"Łącznościowiec TF'2, melduje się."
Uff, jeszcze mam kiepsko mówię... Zlocik pierwsza klasa. Stopień zabezpieczenia logistycznego przerósł zdecydowanie moje oczekiwania, masa czynnych Toi-Toi, bar który chyba był 24h/3;] i wiele wiele innych. Doceniam ogromny wkład pracy i zapisuję się na przyszły rok.
Pozdrowienia dla Niemców z którymi współpracowaliśmy, jak i dla całego naszego TF-2, niema co gadać, utrzymywaliśmy niemal do końca i z małymi wyjątkami sprawność bojową(TF tylko raz poszedł na tyle w rozsypkę że zebranie go wymagało postoju).
Tak samo pozdrawiam Razwedkę, TF3, SGO i TF9 z którymi zostaliśmy otoczeni i niewiele nam brakło by to otoczenie przerwać;](rejon hangaru 1, godziny popołudniowe), i wszystkie pozostałe teamu z obu stron.
Jadąc z nastawieniem na "zlot" jestem w pełni usatysfakcjonowany, wszystkie aspekty wraz ze strzelanką otrzymałem;] Jednak jest kilka rzeczy które mocno zwróciły moją uwagę:
-Z jednej strony Redgorn ma rację że z naszego punktu widzenia nie możemy oceniać sposobu dowodzenia. Jednak nasz TF praktycznie przerzucano z jednego sektora w drugi "z boju do boju". Nie przeszkadzało mi to tak długo jak udawało nam się utrzymać jako taki poziom zorganizowania. Jednak w pewnym momencie (walki w okolicy obozu) liczba rozkazów w ciągu kilku minut, oraz stopień różnic między nimi spowodował naprawdę spory chaos i konieczność odmowy wykonania rozkazów. Po prostu gdy część TF'a już dostała nowe rozkazy i rozpoczynała ruch przychodziły kolejne zupełnie inne od pozostałych i TF stawał się niekontrolowaną masą pozbawioną łączności - tracił zdolność bojową...
-Druga o wiele ważniejsza sprawa, cywile. Pisano tu już wcześniej o tej niewidocznej broni. Nas jednak najbardziej denerwowała konstrukcja zasad. Pozornie niegroźna banda zazwyczaj strzelała nam w plecy, koczowała pod respem wybijając nowo wchodzących wojaków, ogólnie denerwowała jak to miała robić w założeniu(przeszkadzać?) i tu pojawia się problem. Po kilku godzinach zmęczenie zrobiło swoje i część traciła panowanie nad sobą tylko widząc cywili. Od samego sztabu dostałem pozwolenie na strzelanie do cywili wchodzących w nasze linie, jak się później okazało, rozkaz którego dostać nie mogłem... Doszło nawet do jawnej niesubordynacji gdzie część TF'u po prostu zdecydowała się na pacyfikację wioski(niestety niedoszli). Pomysł dobry w założeniu, ale wykonywanie tych założeń doprowadzało do wielu bardzo nerwowych incydentów, których dało by się uniknąć.
uff, ogólnie wracam zmęczony i zadowolony, czekam na kolejne odsłony z niecierpliwością.
Aha i na koniec, jeszcze raz dziękuję miłemu człowiekowi który zwrócił mnie i Borkowi uwagę że nasz właśnie rozstawiony namiot, podobnie jak zalany pierwszy niema dachu i też zapewne z tego powodu będzie przeciekał:D oszczędził nam bardzo niemiłej pobudki...