Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Spajda

Użytkownik
  • Posts

    365
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Spajda

  1. Nie nie nie, panowie i panie... podstawową rolą snajpera na strzelance - jebance ma być sianie terroru, aby przeciwnik nie biegał po otwartym terenie i musiał zachować czujność. To spowalnia wroga i pozwala swojej drużynie szybciej uwinąć się w scenariuszu czy co tam przewidział organizator pospolitej strzelankojebanki. Generalnie nie za wiele zdziała - po prostu nie ma czasu na takie działania, bo za szybko się kończą "rundy" jebanki. Ja znalazłem na takowych spotkaniach system - zakradam się w pobliże spawnu przeciwnika i w momencie jak przeciwnik jest zajęty szturmowaniem moich kolegów broniących czegoś to pojedynczo w plecki po jednej kuleczce. Zadanie - nie zostać wykrytym. Nawet na jebance można się bawić - potraktować to jak trening poruszania się, maskowania i pozostania niezauważonym. Nie musi to być czas stracony. CO do imprez dłuższych, zwłaszcza milsim - tutaj jest baardzo szerokie pole do popisu. I mój dowódca wie doskonale jak używać snajpera by osiągnąć zamierzony cel. Pamiętajmy: to jest zabawa, i trzeba się tym bawić. Snajperzy ASG to przykład prawdziwego masochisty - musisz się napocić żeby dobrze się bawić :)
  2. http://www.imfdb.org/index.php?title=Shooter Czyli M82 :) Sądzę, że reżyser chciał dodać dramaturgii scenie, albo wypełnić kilka dodatkowych klatek. Nie było to przeładowywanie, widać że ostatnia kula mu się zacięła. Stawiam na zbyt dużo piachu i że musiał kule dobrze ułożyć w zamku żeby strzelać :)
  3. Jeśli mogę dodać coś do tego testu powtarzalności... Na STOCKOWYM karabinie nie ma zbyt dużej rozbieżności w FPSach.. Ja miałem w M700 Tanaki około 5 fps różnicy między 1 a 10 kulką. Podczas 1 strzału zawsze jest niepewny wynik szczególnie gdy od razu po nabiciu magazynka strzelasz - gaz nie zdąży się "uspokoić" i nie ma wyraźnej różnicy faz (gaz-ciecz), dlatego wynik jest "rozchwiany". Potem jakoś to idzie. Najlepiej poczekać ok 5-6 minut między strzałami :) Natomiast jeśli tuningujemy gaziaka - mamy nieporównywalne straty między strzałami w ciśnieniu. W mojej "lekko" stuningowanej tanace miałem takie wyniki (z pamięci podaję, to było jakieś 2 lata temu): 630 610 590 580 570 540 520 470 420 na kulkach 0.20 HU na zero. Na mocniejszym tuningu to jest totalna magia - czasami gazu w magazynku nie wystarcza na ostatnią kulkę :) Podsumowując: Jeśli chcesz używać stockowego gaziaka - nie ma problemu z powtarzalnością (kup dobry hopup). Jeśli chcesz tuningować - kombinujesz naprawdę ostro. Ja sobie poradziłem w zupełnie inny sposób, no ale mam możliwości :P
  4. Elo! M700 i M24 tanaki różnią się tylko: 1. kształtem lufy zewnętrznej (m700 jest zwężana, M24 jest stała i ma rowki po bokach - chłodzenie) 2. Kolba - M700 ma stałą, M24 regulowaną więcej różnic chyba nie ma. bebechy, magazynki są takie same. Co do powtarzalności strzału - możesz takie wyniki osiągać tylko na stockowym karabinie - po tuningu zwiększa się zużycie gazu i różnica w objętości rozprężania gazu - jest go coraz mniej, co wpływa na skupienie celu. Tuningowałeś już swoje cudo ?
  5. Panowie jeśli robicie zdjęcia to najlepiej położyć się na środku terenu w jakim profilu zrobiliście maskowanie, nie pod krzakami ani pod drzewem - na środku łąki :) TO jest oczywiste, że maskowanie POWINNO mieć nie 60 ale nawet 80% naturalnej roślinności. Jednak to temat jest o naszych ubrankach, więc proponuję położyć się na łące i kliknąć fotkę. :) coś takiego: http://picasaweb.google.pl/spajda.pl/Ghile...241982612847506 Jeśli będziecie upgrejdować ubranka na inne szaty roślinności to powinno się tak samo - na środeczku :) Im lepsze ubranko tym mniej widoczni będziecie !!
  6. M700 Tanaki podkręciłem do ok. 630 Fps. Mocniejszy zamek, zbijak, tuning magazynków, mocniejsze sprężyny powrotne. Gaz to czysty propan. Potwierdzony zasięg to 80 metrów na kulkach 0,43g (Straight). Jest jeden minus - rozrzuca kulki. Dlatego planuję dalsze modyfikacje systemu Hopup i zamontowanie ciaśniejszej lufy. Powinno to ustabilizować lot kulki. Jeśli chodzi o zasięg to jest dosyć spore ograniczenie masy kulki. Zwiększanie mocy nic nie daje, kulka leci na taką samą odległość. Jedynie precyzja bebechów i szczelność daje nam pewny strzał
  7. Można zawężyć do poligonów lub prywatnych terenów powojskowych - każda impreza "w lesie" to wymagane pozwolenie od nadleśnictwa, które w przypadku użycia pirotechniki jest prawie niemożliwe do załatwienia. Jestem fanem Milsimu, więc z chęcią zobaczyłbym taką imprezę :) Do czerwca sporo czasu, trzeba zacząć oszczędzać na przyjemności :P Pamiętacie jedną z pierwszych "międzynarodowych" imprez org. przez ekipę Camo ? 150 zł (albo 100, nie pamietam), miały być super atrakcje a było jak było. No ale to była impreza komercyjna w polskim wydaniu. Skoro chłopaki gwarantują, że impreza będzie warta 200 ojro to warto wydać tą kaskę żeby chociaż to przeżyć :)
  8. Spokojnie. Cała impreza jest dograna na tip-top. Obejmuje wiele wspaniałych miejscówek, które niestety są na 3 nadleśnictwach... Żeby Falklandy miały sens, usytuowanie punktów krytycznych w ciekawych miejscach wymaga terenu.... Spokojnie, mapy podrukowane, wszystko przygotowane, kwestia tylko terminu... Nie rezygnujemy z organizacji Falklandów, jedynie zmienia się termin. A jaki to będzie termin dowiemy się od leśniczych. Jak pisał Colonel - zapraszamy do Bielska na mały rekonesans terenu ambasady. Pozdrawiam, SPajd
  9. UWAGA UWAGA !! NIESTETY TO CO PIĘKNE MUSI SIE SKOŃCZYĆ :/ OSTATNIO AKCJA ZOSTAŁA PRZEŁOŻONA ZE WZGLĘDU NA ZAGROŻENIE POŻAROWE. TEREN MANEWRÓW TO 3 NADLEŚNICTWA. DOSTALIŚMY POZWOLENIE TYLKO Z JEDNEGO - NIESTETY NA KOLEJNYCH 2 NIE MA ZGODY.... INGERENCJE U SAMYCH 'BOSSÓW' LEŚNYCH DAŁY SKUTEK, ALE ODWROTNY DO ZAMIERZONEGO.... W TYM WYPADKU NIESTETY :(((((((((( MUSIMY :poddanie: ZREZYGNOWAĆ Z ORGANIZACJI W TYM TERMINIE. TYM SAMYM AKCJA 'FALKLANDY 3' ZOSTAJE ZAWIESZONA DO ODWOŁANIA. Walczyliśmy dzielnie, jednak każde nadleśnictwo to odrębna jednostka... W tej chwili zbieramy ekipę i fundusze na %% żeby sprawę załatwić jednak pozytywnie. Nie poddamy sie, Falklandy muszą być OBRONIONE a MALEDIWY zdobyte !! (lub na odwrót wg. uznania). Przepraszamy za zamieszanie oraz zmarnowane nadzieje na udział w tej imprezie. Sami jesteśmy maksymalnie rozgoryczeni ta sytuacja... Gdy tylko 'porozmawiamy' z leśniczymi i ustalimy co i jak - umieścimy informacje na forum w tym temacie. Na razie sprawa jest zawieszona... :poddanie:
  10. TAK JEST !! Impreza aktualna. Spotykamy się 31.08.2007 o godzinie 21.00 w Bielsku - Białej - dokładne współrzędne GPS podam wieczorem - właśnie trwają negocjacje co do parkingu :) Osoby które zgłaszały się u VICTORA i ZIA proszone są o ponowne zgłoszenie się do mnie na maila: spajda@tlen.pl lub rainbow.asg.pl@wp.pl PRZEDŁUŻAMY OKRES ZGŁOSZEŃ - KTO JESZCZE NIE ZDĄŻYŁ SIĘ ZAPISAĆ - CZEKAMY DO WTORKU, 28.08 !! Stan osobowy jest narazie mały, ale mam nadzieję, że ruszy powszechna mobilizacja i będziemy się bawić w większym gronie. Na dzień dzisiejszy wszystko jest gotowe, czekamy na Wasze zgłoszenia udziału pod podanymi wyżej mailami i ... do zobaczenia w piątek !! Ulegną modyfikacji zasady trafień: - Jeden postrzał - jesteś ranny, opatruje cię kolega z drużyny twoim osobistym medpakiem (dostaniecie przed wyruszeniem) - Drugi postrzał - jesteś MARTWY, i wracasz spowrotem na punkt zbiórki i czekasz na koniec imprezy lub jedziesz do domu :( Osobiste mapki dostanie każdy żeby się nie zgubił z zaznaczonym punktem zbiórki. Powtarzam jeszcze raz: będzie naprawdę ostro, także zapraszamy wyłącznie prawdziwych twardzieli (i twardzielki). Jakby co to moje gg: 1526512, spajda@tlen.pl
  11. Spajda

    2 w 1

    Zapominamy o tym, że w większości nasze maskowanie powinno być NATURALNE !! Czyli liście, sianko, trawka itd. Enzig - jeśli się upierasz, to mam lepszą propozycję (którą właśnie uskuteczniam) - mam nadzieję, że będzie łatwiej do wykonania. Robisz z juty gęściocha w kolorze sianka/słomy jak ja tutaj: http://rainbow.abtech.pl/~spajda/galeria_banan/ Na tego gęściocha planuję dorobić wersje letnią oraz zimową. Wersja letnia to siatka z gęsto powkładanymi, długimi frędzlami o kolorze zielonm, wersja zimowa z białymi. Da to super efekt - nie mam jeszcze fotek tego cuda. Będzie znacznie wygodniej dopinając tylko narzutę zieloną, niż obracanie całego gila, dodatkowo dopinając elementy naturalne typu trawa czy liście. Assarin: 1. Dla zabicia czasu, 2. Dla zabawy 3. Dla przyjemności zrobienia czegoś co będzie fajnie wyglądało i każdy ci powie: Ale się koleś napracował, za...ste ghille :) 4. Dla zabawy 5. patrz 2 i 4 :)
  12. Spajda

    Zasięg

    Przepraszam, że odświeżam temat :P "snipe" to bekas - jest niesamowicie płochliwy. A że wtedy nie było super broni z super celownikami optycznymi musieli myśliwi podchodzić bliżej niż nam się teraz wydaje. Dlatego powstała nazwa "sniper" - synonim precyzyjnego, samotnego, niewidzialnego strzelca, który działał kiedyś sam.... Trzeba dużo wytrwałości i samozaparcia by być "snajperem ASG". To trudna i ciężka fucha. Ale ile przyjemności daje :) Powoli zaciera się granica zasięgów....40 metrów, 50, 70 a teraz kusimy się o 80, 90, zaraz będzie 100.... Ja osobiście miałem celny strzał na 85 metrów. Za 2 razem. Jestem kiepskim "snajperem" :( hehehe Panowie (i Panie).... ASG to zabawa. Jeśli bawi nas siedzenie w krzakach pół dnia zamaskowanym i czekającym na tego jedynego generała do odstrzelenia - proszę bardzo. Są ku temu warunki, kwestia zorganizowania scenariusza. To że ktoś nazwie się "Snajperem" i będzie mu z tym dobrze - chwała mu za to !! Bawmy się kochani, to się tylko liczy. To nie konkurs (jak w "graniu" w Paintball), to czysta przyjemność w spędzaniu czasu z przyjaciółmi na świeżym powietrzu :) A wartości umowne (fps, czerwone szmatki, prawo ASG) służą do zunifikowania naszego ekstremalnego sportu na terenie całego kraju by przy większej wspólnej imprezie nie było niedomówień. A i tak organizatorzy podają własne zasady. ASG to zabawa, więc.... bawmy się (każdy jak mu wygodnie). Peace !!
  13. Kochani! Dziękuję serdecznie za Wasze zgłoszenia - zawsze można na Was liczyć ! Ponieważ liczba uczestników (ponownie!) nas zaskoczyła, nie mogliśmy Was zawieść - większość zgłoszeń rozpatrzona została pozytywnie. Ze względu na trudne warunki terenowe oraz sporą liczbę uczestników uwzględniliśmy spory obszar działań tak, żeby pojęcie "MILSIM" miało jak najlepsze podłoże do działań. Niestety założony obszar działań objął aż 3 nadleśnictwa, z których 2 leżą w parku krajobrazowym. Dlatego negocjacje z leśniczymi i nadleśniczymi skończyło się fiaskiem ze względu na duży stopień zagrożenia pożarowego. Dlatego wynegocjowane zezwolenia na poruszanie się poza szlakami turystycznymi zostały cofnięte. Zmusiło to nas do przesunięcia terminu Falklandów III na termin 31.08. - 2.09.2007. Bardzo was za ten fakt przepraszamy. Jednak mając na względzie dobro przede wszystkim Was jak i lasu postanowiliśmy być w porządku w stosunku do przepisów i przesunąć termin zabawy. Na osuszenie łez dodam, że Falklandy II także były przesuwane ze względów logistyczno - prawnych, a impreza wypadła (opierając się na Waszych relacjach) dobrze. Tym samym odwołujemy akcję rekrutacji i powtarzamy ją za miesiąc. Ponowne zgłoszenia proszę przesyłać na tej samej zasadzie do określonych osób w terminie do 20.08.2007 godz. 22.00 Pozdrawiamy serdecznie, Organizatorzy.
  14. Będzie kilka zmian, ale to napiszę ostatecznie po wygaśnięciu czasu przyjmowania zgłoszeń :)
  15. Ciekawe jakie koszta :P Wstępnie Rainbow się zgłasza !
  16. No to coś z mojej strony. Trochę przydługie ale bardzo wczułem się w klimat :) 1.07.07 - Otrzymałem telefon: "-Spajder, mamy informację, że wróg szykuje zmasowany atak na Basrę... ...siły Gwardii nie są w stanie odeprzeć ich ataku... zresztą to przekupne szumowiny - sprzedaliby własną matkę za skrzynię rakiet i tuzin karabinów...... Musisz przygotować lądowanie naszych sił - rozpoznać teren, wykryć potencjalne zagrożenia, zrobić dokumentację fotograficzną.... Nie możemy być zaskoczeni....Liczę na ciebie!!..." "- tak jest panie Pułkowniku! ruszam w drogę" 3.07.07 - Znalezienie opuszczonego miasta nie było trudne. Pomogły mi informacje od lokalnych handlarzy bronią. Nadal mnie zastanawia co takiego ludzie widzą w dolarach amerykańskich, że nagle stają się gadatliwi :) Dotarłem na miejsce jakąś dobę przed przybyciem sił Gwardii. Zrobiłem pełne rozpoznanie terenu oraz wymyśliłem kilka forteli... Za pomocą szyfrowanego łącza satelitarnego umieściłem zdjęcia wraz z raportem na serwerze naszej organizacji. http://rainbow.abtech.pl/foty/2007_07_03.ZIP Nie spodziewałem się przybycia sił nieprzyjaciela tak szybko - na szczęście to tylko zwiadowcy. Po ich gestykulacji domyśliłem się co takiego planują - okopy, umocnienia, karabiny, rakiety, gotówka.... Byłem sam więc postanowiłem wrócić do bazy po resztę moich rzeczy oraz wrócić tu za 3 dni z małym oddziałem by ubezpieczyć lądowanie naszych wojsk.... 6.07.07 - Został mi przydzielony mały oddział ludzi. To świeżaki - w oddziałach specjalnych rok, może dwa... To byli ludzie Klonu i SFOD-u. Większość z okolic Chrzanowa na południu Polski. Polubiłem ich, bo mieszkałem kiedyś niedaleko... Jechaliśmy cywilnymi wozami przebrani za ekipę medyków z "Fundacji Pomocy Miastu Basra". Jechaliśmy przez nikomu nieznany teren. Trochę wyboisty, ale nie mogliśmy ryzykować wykrycia. Powoli zbliżaliśmy się do miasta co chwilę sprawdzając czy ktoś nas nie śledzi. Spodziewałem się, że Gwardziści to brutalni ludzie, jednak to co zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania... Ci brutale zarżnęli krowę, a jej głowa - jeszcze okrwawiona - spoczywała na tablicy miasta Basra...Przeleciały nam ciarki po plecach, a dłonie mocniej zacisnęły się na rękojeściach broni. Musimy być gotowi na wszystko. Około 23:00 natrafiliśmy na blokadę zbudowaną z worków i drutu kolczastego. Widok umundurowanych gwardzistów trochę podgrzał naszą krew w żyłach, ale doskonale sfabrykowane dokumenty pozwoliły nam jechać dalej w spokoju. Po lewej stronie widziałem obozowisko - to gwardziści urządzają hulanki. Zaparkowaliśmy daleko za miejscem przeznaczonym jako miejsce zrzutu naszych głównych sił. Szybko zamaskowaliśmy pojazdy i ruszyliśmy na miejsce lądowania. Teren był zróżnicowany. Nic się nie zmieniło od czasu mojego rekonesansu. To właśnie kilka dni temu zaplanowałem miejsce lądowania. Rozkazałem chłopakom przygotować go po cichu i w ukryciu przeczekać chłodną noc. Miałem na tę noc niecny plan.... 00:00 - Główna kwatera Gwardii. Nasz oddziałowy fałszerz jest mistrzem. Jako negocjator pokojowy sił ONZ [ :) ] dotarłem do najwyższej rangi oficerów. Zobaczyłem, że przybył do Basry także Pavulon - generał PISu - by pewnie przeciągać gwardzistów na swoją stronę oferując im wysokie stawki... Pewnie przywiózł ze sobą także broń - namioty były silnie obstawione. Zacząłem działać. Ustaliłem z dowódcą Gwardii - strażnika tego miasta - pewne rozwiązania pokojowe. Za pomocą kilku butelek alkoholu wkupiłem się w łaski generała PISu. Moim zadaniem była ogólnopojęta propaganda - wyolbrzymianie siły SLD, sianie pogłosek, plotek oraz bajek o sytuacji na świecie. Ale przede wszystkim - za pomocą alkoholu - przytępienie zmysłów Generała PISu - Abd Mustafa Ibn Pavulona. 7.07.07 - 9:00 Niestety moje oręże to miecz obusieczny - bolała mnie głowa. Dobrze, że przez 5 lat ćwiczyłem twardą szkołę walki i odporności na trucizny w Krakowskich akademikach - przydała się ta umiejętność. Jak mawiał pewien profesor: "Ból szybko minie po alka-primie" :) Mój oddział świetnie przygotował miejsce lądowania naszych oraz polową kwaterę główną. Kilka chwil później nasi przybyli. Szybko i bez szemrania kilka śmigłowców wypluwało opięte w sprzęt oddziały. Dostrzegłem oddział medyków, inżynierów, saperów, oddział łączności. Piękny widok. Nasz generał - COLONEL. Zdecydowanie wyskoczył ze śmigłowca. Miał ze sobą zieloną kopertę - rozkazy. Zameldowałem mu o całej sytuacji opisując wszystkie szczegóły. Na osobności przekazał mi tajne rozkazy: - wprowadzić naszą walutę do obrotu - wprowadzić narkotyki do użycia - maksymalnie inwigilować posunięcia przeciwnika. Generał wyszedł do zebranych żołnierzy, którzy dopinali paski w swoim oporządzeniu. Zgodnie ze specyfikacją zadań - rozdzielił wśród oddziałów medyków, inżynierów oraz karabiny wsparcia tworząc kilka samodzielnych, niezależnych oddziałów bojowych. Byłem pod wrażeniem jego aparycji i pewności siebie. Do każdego oddziału przydzielił radiooperatora by mieć ze wszystkimi oddziałami łączność. Na mapie objaśnił dokładnie zadania i grupa 50 osób w kilka chwil zniknęła w lesie... Moje zadanie było proste - miałem kontynuować moją misję. Wziąłem fałszywą walutę by umieścić ją w banku. Szef gwardii z którym wypiłem wcześniej kilka kolejek z radością mnie przywitał i zgodził się na umieszczenie naszej waluty w banku. Przy okazji zobaczyłem jakie mają zabezpieczenia oraz stan gotówki w sejfie - jakieś 2-3 tys. Eurosoftów. Dowódca się ostro targował lecz udało mi się wynegocjować dobry procent. Pierwsza część była wykonana. Teraz należało podpuścić PISiaków by obrabowali bank. wykupiłem od Dowódcy trochę informacji o transporcie Złota. Zakontraktowałem jednego gwardzistę, także dostarczył kilka pożytecznych informacji. Poprzez radio słyszałem ostre rozkazy Colonela: zdobyć złoto....przysłać posiłki....przejąć skrzynie... To pewnie kompania "C" i "A" bawiła się z PISiakami :) - wszystko idzie zgodnie z planem... Meldując w bazie wykonanie rozkazu widziałem mojego kolegę z oddziału przebierającego się za listonosza - to Qasz. Przypomniały mi się słowa mojego brata - starego weterana wojennego: "Zabij ich braci gradem pocisków - powiedzą że to przypadek. Zabij ich braci jednym strzałem, z bliska, gdy się nie spodziewają - będzie ich to bolało przez pokolenia..". Gdy zabierał torbę listonosza - domyślałem się co nastąpi :) Po serii komunikatów na radiu wiedziałem już wszystko: "LISTY W BASRZE DOTARŁY NA MIEJSCE".... Na efekty nie musieliśmy długo czekać. Rozwścieczeni PISowcy przypuścili atak na Bank. Zrabowali kilka Eurosoftów i grube tysiące naszej waluty - Coloneli. Walki trwały cały czas. Idąc przez miasto można było potykać się o zużyte naboje. Część naszego oddziału inwigilowała Kasyno. Ja kupowałem coraz więcej informacji od Dowódcy Gwardii. Zmęczony bieganiem postanowiłem odpocząć. Nagle inżynierowie wyciągnęli rakiety ziemia-powietrze. AHA - pomyślałem - pewnie będzie leciał samolot :) 3 wyrzutnie w mig zniknęły w ciemnym lesie. Pewnie szukają dobrej pozycji na wzgórzach. W międzyczasie padła decyzja o zmianie lokalizacji bazy wypadowej - meldowano o częstych podchodach wroga. Przy okazji zmiany lokalizacji bazy Colonel dostał rozkaz o sianiu propagandy wśród ludności Basry. Nasi technicy przygotowali sprzęt audio - trzeba było go tylko chronić przed niewiernymi, którzy nie mogli znieść naszej propagandy.... Tuż po przeniesieniu całego sprzętu do Rafinerii, skąd można było pociągnąć prąd do odtwarzaczy - całe miasto wypełniły dźwięki propagandy SLD... Słowo Allaha wypełniało uszy każdego w mieście !! Może dlatego PISowcy nie wytrzymali i przypuścili ostry atak na urządzenia audio próbując je zniszczyć ! Nasi żołnierze byli dobrze przeszkoleni - pomimo strat obronili sprzęt przed zniszczeniem! 16:00 Siedziałem w sztabie pijąc ciepłą herbatę. Colonel był wściekły. Wynajęci Gwardziści zaczęli strzelać naszym po plecach! ZDRADA ! To szumowiny - nieważne kto, byleby płacił.... sytuacja wymykała się spod kontroli. Czas na plan "B" a raczej "N" jak narkotyki :) Już przy negocjacjach z Gwardzistami nie używaliśmy dużo gotówki. Propaganda radiowa udała się - okazało się, że chłopcy mają słabość do proszków - to właśnie w ten sposób uzależnimy ich od siebie !!! Przychodzili coraz częściej i po coraz więcej. Narkomani zawsze są tacy sami :P 17:00 Oddział, z którym zabezpieczałem teren przed lądowaniem zameldował mi, że znajduje się w pobliżu bazy wroga. Musiałem działać. Lekko uzbrojony udałem się w pobliże bazy wroga by dać się pojmać. Cóż za wspaniałomyślność Allaha - wpadłem w ręce samego Generała Pavulona :) Miałem tylko 100 Eurosoftów - oddałem bez szemrania - taka cena za informację była bardzo dobra. Jako jeniec zrobiłem rozpoznanie ich bazy. DOkumenty, amunicja, pieniądze, flaga, broń, alkohol, zapasy żywności i wody... wszystko jak na dłoni. Generał rozpoznał mnie - domyślił się już dawno, że nie jestem negocjatorem pokojowym. Ale polubił mnie - za twardą głowę do ognistej wody :) Dzięki temu puścił mnie wolno - mogłem przekazać tajne informacje naszemu dowódcy oraz oddziałowi czekającemu w pobliżu bazy wroga. Pół godziny później było po sprawie. Dokładne zlokalizowanie dokumentów pozwoliło naszemu oddziałowi zawinąć najważniejsze informacje - rozkazy, kody, częstotliwości łączności, koordynaty, a przede wszystkim FLAGĘ wroga !! Rozwścieczeni PISowcy przypuścili ostry szturm na naszą bazę przeniesioną do Rafinerii. Nasze oddziały wykonywały jeszcze zadania związane z wystrzeleniem rakiety ziemia-powietrze. Było nas niewielu w bazie... Zdobyta flaga i dokumenty mogły zostać odebrane....spojrzałem w oczy naszemu dowódcy - był opanowany. powiedział, że damy radę. Poprzez radio skoordynował powrót posiłków. To był majstersztyk !! Nagle z tyłu naszej bazy przybyły 4 oddziały które skończyły zadanie zestrzelenia samolotu i przybyli nam z odsieczą. Jakiż to widok jak 20 chłopa z dziką furią, wyrazem nienawiści na twarzy, podbudowani wykonaniem zadania strzelało w uciekającego wroga..... Ten widok na długo zapadnie w moich wspomnieniach.... Chwilę później słyszymy słowa kapitulacji generała PISu. Wrócił do bazy... Nie zastał flagi....rozkazów...kodów.... Na otwartym kanale poddał się w ręce Gwardi i SLD. Basra była zdobyta.... Jeszcze słońce nie zaszło a cała nasza grupa SLD świętowała zdobycie miasta przy jednym ognisku. Nawet sam Generał pił z nami z jednej butelki - świetny z niego kompan - nie tylko na polu walki. Strzelały petardy, lał się alkohol... W nocy Allah przecież nie widzi :) Śpiewy i tańce przerwał o świcie komunikat ekipy zwiadowczej - zestrzelony wczoraj samolot nie był naszym celem ! Zwiadowcy zameldowali wysoki poziom promieniowania - prawdopodobnie to samolot cywilny przenoszący nieuzbrojoną rakietę z głowicą nuklearną dalekiego zasięgu. Wśród szczątków odnaleziono czarną skrzynkę. Z niej wyciągnięto cel podróży - lotnisko naszego wroga. To oznaczało jedno: PIS nie poddał się w całości. Istniała jeszcze jedna baza wojskowa z lotniskiem, do którego miała dotrzeć rakieta. Dowiedzieliśmy się, że miała być wystrzelona w kierunku BASTRY po jej zajęciu przez nas - SLD. Allah nam sprzyja - znamy koordynaty ich bazy więc nasz Generał dostaje rozkazy od głównodowodzącego by odnaleźć rakietę i wystrzelić ją w kierunku bazy PIS by raz na zawsze zmieść niewiernych z powierzchni ziemi. Nastąpiła ogólna mobilizacja. 8.07.07 - Nasze oddziały wyruszyły o 10:00. Amunicja uzupełniona, woda i żywność również. Podbudowani wczorajszym zwycięstwem pomimo kaca szliśmy żwawo podśpiewując pieśni bojowe. Zwiad wykrył wroga. Drugi ścięte drzewa przez awionetkę. Rozpoczął się wyścig z czasem. Powietrze wokoło nas wypełniły różne rzeczy: - krzyki dowódców oddziałów - gęste jak smoła fale radiowe przenoszące komunikaty o pozycji wroga - niezliczone ilości amunicji - jęki postrzelonych do których biegali medycy opatrując ich pośpiesznie. Przeciwnik znał te tereny doskonale. Szarpał nas ostro. Mimo tego udało nam się zebrać kilka części rakiety. Brakowało tylko głowicy.... Tutaj ujawniła się słabość Gwardzistów. Pomimo iż po zdobyciu Basry zostali wcieleni zarówno do PISu jak i do SLD - pieniążki oraz narkotyki pozwoliły nam wykupić od nich brakującą głowicę. Jednak pieniądze mają w Basrze potężną władzę.... Gdy PISowcy zorientowali się że gwardziści przehandlowali najważniejszą dla nich część składową rakiety - byli rozwścieczeni! Nigdy nie widziałem tyle nienawiści w drugim człowieku. Oczy, krzyki, wyraz twarzy - obserwowany przez moją lunetę - przestraszył mnie do szpiku kości. Zapewne reszta naszych chłopaków poczuła to samo - każdy krzyczał : "ODWRÓT, ODWRÓT !!!. Jedynym schronieniem były wzgórza. Nasi padali jeden po drugim. SZYBCIEJ! wycofaliśmy się spod morderczego ataku przeciwnika.... Zebrani w lesie potrzebowaliśmy nowego planu. Colonel szybko zmobilizował oddziały: "-Panowie - Allah nam sprzyja. Mamy kompletną rakietę. Jeśli ją odpalimy - nikt już nie odważy się stanąć przeciwko nam! " Odpowiedź była niesamowita! Wszyscy z nadzieją w głosie wiwatowali - ALLAH !! ALLAH !! Przegrupowanie pomogło. Sukcesywnie zdobywaliśmy metr po metrze zarośli, drzew, pustyni oraz koryto rzeki. Używaliśmy granatów by wykurzyć z krzaków niewiernych. Znów w powietrzu zrobiło się gęsto od fruwającej amunicji... Po dotarciu na wzgórze przy skraju pustyni - miejscu idealnym do odpalenia rakiety - oddział inżynierów pod osłoną ognia karabinów oraz gęstego dymu uzbroili rakietę. Niestety podczas lądowania zestrzelonej awionetki rakieta uległa lekkiemu uszkodzeniu. Inżynierów było tam 3 albo 4 - uwijali się szybko. Motali w kablach, lutowali, programowali...A wróg na nas nacierał... Trwało to wieki zanim usłyszeliśmy świst odpalonej rakiety.... Udało się !!! Zmobilizowani tym dźwiękiem ruszyliśmy z impetem w szturmujących PISowców. Już nie było ważne czy przeżyjemy - ONI na pewno nie..... Kilka godzin później wezwaliśmy śmigłowce by odwiozły rannych i zabitych do domu. Generał Colonel był zadowolony - zadanie postawione przed nim i jego żołnierzami zostało wykonane. Możemy wracać do domu....... Jako pomoc sztabu Generała Colonela zabezpieczyłem wrogie dokumenty oraz całą gotówkę zdobytą przez nas w Basrze. Było tego sporo: 68 900 pieniążków, w tym 48 900 Eurosoftów, 20 000 Coloneli. W bazie mieliśmy maszynę do drukowania naszej waluty - Coloneli, więc zyski z wprowadzenia naszej waluty do obrotu na rynek lokalny były nieocenione. Poza tym wprowadzone narkotyki pozwoliły nam opanować Basrę - byliśmy jedynym dostawcą narkotyków oraz broni którą zostawił PIS. Dzięki uzależnieniu Gwardii od narkotyków możemy kontrolować lokalny rynek broni. Nasz głównodowodzący był bardzo zadowolony z naszych działań. ALLAH AKBAR !! -------------------- Podsumowując: - przegrali WSZYSCY którzy wiedzieli i chcieli - ale się nie zjawili - wygrali WSZYSCY którzy przyjechali, ponieważ bawili się znakomicie. Pozdrawiam, Spajd. P.S. Wojtass - z jakim powołaniem się minąłem ??
  17. Od anegdotki :)
  18. Dziękuję wszystkim za świetną zabawę z niesamowitym klimatem... Organizatorzy wykazali się niesamowitą pomysłowością oraz perfekcją wykonania rekwizytów. Jeszcze długo będę pod wrażeniem :) Kolegom z PISu (a szczególnie generałowi Pavulonowi :*) dziękuję za wymianę kulek :) Jak przeliczę pieniążki z sakwy to napiszę ile udało nam się zarobić ^^ Allah akbar !
  19. Tren działań misji FALKLANDY III to też okolice Bielska. Co prawda nie błonia, ale ... :)
  20. precLufa do Tanaki ma 650 mm. Może podejdzie? Nie kupuj, po zlocie przymierzymy czy będzie pasować - mam starą lufkę z mojej tanasi. OK ?
  21. To najlepszy wg mnie mod do BF2 :) Co prawda super realnej gry nie da się zrobić, ale programiści moda całkiem sprytnie omijają fizykę gry by granie stawało się bardziej realne :) Szczerze zachęcam do tego moda !!
  22. Świrku - niestety to nie ten system. CO2 nie polecam - niszczy wszelakie uszczelki. Koszt wymiany uszczelek w Tanace to 15 ojro. Pisałem o AZOCIE :) Ale to zabawa dla zapaleńców i ludzi o dużej wiedzy o gazach. Dla początkujących snajperów zawsze będę polecał sprężynki.
  23. Energia kinetyczna ! Opór powietrza (tarcie) owszem, ale zależy od powierzchni (6mm :P) Im większa masa, tym większa energia kinetyczna, tym większa energia potrzebna by dostarczyć tej energii by rozpędzić kulkę. Jeśli nie wierzysz - weź do swojej repliki kulki 0,12g, 0,15g, 0,20g, 0,23g, 0,25g, 0,30g w celu stwierdzenia jaki zasięg przy tej samej mocy osiągniesz. Zakładam, że największy będzie przy 0,23 (ZASIĘG). Celność (skupienie) najlepszą osiągniesz przy 0,3g. odkręć hopup na "0" i posprawdzaj.
  24. Tak, Black - wyjaśniałem ci to na TS :) Generalnie tuning TANAKI powinien być kompletny. Są 3 zestawy: 1. Preclufa, lufa zewnętrzna, metalowa komora hopup 2. Elementy wzmocnienia zamka (bolec, sprężyna, prowadnica) 3. Tuning 2 magazynków (kowadełko, śrubowy dystanser, SPRĘŻYNA do zamka). Wszystko w połączeniu razem daje niesamowite wyniki oraz spore możliwości regulacji. Ceną za dużą moc jest oczywiście gazożerność - ale z tym radzę sobie z pomocą kolegów z pracy :)
  25. To tak jak z kanałem "Angielskim" i "La Manche" :P Ale jako żołnierz SAS mówię Falklandy. Już nie będę zmieniał - poszło w świat i tak zostanie. Zainteresowanie imprezą jest duże - mam nadzieję, że nie będzie trzeba robić zbyt ostrej selekcji. I prośba - proszę nie pisać do mnie na GG, PW, MAIL odnośnie wieku - jest to element nie podlegającym dyskusji - każdy musi być pełnoletni. Teren działań jest niezwykle ciężki i narażenie na kontuzje jest większe aniżeli podczas zwykłej, niedzielnej strzelanki :) Pozdrawiam
×
×
  • Create New...