Po przeczytaniu kupki postow doszedlem do wniosku, ze choć nadal popieram w większości jego zarzutów Pana Zbója, to zdaję sobie również sprawę, że część wydarzeń mogła być posrzegana dwojako, i kązdy punkt widzenia można uzasadniac lub zależy on od ściśle subiektynego postrzegania. Ergo przyznaję część racji Zbójowi, ale także jestem skłonny zrozumieć punkt widzenia Kozi'ego.
Po pierwsze swoim bądź co bądź smarkatym zarzutem zmusiłeś mnie do zajęcia pozycji "tłumaczącego się", a bardzo tego nie lubię. Czy sugerujesz może, że reprezentujemy gówniarski poziom w stylu "Cofnął naszego - do bani taki zlot"? - Ta osoba olała przede wsystkim własną drużynę, więc pretensje to mamy my do niej, a nie do Was, ale to już załatwimy wewnątrz drużyny. Po drugie do tej pory w Lublinie nie daleś takiego popisu, lub mnie przy tym nie było. A po trzecie ja nie zrażałbym się tą wymianą zdań i raczej byłbym skłonny do skończenia dyskusji właśnie w którąś z sobót - żeby do siebie strzelać nie musimy się kochać. Będzie to też okazja do dokończenia ewentualnej wymiany zdań, żeby nie zaśmiecać forum. Wiec prponuje zakopac toporek, wyjasnic wszystko (jeśli coś zasotanie) przy najblizszym spotkaniu i pokoj. Mój wcześniejszy wyjazd ze zlotu nie był podyktowany tylko moimi wątpliwościami, istniały też czynniki niezależne. Choć przynam, że na normalnym stzrelaniu w sobotę, wywaliłem więcej kulek niż przez mo czas pobytu. Zapewne wina braku elektryka...
Weq