyć "patrol routines". BRT ma się dobrze nawet gdy się o nim nie mówi, więc wracając do tematu: przez okna zawsze będzie problem: bo albo są szyby, albo już ich nie ma (za to na ramie trochę zostało). Co do dostępnych materiałów: świeżych i tak nie ma, a stare pasują bardziej (choć zakładają np. rozwalanie ścian APC - zrezygnowano, bo dzisiejsze budynki tak solidne nie są i złożyłyby się niczym domek z kart). Ciekawym pomysłem wydaje się wsuwanie do pomieszczenia granatu na kiju przez okno (to już chyba IIWŚ)- niestety ryzyko, że wybuch rozrzuci szklo wszędzie dokoła. Co do "slicing the pie" - ma też wady i to chciałem powiedzieć - a właśnie kiedyś w technikach "stelth" używano prawie wyłącznie lusterka - ale wtedy terroryści to byli zwykle goście, co rabowali stację benzenową i dali się złapać w budynku, ewentualnie jakaś grupa przestępcza oblężona w mieszkaniu - dziś terroryzm ma inną twarz - dlatego dziś wejścia są bardziej dynamiczne i na lusterko czasu nie ma. To nie znaczy, że należy to odnosić do ASG - stąd moje luźne dygresje na temat dawnego AT. Po prostu za bardzo momentami staramy się grać tych "współczesnych", a nie mamy do tego środków - jak już gdzieś trzeźwo zauważyłeś - petardy małe nie działają (chyba że ktoś jest przyzwoity i udaje, że zadziałały - ale to jest coś "nadprogramowego", bo my się jak czesi nie umawialiśmy...), dużych lepiej chyba w pomieszczeniach nie używać, zaś wbieganie "na hura" bez wcześniejszego ogłuszenia... Dyskutowanie w teorii co zadziała, a co nie jest trochę męczące (ja tam w Tworkach wychylałem sie i nikt nie był na tyle dobry, nawet przeskoki robiliśmy...). Niech każdy robi po swojemu i w praktyce się sprawdzi. Co do wzorców: Nic nowego nie wymyślisz, zgadzam się. Ale można próbować - może niektóre pomysły odrzucono w "realu" z powodów, które w ASG tracą rację bytu? A co do powtarzalności sytuacji miałem na myśli (i się dziwie, że to dziwi) że normalnie AT spotyka się z konkretnym terrorystą raz w życiu - zwykle na krótko - i tamten nie uczy się dzięki temu niczego przydatnego. Zaś ASG to dokładne przeciwieństwo - i tutaj takie "stałe elementy gry" nie powinny być rozegrane za każdym razem za pomocą, powiedzmy techniki SAS (jedna osoba zostaje przy dżwiach i osłania drógą, gdy ta przeszukuje), wejścia na kżyż: --X--, albo z odwróceniem: --)(-- (-- to ściany), i przepraszam, ale powtarzasz po mnie te same banały, które ja powtarzałem po tobie (gdzieś tak od momentu twojej uwagi, że mozna też dżwiami po moim komentarzu o terroryście pod parapetem). Więc wróćmy do bardziej kreatywnej części dyskusji. Jakieś pomysły na pokonanie okeen? może przerzucona przez nie kalimata, aby sobie rąk nie pokaleczyć?
  3. Cieszy mnie bardzo wasze dążenie do pełni oświecenia (choć wiem, że powinienem się bać...) Znajdź na forum temat o filmach ("szkolenia z AT" chyba) - tam niejaki sierżant ładnie napisał, czemu za bardzo nie damy rady się na AT przerobić. (a ja się dopisałem, choć miło mi, że wreszcie rozumiesz o co mi z wczesnym SWAT-em chodziło) A logo zmienię - tylko wymyśl mi fajniejsze. (nie mówię, żeby iść na żywioł, po prostu ludzie to "szczwane bestie" i szybko się uczą). "Ktojest lepszy..." - zawsze jest ktoś lepszy. Pytanie, czy ty wiesz w czym. (to żart, więc darujmy sobie polemikę w stylu : pleciesz banały).
  4. Ja tego nie wymyśliłem, tylko taki jeden Japończyk: Zastaba m22 (galila jeszcze nie było, więc się biedak namyśleć musiał) sajens fikszon też powinno dać się nazwać ("sierżancie podajcie no tego... ten nad-sub-mini karabińczyk wyborowy!" "Subkompakt, czy kompakt?!" "Zwykły! Ten z bagnetem!"). A swoją drogą, czym strzelał rewolwer w "złocie pustyni" .45LC? może ktoś zna ten model? Już poprawiono
  5. Możesz się zgadzać lub niezgadzać z oficjalną klasyfikacją WAT-u, ale bez takich kawałków. Jaki znowu potworek językowy, czy Ty wiesz, co to jest neologizm? A ten został stworzony całkiem logicznie. Nie powtarzaj bełkotu za Strzałem, bo akurat tym razem to facet nie ma racji. PDW był zawsze pistoletem maszynowym (lub pistoletem), nie wiem, kto sobie uroił coś innego. Słuchaj Remov, dlaczego nie napiszesz do strzału: jak ich przekonasz i walną (bardziej odwalą) sprostowanie, to my też przyznamy rację. A jakbym p90 przerobił na 5.56, to co to by było? Subkarabinek? Nadpistolet maszynowy? Choć zgadzam się, że coś co strzela nabojem karabinowym karabinkiem nie będzie.
  6. Ciekawe co tak atrakcyjnego w tym, że magazynki się dłużej zmienia. - w prawdzie większa pojemność to rekompensuje, ale p90 ma chyba jeszcze jakieś zalety? A poza tym co z IMI Tavor Micro (np 9mm.) - już się w kraju ich własny projekt nie podoba? (bo oba PM-y pełnią chynba takie same funkcje : broń dla jednostek specjalnych, lub "broń ratunkoewa" dla załóg.)
  7. Magazynek z pewnością można. Tak samo jak kurki, zatrzaski, sprężyny wraz z żerdzimi, dźwignie, szyny spustowe do glocka, iglice i inne części tuningowe/zamienne - wyjątek stanowi lufa, ale zdaje się, że jest jeszcze jeden (sam szkielet?). I tu pytanie do foki: szkielet?
  8. Dzikki, kiedy mówię o analogii miałem na myśli następującą rzecz: taktyka wojskowa walki w pomieszczeniach=>taktyka AT=>taktyka ASG gdzie => oznacza implikację Technika SWAT to kompilacja techniki z IIWŚ i późniejszych, nie? po prostu tyle, że wciąż się rozwijamy i że nie można wprost przenieść wszystkich zalet i wad technik z AT na ASG. Jeżeli dyskutujemy o technikach to oddzielnie o rzeczywistych, a odzielnie o tych w ASG: co też zrobiłem - punkty 1-3 są najpierw wymienione dla AT, a potem skrótowo powracam do nich po raz kolejny - pisząc co się może stać w ASG - lusterko=możesz dostać granatem(choć przyznam, że ma swój klimat), wychylenie - może się okazać, że miałeś jednak pecha, "slicing the pie"- w końcu znajdzie się szybszy, poza tym trafienia w wystającą część wyposarzenia też się liczą. Jeśli chodzi o korytarze w ASG to proponuję (już proponowałem zdaje się w temacie o lusterku), żeby po prostu się wychylić i szybko shować - kulka na 100% przeleci koło nas. Która to była grupa, która zarzuciła ostatnio zakładników i nieuzbrojonych granatami (taktyka czarna)? A w tworkach (hej, dawno temu...) - raz przez kilkanaście sekund obserwowałem, jak ktoś się za rogiem czai - jego cień doskonale pokazywał co za chwilę zrobi, albo innym razem: komuś tłumik płomienia od M4 wystawał zza rogu - a gość ine będąc tego świadom "czaił się" (w końcu się przeniusł, jakm został ostrzelany...) Nawet wam, BRT musi się czasem zdarzyć wpadka - i nawet ty Dzikki wszystkich nie zdołasz upilnować. Teorie są dobre w teorii, pozatym, jak przyzwyczaisz ludzi do tego, że jak widzą lusterko to im zaraz pod lufy wleziesz to I TAK będziesz musial korzystać z innych metod, więc lepiej je sobie zawczasu przemyśleć - moje zdanie przynajmniej. Co powiesz na pozorowany zwiad lusterkiem i wejście z drógiej strony? Czytałem poradnik - jak wy wszyscy, sądzisz, że co oznacza "patterns kill" Patterns to sposób rozwiązania problemu taktycznego - jaśli zawsze stosujesz ten sam warunkujesz wrogów i w końcu uczysz prawidłowej reakcji: szczególnie w ASG - tutaj swych przeciwników ZAWSZE spotkasz więcej niż raz - to chyba główna różnica między zabawą a prawdziwą wojną. Takie jest przynajmniej moje zdanie.
  9. po pierwszym, niecelnym strzale zwykle będziesz już w zwarciu, jeżeli zaś zacząłeś odskakiwać już wyjmując broń to wątpię, czynapastnik rzuci się w bieg za tobą. Nie strzelałem, więc nie wiem (i tego mi już nie cytować!) Ludzie któży strzelali twierdzą, że różnica nie aż tak wielka. Znam 2 gości któży strzelali z glocka i z "normalnego", metalowego pistoletu: obaj twierdzą, że plastikowy szkielet zwiększa odczuwany odrzut i utrudnia oddanie drógiego strzału. Jeżeli na 10 m. dublety z colta mieszczą się w środkowym polu tarczy do IPSC to z 2m. z jednej ręki też poza obrys człowieka nie wyjdą: tak a'propo oddawania drógiego strzału. Powtóżę jeszcze raz: podstawowe zalety Glocka można niekiedy uznać za wady i na odwrót. Natomiast entuzjaści i posiadacze czasem i wady zaliczają do zalet (mnie tam skos chwytu nie odpowiada - wolałbum już sigmę). A właśnie: dlaczego ci któży tak bardzo lubią Glocka tak bardzo nie lubią porównywać go z Sigmą?(ponoć lepszą, bo pozbawioną części wad, a mimo to uznawaną przez Glockowców za niegodną napomknienia "podróbkę") A może mi się zdaje? Co do .45 i 9x17 to obserwujesz zachodzącą w mojej głowie batalię westernowego sentymentu z pragmatyzmem i realną troską o życie czlowieka. (nie jestem najgorszym przypadkiem: popatrz wyżej, niektóży to by całą armię po kieszeniach upchnęli) Co do Kulczyka: jet na tyle bogaty aby pozwolić sobie na luksus NIE noszenia broni - po prostu płaci innym aby ci za niego prowadzili, uważali, bronili i strzelali i wogóle o tym wszystkim myśleli za niego- i to wydaje się opcją optymalną. Remov: zrozumiałem i już ustępuję... a jak o czymś powiem czasem półautomat to i tak wszyscy rozumieją. Kiedys w fizyce była chyżość i pęd, dziś mamy prędkość i pęd: w wojsku też się pewnie z czasem zmieni. A co do rozróżniania: 'prpo "deklaraci producenta" miałem na myśli, że jeżeli coś wejdzie na rynek jako nabój pośredni to za taki jest przyjmowane... Na marginesie: widziałeś może m16 w wersji .50 (na wydłużony nabój 50.AE)? - no chyba, żem znowu namieszał - amerykanie używają tego w Iraku i do obrony ambasad, ponieważ mniej się wyróżnia od Baretta.
  10. Remov: Przychodzi, ale powstrzymuję się jak mogę... Co do moich wykrętów: po prostu nie lubię utrudniania sobie życia na siłę i wysiłku intelektualnego, z którego wyniknie tylko poprawna nomenklatura: argument że wojskowa nie dotyczy broni cywilnej (wreszcie olśnienie! (moje, rzecz jasna))... może i racja, ale skoro tak, to po co próbować nas cywilów (no dobra mnie cywila i kolegę, którego pierwszy post dotyczył) próbować uczyć wojskowej... trochę mi to przypomina dyskusję o przeliczaniu kalibrów z cali na mm. - po co, skoro na komorze jest w calach i na nabojach jest w calach... gdzie tu korzyść? zauważyłem, że w wojsku uczą szacunku do nazewnictwa, nie jestem po prostu pewien czy słusznie i czy mnie też się przyda.
  11. ok, wczuwaj sie, super, na pewno koledzy to docenia. ale to nie znaczy ze kazdy tak strzela i ze "krojenie ciasta" jest do du* :) Ech... Nie jest do d*, po prostu taktyka się zmienia, dziś to terroryści zaczynają działać jak kiedyś antyterroryści... stąd zmiany w taktyce (i mój komentarz o wjeżdżaniu przez okna - część ludzi się tego wręcz spodziwewa). Również zmiany w sprzęcie : np. bezpieczne flashbangi, których na początku nie było... Sądzę, że obecnie ASG jest w tej samej fazie co formujący się SWAT: dyskusje o tym jak dostosować taktykę AT do ASG to trochę jak próby dostosowania technik wojskowych do realiów AT, również z uzbrojeniem problemy: oni nie mieli bezpiecznego w użyciu gazu ani flashbangów, ani nawet zasłony dymnej (wojskowa użyta w pomieszczeniach osiąga trujące stężenie) - nam brakuje tego samego, jak sądzicie? (do tego niejednolity sprzęt, brak szkoleniowców z doświadczeniem - dla mnie podobieństwo powalające)... Dyskusja propo ciasta nie oscyluje wokół czy używać, czy nie, po prostu są trzy znane mi techniki i żadna z nich nie jest od innych w ASG lepsza: 1) lustro : dobre bo bezpieczne, złe bo czasochłonne i czasem ostrzega przeciwnika na długo zanim go spostrzeżesz (i o to chodziło z "mozolnym") 2) szybkie wychylenie : odwrotność zalet i wad lustra: skuteczne przy większych metrażach (w klitce 2x3 duże ryzyko), daje też pełne pole widzenia w trójwymiarze (wiesz gdzie poleci wrzucony granat) 3) krojenie ciasta: skuteczne, ale TYLKO gdy jesteś lepszy od przeciwnika pod względem refleksu - tutaj ujrzycie się nawzajem w dokładnie tym samym momencie (no chyba, że przeciwnik jest aż o tyyyle słabszy) 1) dobre, ale równie dobrze to ze środka może wylecieć granat (a ty będziesz akurat klęczał tuż przynim) 2) wiesz ilu wrogów itd... ale oni wiedzą, że ty wiesz: jeżeli zamierzasz oczyszczać musisz zacząć wejście od drógiej framugi (w tą wymierzone są już wszystkie guny - co nie jest wcale złe, co?). 3) najpewniej w ASG dojdzie do wymiany 1:1 Być może dobrze byłoby sprowokować ogień na jedną framugę(2) i zacząć "kroić"(3) od drógiej (szanse wzrosną, bo ludziom chwile zajmie obrócenie luf)...
  12. M1carabine znam z oczytania: utkwiło mi w głowie, że został wprowadzony aby uprościć szkolenie żołnierzy nie-pierwszoliniowych (dawać im zamiast pistoletów), stąd przyjąłem niechlujne założenie, że strzela nabojem pistoletowym. Teraz już na poważne pytam: co różni nabój pośredni od pistoletowego z szyjką? Deklaracja producenta? Są jakieś kryteria techniczne? nie istnieją przypadkiem karabinki na nabój pistoletowy? Dlaczego winni są amerykanie: tu masz rację winny jestem JA. To moja wina, że pół polski mówi automatyczny i półautomatyczny, zamiast normalnie po Polsku. A ja jestem winnien tego, że do tej polowy należę, że zagraniczne katalogi czytam i że się czepiam, jak ktoś się czepia takich jak ja. (wciąż twierdzę, że mogłeś tę sprawę przemilczeć - i co by się złego stało?) Z góry przepraszam za popełniane błędy i dziękuję za zainteresowanie i ich wytknięcie (tych dotyczących kalibru i oznaczeń na M-kach). Niewiedza a ignorancja to dwie różne rzeczy, na przyszłość napiszę na początku "być może".
  13. 1) Przepraszam za rozrzucanie postów: dopiero się skapnąłem, że można coś dopisywać do już wysłanych 2) Dzikki: chodziło mi o to, że masz dobry sprzęt i rzeczywiście bardzo sprytnie zrobiliście przyjmując do siebie owych snajperów (hehe - żart). Wcale nie sugeruję, że grasz zachowawczo. Krojenie ciasta to moja wina: napisałem gzieś, że mając hi-capa możnaby zacząć strzelać jeszcze zawczasu (było to subtelną uwagą w temaci realizmu) 3) Uderzmy się wszyscy w pierś i wyznajmy: jesteśmy amatorami! Dzikki kiedyś każdy się zapomni i dostanie w nogę, lub łokieć. Broń zza rogu: rozstrzyga to wątpliwości w stylu: "czy to ty, czy moja wyobraźnia...?". 4) Taktyka jest, ale jako terrorysta nie zamierzam AT udawać: widziałeś może, jak arabowie trenowali (raz na TVN-ne było w faktaqch)? Gościu strzelał zza rogu z któregoś z krótkichy kałaszy, przy czym trzymał go poziomu, magazynkiem na zewnątrz: pomyślałem, że wczuję się w role. Dzikkiego przepraszam, jeśli to byłem ja: o tym nie pomyślałem (w końcu i tak wstrzelali się i dostałem serią po ręce - takich numerów nie można powtarzać dwa razy). 5) w szturmach jednak dominuje technika radziecka: nasza taktyka czarna jest w rzeczywistości czerwona (tylko my jesteśmy zieloni). p.s. Dzikki? a ty nosisz lusterko?
  14. Mój błąd - u mnie na replice (sprężyna) było inaczej. Nomenklatury są różne nawet w Polsce: P90, czy H&KMP7 to wielki problem, gdyż według funkcji są PA'ami, ale używają naboju (jak by nie patrzeć) pośredniego... a w Polsce podstawą klasyfikacji jest nabój. A co z m1 carabine z bebechami przełożonymi do kompozytu i opcją strzelania ogniem ciągłym? Czym on jest? Bo jeśli PM'ką to stego wynika, że M1 jest pistoletem. Właśnie to miałem na myśli mowiąc, że nomenklatury nie ma co się czepiać. Nie znam polskiej, ale my nawet nie mamy ujednoliconej polskiej. Nie zamierzałem nikogo pouczać, po prostu nie przesadzajmy z nazywaniem rzeczy (wiem, że wojskowi to lubią i że są na tym punkcie drażliwi). To czy coś nazwiemy automatycznym, samoczynnym, maszynowym czy półautomatycznym niczego nie zmienia, skoro każdy i tak z kontekstu wyczuje o co chodziło.
  15. Co do bezpieczeństwa: po prostu jest to walor przereklamowany: SA z blokadą spustu, iglicy, nastawną i samoczynną nie jest mniej bezpieczny od DAO i tego fikuśnego spustu. Zacznę od końca: Przecież żartowałem, a poza tym nabój 12 gauge nie jest przeznaczony do tak krótkiej lufy. Narzekam nie na 9x19 a na glocka - to że nektórym zdarzają się przekoszenia może być winą nie dość dużej bezwładności jego szkieletu: te brakujące gramy masy trzeba uzupełnić masą swojej dłoni - i to się da odczuć (jak się go chwyci w pośpiechy krzywo to może się zaciąć). "Wysokie podparcie" w glocku nie jest efektem troski o strzelającego, ale właśnie wymuszeniem oporu potrzebnego do porzeładowania (np. wist luźno trzymany tnie się notorycznie - wiem od wujka, ktory jest w wojsku i strzelał - tylko żołnieża nikt nie uczy, że ma sztywno trzymać nadgarstki - stąd nieporozumienia). Ergonomię do poziomu znośnego poprawiają gumowe okładki (tutaj przepraszam - tego pod uwagę nie wziąłem), które są tanie jak barszcz i przyjemne w dotyku. Wspomniałem o strzelaniu jednorącz na wypadek gdyby ktoś potrzebował kilku strzałów - widziałem filmik jak strzela się z CZ-75 i widać, że podrzut jest mniejszy. Co do .45 ACP - w Polsce nielegalna do skrytego przenoszenia, w USA może bym się skusił. Co do 9 para to pisząc o dwóch mitach chciałem tylko unaocznić, że przynajmniej w policji szkoli się ludzi aby strzelali szybko i tak długo jak cel stoi - niezależnie od kalibru. Poza tym są entuzjaści 9 para, któży twierdzą, że nic lepszego nie ma - głównie wojskowi i policjanci - a urzeka ich huk i podrzut, gdy tymczsem 9x17 z dobrym pociskiem nie jest zauważalnie mniej skuteczna. Wiem, że jeśli chodzi o Glocka to są FANATYCY i KONTRFANATYCY. I nie zamierzam się w ich spór wikłać... (tobie też nie radzę) - sam należałem do drupy nie mają po prostu porównania z innymi typami/kalibrami. Po proistu glock jest ciut zbyt mocny na krótki dystans, a nie każdy jest wytrawnym strzelcem IPSC, który potrafi próć jak z automatu. Że .45 jest zbyt mocne? Zauważ, że w podanej konfiguracji, nawet jeśli zranisz kogoś raz to powinno wystarczyć. Pozatym 1911 jest od glocka znacznie cięższa, a bezwładność zamka i fakt pracy przy niższych ciśnieniach znacznie odrzut łagodzi - .45 łamiące ludziom kończyny to kolejny mit. Jak już mówiłem nie w Polsce: w stanach bym się wahał, ale w polskich warunkach WYBRAŁBYM 9 MAKAROVA (chciałeś odpowiedxzi wprost, oto i ona). Co do celowania: zgadzam się, ale jeżeli nie trafisz za pierwszym razem, to czy kolejne będą celniejsze? Pozatym jeśli nie trafisz, to jakie znaczenie ma kaliber? Co do kompensatora na Glocku: spadek prędkości wylotowej ok. 7%, przy odczuwalnym spadku podrzutu. Gadałem o tym z kumplem, który sporo strzela i glocka lubi. Strzelać z glocka będę ósmego, potem się wypowiem czy sam pistolet lubię... Ale sądziłem że mówimy o kalibrach (wiedziałem, że o glocka ktoś się w końcu przyczepi) Co do reklamówek: po prostu bzdury gadają, jak z tym "możesz zanurzyć go w wodzie, zakopać w piachu and it will come out firing" - po prostu wkurzają mnie ludzie, któży tym się w swoich sądach kierują. Co do samopału: to proch pistoletowy osiąga największe ciśnienia, powoduje największe nagrzewanie i potencjalne zagrożenie dla strzelającego: po prostu pali się znacznie szybciej niż normalnie, bo musi nadać pociskowi prędkość w znacznie krótszej lufie. Strzelając pod wodą nikomu nic nie urwie ręki: woda jest gęsta i pomaga łagodzić odrzut, zaś przy krótkiej lufie masa wody w niej zgromadzonejn nie stanowi zagrożenia. Za to problemem jest właśnie gęstość wody za zamkiem: broń automatyczna zadziała raczej jak ręczna. "Dwunastki" już ponoć całkiem szczelne robią (głowy nie dam). Dobra, już widzę w czym problem: za długie posty piszę i za dużo w nich wątków poruszam. Napiszę więc skróciak: wybrałbym 9 Makarova + płaski pistolet SA lub SA/DA.
  16. MAŁY ODRZUT??!! MAŁE??!! ŁADNE??!! Glock jest pistoletem, który bez kompensatora bardzo trudno używać, jest zdecydowanie nieprzeznaczony do strzelania jednorącz, wygląda jak cegła i ma takąż ergonomię. Do tego w DAO po prostu nie wierzę (takie niedorobione SA). Glock wcale nie jest bezpieczniejszy od 1911a1 - albo inaczej: jak ktoś przypadkowo wypali z 1911 to ma na tyle inwencji, że z "klocka" też mu się uda . Są dwa mity dotyczące 9 para: 1) razi, jakby pirun w gościa strzelił i kładzie wszystkich jednym/dwoma/trzema strzałami 2) jest pociskiem praktycznie niegroźnym. W rzeczywistości jest jak z każdym innym pociskiem: strzelać należy aż celowi odbierzemy możliwość działania (dublet MOŻE wystarczyć, ale nie musi). Są pistolety mniejsze od glocków i mniejsze nawet od popularnych niegdyś snubów (tzw. krasnali) - patrz ostatni "strzał", a w dodatku lżejsze od obu. Osobiście uważam, że w sądzie lepiej wyglą "naprawdę nie wiedziałem co się ze mną stanie, no i rzucił się na mnie i próbował wyszarpnąć broń, szamotaliśmy się, a wtedy pistolet przypadkowo wypalił..." Rozumiecie: dlatego właśnie sądzę, że łatwiej się wytłumaczyć jeśli ktoś dostanie jedną kulą większego kalibru niż kilkoma małymi i gdyby było można (i gdyby sprawiało mi to frajdę) używałbym kalibru .45 ACP +P z wybraniem wierzchołka (JHP), właśnie dlatego, aby nie musieć już "poprawiać". Poza tym colt jest zdecydowanie szsczuplejszy od większości pistoletów więksszego kalibru. Dziewulski nosi np. DE kaliber .50 - PO CO? Już lepiej chyba by se obrzynka sprawił... Inną fajną opcją byłuby małe subautomaty - mam gaziaka M11 ingram i naprawdę nie jest go ukryć trudniej od dużych pistoletów (kikedyś używano go w końcu w charakterze "broni survivalowej" dla lotników, pancerniaków itp.). Natomiast w realnej, dzisiejszej Polsce używałbym 9x17 Makarova: raz, że tania, dwa, że mniejszy odrzut niż ta zbyt silna na taki dystans 9 para, trzy, że z dobrym pociskiem (JHP) wystarczająco skuteczna, do tego broń nie musi być duża ani ciężka aby dobrze strzelała (9 para daje dobre dublety na CZ-tkach lub berettach - na tych malutkich glockach to już science fiction), w dodatku amunicjua mniejsza, więc można łatwiej dodatkowy mag gdieś zachomikować. Co do energii wylotowej, to jeśli pociski mają tą samą energię wylotową : 1) pocisk o wyższej masie a nizszej prędkości będzie raził zawsze skuteczniej od małego naddźwiękowego. 2) Lepsze efekty uzyskamy rażąc cel większą liczbą pocików, niż raz a "prządnie" - pomimo, że łączna energia celowi przekazana będzie równa 3) Do rażenia celów niepancerzonych najlepiej używać miękkiej, lub ekspandującej amunicji poddźwiękowej. Niestety pociski fragmentujące (Glasser) są zakazane w Polsce, za to przestępcy przepisami się nie przejmują: słyszał kto może o złapanym kilka lat temu bandziorze z pistoletem kaliber 12 (12 gauge - piśmaki nawet nie wiedzą co to takiego...) - samoróbka jakaś była, ale miał chłopak inwencję. Jakbym jechał na safari sam bym se takie coś chętnie kupił, albo jakbym sią w wodzie od ork chciał oganiać... Za dużo się ulotek naczytałeś! glocka smaruje się dwufazowym smarem: składa ię on z "lepidła" oraz z małych miedzianych kuleczek. Lepidło owo łapie pył, piasek i paprochy - w efekcie wbrew temu co twierdzi producent glock po wyjęciu z piasku strzelał nie będzie! Zresztą to nie jedyny mit - jego innowacyjna lufa jest trwalsza od zwykłej (chyba że regularnie czyścimy obie - wtedy rożnicy nie ma), ale reklamówka mówi, że jej kształt zapewnia optymalną celność... Lufy poligonalne mają stwierdzoną niższą celność od normalnych. Również ta wiadomość, że jakoby strzela 40000 i wciąż działa to bajka (chyba Warchammer 40000 - bo tam taka cegła pasuje klimatem...) NIE ma tak trwałego pistoletu: takie przebiegi mają co najwyżej drogie karabiny maszynowe (nawet kałasze się psują, a glock miałby się nie psuć?W końcu pracuje przy wyższych ciśnieniach w komorze). Glock nie jest bardziej niezawodny od np. sigmy - z której da się przynajmniej normalnie strzelać... Troszkę się przyczepiłeś... Zasadniczo to wina tych durnych amerykanów: No bo tak: w latach '80 na broni przy przełączniku pisało np. tak: (w moim macu) "S" "F", a z drógiej strony przy suwaczku: "SAFE" "FIRE" ..........................? Otóż S oznacza SEMIAUTO, zaś F FULLAUTO... Jak ktoś nie wie to może się łatwo postrzelić, myśląc, że S znaczy safe... A tymczasem w m4 jest S F A: SAFE FIRE AUTO: czyli tutaj akurat automatyczny=maszynowy, i co ty na to? Albo na przykład tak: thomson nazywany był "machinegun", potem wprowadzono nazwę "submachinegun", a teraz to już kiażdy pistolet maszynowy jest SMG, zaś "machinegun" to karabin maszynowy... A w katalogu nadal stoi "Machinegun" (choć w dziale "autoloaders"- samoczynne...).A przynajmniej był, bo teraz terminologia się do końca zrypała i okazuje się, że muj MAC to subkompakt... A tymczasem subkompakty to też... pistolety mniejsze od kompaktów..................... A zresztą! Po prostu P-R-O-S-Z-Ę nie dyskutujmy o nomenklaturze, bo to zwykłe czepianie się.
  17. 9para i .38ACP mają ten sam kaliber, inne długości łuski i inne długości pocisków! Z broni 9x19 para można strzelać amunicją 9x18 Makarova(to ta sama średnica), tylko celność spada, a materiał zestrugany z płaszcza odkłada się stopniowo w komorze. Różnica w przeliczeniach wynika z tradycji: kiedyś kaliber mierzono na łusce (co było logiczne - w amunicji do rewolweru zwykle pocisk jest tej samej średnicy co łuska, za to zwężony z tyłu aby do niej wejść), potem, gdy ruscy zamawiając broń z USA(XIIX wiek może?) postulowali, aby nie kalibrować pocisków dwa razy tylko dla kaprysu i wprowadzono poprawkę na przelicznik (+0, cośtam milimetra) i ruskie dostali amunicję .38, w kalibrze 9mm (NIE .38ACP - po prostu .38) Natomiast ostatnio odchodzi się od tej tradycji (stąd .357 i .38 to praktycznie ta sama przekątna pocisku - .357 to pociski nowe, podobnie jak .50AE i .55AE - i można je przeliczać) Co do kalibru broni: różni ludzie w różnych krajach różnie mierzą: można mierzyć między wypukłymi polami gwintu, wklęsłymi polami, albo brać średnią, można też wziąć pole przekroju i policzyć przekątną dla idealnego koła o tym samym polu - jak ktoś lubi to zapraszam. A swoją drogą: .38 i .380 to dwa różne pociski wzajemnie niezamienne podobnie jak .22 .220 - ZERO oznacza różnicę w pozostałych wymiarach naboju, nie kalibrze - kaliber w calach odczytujemy z zamka(komory) idziemy do sklepu i kupujemy pudełko z tym samym oznaczeniem (chyba, że chcemy "+P" ) - ot cala filozofia i nie przeliczamy, bo głowa rozboli. Dobra, to wystarczy aby wyczerpać wszystkie pytania? Aha i uprzedzając: w broni śrutowej "kaliber" to nie kaliber ale wagomiar: im większy wagomiar tym mniejszy kaliber lufy (hehe namieszałem, co?) i tego to już na pewno nie przemnożymy na milimetry. Aha i jeszcze jedno: nie chciałem tymi uwagami nikogo urazić, przeliczanie z cali na mm. to podstawowa pomylka popełniana przez wielu ludzi, a jak chcemy wiedzieć z czego możemy strzelać, to pytamy kogoś kto wie, a nie kombinujemy - bo np. pociski mogą pasować kalibrem, ale nie mocą - i co wtedy?
  18. Panda

    COLT 1911

    Jesteś pewien, że zdeaktywowany, coś dużo ma ruchomych części... Ale to na zdjęciach to nie 1911, ale 1911a1 (podcięcia na szkielecie na wysokości spustu i wypukła osłona sprężyny kurkowej). Nówka w stanach kosztuje ok. 120-300$(sądzę, że przynajmniej 100$ dostaniesz - to ładny egzemplarz, teraz to tandetę robią, okładki z plastiku dają... ech. Acha pytanie: ma płaską sprężynę kurkową? (tzn. czy z tyłu w chwycie jest spirala, czy ponacinana sprężysta blaszka). I wogóle skąd go masz? Dziadek w powstaniu walczył? Jeśli tak, to jak wyjdzie ze szpitala i się dowie, co żeś z jego splówą... lepiej więc odłóż skąd wziąłeś ;|
  19. To jest pps42, lub pps44 z magazynkiem od 42, lub kopia którejś z nich (co nie ma znaczenia). Ameryka dziwny kraj: z ich m16 i jego "yatta-yatta-yatta" trybem strzelania (trójstrzałowa seria: za długa na dystans - w najlepszym wypadku trzeci strzał poleci nad glową wroga(słyszał kto kiedy aby po dwuch niecelnych strzałach trzeci - teoretycznie i praktycznie najmniej celny - trafił?), i za krótka na pomieszczenia - gdzie człowiek często zapomina, że musi co chwila zdejmować palec ze spustu, aby zwolnić przerywacz - nie zdarzylo się wam polec, gdy zapomnieliście, że macie broń na semi i ściskaliście spust dziwiąc się, że broń nie strzela?). Ja to widzę tak (i biednego amerykańca rozumiem): dostał chłopak wielki karabinek, którego konstrukcja pozwala mu albo strzelać pojedyńczymi strzałami kiedy potrzeba pełnej serii, albo śmiesznymi urywanymi terkotami, które wymyszają ciągłe zwalnianie spustu - taki porąbany tryb kwaziautomatyczny. Już w M4 przywrócono mozliwość strzelania "jak Bóg przykazał" i może dlatego drógi żołnierz nie szuka sobie złomu na miejscu (ma w rękach m4, czy się mylę?). Co do teorii, że zdjęcia są ustawiane: totalny nonsens, nikt czyszcząc pomieszczenia nie robi sobie przerwy na grupowe zdjęcia, zresztą sami pomyślcie (Jezu, co za ludzie...).
  20. Mam plastika z KJW Dokładnie ta sama historia. Ale czy rozbieraleś już kiedyś jakiś inny mag? Otóż rurka służy do tego aby w magu mieściło się najwyżej 1/2 pojemności płunnego gazu - reszta to przestrzeń na rozprężanie. Rurka luzuje się od wstrząsów i potem grzechocze (jest wkładana na siłę, ale na ciepło, gdy się schłodzi ma luzy i wtedy wypada). Najlepiej wygiąć kawałek spinacza (ALUMINIUM, CYNA albo inny NIERDZEWNY) i umieścić tak, aby dociskał riurkę do dna niczym sprężyna opierając sie w górnej części maga (ewentualnie silicon). ogólnie - jest to rzeczą normalną. Podobnie zgubienie małej sprężynki bądź prostokątnej płytki z otworem z lewej strony zespołu kurka spowoduje syfonowanie (normalnie ruch owej kształtki powoduje odbicie "iglicy" w górę po uderzeniu, bez tego blokuje się ona na wciśniętym zaworze) Moja beretta to m9 z KJW, ale sądzę, że inne są bardzo podobne.
  21. do pomieszczeń najfajniejszy ingram: przynajmniej realizm jakiś no i wali te swoje ponad 20 an sekundę (więcej jak go nasmarujesz). Nie jestem entuzjastą deserta ani microuzi - obie te bronie niezbyt się do ognia ciągłego nadają (a co dopiero na automaty...)
  22. widziałeś może te fajne achtungi dłuższe dwa razy od zwykłych, dużych, i z lontem, nie z zdraską - po tych człowiek aż się trzęsie - tylko nikt nie chce abym tego używał... bo to nieprzyjemne i może zaboleć [...] Znana technika - w wykonaniu nas amatorów kończy się serją połokciu. osobiście wolę dynamiczne - patrz dyskusja o peryskopie - tam to się rozpisałem. "jakbyś miał automat wsadziłbyś dwa" "jakbym miał spychacz to nigzie by nie pojechał" A zasłanianie się sprężyną jest NIEHONOROWE - w taktyce czarnej najlepsi dowodzą, ale też najlepsi prowadzą natarcie - bo ta taktyka nie dopuszcza w fazie planowania czegoś takiego jak dopuszczalne straty własne. WSTYD! a AT stosują? - już chyba nie te czasy, nie ten SAS i nie ta ambasada (*nstalgia) teraz już terrorystów szkolą emerytowani anty-terroryści (nikogo nie obrażając - likwidacja oddziału i zwolnienie ludzi "do domów" to najgorsza głupota możliwa w tym fachu - chyba że potrzebny ci terroryzm aby usankcjonować wydatki na wywiad i wojsko i... czy to spisek, czy ci ludzi naprawdę byli tacy głupi?). A dym jest - samoróbka - ale działa na korzyść obrońców - ja tylko wystawiam splówę zza rogu i pruję w dół schodów - ja wiem gzie stoją i pamiętam skąd przyjdą, zaś oni kiedy dojdą dostają kżyżowy ogień i w dodatku dym im przeszkadza... Co do wejścia - większość już sama zauważyła - schematy zabijają - kreatywni żyją dłużej. Czy ten dzikki to TEN dzikki - słyszałem, jak sobie radzisz na zielonej "dajcie snajperkę na dzikiego!" (sorry jeśli ty to nie ty...) A co do pytania - piciu ostatni stwierdził, że fajny byłby "granat" (achtung obłożony grochem), ale umieszczony na kiju. Chwytasz > normalnie połowa "odłamków" idzie w ziemię, ale jak go trzymasz metr nad ziemią, to czyści równo - to rzecz jasna teoria. Co do flashbangów: Co myślisz o tych dużych achtungach z lontem? Trzeba by tylko zmieżyć, czy nie hałasują bardziej od flashbanga (niby normy spełniają, ale co w pomieszczeniu 3x5?). ...i nie zawsze mozna. Wszystko zalezy od khekhe stopnia "skampienia" przeciwnika. Proponuję korzystając z tego że i tak każy ma hi-capa stosować powolną i ryzykowną metodę "krojenie ciasta" z drobną modyfikacją - naciśniętum spustem... Albo darować sobie i wystawić od razu samą lufę (mocna bataria i stockowa sprężyna) - i tak czterech ludzi z obu stron dżwi... jeden z terrorystów będzie zawsze siedział pod parapetem, palił szluga i czekał aby wpakować po seryjce każdemu kto zdecyduje się wejść oknem "dlaczego wysłałeś czterec ludzi, a nie pięciu jak ci kazałem?" "W ten sposób straciłem tylko czterech" No właśnie... (jak ktoś wie, skąd cytat niech się pochwali...) pozatym obrońcy rzadko wybierają miejsca z dużą liczbą wejść- potrzebne im tylko dwa - jedno na "zewnątrz", a drógie do "bezpiecznej" części budynku. Komfort wrogich snajperów nie jest warunkiem koniecznym... dobrym pomysłem jest zalepienie okien gazetami! Jedna sprawa - nacierający oddział robi chałasu co stado słoni - szczególnie jeśli przez ostatnie 15 min. słuchałeś jedynie jak ci w brzuchu burczy.
  23. Okulary balistyczne - mniej parują, a goglom od motorka nie ufam, poza tym te historie z zembami to wina "użytkownika" - ja znam dwa przypadki - jeden gość właśnie wydawał z siebie okrzyki zachwytu, zaś drógi dostal po swoim radosnym, szerokim uśmiechu. Wniosek prosty - różnicy nie ma (chyba nikt nie sądzi, że trochę włóczki zatrzyma kulkę, a np. ludzka warga już nie - już słyszę głosy sprzeciwu, ale kominiarka nasza i kominiarka AT trochę się różnią). Proponuję nie zakładać snajperskich sprężyn do CQC, ładować 0.20 grama (do CQC, rzecz jasna), nie puszczaś do walki snajpera bez sidearma i nie biegać z zębami na wierzchu. Aha! I jeszcze - ja to mam luksus, bo mam ingrama i mogę ludziom prosto w twarz (nie serją, rzecz jasna - choć pewinie znajdą się tacy, co i tego nie poczują), ale jak ktoś ma elektryka i nie potrafi z 5 m. w korpus trafić, to znaczy że się nie stara.
  24. Kiedyś (lata '80 '90) rzeczywiście było to przydatne (nawet modne); mieli takie dwusegmentowe - ten gróbszy miał przekrój rury od odkurzacza, był z twożywa i robił za chwyt... Dopóki ktoś nie zdał sobie sprawy, że rzadko się przydaje - po udoskonaleniu flashbangów (które są relatywnie bezpieczne i w dodatku małe) po prostu wrzuca się jednego i już... Inna sprawa że kiedyś AT'cy próbowali działać cicho jak długo się dało - dziś to czas jest priorytetem (już nawet gazu nie rzucają - bo zanim się go nagromadzi...). Generalnie do pomieszczeń się wpada po wrzuceniu flashbanga (albo po wcześniejszym upewnieniu się,że jest puste np. przez nasłuch - póki co raczej nie w Polsce). Wiemy,że na ASG to bez sensu - petardy za słabe(są takie fajjjne, dłuugie achtungi - 3 zeta/szt. , ale ludzie jakoś nie chcą się na to zgodzić, no i te szyby...) za to wpadło mi do głowy coś innego - otóż obecnie sprawdza się długie korytarze (nie w Polsce - szkoły są różne) po prostu bardzo szybko wychylając głowę przy czym używamy silnego pchnięcia nogi aby natychmiast się cofnąć - ryzyko prawie żadne - cel mały i szybko znika - a pole widzenia szersze i mniej czasu zajmuje niż mozolne "czesanie" lusterkiem. Po cofnięciu głowy zwykle już wiez kto, gdzie, ile i z jaką bronią (sprawdzałem - pamięć ludzka czasem zadziwiająca), wiesz jaki granat rzucić, czy są zakładnicy. Jeśli sądzisz, że nikt nie zauważył, a nic nie się nie dzieje (innymi słowem zero reakcji), to zwykle tak jest. Dlaczego się tak rozpisuję - bo asg mają na tyle małą prędkość wylotową, dodaj do tego refleks (zwykle niewyrobiony) strzelca i "bezwładność" broni (jak ktoś strzela w fullauto to rzadko kiedy spreżyna jest napięta przed strzałem - wiecie o co chodzi) to robi się z tego kupa czasu - więc nawet w czyszczeniu pomieszczeń można stosować. A jeśli naprawdę lubisz lusterka - bardzo podobnych do AT używają obecnie celnicy - pogadaj ze znajomymi, może mają znajomych... może ktoś tam ma jakieś "bezpańskie" na zbyciu... ?ktoś wie jak uśmieszki wstawiać (może u mnie już Jawa nie działa)
×
×
  • Create New...