a propos niedzieli-bylo wyraznie okreslone w scenariuszu ze nie przekraczamy drogi betonowej i strumyka gduz sa granica tereny walk,to po pierwsze.po drugie moim skromnym zdaniem Os wyprowadzila atak zdecydoanie za blisko(o ile pamietam to Unimog zabral nas w sobote z bardziej oddalonego miejsca).po trzecie nie przypominam sobie zeby nasz kolega co wydzieral sie w piatek powtorzyl swoje pienia w sobote i niedziele.piatek nie byl dniem rozgrywek wiec nic strasznego sie nie stalo.nikt nikogo nie postrzelil na terenie obozu,nie bil sie itp.wiem ze w pewnych sprawach potrzebny jest umiar,to zrozumiale.sam organizuje od 4ech lat zlot i wiem co to znaczy ogarnac taki temat.i powiem szczerze ze nie da rady uniknac takich sytuacji.ludzie sa ludzmi i czasem nie panuja(czyt.maja slaba glowe ;) )nad soba.
ogolnie powiem ze jestem zadowolony ze zlotu i powiem wiecej-ZA ROK NA PEWNO WROCE NA VALKIRIE!!
na kazdym zlocie sa jakies niedociagniecia.nie ma idealu.cos zawsze nie pojdzie po naszej mysli.
skladam osobista deklaracje ze jesli za rok pojade na Valkirie o ile bedzie to mozliwe wezme na swoje barki dowodztwo Aliantow!!
pozdrawiam wszystkich uczestnikow Zlotu,bez wzgledu na strone konfliktu podczas Zlotu!!!
P.S.Goldapska ekipa nie siedziala w krzakach i nie kampila.raczej na Iszej linii mozna nas bylo zobaczyc. w pierwszy dzien szla zaraz za ziwadem jako wsparcie.