Powiem tyle, spodziewałem się czegoś porównywalnego z nysą- gdzie jednak coś na całym terenie się działo przez cały dzień. A teren tej imprezy, nie z winy organizatora był za duży na tych nielicznych co przyjechali. Przez cały dzień napotkałem jedynie in-offgamemowych bandytów w swoim obozowisku w środku terenu gry, i z 2 dwie grupy stalkerów w odległości jakiś 300 metrów ode mnie. Możliwe ,że zrobiłem błąd unikając za wszelką cenę terenu w pobliżu bazy wojskowej, ale odgrywając stalkera jakoś nie widzę siebie w roli szturmena atakującego obóz wojska, a bardziej faceta który użyje broni w ostateczność kiedy niema gdzie uciec. Czy były patrole wojska, nie wiem nie zauważyłem-ale z rozmowy z jednym wojskowym który spakował się koło 17 wynikało ,że nie. Kolejny element, co niektórzy mutanci i ich przebrania: facet w posprejownej na czerwono koszulce i podartych jeansach to trochę za mało abym uznał go za mutka albo pan z stetoskopem wyglądający na bandytę na którego w nocy spotkałem/wpadłem i dopiero jak drugi raz zrobił "waghhh" zrozumiałem ,że to mutant. Czy kolejny rzeczy która razi- co niektóre otuliny: z tego co wyczytałem nie miało być pod fantaste robionych żadnych a widok bandyty z młotem z warhammaca trochę rozczarowuje. W moich oczach jedynie noc jakoś podratowała imprezę, coś się zaczęło dziać.
Podsumowując:
Wielki szacunek dla Gyvera za przygotowanie tego wszystkiego: naprawdę świetna robota pod względem zaplecza ale coś kulało w gameplay'u i to ostro.
I wielkie "dzięki" dla wszystkich co nie przyjechali, bo spierdoli potencjał tej imprezy.