Dorzucę swoje pięć groszy. Klimat rewelacyjny, teren kapitalny, duży, pusty, cichy jak Zona. Do tego ludzie rewelacyjni, impreza piątkowa kapitalna, sobotni dzień pełen zaskakujących zmian pogodowych, czułem się jak stalker przemierzający Zonę i odkrywający jej tajemnice.
Ale!
1. Wojsko - Panowie, przynajmniej ich większość, to chyba imprezy pomyliła, jebnakową imprezą jest Borne. Tutaj strzelano do Stalkerów jak do kaczek. Większość nie zrozumiała roli wojskowego w Zonie. Żadnych wysuniętych posterunków, w filmie, książce czy grze wojsko trzymało się kurczowego swojego Kordonu i nie wyścibiała z niego nosa, siedząc w bazach, mniejszych posterunkach. Boli się nieznanej sobie, groźnej Zony. Prócz jednej próby dogadania się z wojskiem, pozytywnie zakończonej, wszystkie kończyły się dla mnie wizytą na respie. Niektórzy wojskowi to chyba kija połkneli. Sztywni, zestresowani, pozbawieni werwy i polotu. Szkoda, wielka szkoda. Jak pisali Koledzy wyżej ciężko było się wybić w głąb Zony, oj ciężko.
2. Anomalie - Za mało. Z tego co mi Koledzy opowiadali ich większość była w okolicach fortów, w samej Zonie tego było naprawdę niewiele. A przeszedłem ją na okolo, wzdłuż i wszerz poszukując czegokolwiek. Po drodzę nadtknołem się na jedną. Rozrzucić ich więcej Panowie!
Generalnie to wszystko, te dwie rzeczy mi na sercu leżały, poza tym impreza kapitalna!
Wielkie podziękowania dla ekipy mutantów, powinniście za wykonaną pracę dostać pieniądze. Rewelacyjne stylizacje, pomysł i odegranie ról.