Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Tato

Użytkownik
  • Posts

    32
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Tato

  1. Sorki, pozawracał dupę, pozawracał i zrezygnował.
  2. Nie do końca zgadzam się z letnią oceną Mendiego dot. Borderwara. Ja oceniłem ostatnią edycję dużo lepiej (moja recka tu: http://blackwater.mil.pl/borderwar-6-op-sunseeker/). Być może po dużym kontraście pomiędzy tym co doświadczaliśmy w TaskForce a z czym mieliśmy do czynienia w Guerillas. Reszta jego uwag organizacyjnych jak najbardziej na miejscu. Organizacja polskiej Kompanii jest prawie skończona. Jakby coś zgłaszać się Świerzego na fejsie, nie patrzeć na organizację na oficjalnej stronie. PS. Gdyby ktoś w ostatniej chwili rezygnował, to w imieniu kolegi deklaruję chęć przytulenia biletu a nawet dwóch.
  3. Powiem szczerze, że miałem pewne obawy jak wyjdzie działanie całą kompanią i byłem przygotowany do działania tyko swoim plutonem. Tymaczasem wyszło znakomicie, sprawnie działająca kompania Charlie roznosiła wszystko w pył przy zaskakująco niskich stratach własnych, co było dowodem na efektywność operacyjną. Jak pisze Fresh, w zasadzie tylko podczas przebijania się do bazy w sobotę, kiedy kompania nam sie nieco rosypała poniesliśmy większe straty ale z drugiej strony przebieglismy po ich ataku tak, że stracili całkiem możliowści bojowe i zniweczylismy atak na bazę. No i oczywiście warto wspomnieć o naszym nemesis czyli naszej kompanii Foxtrot :) z którą jak naliczyłem praliśmy się 3 razy... Blackwater zapisuje impreze do bardzo udanych i z pewnością pojedziemy za rok. Organizacja tez poprawia się z roku na rok. Osobiście, dziękuję dowódcom C2 i C3 Pitowi i Mendiemu za sprawną współpracę.
  4. W ramach przygotowań do Borderwar wspólnie trenuje kilka teamów z Mazowsza i Pomorza, które znają się ze szkoleń Ranger School Majora Spencera i grały wspólnie np na cyklu milsimów "48h". Owszem, będziemy występować na BW jako jednolita grupa w sile plutonu. Nie, nie organizujemy ani w żaden inny sposób nie narzucamy się innym polskim teamom jadącym po stronie Guerillas. Do zobaczenia na grze.
  5. Z przyjemnością informuję, że Afgaraq 7 dostał oficjalny patronat prasowy WMASG! Po raz kolejny również, naszą imprezę będą sponsorować Coyote ASG oraz Capri ASG, dwa sklepy airsoftowe dobrze znane maniakom. W tym roku wygrana frakcja otrzyma bon pieniężny do wykorzystania w sklepie Capri (www.asg.com.pl), zaś osoba, która wprowadzi najwięcej klimatu do odtwarzanej roli będzie się cieszyć nowiutką repliką terningową KWA z nowej serii Professional Training Pistol, modelem Colta model 1911 Mk I od Coyote ASG (www.casg.pl).
  6. Na forum Afgaraqu sa juz strony i zapisy są otwarte. Mundury nie muszą być stylizowane (ale są mile widziane i premiowane!). Impreza jest dla osób pełnoletnich. Warunkowo osoby młodsze moga przyjechać jeżeli w grze będzie uczestniczył razem z nimi rodziec lub inna osoba za nie odpowiedzialna.
  7. Najlepiej zapisać się Doczytując post do końca.
  8. Afgaraq 7 - Początek Miło mi poinformować, że organizowana jest siódma odsłona gry LARP/ASG Pt Afgaraq. Tym razem będzie to prequel edycji, które się dotychczas odbyły, w której poznamy jak powstał Afgaraq, jak zdobył niepodległość, kim był tajemniczy Święty Ni-Chujak i gdzie narodził się znany tyran i despota Al-Tato. Kiedy: 4-5 czerwca Gdzie: Poligon SCE, Wola Wodyńska pod Siedlcami Atrakcje: - gra dwudniowa - legalny teren z umocnieniami, budynkami etc - ogrodzone pole offgame, z umywalniami, toaletami i barem - scenariusz i rekwizyty - nagrody od sponsorów (więcej szczegółów wkrótce) Cena: już wkrótce O co chodzi Afgaraq to gra fabularna z elementami ASG. Oznacza to, że dopuszczalne (a nawet wskazane) są inne możliwości osiągnięcia swoich celów niż tylko wojskowy: możesz się dogadać z przeciwnikiem przysługa za przysługę, możesz kogoś przekupić, możesz zaszantażować, możesz tworzyc alianse, zrywać je, zadawać cios w plecy lub być lojalnym przyjacielem. Jeżeli grasz w gry typu role play – powinieneś czuć się dobrze na Afgaraqu. Oczywiście masz też broń airsoftową i możesz jej użyć: w końcu żaden szanujący się Afgar nie opuszcza domostwa bez karabinu Lee-Enfield na plecach. Niektóre sytuacje życiowe wręcz wymagają użycia siły: za złamanie przysięgi, kradzież ukochanej kozy czy zaoranie miedzy zapłacić można tylko krwią winnego. Afgaraq odbywa się w bliżej nieokreślonym, wymyślonym państwie arabskim. W tym roku w grze biorą udział cywilni (co nie znaczy, że nieuzbrojeni) mieszkańcy kolonii. To oznacza, że obowiązkowym strojem jest strój cywilny z elementami arabskimi: galabija, arafatka, turban etc. Istnieje zakaz noszenia mundurów! Wyjątkiem od tej zasady są siły gubernatorów 3-ch kolonii: Niemieckiej, Włoskiej i Brytyjskiej, które noszą mundury charakterystyczne dla swoich nacji. Tło fabularne Jest maj roku 1939. W dalekiej Europie sytuacja jest niepewna. Doświadczone trudami Wielkiej Wojny (zwanej przez niepoprawnych pesymistów Pierwszą Światową) państwa europejskie obiecują sobie już nigdy więcej ze sobą nie walczyć. Jednocześnie w zgodzie wymieniają się kolejnymi, żelaznymi paktami o nieagresji. Szczególną popularnością cieszą się umowy dotyczące wzajemnej pomocy militarnej na wypadek inwazji obcego mocarstwa (lub nawet aż dwóch jednocześnie). Oczywiście, pewne tarcia i "pożyczanie" ziem od co słabszych krajów wciąż ma miejsce, jednak, skoro już nawet cieszący się złą sławą ministrowie Ribbentrop i Mołotow prowadzą rozmowy zmierzające do podpisania paktu o wzajemnej współpracy i scementowania pokoju we wschodniej części Europy, dalsza stabilizacja wydaje się niezagrożona. Z drugiej strony kolejne pancerniki wodowane przez Niemcy mające na celu „utrzymanie pokoju na szlakach wodnych oceanów”, dywizjony pilotów „sportowych” zgodnie trenujących akrobatykę powietrzną czy budowa pod Berlinem nowego parkingu dla czołgów o powierzchni kilku km2, każe sądzić że coś tu zalatuje zdechłą kozą. Używając innego afgarskiego przysłowia: trup barana jest jeden, a bramki są cztery, czyli tłumacząc na polski: wszystko się może zdarzyć. Problemy te są jednak odległe mieszkańcom krainy na dalekim wschodzie, mieszkających na terenach znanych pod historyczną nazwą Afgaraqu. Jak mawiają: bliższa ciału galabija, a więc problemy tu i teraz zaprzątają głowę mieszkańcom Afgarskich gór i dolin bardziej niż ustalenia, traktaty i anschlussy dalekiego świata. Lud, który od czasów Aleksandra Macedońskiego był podbijany, i którego stolica przechodziła z rak do rąk kolejnego najeźdźcy nie utracił swej narodowej odrębności i świadomości. Afgarscy pasterze walczyli z równą zapalczywością i odwagą z obcymi, niezależnie od tego czy nosili oni dzidy czy karabiny i od tego czy byli biali, czarni czy żółci. Oczywiście stopień ich zapalczywości był odwrotnie proporcjonalny do hojności najeźdźców i możliwości prowadzenia z nimi korzystnych interesów, ale również ale również zależał do pory roku, terminu zbiorów czy tradycyjnych afgarskich zawodów sportowych, których tutejsi mieszkańcy są wielkimi zwolennikami i namiętnymi kibicami. Obecnie, w szczycie kolonizacyjnych zapędów, ziemie Afgarskie są podzielone pomiędzy trzy europejskie państwa: Niemcy , Włochy i Wielką Brytanię. Kraje te zwane są przez kolonizatorów odpowiednio: Nowe Prusy (jakże subtelnie, ale czegóż oczekiwać od kraju w którym nawet zwrot „Wesołych Świąt!” brzmi jak komenda dla plutonu egzekucyjnego), Włoską Azją Wschodnią (ktoś tu ma kompleks: kolonia włoska jest najmniejsza i ma 19,3 km2) oraz Sandland (podobno pierwszy gubernator JKM miał bardzo ograniczoną wyobraźnię, za to był wielbicielem produktów przetwórstwa zbożowego poddanych destylacji). Z perspektywy stolic europejskich każda z utworzonych tam kolonii stanowi sprawne, oddzielne państwo zarządzane silną ręką mianowanego zarządcy. Z bliska można jednak dostrzec, że władza kolonizatorów z zapleczem szkieletowych kontyngentów wojska może co najwyżej rozpaczliwie dryfować pośród zwaśnionych i pałających nienawiścią grup Afgarów (pałających zarówno do kolonizatorów jak i do siebie nawzajem), z których każda ma odmienną wizję przyszłości. Zdolności dyplomatyczne trzech gubernatorów są znacznie bardziej przydatne niż karabiny z bagnetami. Oczywiście, biorąc pod uwagę rozproszenie, brak wyszkolenia i słabe wyposażenie Afgarów, nawet jedna dywizja Niemiecka czy Brytyjska (lub cztery Włoskie) byłaby w stanie szybko przywrócić ład i porządek tej krainie. Problem polega jednak na tym, że jedynym bogactwem Afgaraku są zasoby piachu naturalnego i brykiety daktylopodobne produkowane z odchodów wielbłądów, całkowicie Europie niepotrzebne (nawet w warunkach przygotowań do wojny). Wysłanie dodatkowych sił się po prostu nie opłaca i między innymi dlatego na salonach dyplomatycznych Europy utarł się nieoficjalny zwyczaj, że do kolonizowania Afgaraku najlepiej nadają się osoby, które popadły w niełaskę, bądź są z jakiegoś względu niewygodne. Naród Afgarski (przynajmniej w swej części) czuje nadchodzący wiatr dziejowych przemian i coraz mocniej dąży do odzyskania niepodległości, bądź drogami pokojowymi bądź drogą powstania. Nic więc dziwnego, że gubernatorzy dostępujący wątpliwego zaszczytu zarządzania biednymi i zapomnianymi koloniami, chcąc utrzymać choć pozorną kontrolę nad sytuacją są zmuszeni do lawirowania pomiędzy sojuszami z licznymi ugrupowaniami Afgańskimi, targanymi wzajemnymi animozjami. Utrzymaniem ich pozycji w oczach administracji w Europie pomaga np. wysyłka wyssanych z palca raportów o schwytaniu i przykładnej egzekucji bandy któregoś z lokalnych watażków… Tymczasem Afgarowie dzielą swój czas na handel z kolonizatorem, uprawianie ziół leczniczych poprawiających pogodę ducha, a oliwieniem karabinów trzymanych nad kominkami lub zakopanych w przydomowych ogródkach… Czy Afagaraq zdobędzie niepodległość? Który z obecnych kolonizatorów utrzyma największe wpływy w nowym Państwie, jeżeli takowe powstanie? Jaki był prapoczątek legendy o NiChujaku? W którym żłobie narodził się Al-Tato? Na te i inne pytania możesz poznać, ba! wręcz sam stworzyć odpowiedzi, biorąc udział w grze Afgaraq 7!!! Jak wygrać Gra Afgaraq polega na osiągnięciu celów stawianych przed poszczególnymi ugrupowaniami. Będąc członkiem ugrupowania powinieneś dążyć do uzyskania przez nie zwycięstwa. Cel strategiczny – to stosunek Twojej grupy do niepodległości Afgaraqu. Jeżeli twoje ugrupowanie jest za, zwyciężysz jeżeli zdobędzie niepodległość na Twoich zasadach jeżeli przeciw, zwyciężysz jeżeli pozostanie kolonią. Cel taktyczny – postęp w grze i przełożenie na odbycie się Afgaraqu jest uzależnione od wykonania questów, które otrzymacie od orgów tuz przed rozpoczęciem gry. Im więcej wykonanych questów, im lepszej jakości wykonanie – tym więcej punktów zdobędzie Twoje ugrupowanie i tym więcej masz do powiedzenia w kwestii zwycięstwa strategicznego. W grze bierze udział 12 ugrupowań fabularnych (wplecionych w mechanikę gry) oraz dowolna ilość ugrupowań prywatnych bądź orgowskich, typu NPC (non-player characters), np. Poszukiwacz Indiana Wąs. Oczywiście ugrupowania NPC mogą zaangażować się w pomoc dowolnemu innemu ugrupowaniu i kręcić swoje własne lody. Strony konfliktu już wkrótce. Zapisy i dalsze szczegóły Oraz recenzje uczestników z poprzedniej edycji na forum Weekend Warriors: http://weekend-warriors.pl/viewforum.php?f=108
  9. Taka rola celników. :) Podsumowanie i recenzje uczestników są na Weekend Warriors. -> http://weekend-warriors.pl/viewforum.php?f=108
  10. Z pewnych przyczyn opóźniło się przekazanie tej informacji na WMASG tym niemniej jak napisalismy w zeszłym tygodniu w watku imprezy na WW2 nowy termin Afgaraqu 6 to 19-20 czerwca. Przesunięcie nastapiło z powodu anomalii pogodowych, więcej na ten temat na forum Weekend Warriors
  11. Dzięki, zwłascza, że nie moge już edytowac treści tego posta. :) Co do wieku: impreza jest dla graczy pełnoletnich. Dopuszczamy osoby od 16 roku życia, jeżeli jadą z teamem którym dowodzi osoba pełnoletnia lub poręczy za nich ktoś ze znanych orgom teamów. Oprócz tego potrzebne są pisemne pozwolenia od opiekunów prawnych, ale to standard. Można też przyjechać ze swoim opiekunem prawnym (czytaj np z ojcem - jest wiele takich duetów grających wspólnie w airsoft) i wówczas nie ma limitu wieku - odpowiedzialność jest po stronie opiekuna. Na Afgaraqu będzie grał mój 13 letni syn. Oczywiście wszelkie takie zgłoszenia do orgów PRZED zapisem. W tej chwili zostało 63 miejsca wolne.
  12. Z przyjemnością informujemy, że Afgaraq po raz kolejny pozyskał zacnych sponsorów!!! Coyote ASG - jedyny w Polsce oficjalny dystrybutor Celcius Training Weapon CASG http://www.casg.pl powstawał podczas zeszłorocznego Afgaraqu. Teraz obchodzi rocznicę działalności i nie mogło zabraknć go wśród sponsorów! Capri ASG - profesjonalny sklep airsoft Capri (http://www.asg.com.pl) jest tak stary jak Afgaraq! Wkrótce będzie to marka o tradycji takiej jak Blikle. :) Cieszymy się, że jest z nami obecny po raz kolejny! NAGRODY będą przyznawane dla najlepszej postaci, które najwięcej, zdaniem orgów, wniesie do klimatu A5. Punktowana będzie kreatywność i zaangażowanie, oraz dla grupy która zwycięży w tegorocznej edycji. Nagroda Indywidualna Coyote ASG - http://www.casg.plNiespodzianka! Nagroda grupowa Capri ASG - http://www.asg.com.pl 30kg kulek ASG!
  13. Znane są już strony konfliktu. AFGARAQ - 90 osób Wielki Biznes Afgarski 25 os Grupa ta skupia zarówno przedstawicieli rządzącej partii PKOA w swych szeregach jak i największych rekinów Afgarackiej finansjery. Takich jak choćby Al-Sto Kuosa, słynny właściciel największych zakładów przetwórstwa rogacizny (wynalazca szynki drobiowej z wielbłąda o smaku jagnięciny) czy też szejk El Good Zovathi, równie słynny przetwórca olejku kokosowego na biopaliwa. WBA zainteresowana jest wszelkimi przejawami wzrostu ekonomicznego regionu gdyż wie, że jest go w stanie przekuć na własny sukces. Z tych powodów, oraz oczywistego prestiżu, który zyska Partia Kapitalistyczna po zdobyciu organizacji zawódów ARABIA 2012 grupa ta za wszelką cenę chce przekonać przedstawicieli PIPA i HUYEFA do zorganizowania igrzysk w Afgaraqu. Afgarskie Gospodarstwa Rolne 25 os Państwowe gospodarstwa rolne są pokłosiem obowiązującej kiedyś populistycznej ideologii ciążącej w kierunku socjalizmu pochodzącej jeszcze z czasów silnych wpływów ZSRR i obecności stacjonujących Radzieckich Interwencyjnych Wojsk na pograniczu. Lewicujące władze ku zadowoleniu Wielkiego Brata zorganizowały kilka Agieerów. Pospiech ten zaowocował stworzeniem gospodarstw na terenach całkowicie jałowych na których od lat nie widział ani jednego owoca (nomen omen) ananasa czy kłosa żyta. Agieery żyją jednak własną rzeczywistością śląc cały czas raporty o szalonej nadprodukcji ananasów w ilości 64 kwintali z hektara. Kierownik dostaje pochwały, chłoporobotnicy też, ale coś jeść trzeba… Przy okazji organizacji zawodów pracownicy zwęszyli interes życia. Otóż gdzieś trzeba będzie postawić stadion. Jeżeli zaś stadion powstanie na gruntach ornych to agieerom będzie należeć się sowite odszkodowanie. Pod warunkiem, że ARABIA 2012 odbędzie się właśnie w Afgaraqu i że pracownicy agieerów wmówią przedstawicielom PIPA i HUYEFA, że fikcja czyli wysokie zbiory i płodna ziemia jest rzeczywistością…. Stowarzyszenie Obrońców Moralności „Płonący Kindżał” 25 os Nic nie mogłoby bardzie oburzyć naczelnego mułły niż organizacja bezbożnych zawodów na świętej ziemi po której kiedyś stąpał Ni-Chujak. „Drżące z wysiłku uda sportowców przywodzą na myśl bezbożne rozrywki, takie jak taniec” – to obwiązująca wykładnia dotycząca wszelkich zajęć sportowych. Właściwym zajęciem dla mężczyzny jest jedynie palenie sziszy, bijanie żony i lansowanie się z Kałachem w łapach. Dla kobiet – gotowanie, cerowanie burek i znoszenie z godnością lania aplikowanego przez pana domu. Za wszelką cenę religijni fanatycy chcą zniweczyć w zarodku pomysły na organizację ARABIA 2012 w Afgaraqu i idącego za tym nieuchronnego zmiany stylu życia. Nie cofną się przed niczym, wszak nazwa „Płonący Kindżał” zobowiązuje… Afgarskie Wojska Ochrony Pogranicza 15 os Zbrojne ramię porządku i dyscypliny na granicy, tłumiące zapędy miejscowej ludności do łażenia sobie przez pustynie w te i z powrotem w sposób nieuporządkowany. Trzeba oddać sprawiedliwość, że ludność udając przepędzanie stad kóz przemyca kontrabandę w ilościach hurtowych. Gdyby zatem nie regulacja Wopistów ekonomia Afgaraqu całkiem by padła, bo któż by płacił cło i podatki? Przy okazji całkiem by padła stopa życiowa samych WOPistów bo ci nie omieszkują zatrzymywać dla siebie znaczącej części zarekwirowanej kontrabandy lub przymykać oczu na przemyt za niewielki bakszysz. IRASIADAQ - 90 osób „Metropolia” - Obywatelski Komitet na Rzecz Wyniesienia El-Taun na Salony 25 os Co tu dużo kryć, życie na pograniczu trąci mocno prowincjonalną myszą. Jednak nawet spore odległości od centralnych urzędów i ośrodków władzy oraz blichtru stołecznego życia nie mogą osłabić ambicji lokalnych samorządowców i działaczy. Wizja wielkiego El-Taun, Miasta Blichtru i Sukcesu rozpala wyobraźnię działaczy Komitetu. I oto, niczym znak od Najwyższego, pojawia się możliwość zorganizowania zawodów ARABIA 2012! Jakiż byłby to prestiż dla El-Taun! Jaki przyczynek do umieszczenia El-Taun na firmamencie najbardziej znanych miast będących w centrum zainteresowania całego Arabskiego świata! Działacze już zacierają ręce i wiadomo, że nie cofną się przed niczym aby ARABIA 2012 odbyła się właśnie w Irasiadaqu. Gangi Nowego Przedmieścia 25 os Być może El-Taun nie jest metropolią, ale nawet i ta mieścina ma charakterystyczne slumsy umieszczone na obrzeżach miasta. Przedmieścia te pełne są wałęsających się grup młodzieży w strojach ludowych: trampkach chińskich, dresowych galabijach i turbanach z trzema (idealnie!) paskami zorganizowanymi w gangi młodzieżowe, z których najbardziej znany jest Wściekły Wąż. Dla tych młodych ludzi uprawianie sportu jest jednym z niewielu sposobów ucieczki od szarości codziennego życia, a także sposobem na zrobienie kariery i wyrwanie się z tego zapomnianego przez ludzi i Boga miejsca. Idolem wszystkich jest Pipi, pochodzący z miejscowej biedoty chłopak, który kiedyś kopał frajerów leżących na ulicach El-Taun a teraz kopie piłkę w jednym z klubów sportowych w Europie dostając za to miliony. Wściekły Wąż i inne gangi widza swoją szansę w nadchodzących zawodach. Oto przepustka do innego świata gdyby tylko zawody odbyły się w Irasiadaqu! W oczekiwaniu na zawody usportowiona młodzież trenuje raźno oprócz kopania też bejsbol, jazdę kradzionym samochodem na czas (wraz z serwisem, wymianą kół i przebijaniem numerów), podnoszeniem palet z haszyszem i inne sporty, które oprócz rozwoju fizycznego zapewniają też godziwe zarobki. Arabskie Domy Towarowe 25 os Kupiectwo jest jedną z najstarszych i najzacniejszych gałęzi gospodarki każdego państwa arabskiego. Nawet sam krwawy dyktator Al-Tato Dul-Haras swą potęgę wybudował zaczynając od stoiska z lewymi adidasami (bo prawe adidasy zawsze obiecywał, że będą za tydzień). Nic więc dziwnego, że kupcy z Arabskich Domów Towarowych uważają siebie za elitę elit i zdają się ignorować postępującą demokrację wraz z towarzyszącym jej bezlitosnym kapitalizmem. Nie dopuszczają nawet myśli, że wraz z nowymi czasami brykiety daktylopodobne i paździerzowe wielbłądy nie cieszą ludu tak jak kiedyś. Są przekonani, że ich bazar zbudowany z blachy falistej, kawałków papy odnalezionej na polach oraz z wielbłądziego gównobetonu jest wielką atrakcją architektoniczną El-Taun. Władza nie popiera ich poglądów, co wiecej analizy pokazują, że najlepszym miejscem do zbudowania stadionu na zawody ARABIA 2012 jest plac dzierżawiony przez ADT. Kupcy ADT zapowiadają walkę do ostatniej kropli krwi, przeciwni jakiejkolwiek ingerencji sportu w ich życie. Zwolennicy zawodów na terenie Irasiadaqu stoją przed trudnym zadaniem: albo przekonają kupców do przeniesienia się do innej, równie atrakcyjnej lokalizacji, albo poszukają innego miejsca pod stadion. Albo odbędzie się wielki szturm na ADT... Czas pokaże. Irasiadacka Służba Celna - 15 os Krąży anegdota, o tym jakoby Liga Arabska rozesłała ankietę do Naczelników urzędów Celnych w krajach regionu z pytaniem jak szybko mogą oni kupić sobie BWM finansując zakup z bakszyszu. Padały odpowiedzi dość zbliżone – 2 do 3 tygodni. Tymczasem Naczelnik z Irasiadaqu odpowiedział, że potrzebuje pół roku. Wstrząśnięci taką uczciwością urzędnicy Ligi dopytywali się jak to możliwe: - Czego chcecie? - Oburzał się Naczelnik, - BMW to duża firma. Historia ta, zapewnie złośliwie rozpuszczana przez Afgański WOP celem oczerniania kolegów z zagranicy, pokazuje jednak, że służba graniczna to nie tylko nielimitowany czas pracy, słabe uposażenie i niebezpieczeństwo otrzymania postrzału 7,62 z zatrzymywanej na posterunku furgonetki.
  14. Tło Fabularne Afgaraq: stabilizująca się młoda demokracja. W stolicy kraju rządy powstają i upadają, kolejne ekipy kradną, korumpują, mordują lub są mordowane. Partia Kapitalistycznego Odnowienia Afgaraqu w wyniku kombinacji zręcznej polityki, zakulisowych negocjacji oraz działań zbrojnych przejęła władzę. Klan wszechwładnych Dul-Harasów, po utracie przywódcy al-Taty, zamordowanego wcześniej przez klan Sof el-Hos, ostatecznie zbiegł z kraju i obecnie przebywa na nie tak znowu tragicznym wygnaniu wiodąc próżniacze życie bogaczy w willach na Lazurowym Wybrzeżu. PKOA rozpoczęła wydobycie i sprzedaż zasobów piachu naturalnego i umacnia swoją pozycje polityczną w kraju. Dystrybucja dochodów jest sprawiedliwa, z na tyle lekkim wskazaniem na rządzących, że nie powoduje to większego oburzenia mas. Poziom codziennych morderstw, afer politycznych, korupcji i gwałtów jest na na tyle akceptowanym poziomie, że z Afgaraqu wycofali się obserwatorzy ONZ, a wraz z nimi i wszelkie obce kontyngenty wojskowe czy "dyplomatyczne". Rynek powoli zapełnia się luksusowymi towarami w stylu ogórków kiszonych z Bolanda i amerykańskich trampek z Chin. Co cztery lata mają się (podobno) odbywać wolne wybory, w których będzie mógł wziąć udział każdy kto w danym dniu nie będzie miał ochoty na nic innego. Kalejdoskop partii politycznych prześciga się w nowych pomysłach na pomnożenie dobrobytu (krewnych i znajomych). Zycie w stolicy płynie swoim wartkim, wielkomiejskim nurtem, lecz większość tych turbulencji nie dociera na prowincję. Zycie w mieście Al Si-ti niedaleko granicy z sąsiadującym Irasiadaqiem toczy się spokojnym trybem. Irasiadaq – to jeszcze jedna z młodych bliskowschodnich demokracji. Losy tego państwa były nie mniej burzliwe niż Afgaraqu. Po bohaterskiej interwencji wojsk USA, które w ostatniej chwili uratowały padającą gospodarkę przed klęską urodzaju ropy naftowej w Irasiadaqu zapanował ład i porządek. Choć jankescy sojusznicy już dawno odjechali to dobrobyt, który przywieźli w czołgach, pozostał. Oba kraje żyją w mieszaninie wzajemnej podejrzliwości i wymuszonej współpracy. Oba mają ambicje zostać lokalnymi mocarstwami i rozszerzać swoje sieci wpływów. Nie bez znaczenia są różnice kulturowe: w Afgaraqu panują kozici, wielbiciele i hodowcy kóz, zaś w Irasiadaqu baranici, hołdujący hodowli owiec. Te dwie frakcje od stuleci nie mogą dojść do porozumienia dowodząc przed sobą wyższości bądź to piękna owczego runa bądź to finezji kozich bródek. Nie dziwi zatem rozbudowana struktura Celników i żołnierzy WOP strzegącego z obu stron szerokiego pasa ziemi niczyjej, za dnia patrolowanego przez żołnierzy z psami, w nocy lizanego ozorami światła z wojskowych szperaczy. Z drugiej strony jednak, mieszkańcy przygranicza opierają się na wzajemnie korzystnej współpracy przemycając miedzy krajami mirrę, złoto, kadzidło oraz spirytus w kostkach, wychodząc z założenia, że pieniądz (nawet przemycony w owczym odbycie) nie śmierdzi. Choć państwa koegzystują ze sobą, jednak raz na jakiś czas dawne animozje i emocje biorą górę, i mieszkańcy tarmoszą się za turbany i okładają lagami, czasem nawet dochodzi do jawnych pogromów mniejszości. Tak więc mieszkańcy Afgarskiego Al Si-ti i Irasidackiego El Taun skupiają się na codziennym wysiłku intelektualnym w jaki sposób oszukać celników i/lub zapłacić możliwie najmniejszy bakszysz podczas kontroli na granicy nie wiedząc, że wkrótce wielki świat wdepnie w ich spokojne życie. Jeszcze bardziej nie spodziewają się, że noga którą świat do nich wdepnie będzie obuta w obuwie sportowe. Stabilizacja regionu i otwarcie granic zaowocowało bowiem w przychylności świata i różnorakich organizacji międzynarodowych. Międzynarodowe organizacje sportowe PIPA (Pan-arabian International Paraolympic Association) i HUYEFA (Human United Young Ethnic Football Association) wytypowały Afgaraq i Irasiadaq jako potencjalne miejsca do zorganizowania bliskowschodnich mistrzostw sportowych ARABIA 2012. Przedstawiciele i działacze obu komitetów sportowych przyjeżdżają z wizytacją aby dokonać ostatecznego wyboru. Będą oceniać infrastrukturę, stadiony, camelostrady, miejsca w szałasach gościnnych, i stan zaawansowania budowy wioski paraolimpijskiej. Nie bez znaczenia będzie zapewne też skłonność lokalnych samorządów do podzielenia się spodziewanym przychodem z organizacji zawodów z decydentami. Bez najmniejszego zastanowienia, targani kompleksem posttransformacyjnym Afgarowie i Irasiadaczczycy stawiają sobie za punkt honoru zorganizować zawody u siebie jako dowód swojej wielkości i przewagi nad konkurentem. Jednocześnie szare masy targane są emocjami mających nastąpić igrzysk. ARABIA 2012 obfitować będzie bowiem w ukochane od stuleci i uprawiane masowo dyscypliny jak: rzut wielbłądzim łajnem, podkładanie bomby na czas, kopanie pęcherza czy zawody w dmuchanie owcy. Tworzą się reprezentacje, najmowani są trenerzy, a zawodnicy marzący o sławie i uwielbieniu z zapałem trenują. Władze knują aby zwyciężyć w konkursie zaś mieszkańcy wyposażeni przez naturę w żyłkę przedsiębiorczości już kalkulują zyski. Rywalizacja ruszy na całego i z całą pewnością przydadzą się doświadczenia obydwu narodów sprzed wprowadzenia demokracji. Który naród zwycięży i będzie mógł wydać 3/4 PKB ku radości gawiedzi? Czyja reprezentacja narodowa zapłaci sędziom więcej? I jaki wpływ na to wszystko będą mieli członkowie PIPA i HUYEFA, z których większość jest poszukiwana w najlepszym wypadku przez Interpol (w najlepszym bo Interpol przeważnie nikogo nie torturuje, nie zabija i nie wrzuca tego do internetu ku przestrodze)? To wszystko na Afgaraqu6 pt. "Siła, sprawność, piękno. Stać Cię na wszystko!" Aut. opracowania naukowego: Kałasz i Tato
  15. Tato

    Ardeny 2010

    Człowieku, widzę że jesteś osobą, której się pluje w brodę a ona mówi, że deszcz pada. Albo to, albo też usilnie starasz się wmówić "ciemnemu ludowi", że to nie organizacja była do kitu tylko to kwestia tego co się komu podoba. Ja nie dyskutuję o gustach. Rozumiem, że komuś mogła pasować gra w "biegam za flagą", opóźnienia w organizacji, scenariusz z powietrza, nieczytelne mapy, brak związku pomiędzy sianiem kompozytu a tematem imprezy, brak dowodzenia i tym podobne rzeczy. Ja mówię, i napiszę ci to teraz boldem czarno na szarym, o absolutnym, rażącym nieposzanowaniu prawa ASG w postaci łamania punktów I.1 (Środki ochrony oczu) i I.2 (Spożywanie alkoholu i zażywanie środków odurzających). Zarzut należy się wobec Organizatorów a nie graczy gdyż to przedstawiciele Organizatora osobiście łamali te Zasady na terenie, w trakcie gry. Takie zachowanie jest nieakceptowalne i nie zależy od preferencji strzelankowo-airsoftowych ale od tego czy się szanuje prawo czy nie. Prawo na które powoływali się sami organizatorzy. Teraz, drogi rafiku, możesz już powrócić do zadania po raz kolejny pytania o to kiedy będą fotki w poczuciu samozadowolenia i poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. :poddanie:
  16. Tato

    Ardeny 2010

    Rafiku cztery cyferki - zapewne jako powiązany z AK Militaria byłeś zadowolony - gratuluję świetnego samopoczucia i braku samokrytycyzmu. Nie wiem niby po co miałbym przyjeżdżać wcześniej niż na zapowiadaną godzinę startu: czy po to aby czekac na odprawę nie 1,5h tylko 3,5? A może zmierzasz do tego, że wówczas z nudów i ja bym się nałykał piwa, dzięki czemu czułbym się bardziej zadowolony a teraz mniej bym pyszczył na forum? Śmiech na sali. @ Rosiu - sorry za zamieszanie z organizatorami, moje niedopatrzenie, Ardeny kojarzyły mi się z BAT. Prosze w moim imieniu pogratulowac 2CEB i Old Shifty'emy umiejetnośco organizacyjnych, bo teraz jasno widac komu zawdzięczaliśmy dobrą zabawę w zeszłym roku. Panowie, na zakończenie mojego pobytu w tym wątku powiem wprost: gdyby ta impreza odbywała się w Warszawie organizatorzy zostaliby przez innych orgów imprez warszawskich zbanowani z udziału w imprezach za rażące łamanie regulaminów i prawa ASG. Nie chodzi o wpadki organizacyjne. Chodzi o żenujący pokaz p.t. "jak zrobić rabankę niezgodną z PASG". Zamydlanie oczu fajna integracją z piatku na sobotę sprawy nie załatwi.
  17. Zapraszam na kolejną, 6tą już edycję gry z serii Afgaraq, podczas ktorej będziecie mogli nie tylko strzelać ale także knuć, handlować, korumpować, kamienować, demonstrować, obalać reżimy, wszczynać zamieszki, wysadzać się w powietrze czyli robić wszystko to co rodzony Afgar lubi najbardziej. Dla fanów turbanów i galabij więcej informacji, zapisy, tło fabularne oraz dyskusja na podforum: http://www.weekend-warriors.pl/viewforum.php?f=108j
  18. Tato

    Ardeny 2010

    Jutro jest już dziś a ja w imieniu swoim i całego teamu Blackwater mogę śmiało powiedzieć jedno: jesteśmy zgodni że to była najgorsza impreza airsoftowa na jakiej byliśmy w życiu. Kiedykolwiek. Oto konkrety: W zeszłym roku pobyt na Ardenach uważaliśmy za udany i natychmiast zapowiedzieliśmy pojawienie się na tegorocznej edycji. Zaskoczeniem dla nas był fakt, że w tym roku są 2 imprezy pod tą sama nazwą odbywające się w odstępie tygodnia od siebie. Organizator tej, AK Militaria twierdzi, że organizator tej drugiej, BAT Łódź, popełnił "plagiaaat". No cóż, pozostaje nam mieć nadzieję, że impreza BAT będzie lepsza. Co nie będzie trudne, bo AK Militaria postawiło poprzeczkę wyjątkowo nisko. W zasadzie położyło poprzeczkę na ziemi. Odprawa zaczęła się z 1,5 godzinnym opóźnieniem. Ok, łyknęliśmy to, nie pierwszy raz org ma opóźnienie i nie ostatni, choć zważywszy na to że graczy było raptem ok 80, nie wróżyło to dobrze imprezie. Dalej było gorzej. Rozdaniu rozkazów towarzyszyła żenująca sprzeczka, bo jak się okazało rozkazy nie odpowiadały stworzonym grupom, ktoś tam nie doczytał, nie przygotował się... Nie dziwne ponieważ głównym zajęciem większej części starszyzny organizacyjnej było walenie browarów. Z zaskoczeniem zobaczyliśmy bowiem, że sprzedaż browaru jest prowadzona juz od godzin rannych, a wzór behawiorystyczny do naśladowania narzucają sami organizatorzy, prowadzący odprawe z butelka Pilznera w dłoni. Nie dziwie się wcale graczom, że tez walili sobie po browcu tak zachęceni przez przez autorytety. Gra sie rozpoczęła a w nas zakiełkowała nadzieja, że jednak dzień nie będzie stracony. Jak się miało okazać, nadzieja była płonna. Nasza grupa (BW + Sfora Płock) miała zdobyć "most na Renie". Cała akcja trwała 20 min. Kilka smętnych kontrataków niemieckich i z nudów poszliśmy i zdobyliśmy jeszcze 4 mosty. Nie, nie dlatego że jesteśmy tacy ninja pr0 i mamy takie wielkie siusiaki, ale dlatego, że organizatorzy tak zadbali o zbilansowanie gry, że dwudziesto paro osobowa grupę skonfrontowali z 7 osobowa "Dywizją Pancerną". Potrafię sobie wyobrazić frustracje graczy strony przeciwnej. Kroplą przelewająca czarę była akcja pod domkami campingowymi położonymi na drodze natarcia pomiędzy kolejnymi celami. Tam zostaliśmy ostrzelani przez ekipę 3 gości, UWAGA! nie posiadających żadnej ochrony oczu. Na nasze grzeczne zapytanie "co jest do k...y nędzy?" dowiedzieliśmy się, że oni... to w sumie tu grilluja sobie i nie grają (!). Na terenie gry, w mundurach, z pompą w dłoni. No comments. Tu się pewnie zapytujecie co do głupoty kilku graczy ma organizator. Otóż przed oraz w czasie całego tego zdarzenia obok stał sobie organizator, który nie raczył nawet słowem zwrócić uwagi rzeczonym jegomościom. Po tym wszystkim wrócilismy do głównej grupy organizatorów, których zastalismy pijacych sobie w najlepsze kolejne browary. Poinformowalismy ich o naszych zarzutach w efekcie czego dowiedzieliśmy się, że oni moga pić bo oni nie strzelają. :wink: Po tym dictum postanowiliśmy opuścić teren gry. Pozostał niesmak i zadowolenie, że z Warszawy do Łowicza jest tylko 80 km, więc resztę dnia być może spędzimy bardziej produktywnie niż uczestnicząc w tej żenadzie. Byle sobotnia rabanka w podwarszawskim lesie jest zrobiona na lepszym poziomie.
  19. Zapraszam na 2gę edycję strzelanki w klimacie Warhammer 40 000. Gra odbędzie sie w sobotę 26 września, tym razem na superwypaśnym terenie pod Garwolinem, utzrymywanym w tip-top formie przez maniaków z Siedlec i okolic. Info, fabuła i zapisy -> http://www.warrior.pl/forum/viewforum.php?f=131
  20. Tato

    BASRA IV

    Dopiero teraz bo po urlopie, sorry, za to krótko: zdaniem Blackwater najlepsza impreza sezonu. Pozdro dla orgów. :ok:
  21. Jeżeli rzeki tej twórczości sa czytane przez organizatorów to kilka moich uwag i wniosków, może się przydadzą. Na plus oceniam: - po raz kolejny organizację jako taką: ogrodzony obóz, kupa tojek, smieciarnia i umywalki, jak zwykle fajny gadżeto-pamiątek. I to wszystko za 50 zyli. Jako org innych imprez mówię: bravo. - recepcja, opaseczki, można by trochę wydłużyc godziny, rejestracja przeciagała się opóźniając odprawę i rozpczęcie gry. - atrakcje, sposnsorzy, niedrogi browar i grill - nie brakowało niczego, poza ptasim mlekiem Niestety nawet najlepiej zroganizowana impreza, przy której orgowie wyprują sobie flaki będzie źle wspominana jeżeli scenariusz będzie kiepski. A tak niestety było tym razem i szkoda że ten cały niebagatelny wysiłek przesłania słaba gra. Na minus zatem 3 grzechy główne: - kompletne zmarnowanie potencjału terenu i liczby graczy. Weź 500-600 graczy airsoftwowych, teren lotniska wojskowego o powierzchni kilku km2, wymieszaj i masz gtowy przepis na epicką bitwe wspominaną przez pokolenia. Własnie dla wpomnienia kilkuset osbowego finału na wrzososowiskach sprzed roku jechałem do Tomaszowa. Tymczasem: wrogie sztaby usytuowano o 500m od siebie. Teren plus "indywidualna incijatywa" sposodowała, że były te kilkuosobowe skirmishe a nie walki TFów. Takie coś to ja mam co sobote u siebie na podwórku. Do Tomaszowa jechałem po coś innego. - frakcja cywili. Kompletenie nieprzemyslane zasady i mechanik tych ostatnich spowodowała że był to najbardziej kwasogenny element imprezy. Grupa ta nawet nie usiłowała w jakikolwiek sposób larpować, układać się, wystepować czasem po którejś stronie. Ot grupa "niesmiertelnych" bo nie wolno do nich strzealć zanim oni nie zaczną. podchodziła na dowolną odległość do żołnierzy dowolnej ze stron, po czym nagle kierowana logika z kapelusza wziętą wyciagała karabiny i napierdzielała w plecy. Pewnie się fajnie bawili. Ani ja ani inni uczestnicy gry którzy ich spotkali, zarówno po stronie "żółtej" jak i "czerwonej" nie bawili sie wcale. Tematy "udawania", chodzenia "bez broni" są w airsofcie ze względu na jego umowność bardzo śliskie. Trzeba w zwiazku z tym bardzo dobrze przemysleć mechanikę żeby nie było syfu. - gróchówka. Zabrakło tylko, kurna, pory leżakowania, ale nie pałuje tematu bo tym juz było i to nawet za dużo. Na dowodzenie nie kwękam, wiem jak trudno dowodzić grupą paruset osobową, w dodatku zlotową a nie milsimową. Miałem łaczność i rozkazy, może wolałbym wiedziec jak moje działania sie wpisują w całokształt wojny. Biorąc jednak pod uwagę właśnie, że to zlot jebankowy a nie milsim, charakter graczy i ich oczekiwania, być może warto mimo szydzenia Foki wziąc pod uwagę że scenariusze powinny byc moderowane bo przyniosą wiecej jebankowej przyjemności. A ja i ty Foko, zostawmy sobie pilne wykonywanie rozkazów i wygórowane oczekiwania na bardziej realne okazje czyli na milsimy. Pisze to be przekąsu, po prostu to są inne okazje i trzeba organizowac sie pod realia a nie mysleć zyczeniowo a potem się dziwić że gracze psioczą na dowództwo.
  22. Na Afgaraqu pojawili sie kolejni sponsorzy! Firma ASG PRO ufundowała nagrodę specjalną: Glock G34 firmy KSC!!! Firma Ironbro ASG - www.ironbroasg.pl ufundowała kolejną nagrodę specjalną: klameczka SOCOM od STTi wraz z 5 pakami kulek Ironbro.
  23. Z przyjemnością informuję, że cykliczna impreza Afgaraq pozyskała sponsorów!!! Coyote ASG - jedyny w Polsce oficjalny dystrybutor Celcius Training Weapon Jest to nowy sklep airsoftowy (www.casg.pl) którego otwarcie zbiega się z A5. Witamy! Capri ASG - profesjonalny sklep airsoft Capri (www.asg.com.pl) jest z nami obecny od wielu edycji Afgaraqu i cieszymy się, że i w tym roku tradycji stanie się zadość. NAGRODY będą przyznawane za najlepsze postaci/role/teamy które najwięcej, zdaniem orgów. wniosą do klimatu A5. Punktowana będzie kreatywność i zaangażowanie. Pierwsza nagroda Coyote ASG - www.casg.pl 12 butelek kulek BLASTER 3000 - 36 000 kulek Druga nagroda Capri ASG - www.asg.com.pl 6 butelek kulek BLASTER 3000 - 18 000 kulek Trzecia nagroda Capri ASG - www.asg.com.pl 3 butelki kulek BLASTER 3000 - 9 000 kulek
  24. Zapisanych już ponad 300 osób, a wolnych zostało tylko ok 50 miejsc.
  25. Pozostało 99 miejsc. Wiadomo już gdzie: jest teren zwany SD, czyli była jednostka w okolicach Radiowej w Warszawie.
×
×
  • Create New...