Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Meister

Użytkownik
  • Posts

    164
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Meister

  1. Zgoda. Przez początek tego wątku i tę dyskusję, trochę zaczynam powątpiewać w sens pisania na discordzie i dawania porad, gdzie kilka osób się już wypowiadało na ten format stylizacji (i nie tylko), szczególnie mówiąc o osobach, które coś organizowały lub siedzą w ASH sporo lat, zauważając różne tendencje. Powtórzę jeszcze raz, idąc przykładem gier "wrześniowych" lub "pierwszowojennych", stawiajmy na stopniowe budowanie klimatu oraz na jakość i wczucie graczy, a większe liczby same przyjdą z czasem. Temat pacyfiku jest już i tak bardzo niszowy, więc po co zabijać zapaleńcom klimat. Jakby rzucać temat tak ogólnikowo, bez szczególnych ograniczeń i pewnych ram (czyt. gry late-war/front zachodni) to ASH by się zamieniło w dosyć nudny temat. Ciągle te same szpeje, te same repliki, te same mechaniki, znikomy klimat w postaci tytułu gry i lekkiego tła scenariuszowego, a strzelanie dla samego strzelania, bo akurat był wolny weekend. Nie wiem jak inni, ale mnie zawsze cieszy jak w ASH, podnosi się poziom wczucia i stylizacji, czy to na płaszczyźnie orgowania, czy u samych graczy, natomiast każda regresja niezmiernie irytuje. TBH na kulkowanie w postaci "same shit, different day" z większą liczbą "randomów" to mam modernowe szpeje i teren 20 minut od domu, a od ASH bym wymagał czegoś specjalnego, co będzie mnie zachęcało do przejechania 100+ kilometrów. Jak ktoś ma parcie na robienie gier dla większej liczby osób i luźnych stylizacji to polecam wybrać sobie jakąś bitwę zachodnią z 1945 i będzie po sprawie... Miałem plan pocisnąć stylówkę IJA, ale chyba zostawię zakupy na przyszły rok, gdy chłopaki z pewnej grupy się będą brać za pewien temat w tym klimacie (nie odkrywam na razie informacji, bo szczerze nie wiem ile mogę na ten moment powiedzieć xD). Tu można też podejść do sprawy na dwa sposoby. Jeśli temat Bataan będzie przeciągnięty na serię gier to fair enough, aczkolwiek podzielam zdanie Guzola, że można by wykorzystać koszulę M37 (bo większość graczy US i tak je ma), a jakoś szczególnie nie będą odbiegały od Chino LUB mundury HBT, które mogą być wykorzystane praktycznie do każdej gry na Pacyfiku. Tak samo w temacie hełmów M1, były w użytku bardzo wcześnie, a nie jak mówisz, że to late-war. Natomiast stylizacje w późniejszych grach, będą się różniły m.in. użyciem mundurów i pokrowców na hełm we frogskinie/duck hunterze. Natomiast jak mówisz, spokojnie można za grosze kupić piaskowe koszule i plastikowe hełmy na allegro. Aczkolwiek, jeśli ma to być tylko jedna gra i wsjo, to trochę nie widzę sensu na taką gimnastykę. Wiem po sobie, że randomowe szpeje, których się użyje raz do roku, albo w ogóle raz, zaczynają się dosyć szybko piętrzyć i zagracać szpejownię. Komu też się chce męczyć potem z odsprzedawaniem tego na OLX... Jako, że Bataan zaczyna się raptem rok wcześniej od rajdu na Makin lub walk na Guadalcanal, raczej bym proponował, aby ta gra służyła za początek budowania stylizacji właściwych na przyszłe wydarzenia, a nie one-off, o którym przypominać będzie kupka przedmiotów, rzucona w kąt. No to tak jak Dominik napisał. Nakręci to tylko hype dla większej liczby osób, którzy po wyśrubowaniu wymogów, zwyczajnie odpadną. I tak jak działania na pacyfiku mogły by się zacząć od mniejszych, klimatycznych walk w dżungli, a kończyć na potężnych bitwach jak Iwo Jima (którą chcieliście zresztą zrobić, co moim zdaniem wymaga sporej liczby ludzi) to w rzeczywistości wyjdzie na odwrót zupełnie. Zacznie się od antyklimatycznej wymiany kompozytu, a skończy na ataku 10 marines na Suribachi, bronionej przez 10 japończyków xD
  2. Lecąc z pamięci o zapisach na poprzednie gry to niektórzy potrafią stwierdzić czy mają wolny weekend dopiero na tydzień lub dwa przed grą, dla niektórych może być to początek urlopu, albo kolidujące reko czy impreza larp. Kojarzę też osoby, mówiące, że nie mogą lub nie lubią jeździć na gry nocne. Osobiście bym chętnie pojechał, ale kontuzja z "Domu Pawłowa" przypomina o sobie co jakiś czas, więc zobaczymy co powie ortopeda. Być może będę, być może zakończę sezon niestety.
  3. W związku z moją lekką kontuzją na ostatniej grze, będzie lekka zmiana po stronie niemieckiej. Wstępnie Rudi wskoczy na amunicyjnego, ja na snajpera. Alianci: 1. Domino, oficer, GB 2. Cortes, GB 3. Dzida, GB 4. Filip, US 5. Jogurt, US 6. Mikas, US 7. Bazyli, GB 8. MiśQ, saper, US 9. Octan, sanitariusz, GB 10. Dogee, snajper, GB 11. Poznaniak, US 12. Vlad GB 13. Arkusz, GB 14. Zee, sanitariusz, US 15. Klaudiusz, GB 16. Cactus Jack, GB 17. Daro, US 18. Dżordan, US 19. Gonzo, US 20. Warek, US Rezerwa Aliantów: 21. Pit, GB 22. Daffi, RTO, GB 23. Monster, GB 24. Bullet, GB 25. Sikor, GB 26. Dziećka, US Oś: 1. Hydra, saper, SS 2. Ryba, WH 3. Meister, strzelec wyborowy, WH 4. Baldini, Volkssturm 5. Anatol, strzelec, WH 6. Jurgen, strzelec (podoficer), WH 7. Mikołaj, kaemista, WH 8. Thomas, strzelec (radio), WH 9. Bartoromeo, strzelec, WH 10. Michał (Tomo), strzelec, WH 11. Rudi, strzelec (amunicyjny), WH 12. Seph, kaemista lub radiooperator (daj znać którą funkcję będziesz brał), WH 13. XrayPl, sanitariusz, WH 14. Loperenco, oficer, WH 15. Walter, Volkssturm 16. Horst, strzelec, WH 17. Ostry, strzelec wyborowy, WH 18. Małpetti, strzelec, SS 19. Łoś strzelec, SS 20. Michael Knochmann, strzelec (WH) Rezerwa Osi: 21. Lukas, strzelec (WH) 22. Exuntereks, strzelec, Volkssturm 23. Dimitrij, strzelec, Volkssturm 24. Bieniu, strzelec, WH - (Fotograf jeśli się nie załapie na listę główną) 25. Sikor, strzelec, FJ 26. Dziećka, FJ
  4. A te limity FPS to nie są trochę przestarzałe względem ostatnich limitów ASH? Czemu nie są takie jak w "Night of Nights", również organizowane przez ASHM?
  5. Alianci: 1. Domino, oficer, GB 2. Cortes, GB Oś: 1. Hydra, saper, SS 2. Ryba, zwykły strzelec z karabinem, WH 3. Meister, amunicyjny, WH
  6. Mamy rozumieć, że jeśli amunicyjnego nie ma w pobliżu lub nie żyje to KM w ogóle się nie może poruszać? Jeśli tak to po co taka zmiana względem już dawno ustalonych i dobrze działających zasad?
  7. Sztuczny tłum :D , bo pierwotnie miałem jechać z IJA Officer, więc te 3+3 to tak naprawdę jedna ekipa, ale.... niestety nie urwę się z pracy wcześniej, więc będę dopiero w sobotę rano. Więc na piątek macie 5 osób.
  8. No ja byłem na dwóch pierwszych. Na trzeciej się nie mogłem stawić z powodów osobistych niestety. A z wsi to kojarzę tylko spacerek chodnikiem i siedzenie 15 minut na ławeczce :D. Jeśli orgowie uważają, że uwzględnianie tego terenu do gry jest klimatyczne i konieczne to nie ma sprawy. Wracamy w takim razie do motywu zwykłej ucieczki. Chyba będzie najbardziej fair.
  9. @Domin007We trzech zastanawiamy się czy nie pojechać już w piątek na teren. Dałoby radę załatwić jakąś mapkę z początkowymi pozycjami obu stron, żeby zacząć nakreślać/kopać umocnienia, czy uważasz, że nie ma sensu tego robić nocą i lepiej posiedzieć z Baldinim?
  10. Ja bym dodał opcje d) Ekipa ścigana, zamiast się chować i dyskutować, po prostu ucieka do kolejnego zejścia ze skarpy i daje dyla w teren. Kto nie będzie miał sił, albo zostanie dogoniony to jest liczony jako trup. e) Nie robić elementów scenariusza w strefach cywilnych, w których nie można strzelać (chyba najlepsza opcja)
  11. Szczerze mówiąc to ciężko porównać obie gry. Zakładam, że Itter by był wiosną/latem i byłby grą bitewną. Natomiast Granville jest "operacją specjalną", co może odrzucić część osób. Poprawkę też trzeba wziąć, że nie każdy ma szpej zimowy i nie każdy lubi grać w nocy, a część pewnie by odpadła, bo nie ma odpowiedniego poziomu stylizacji na Twoje gry. Osobiście się nie zapisywałem, bo w listopadzie mam za dużo na głowie niestety. Co do pytania. Trzeba by było ogarnąć ilu Amerykanów by było chętnych na grę, czy i ilu Brytyjczyków by było uwzględnionych (jeśli nie w stylizacji bojowej, to np. jako cywile/jeńcy, którzy pomagali bronić zamku) i ile miejscy by było finalnie przeznaczonych dla Niemców po stronie Alianckiej. Pomysł może być ciekawy, ale dochodzi jeden problem. Niestety część osób rezygnuje jak widzi, że musi jechać aż pod Kraków xD
  12. Z tego co ludzie pisali jakiś czas temu na ASG Warszawa, to nadal "grasuje" tam starszy pan, który się nagminnie czepia każdej aktywności w tym miejscu i nie waha się wzywać policji. Zakładam, że więcej czasu by się spędziło na wyjaśnieniach przed mundurowymi i kłótniach z tym gościem niż na strzelaniu. Co do obudowanej miejscówki to może chłopaki z ASH Dolnyśląsk by się wypowiedzieli. Ponoć fajny teren mają na grę "Dom Pawłowa". A sam pomysł gierki? Nie wiem. Może by to zadziałało gdyby wehrmacht grał jedynie w drelichach i wełnie, a SS jedynie w kamuflażu. Inaczej to obawiam się, że byłoby niemało friendly fire. Trzeba też wziąć pod uwagę, że frakcja brytyjska nie brała udziału w tej bitwie, a na ASH jednak jest liczna. No chyba, że będziemy znowu naginać.
  13. Jest: https://nestof.pl/pl/products/repliki-broni-i-amunicji/akcesoria-do-broni/mauser-98k-pas-nosny-5404.html
  14. Mój Sturm/Mil-tec hula już 7-8 rok i nadal jest git. Starczy go nasmarować jakimś smarowidłem do skóry, typu Ko-Cho-Line. Chyba najlepsza budżetowa opcja i szczerze nie widzę powodu, żeby kupować coś droższego (o ile inna firma robi coś takiego). Bo zakładam, że kupienie orgo klamerki i knopika i wysłanie tego do jakiegoś speca rymarza nie wchodzi w grę? xD
  15. Warto dodać, że sprężyna M100(+-330fps) czy M110(+-360fps) to koszt paru dyszek, a samo rozkręcenie repliki i wymiana jest prosta, zajmuje może 30 minut max? No i oczywiście argument, że ktoś używa historyków na niedzielnych strzelankach, gdzie limity są wyższe, można sobie darować.
  16. ISTA GRACZY: Ententa: 1. Dogie the Dog, sanitariusz, ? 2. Lolek, saper, Kirił Rybakow 3. PolishPartizan, strzelec, Ilja Miroszniczenko 4. Mickiewicz, strzelec, Aleksiej Nowikow 5. Meister, strzelec, Iona Władełecow Centralni: 1. Grzyb_676, Lekarz, Giuseppe Baldini Oby był śnieg, to w końcu będzie można burki kozackiej użyć.
  17. Ale tym razem ja tylko napisałem, że ładnie pruliście xD. Może nie sprecyzowałem, ale głównie w Fazie 2, Amerykanie ładnie nas przyciskali, co też kosztowało ich dużo kulek. Mieli dużo lepsze podejście do naszych pozycji niż Herbaciarze w Fazie 1, dlatego było to tak zauważalne. Tyle w temacie.
  18. Dzięki serdeczne za grę, zusammen na plus. Fajnie się było znowu z Wami zobaczyć, pokopać umocnienia i "powymieniać" kulkami. Nie wiem jak inni, ale w drugim oddziale zeszło relatywnie mało amunicji. Ja przez całą grę wystrzeliłem może z 40 kulek? Sephowi ładowałem KM raptem ze 3 razy, więc nie byłoby tak źle. Bardziej bym się martwił o Waszą stronę, bo Thompsony ładnie sypały xD. Cytując naszego wspaniałego kolegę Mickiewicza "hmm, ciekawe" Ze strony Kampfgruppe Loperenco, nie zauważyliśmy przekrętów z Waszej strony. Jedyne co to parę razy, któryś herbaciarze nie krzyczeli "dostałem", tylko schodzili bez słowa i czasami zapominali o trup szmacie, ale to nic strasznego. Natomiast w fazie 2, oba nasze oddziały wspominały o wątpliwościach co do spadaków US. Nie będę przybliżał opisów, niech sobie sami przemyślą sprawę, czy warto wnerwiać innych. Każdy inaczej do tego podchodzi, a w tej i tak małej społeczności, nie chcemy kwasów ani ubytków. Klasycznie, parę uwag co do gry: - Okopy. Linia Mareth pokazała, że organizator (jeszcze raz, dzięki Domin) może wyznaczyć jakiś czas, żeby strona broniąca się mogła do tej obrony przygotować, a ten czas można pożytecznie wykorzystać. Szkoda, że Linii Gotów tego zabrakło, ale i tak wyszło nam nieźle. Nie będę ukrywał, strona Niemiecka, a przynajmniej nasza grupa GDW, lubi robić umocnienia, żebyśmy mieli jakieś szanse, a strona Aliancka na pewno będzie miała większą frajdę z kombinowania jak tę obronę rozbić, zamiast zwykłego guns blazing, więc mam nadzieję, że na kolejnych grach będzie wyznaczony czas na kopanie. Tutaj też kolejny już apel do Niemców, łopatki piechoty na Nestofie są bardzo fajne i przy tym tanie :) - Saperzy. Jak wyżej. Mam wrażenie, że przez bardzo ograniczony czas na okopanie się, saperzy praktycznie nie mieli zadań. - Faza 3. Do tej fazy mam mieszane uczucia, bo z jednej strony mieliśmy grać do 16, więc trochę niefajnie ze strony Pań, że przyjechały zawczasu i nagliły, żeby grochówkę odebrać, bo chcą wracać do domu. Moim zdaniem jak mamy coś zagrać to powinniśmy to dograć o ile nam starczy sił, a nie przez to, że komuś się spieszy. Jednakże z drugiej strony, mieliśmy się bronić dosłownie przy głównej drodze dojazdowej do Julianówki, więc pewnie co chwila byśmy mieli przerwę przez cywila, więc jeśli teren działań by nie był przesunięty to może dobrze, że ta faza się nie odbyła :/ - Koszt. Nie wiem jak to wyglądało od zaplecza, ale scenografii praktycznie nie zauważyłem. Do tego trochę wody, grochówka, kiełby i paliwo organizatora. Nie wygląda to na jakiś gigantyczny koszt. Ponadto lasy, w których graliśmy, niby były prywatne, ale nie były ogrodzone, przez co cywile i samochody się szwędały. Tu sobie trzeba zadać pytanie, czy generowanie kosztu wejściówki na poziomie 120zł, praktycznie przez wynajem małego pola namiotowego, kibla i paru wiat z ławkami jest tego warte. Chyba lepiej by było zagrać na Woli Wodyńskiej. Osobiście taka kwota mnie nie zabolała (głównie, bo miałem blisko), ale niektórych graczy, szczególnie młodszych, mogła odrzucić, między innymi jak ktoś musi doliczyć nie tak tanie paliwo. Do zobaczenia w grudniu na Wielkiej Wojnie.
  19. Pod koniec sierpnia mam wyjazd w góry. Nie wiem dokładnie który weekend i czy jest pewny, ale raczej nie nastawiałbym się na moją obecność.
  20. Dla zainteresowanych, przebieg zdarzeń z perspektywy Dywersantów: - Mieliśmy zacząć grę w ciuchach cywilnych, żeby nie wzbudzać podejrzeń na rejestracji i na początku gry. Parę osób też zwróciło nam uwagę, że wyglądamy jak myśliwi, więc na szybko podłapaliśmy przykrywkę w postaci dwóch ukraińców, mieszkających od paru lat w Polsce, świeżo upieczonych myśliwych, którzy chcieli dostać pozwolenie na broń i łowienie w okolicznych terenach. - Z miasteczka wyszliśmy w stronę granicy rumuńskiej i skręciliśmy w las, żeby bez podejrzeń dotrzeć do koszarów RKKA. - Po dotarciu do koszar i zrzuceniu niepotrzebnego szpeju, zgłosiliśmy się do Griszy po zadanie, które początkowo było bardzo proste. Zrobić zwiad w miasteczku i zlokalizować łatwe podejście oraz słabo lub nie bronione punkty. - Do niemalże północy, zrobiliśmy parę wycieczek, obserwując wioskę z krzaków, ale nic się nie działo, aż do momentu jak pograniczni czatownicy przyprowadzili radzieckiego agenta, tuż po naszym powrocie. Niestety nie udało mu się zlokalizować agentów abwehry i przejąć naszych fałszywych papierów. Kolejne wycieczki pod miasteczko, miały na celu próbę dalszego kontaktu z naszym agentem, bez skutku. - Około godziny 1:30, przyjechali do nas lokalni sympatycy komunistyczni w postaci pracowników warsztatu i przekazali, że agent niestety został rozstrzelany, a wszystko co z nim związane, przepadło. Ich opowieści, pokrywały się z tym co wcześniej mówił agent, czyli w samym mieście panuje atmosfera paranoi na poziomie stalinowskim, więc samo wejście nie skończyłoby się najlepiej. - O 2:00 podeszliśmy znowu pod wioskę, celem umówionego kontaktu z Gregoriusem i Borkiem. Czekaliśmy mniej więcej do 2:40, ponieważ chłopakom zamarzyła się wcześniej wycieczka do Rumunii :D. Otrzymaliśmy wtedy ładunki wybuchowe, które chłopaki mieli w skrytce kontrabandowej. - Następny kontakt był już mniej więcej o 3:30. Ustaliliśmy plan działania z Krzyśkiem i poszliśmy wysadzić tory kolejowe na linii miasteczko-granica rumuńska. Następnie mieliśmy skorzystać z zamieszania, żeby ukraść co się da z placówki pocztowej, ale po powrocie na umówione miejsce, okazało się, że Borec sam wykonał zadanie. Poczekaliśmy chwilę na główną radziecką siłę uderzeniową, ale z niecierpliwości, sami uderzyliśmy na tyły miasteczka. - W mieście nie było straży, więc przeszliśmy bez kontaktu aż do karczmy, w której spotkaliśmy karczmarza i jego pomocnika. Pomocnik, młody ukrainiec, bardzo szybko podłapał, jaką dobrą opcją jest przyłączenie się do OUNowców i we czterech poszliśmy w stronę granicy rumuńskiej, gdyż zauważyliśmy, że siły RKKA jednak uderzyły z innej drogi. Wzięliśmy trzech polaków w niewolę i dołączyliśmy do reszty. - Podczas gry zrobiliśmy sporo kilometrów i nie spaliśmy, więc ze zmęczenia, resztę gry przesiedzieliśmy w karczmie, rozmawiając. Przemyślenia po grze: - Gra była od początku reklamowana jako długa gra nocna, więc moim zdaniem gracze powinni być na to gotowi w pewnym stopniu. Mam wrażenie, że nad ranem, połowa Polaków była nieobecna. Jak tyle osób pójdzie spać i to nie na godzinę czy dwie, a do końca to trochę psuje balans. - Fajnie jakby teren był trochę bardziej skondensowany, bo 90% graczy po stronie RKKA, spędziło całą grę siedząc w koszarach albo lesie, z daleka od czegokolwiek (nie licząc oczywiście ostatniej bitwy). Trochę słabe, szczególnie dla chłopaków z Dolnego Śląska albo Podkarpacia, którzy przejechali kawał drogi, żeby tylko chodzić w tę i z powrotem w deszczu oraz na sam koniec postrzelać się 15 minut. - Powinno być wcześniej jasno zaznaczone co oznaczają eksplozje podczas gry. Wiem, że ciężko jest sobie wyobrazić 'realny' dystans na takim terenie oraz tory kolejowe na ubitej drodze, ale imo jak są wysadzone tory, to ciężko by było przetransportować rząd i skrzynie z kosztownościami, do granicy z Rumunią. A scenariusz, gdzie WP i KOP, desperacko bronią ważniaków, w jakimś budynku, mógłby być ciekawy. 3. Dywersanci powinni mieć alternatywną możliwość wykonania swojej misji. @Domin007 Nie do końca nam chodziło o alternatywne wykonanie samej misji per se, a o infiltrację miasteczka. Jest to druga gra w takiej konwencji i po raz drugi, wątek z miasteczkiem został dla nas zamknięty, z powodów nam niezależnych, a jednak fajnie by było się pokręcić w takim dobrym towarzystwie i posiedzieć trochę w "żywej" karczmie. Samo wykonanie akcji dywersyjnej to była w pewnym sensie formalność, ze względu na to, że droga, która odbijała za szlaban na tyły karczmy, była kompletnie niepilnowana i niepatrolowana. Nad ranem, podobnie było z terenem między karczmą a drogą przy granicy rumuńskiej. Wiadomo, ze względu na stan liczbowy strony polskiej. Jeśli jednak będzie jeszcze gra w takiej konwencji to tym razem na pewno pójdę w postać fabularną. PS. Jeśli ktoś ma gdzieś jeszcze gdzieś pakiet dla dywersantów (dokumenty i żołd) to chętnie bym odebrał na pamiątkę.
  21. Japonia: 1. Cortes 2. Arkusz 3. Zee 4. Meister 5. ... USA: 1. Sikor 2. ...
  22. A nawet bym polecał pomarańczowe kamizelki odblaskowe, żeby już nie było totalnie pomyłki.
  23. Jak dla mnie termin bez różnicy. Tak przy okazji, kiedyś ogłaszałem (i nadal mam) na sprzedaż sporo rzeczy na stylizację CK, którą można skompletować przy użyciu paru elementów Niemca 2wś, tak jakby ktoś się wahał przez brak szpeju.
  24. Ententa: 1. Meister/Strzelec/Kozak Centralni: 1. ...
  25. Chyba nie da się zbyt dużo dodać. Teren cudowny, organizacja i scenariusz na bardzo dobrym poziomie. Były przeliczone siły na zamiary z wziętą pod uwagę liczbą graczy. Na niektórych grach mam wrażenie, że potrafi być zbyt bombastycznie i usiłowane jest chwycenie zbyt wielu srok za ogony, zbyt małą liczbą graczy, a tutaj balans był nieźle zachowany. :D Zupełnie nie żałuję, że zapisałem się na ostatnią chwilę i dotarłem na grę. Mam nadzieję, że do następnej imprezy, droga S7 będzie skończona, żeby nie trzeba było wyruszać skoro świt, bo rozgrywka na pełnej energii jest dużo przyjemniejsza. Jakby ktoś się zastanawiał, z barkiem nadal jest średnio, ale pewnie się wykuruję do Lini Mareth także do zobaczenia pod koniec czerwca.
×
×
  • Create New...