Również bardzo dziękuje organizatorom za grę. Bawiłem się dobrze i ogólnie rzecz biorąc gra mi się podobała. W kwestii ASH jestem totalnym żółtodziobem, bo była to moja 2 gierka w ogóle, ale z pewnością na duży plus trzeba zaliczyć odgrywanie kwestii fabularnej w miasteczku. Chapeau bas dla graczy wcielających się w którąkolwiek z ról, a w szczególności dla leśniczego i jego szanownej ;)
Sprawa najważniejsza do przemyślenia to, moim zdaniem, większe dopracowanie scenariusza, aby uniknąć tak wielu zadań związanych z czekaniem. Zawsze wychodzę z założenia, że wolę działać niż „aktywnie czekać”. Rozumiem też, że wojaczka w większości polegała na czekaniu. Jeżeli był w naszym oczekiwaniu na lotnisku/w miasteczku jakiś głębszy sens, którego jako żółtodziób nie dostrzegłem to z góry przepraszam za nietrafną uwagę.
Ogólnie jeszcze raz dzięki wszystkim uczestnikom za grę, a organizatorom za często niedoceniany wkład pracy! Zapewniam, że z gry wyciągnąłem dużo więcej niż siniaka i zakwasy na łydkach!
Pixel