Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

PB_Olek

Użytkownik
  • Posts

    44
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by PB_Olek

  1. Pomysł z odgórnym dowodzeniem strategicznym jest, z różnym skutkiem, realizowany od jakiegoś czasu u nas i są juz pierwsze wnioski. Dla przykładu: - żeby był sens dowodzenia strategicznego, scenariusz musi być ułożony pod tym kątem. Jeśli, dla przykładu, scenariusz zakłada całodzienną walkę o jeden budynek to nie ma tam właściwie miejsca na dowódcę, tam są potrzebni tylko siewcy kulek. - sztab w jednym miejscu - przerobiłem sam, nie działa, sztab musi być mobilny i być zawsze w miarę blisko wydarzeń - grupa, która jest w stanie wykonać jakieś w miarę samodzielne zadanie, to około 8-12 osób i więcej. Mniejsze grupy, przy kontakcie z wrogiem, mają tendencję do "rozsypywania" się. Tylko większa grupa jest w stanie kontynuować zadanie pomimo (nieuniknionych) strat. Piszę to w stosunku do scenariuszy na powyżej 40 osób. Jak już Kret napisał, 26 02 będzie u nas testowane dowodzenie spoza pola walki, zobaczymy co z tego wyjdzie. Pozdrawiam
  2. Grabi napisał: Tą klasyfikację sam stworzyłeś na prędce a siedzi Ci ona w głowie od dawna zapewne. Powiedz mi, proszę, jakie kryterium przyjąłeś dokonujac podziału tego typu? Konstrukcja samolotu? Jego zastosowanie? Bo tam wszystko się kiełbasi. Samolot jest na tyle uniwersalny że często ma wiele zastosowań, dla tego lepiej utworzyć klasyfikacje opartą nie na "wygladzie" lecz na funkcji, a ja rozrózniam tylko kilka podstawowych funkcji lotnictwa: -zwalczanie samolotów przeciwnika - bombardowanie taktyczne - bombardowanie strategiczne - zwalczanie marynarki wojennej i żeglugi - transport - rozpoznanie - trening Samoloty bazujące na lotniskowcach jak i lądowe są w stanie wykonywać wszystkie te zadania, w czasie II wojny odpada jedynie bombardowanie strategiczne jako rola lotnictwa pokładowego, choć i takie coś się zdarzało sporadycznie. Jeśli masz na myśli FW 200 Condor to nie wiem czy marynarze na alianckich konwojach cieszyli się na widok tych samolotów, który potrafiły zrobić z konwojem co chciały. Dopiero pojawienie się lotniskowców eskortowych uwolniło konwoje od ciężkich strat zadawanych przez ten typ samolotu. Pomimo, że w I./KG 40 było sprawnych średnio od 6 do 9 condorów dziennie, posały na dno 85 statków alianckich w okresie od 1 sierpnia 1940 do 9 lutego 1941. Czy na pewno ten typ nie nadawał się do niczego? :lol: Pozdro
  3. Oj Grabi Grabi, nie przesadzaj A ja śmiem się nie zgodzić. Cele są takie same, jedynie specyfika działania z lotniskowca wymusza na samolotach pokładowych zastosowanie niezbędnych rozwiązań technicznych, takich jak montaż haka do złapania aerofinishera. Samoloty projektowane wybitnie "pod lotniskowce", o których wspominasz, bardzo często wykonywały zadania samolotów lotnictwa lądowego, np. brytyjskie lotnicto pokładowe wspierało wojska lądujące w Afryce Północnej lub na Sycylii. Konkretny przykład? Listopad 1942, samoloty Fairey Albacore z HMS Victorious niszczą na lotnisku La Senia 47 samolotów francuskich. Nie odpisuj, że niszczenie lotnisk tez leżało w gestii Royal Navy bo idąc dalej tym tokiem myślenia okaże się, że właściwie... wszystkie możliwe cele leżały w gestii Royal Navy. I to powinna być prawidłowa konkluzja: Lotnictwo pokładowe jest uniwersalne i może wykonywać wszystkie podstawowe cele lotnictwa lądowego. hmmmm....... myślę że ta teza to kompletna bzdura. Samoloty pokładowe różnią się w terminologii od samolotów lądowych tylko tym, że.... jedne są lądowe a drugie pokładowe. Ich zadania są różne? praktycznie wszystkie zadania, wykonywane przez samoloty lądowe, mogą być wykonane przez samoloty pokładowe i vice versa. Pomyśl o tym co napisałeś (lepiej późno niż wcale, szkoda, że nie przed kliknięciem przycisku "wyślij") i sam to przyznasz. :D Do zobaczenia w niedzielę na Forsowaniu Renu Grabi, pa
  4. Pewną namiastką zlotu w formie zaproponowanej przez Deimosa są trójmiejskie LARP'y, a będzie nią w szczególności LARP bitewny 11 X. Walka będzie miała miejsce non stop, będzie strefa bezpieczna dla trupków (szpital albo masowy grób, jak kto woli), nocleg w miejscu akcji pod namiotami. Walka może się przeciągnąć do nocy. Przynajmniej jeśli pogoda pozwoli i dzień nie przyniesie rozstrzygnięcia. Ranni bedą opatrywani (super wygląda odwrót, gdy połowa oddziału ma bandaże i kuśtyka a reszta ich osłania) Zapewne będą dwa obozy: dobrych (nasz) i złych (ich), ale nie oszukujmy się, ich lokalizacja nie będzie stanowić tajemnicy dla nikogo. Jak to wszystko wyjdzie w praktyce dowiemy się już wkrótce. Pozdrawiam
×
×
  • Create New...