Ave!
A wedłóg mnie zaminowywanie tereny, zwłaszcza w zielonej taktyce jest świetnym pomysłem. Jest tylko jedna różnica....
Ja użyłbym nie tabliczek, ale samoróbek - min(huk wystarcza w zupałności. Taka sama sytuacja ma się z minami kierunkowymi (te już walą grochem, albo fasolą). Wykopanie okopu do pozycji leżąc zajmuje jednemu kolesiowi ~10 min (15 z prowizorycznym zamaskowaniem). Efekt jest taki, że przy zastosowaniu nim odpalanych na odciągi i ręcznie przez wyzwalacz, taka pozycja przy 20 minutachi 3 obrońcach staje sie twierdzą, mogącą powstrzymać kilkanaście osób naraz.
Poza tym brakuje mi scenariuszy, gdzie obrońcy mieliby 30-40 min na przygotowanie terenu i których głównym zadaniem byłoby obronienie jakiegoś konkretnego przedmiotu/lokacji.
Jako dróżynowy saper mam pełno pomysłów i już pewne osiągnięcia techniczne i uważam, że taki scenariusz gzdzie jedna strona broni się na znanym przez siebie terenie a druga teren ten atakuje znając go tylko z mapy byłby bardzo ciekawy. Oczywiście mile widziana byłaby przewaga liczebna atakującego 1:2 -1:3.
Wykorzystanie min kierunkowych w czarnej zna chyba każdy... Obmyślam też prajekty prostych boobytrap'ów.
Jak ma być siekawie, to niech będzie :twisted:
(Dla krytyków: koszt jednostkowy miny kierunkowej własnejprodukcji z zapalnikiem na odciąg to około 3zł (a na dodatek miny, a przynajmnije więka ich część, są wielorazowego użytku); jej zasięg to jakieś 4-5 m a opźnienie to 0,1-0,3 sekundy.)
W podobnej cenie wychodzą miny przeciwpiechotne ale jak na razie dają tylko huk - prace trwają)).