Witam
Na samym wstępie podziękowania dla Majora jako głównego organizatora Opara za pomoc merytoryczną w organizacji naszego przyjazdu ( nigdy nie zostawiał pytań bez odpowiedzi a męczyłem go przez PW ) dla pozostałych organizatorów za poświęcenie swego czasu ( jak by nie patrzeć my się bawiliśmy oni praktycznie byli jak w pracy ) dla Rudiego za wspólne akcje ale też za nie jedną podpowiedź taktyczną przydadzą się jeszcze nie raz , dla Świrka oj lepiej mieć cię po swojej stronie Fender-a za waleczność Kilera i reszty Zajechanych ( mam nadzieje, że zaproszenie do Ełku na dłuższą strzelanke za rok będzie aktualne " . Chce też podziękować pewnemu Niemcowi za wyjaśnienie dogmatu " sucharów " ( on będzie wiedział o kogo chodzi ) . No i WSZYSTKIM !!! graczą nie zależnie od strony konfliktu było warto was poznać i wymienić kompozyt nawet z własnymi towarzyszami broni ( sobotni ostrzał :) ) . Osobne podziękowania dla Dawida i Tomaja że dali się namówić na kolejny mój głupi pomysł ( wyjazd na drugi koniec Polski )
A teraz podsumowanie:
Plusy
Teren dający bardzo duże możliwości . Fajna wiara . Historyczne miejsce .
Minusy
Brak natychmiastowego wznowienia gry po sobotniej nawałnicy
Małe wykorzystanie pojazdów ( przynajmniej w sobotę a to dodaje klimatu)
Trochę brakowało zadań pobocznych ( miały być koperty )
Respy - trochę zamieszania wprowadzały tzn. większość graczy nie była w nich dłużej niż 15 min, bo co pół godziny to za często ( przynajmniej w moim odczuciu). Nie sugeruje że ktoś oszukiwał ale przykładowo ktoś wychodził np. . o 12.00 ,5 minut zajęło mu dołączenie do walki przy gęstej ścianie kompozytu obrywał o 12.20 w respie pojawiał się o 12.25 co pozwalało mu wrócić do gry po 5 minutach efekt brak możliwości osiągnięcia znaczącej przewagi liczebnej, bo trafieni prawie zaraz wracali na pole walki .
co do dyskusji o "pijaństwie" to jak ktoś wcześniej napisał jest to element zlotu nie ukrywam że nie wyobrażam sobie takiej imprezy bez jakiegoś wieczoru integracyjnego , a co do ilości alkoholu spożytego to każdy jest dorosły , po za tym jest jeszcze organizator i on egzekwuje ile my jako uczestnicy możemy ( i nie było totalnej samowolki patrzcie major nie dopuścił co poniektórych do gry jak uznał to za nie wskazane ) . Nie chce słyszeć zarzutu że kogoś tu szczególnie bronie ale jak komuś się bardzo nie podobało i czuł się zagrożony to zawsze mógł opuścić grę nie pamiętam by kogoś przywiązali. Każdy zlot jest trochę inny jednemu podoba się klimat panujący na tym komu innemu na tam tym porostu dobierajcie te które wam pasują albo sami spróbujcie coś zorganizować a zrozumiecie jakie to nie łatwe zadanie.
Podsumowując było parę nie dociągnięć ale warto było zahaczyć o Mazury
Pozdrawiam.
Chemik z Poznania