C4Int
Użytkownik-
Posts
26 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by C4Int
-
To bardzo ciekawe co piszesz... tylko kiedy korzystam z aktywnych ComTac'ów jakoś radiia działają mi bez tego wszystkiego, co sugerujesz, że jest niezbędne, żeby tam pakować. I nie zastanawiałem się co mają w środku te ochronniki aktywne z zestawem telekomunikacyjnym... do czego bym ich nie podłączył - po prostu działają. Nie ma problemu z impedancjami, dopasowaniem (po stronie toru mikrofonowego, czy słuchawkowego), z przesterowaniem czy co tam jeszcze może utrudnić kompatybilność syganłową... Oryginalne Bowmany z wtykiem Lemo 5 pin, te od PRR Marconi/Haris, też jakoś dają radę z ręczniakiem Kenwooda. A ponieważ działało, nie dociekałem co tam dokładnie w środku mają. I nawet mikrofon pojemnościowy z odzysku z zestawu słuchawkowego do telefonu,podłączony do RF-10 też jakoś, nawet bez zasilania linii mikrofonowej (odseparowanej kondensatorem), działa... Co prawda z takiego mikrofonu słychać cicho... trzeba się powydzierać :) i trzymać mic przy ustach, żeby w drugim radiu był normalny poziom dźwięku, ale od biedy daje rade. Więc tak się zastanawiam, jak to dobrze, że zawsze znajdzie się besserwisser, który dostrzeże problem, tam gdzie go nie było i wyjaśni na czym on polego... Albo rezystor w szereg, tak jak wynika np. ze schematów dodatkowego osprzętu do RF-10, tzw. skrzynek...
-
jakoś rozmowa się nie klei... Może to dlatego, że sam napisałem trochę jak potłuczony o poziomie wysterowania wzmacniacza. Chodziło mi o poziom wysterowania słuchawki - czyli o wyjście m.cz. (pin16 na złączu audio). RF-10 nie ma płynnej regulacji głośności, jak typowe ręczniaki VHF/UHF. Dlatego przy stosowaniu headsetu innego niż aktywny (z wbudowaną elektroniką) trzeba trochę ten sygnał WYjściowy wyciszyć, np. jakimś rezystorkiem... Ten schemat (opisamy po czesku) pokazuje co jest w środku RF-10. (do śiągnięcia z sieci) W torze wejściowym (mikrofonowym) jest tam wszytko co potrzeba, Przynajmniej dopóki będą stosowane oryginalne headsety militarne z mikrofonami dynamicznymi, to nie będzie potrzeby pakowania przedwzmacniacza do obudowy PTT. Słusznie zauważyłeś, że takie proste polutowanie końcówek oryginalnego kabla ze mikrotelefonu RF-10 może nie działać z niektórymi mikrofonami - w tym zdaje się z chińskimi replikami, gdzie dominują (tanie) mikrofony pojemnościowe. Wtedy istotnie trzeba by było upchać jakiś przedwzmacniacz do obudowy...
-
Albo wydedukować ze schematu wzmacniacza mikrofonowego: - ciekawe jakia może być wielkość składowej stałej napięcia na pinie 18 złącza audio, jeśli jest on podłączony do wzmacniacza m.cz szeregowo poprzez kondensator elektrolityczny 1 mikroF (na schemacie "VSTUP NF") ??? :icon_rolleyes:
-
Do zimnowojennej RF-10 też można podłączyć zestaw nagłowny. Ale jak już się za to zabierać to moim subiektywnym zdaniem na całego :icon_razz: tj. za pomocą dual-chanel PTT pozwalającego obsługiwać dwa radia, w tym jedno "podwójne" (Baofeng UV-82) w trybie double-PTT. Jeden head-set do pracy w trzech sieciach radiowych - inspiracja z forum poświęconego RF-10: Ewentualne problemy techniczno-logistyczne: zdobycie dodatkowej słuchawki do RF-10 jako źródła patch-cordu z niepodrabialnym wtykiem audio do RF-10 (jak ktoś bardzo chce zachować oryginalny hand-set); błędne opisy złącza RF-10 w sieci Internet (dlatego dołączona prawidłowa rozpiska z dokumentacji technicznej); poziom wysterowania wzmacniacza m.cz. - co nie przeszkadza w przypadku inteligentnych ochronników aktywnych, ale przy np. Bowmanach trzeba dobrać jakiś rezystor w szereg (powiedzmy rzędu kilkudziesięciu kilkuset ohm); osadzenie oryginalnego kabla od słuchawki w obudowie PTT stanowi jednak wyzwanie :icon_mrgreen: Ale stosowania modulacji fazy nikt chyba nie zabrania :icon_lol:
-
Ciekawe... czyżby kolejny przykład, na to, że w firmach rządzą księgowi i dowód wyższości logiki liczykrupów nad logiką inżynierską? :icon_lol: BTW: zaciekawił mnie ten ruski wynachodek i pomimo sceptycyzmu (nigdy nie byłem zwolennikiem 'bliskowschodniej' elektroniki) uruchomiłem znajomych w stolicy, żeby to ściągnąć i obejrzeć od środka, co to za cudo... :icon_question:
-
No nie wiem skąd ta opinia - skoro w dokumentacji piszą, że są stereo: Wbudowane kierunkowe mikrofony stereo umożliwiają doskonałe, kierunkowe słyszenie Rozumiem, że papier jest cierpliwy, a Internet - jak papier - zniesie wszystko i nie zawsze informacje tam publikowane muszą być wiarygodne. Ale faktem jest, że HLIS wejście AUX mają stereo (i w praktyce przy podłączaniu do radiotelefonów bywają z tym kłopoty, bo słychać tylko w jednym kanale lub w drugim ciszej - o czym można poczytać nawet tu na forum). Trochę to mało logiczne jest, żeby wzmacniacze w torze AUX pracowały w stereo, a wbudowane mikrofony były podłączone monofonicznie. Faktem jest, że nie dają takiej "głębi przestrzennej", jak np. Peltory - ale że nie słychać w nich "skąd docierają dźwięki" - to przesada... HLIS przy maksymalnym wzmocnieniu potrafią się wzbudzać - więc duże wzmocnienie niekoniecznie musi być kryterium lepszości... Dla mnie punktem odniesienia dla aktywnych ochronników słuchu są Peltory w wykonaniu militarnym (commtac) - i w porównaniu do HLIS oczywiście są wyraźnie lepsze - co zdaje się odzwierciedla ich cena :icon_smile: Subiektywne odczucia z używania HLIS i Peltorów zapamiętałem tak: Peltory przede wszystkim odcinają wystrzały nie jedynie na podstawie przekroczenia poziomu dźwięku - co można wyczytać z opisu HLIS: Jeśli poziom dźwięku otoczenia przekracza 82 dB, słuchawki natychmiast wyłączają wzmocnienie i przechodzą w tryb pasywnego tłumienia dźwięku Wystarczy symulować strzały głośnym klaskaniem - Peltory potrafią to wyciszyć, HLIS - nie. Peltory mają inną dynamikę wyciszania - potrafią jakby wcześniej odcinać - mają chyba DSP z jakimś szamańskimi algorytmami rozpoznawania huku. Peltory mogą pracować jako zestaw komunikacyjny nawet po rozładowaniu baterii (albo wyłączone), HLIS nie podadzą do słuchawek samego sygnału z wejścia AUX, jeśli wzmacniacz jest wyłączony. Pletory ComTac przy zasilaniu z 2 ogniw AA, takich samych, jak używa HLIS, zapewniają (wg dokumentacji) 500 godzin pracy - a w praktyce, przy używaniu dobrych baterii, więcej. Dokumentacja HLIS podaje nominalny czas pracy jedynie 350 godzin. Peltory po 2 godzinach bezczynności wyłączają się samoczynnie, czego nie potrafią HLIS :icon_wink: Peltory inaczej - IMHO lepiej niż HLIS - podbijają/uwydatniają niektóre dźwięki, np. szum/plusk wody na tle odgłosu przelatującego samolotu. Tak jakby potrafiły selektywnie niektóre dzwięki wzmacniać, a tło stonować... stąd moje podejrzenie, że mają tam DSP. I wreszcie wrażenie przy strzałach i wybuchach, jakby "nadawały ciszę" - co objawiało się takim charakterystycznym uczuciem "zatykania" w uszach, tak jakby głośniki nadawały dżwięk o przeciwnej fazie do fali akustycznej wystrzałów. W HLIS takiego "zatykania" nie doświadczyłem. Aczkolwiek przy odpaleniu petardy FP3 odgłos eksplozji w HLIS jest wyrażnie stłumiony i niższy - IMHO bardziej w stronę "coś wybuchło" niż "mocno walnęło". Pomieważ pracują w takich okolocznościach jak typowe ochronniki pasywne - można by ich tłumienie trochę porawić uzupełniając wypełnienie muszli - jakąś flizeliną albo ścinkami gąbki czy pianki, bo fabrycznie to dosyć jest pusto tam w środku: Acha - wg. opisu HLIS mają zapewniać tłumienie do 25 dB SNR, natomiast Peltor Comtac zapewniają tłumienie średnie 28dB SNR Już tylko z takiego prostego porównania nominalnych parametrów wytłumiania widać, że HLIS to zupełnie inna liga, niż militarny high-tech na wyposażeniu elitarnych jednostek. Co dobrze odzwierciedla ich cena.
-
A dokładnie z repliki headset'u Cobra - od Z-Tactical. Wykorzystałem replikę ze względu na dostępność. Zastosowanie headsetu Cobra ma kilka zalet: 1. możliwość wykorzystania kliipsu montażowego z uchwytu do hełmu (jest w zestawie - przynajmniej Z-Cobra) 2. nie trzeba kombinować z okablowaniem do PTT - po prostu wykorzystuje się oryginalny kabel zakończony 4-polową wtyczką zgodną z wtykiem TP-120, co pozwala wpiąć się w standardowe PTT. Uzyskuje się w ten sposób całkowicie normalny zestaw komunikacyjny, a jak zajdzie potrzeba zawsze można odpiąć microphone-boom :icon_wink: Klips montażowy na lewej muszli słuchawkowej praktycznie nie wpływa na możliwość ich złożenia.
-
Np. taki: http://allegro.pl/ka...6153324171.html IMHO: sposób najprostszy i najtanszy, także jako źródło kabla z wtykiem do słuchawek... http://allegro.pl/mi...6161088757.html
-
To są walizki taktyczne. I kontenery. Walizka jest przystosowana do przenoszenia przez jedną osobę, kontenery służą do transportu większych "gratów", lub cięższych i ma dwa uchwyty. Na zdjęciu stos walizek wieńczą ekrany komputerowe - z czego należy wnioskować, że - przynajmniej w tych na górze - znajdują się w nich komputery taktyczne. Nie pytaj jakie, ani co jest, lub może być, w tych tratsport cointainer poniżej :icon_wink: Widziałem w takich walizkach różny sprzęt - od jammerów radiowych po specjalizowane wyposarzenie computer forensics, czy nawet korelator radiowy Oscor 5000. Walizki i kontenery taktyczne służą najczęściej do transportu różnego rodzaju elektronicznego sprzętu high-tech. Zazwyczaj cennego. Zaczęły się pojawiać w wojskach imperialnych Pax Americana gdzieś w latach 80. ub.w. - wraz z dostrzeganiem przez wojsko użytecznych możliwości jakie niesie rozwój elektroniki napędzanej mikroprocesorami. Na początku najczęściej były to terminale satelitarne Inmarsat, takie jak np. Magnavox 2400 (typowa 'zabawka' dual-use) - który można obejrzeć w filmie Liberator. Walizki są zbudowne z wysoko odpornego na udary tworzywa i mają wymyślne rozwiązania konstrukcyjne: są szczelne, a nawet zapewniają pływalność (do określonego obciążenia), pianka w środku zapewnia ochronę przed udarami i wstrząsami, mają zawory do wyrównywani ciśnienia podczas transportu lotniczego, a system zamykania umożliwia stosowanie plomb (jawnych i niewidocznych) i wogóle został skonstruowany z myślą o funkcjonalności tzw. bezpiecznej skrzynki. Secure box to coś, gdzie nie można zajrzeć do środka w sposob nieuprawniony nie pozostawiając śladów ingerencji (zabezpiecza przed tzw. tajną rewizją), co zapewnia m.in. konstrukcja zamka ale też zawiasów. Dlatego stosują je wszelkiego rodzaju służby specjalne (np. counter-measurements teams), a nawet specjalsi - czyli siły (nie służby) specjalne :icon_smile: To co przewożą w środku nie nazywałbym gadżetami - to jest broń... innego rodzaju, niż klasyczna (miotająca pociski), ale broń - przeznaczona do walki informacyjnej. Chociaż czasami takie walizki wykorzystuje się do transportu tradycyjnej broni kinetycznej. Takie walizki są tak funkcjonalne, że spotyka się je także w cywilnym użyciu - najczęściej do przechowywania różnego rodzaju sprzętu ratowniczego (mają wtedy oczojebny kolor, typu żółty/pomarańczowy). Stosuje się je także w sportach ekstremalnych. I raczej nie można ich nabyć w markecie budowlanym... :icon_wink:
-
Róznie ludzie kombinują: http://airsoftcanada...48&postcount=14 http://www.ar15.com/...r_Comtacs_.html Kiedy patrzę na ten ostatni przykład, przychodzi mi pomysł wykorzystania repliki headsetu Cobra: mocowanie klipsu j.w. + demontaż słuchaweczki i zastąpienie jej kabelkiem z wtykiem 3,5mm jack. Na forum też ktoś kombinował [http://forum.wmasg.p...ofeng-kenwood/] ale nie pochwalił się, jak rozwiązał kwestie mocowania oryginalnego boomu mikrofonowego od Icoma. Przyglądałem się fotce tego mikrofonu oraz teleskopom Impactów i wychodzi mi, że bez poważniejszej ingerencji może być trudno to ożenić razem... Inną alternatywą jest zakładanie ochronników bezpośrednio na headset Bowmana: http://forum.wmasg.p...ne/page__st__20
-
Sprawdziłem - HL Impact Sports oraz Peltor ComTac XP. Układają się idealnie na płaszczyźnie słuchawki Bowmana, a wystający kołnierz - teraz dopiero zrozumiałem do czego jest :icon_wink: - stabilizuję muszlę aktywnych ochronników. Impacty mają bardziej prostokątny profil nauszników - wchodzą luźniej niż słuchawy ComTac XP, które pasują się "na wcisk".
-
Można także te sportowe Impacty podłaczyć do... laryngofonu: Kwestia gustu - ponoć w takim zestawie słuchawki (i radio-operator) wyglądają bardziej... Niewątpliwie jednak stanowią headset pozwalający na współpracę z radiostacją: zamiast gruszki - niskobudżetowy laryngofon + kabelek (z jedną wtyczką) do słuchawek. Cała przeróbka - t.j. demontaż fonowodu, rozkrecenie gniazda słuchawki, zabawa lutownicą, skręcenie osłony gniazda - zajęła raptem kilka minut: http://s16.postimg.o...act_Sport_1.jpg http://s10.postimg.o...act_Sport_2.jpg http://s15.postimg.o...act_Sport_3.jpg Laryngofon pochodzi z zakupów na znanym portalu aukcyjnym - przyzwoity, chociaż jednopunktowy, bo mikrofon znajduje się tylko w jednym "gnieździe" i zawiera oprócz przetwornika - membramy throat microphone, także płytkę z elementami smd, która - jak nietrudno odgadnąć - robi za przedwzmacniacz m.cz. We współpracy z radiotelefonami posiadajacymi funkcję whispher - a dziś mają to nawet dalekowschodnie ryżowce :icon_wink: - daje radę nadawać zrozumiałą "szeptankę". Tym bardziej podczas normalnego mówienia - "na głos" :icon_smile:
-
Z informacji dostępnych o tym headsecie wynika, że można go przerobić na kompatybilny ze złączem akcesoriów typu Kenwood. Zasadnicza kwestia do rozwiązania dotyczy zasilania układu Active Noise reduction. W oryginale napięcie zasilania podawane jest do modułu-obudowy PTT przez pach-cord zakończony wtykiem Nexus - o wartości pomiędzy 5,5V - 32V. Wewnątrz modułu PTT jest przetworniczka step-down, obniżająca to napięcie do poziomu +5V, ktore jest podawane do headsetu. Możliwe są dwa podejścia do zapewnienia zasilania ukaładu Active Noise reduction: zasilanie z wewnętrznej baterii 1,5V AA - poprzez dołożenie przetwornicy na 5V (DC step up 0.9V 5V) - co jest opisane tutaj: http://www.martinmel...e-tactical.html wykorzystanie napięcia +5V na jednym ze styków złącza akcesoriów Kenwood: Najprostszy sposób na przerobienie oryginalnego PTT Bose do współpracy z gniazdami Kenwood - to wymiana patch-cordu i wykorzystanie napięcia +5V bezpośrednio z radiotelefonu. Żeby zdobyć kabel zapewniający połączenie ze stykiem +5V najłatwiej wykorzystać kabel z mikrofonogłośnika z podwójnym PTT - dedykowanym do Baofengów UV-82. Cena na popularnym portalu aukcyjnym poniżej 40,- PLN, np.: http://allegro.pl/mi...6010559329.html Poniżej schemat podłączenia patch-corda Kenwood na podstawie fotek zawartych w linku, ktory podałeś: Ze względu na konieczność podłaczenia tego patch-cordu w dwóch miejscach - do dwóch złączy - końcówki kabelków lutowałbym bezpośrednio do punktów lutowniczych konektorów 8-pin: od spodu płytki, widocznej na foto. Oczywiście kolory kabelków w kablu od mikrofonogłośnika zapewne będą inne niż w oryginalnym pachcordzie. Przerabianie zacząłbym od zdobycia patchcordu K i sprawdzenia, czy Twój dalekowschodni ryżowiec (Poxunung/Woxung/Baofeng) podaje napięcie +5V: Jeśl nie, to pachcord i tak będzie do wykorzystania (a mikrofonogłośnik double-PTT wcale nie jest droższy od standardowego, np. http://allegro.pl/mi...6010509531.html). Dodatkowo będzie do dokupienia moduł przetworniczki na 5V: http://allegro.pl/li...v1-ele-1-5-0205 Szukałbym bez gniazda USB - np. taką: http://allegro.pl/pr...5515256567.html Jeśli napięcie będzie wyższe (od 5,5V wzwyż) - to przewód z napięciem zamiast do pinu 1 listwy Headset connector lutujesz do pinu 1 Radio patch-cord connectror. W takim wariancie zamiast lutować do płytki alternatywnie można odciąć listwę wtykową 8pin od oryginalnego pach-cordu Nexus, pozostawiając kilka cm przewodów i lutować żyły patch-cordu Kenwood do tych przewodów, a odcinki łączenia izolować koszulkami termokurczliwymi. Z pozostałych rzeczy istotnych: mocowanie mechanicznie pach-cordu Kenwood. Przed lutowaniem należało by go osadzić w jakiejś odgiętce, dopasowanej do obudowy PTT i zabezpieczającej przed wyrwaniem - bo tak optycznie z fotek wynika, że jest on wyrażnie cieńszy od oryginalnego, pancernego pach-cordu z wtykiem Nexus. BTW: Im dłużej przyglądam się temu zestawowi - tym bardziej chodzi mi po głowie zastosowanie go do czeskiej RF-10. :icon_smile:
-
Alternatywą dla duobanderów Baofeng UV-5R/UV-82, o więcej niż przyzwoitej relacji cena-paramatry/jakość jest... low-budget Baofeng-888. To radiotelefon single-band - jedynie na pasmo UHF - o max. rzeczywistej mocy w.cz. 2 W. Kosztuje poniżej 100,- PLN http://allegro.pl/li...v1-ele-1-5-0205 W sieci bywają naprawdę okazyjne oferty - w cenie ~150,- zł + wysyłka - za zestaw 2 sztuki z kablem do programowania: http://allegro.pl/no...5902034354.html Brzmi gorzej niż "wyższe" modele Baofengów, nie mówiąc o radiotelefonach radioamatorskich (Yaesu, Kenwood, Icom) czy profesjonalnych Motorolach - co wynika chyba z gabarytów i zastosowanego głośniczka. W pracy z zestawem nagłownym nie ma to specjalnego znaczenia, a standard złącza Kenwood oznacza, że jak już uzbierasz na sensownego duobandera, to nie będzie potrzeby zmiany akcesoriów. Ale za cenę, za jaką można je kupić to ciągle przyzwoite radio - o parametrach lepszych (także mechanicznych) niż zestawy mydelniczkowe PMR. Wady: nie ma wyświetlacza (to akurat może być zaleta :icon_wink: - w konsekwencji programuje się go wyłącznie za pomocą kabla; sprzedawany jest z domyslnie zaprogramowanymi częstotliwościami poza pasmem PMR i raczej nie ryzykowałbym w Polsce na nich pracy; osłona oryginalnej antenki helikalnej ma tendencję do zsuwania się (co łatwo naprawić za pomocą przyzwoitego kleju). Uprzedzając niepoważne pytania w rodzaju http://forum.wmasg.p...s-konfiguracja/ poniżej screen-shot z tabelą częstotliwości PMR i przykładowymi ustawieniami CTSS - zapewniającymi kompatybilność z serią 16-kanałowych radiotelefonów z rodziny Intek-MT*: Wersja tych radiotelefonów w wykonaniu PMR, brandowana jako Intek MT-446A, z certyfikatem zgodności z PMR oraz bez odłączalnej anteny kosztuje prawie 2,5 stówki: http://allegro.pl/in...5965041445.html Między bajki można wrzucić informacje o mocy wyjściowej na poziomie 4-5W. Z akumulatorka Li-Po 3,6V radyjka te (także Baofengi-888) są w stanie realnie wzbudzić ok. 2W. Daje to realny zasięg rzędu... 9km - nad jeziorem :icon_wink: Do CQB powinien wystarczyć... na początek :icon_smile:
-
Podłączanie słuchawek+mikro Icom do Baofeng / Kenwood
C4Int replied to MjrCykor's topic in Elektronika
Generalnie to sterowanie sygnalizacją PTT nie jest racket-technology. Najczęściej, tak jak np. w radiostacjach wojskowych czy CB-radiach, służy do tego osobna linia/styk PTT. Choć w radiotelefonach CB spotyka się także dwie linie: PTT-NC/PTT-NO, analogicznie jak w czeskiej RF-10. W przeciwieństwie do radiostacji typowo wojskowych, ze spacjalistycznymi, dedykowanymi i pancernymi :icon_wink: złączami, w radiotelefonach ręcznych, konstruowanych z myślą o rynku cywilnym (lub co najwyżej przeznaczeniu dual-use) producenci zaczeli stosować typowe wtyki i złącza - używane w sprzęcie powszechnego użytku. Wtyczka Icom zbudowana jest z dwóch pinów - właśnie z dwóch typowych "wtyczek" monofonicznych - każda z jednym stykiem aktywnym i ringiem masy. Piny maja różną średnicę - żeby nie było możliwości zamiany pinu mikrofonowego z głośnikowym. W takim rozwiązaniu konstrukcyjnym nie przewidziano miejsca na osobny styk PTT. Zatem przekazywanie sygnału PTT trzba było rozwiązać inaczej: "wstrzykując" go do linii mikrofonowej. W tym celu wykorzystuje się separację składowej zmiennej napięcia z mikrofonu, modulowanego falą akustyczną, od napięia stałego, kluczowanie którego przekazuje sygnał PTT. "Zwarcie" lini mikrofonowej poprzez rezytor o ustalonej oporności do masy przekazuje sygnał PTT. Wtyczka Kenwood także zbudowana jest z dwóch pinów - ale z zastosowaniem co najmniej jednej wtyczki strereo - por. fotki złącz, np tu: http://www.talkinghe...comparison.php. Dzięki temu możliwe jest wykorzystanie 4 (do 5) linii sygnałowych + masa. Konsekwentnie do zwiększenia ilości linii/styków sygnałowych konstruktorzy Kenwooda przyjęli wyprowadzenie linii PTT na jednym ze styków i dzięki temu można uruchamiać nadawanie za pomocą kluczowania one-wire PTT. Bezpośrednie zwarcie tej lini do masy uruchamia nadawanie. W standardzie Kenwood możliwe jest też uruchomienie nadawania analogicznie jak w Icomach: poprzez zamknięcie obwodu linii mikrofonowej do masy za pomocą rezystora. Z tych samych powodów, dla których rozstaw pinów we wtykach Icom i Kenwood jest różny, wartości rezystorów też się różną. Icom w dokumentacji podaje wartość 33kOhm, chociaż są także schematy z wartością 22kOhm. Kenwood można wyzwolić za pomocą rezystora 2,2kOhma (rząd wielkości mnmiej, niż w Icom'ach), chodziaż zazwyczaj będzie działał opornik o wartości "zblizonej", powiedzmy 3k3, a nawet 4k7 lub 1k2. Taki alternatywny sposób wyzwalania sygnału PTT ilustruje schemat poniżej: Dobrze na nim widać rolę kondensatora separującego składową zmienną napięcia mikrofonowego (10uF). Stałe napięcie na linii mikrofonowej - oprócz wykorzystania do przenoszenia sygnalizacji PTT - przydaje się także do innych zastosowań, jak np. do: - zasilania przedwzmacniacza pozwalającego na wykorzystanie oryginalnych headsetów Peltor z radiotelefonami cywilnymi, o czym można poczytać w innym wątku na forum (http://forum.wmasg.p...ych-msa-sordin/) - albo do zasilania diody święcącej w mikrofonogłośnikach Baofeng, potwierdzających pracę (a raczej włączenie zasilania :icon_wink: radiotelefonu. Podsumowując: Działa to tak, że Icom przekazuje sygnalizację PTT w linii mikrofonowej i potrzebuje do tego rezystora. Kenwood ma wyprowadzoną osobną linię PTT i do uruchomienia nadawania wystarczy kluczowanie tej linni, chociaż możliwe jest także przekazywanie sygnalizacji PTT w linii mikrofonowej. Przekazywanie sygnalizacji PTT w linii mikrofonowej jest powszechnie spotykane w innych standardach złącz, jak np. Motorola: M1,M8; Maxon: MA1, MA2; Yaesu/Vertex, etc. Z technicznego punktu widzenia wszystko się da - tylko kwestia ceny... Sam podałeś schemat "przejściowki": A właściwie adaptera - bo przejściówka to co najwyżej przekrosowuje styki i nie będzie zawierać elementow aktywnych. Z analizy schematu wynika, że ma szanse działać: Tor głośnikowy jest trywialny - przejściówka z grubego pinu Icom na cienki pin Kenwood. Linia mikrofonowa od strony radiotelefonu ze złaczem K podpięta jest (pewnie przez jakiś rezystor pull-up) do napięcia stałego. W "przejściówce" szeregowo wpiety jest w nią rezystor 10kOhm - robiący za swojego rodzaju sonde pomiarową. Róznolegle do niego jest kondensator 100 nF zapeniający "przepuszczanie" skladowej zmiennej sygnału mikrofonowego. Za tą "sondą" jest gniazdo do linii mikrofonowej headsetu Icom, ktora to linia ma wbudowany rezystor 33kOhm zwierany przyciskiem PTT do masy. W chwili zwarcia PTT-Icom popłynie prąd od strony napięcia zasilania z radiotelefonu poprzez rezystory 10kOhm w adapterze i 33kOhm w obudowie przycisku PTT. Na zaciskach rezystora-sondy (10kOhm) odłoży się napięcie, ktore wysteruje tranzystor PNP (prawy), dzięki czemu przez emiter tego tranzystora popłynie prąd do kolektora. Napięcie z linii mikrofonowej zostanie podane na bazę drugiego tranzystora (NPN - lewy) za pośrednictwem rezytora 10 kOhm. Po wysterowaniu bazy tranzytor ten przejdzie w stan przewodzenia - zadziała jak klucz linii PTT wyzwalając nadawanie. Od strony logiczno-konstrukcyjnej schemat ma sens... tylko co z tego. Żeby taki adapter "wdrożyć" potrzbne będą jakieś rozwiązania konstrukcyjne: - gdzieś te elementy elektroniczne trzeba zamontować - gniazda do wtyku Icom trzeba osadzić w jakiejś obudowie, - a sam układ podłaczyć do Baofenga za pomocą patchcordu. Jeśli i tak potrzebny jest pach-cord K - to zamiast do obudowy z adapterem, prościej i taniej, można go od razu zainstalować do do istniejącego PTT - wariant 1. Ale jeżeli potzrebujesz używać headset symultanicznie z radiem Baofeng oraz Icom - to prościej (i również taniej) będzie zastosować wariant 3 z dwoma replikami PTT: jednej z pachcordem Kenwood i drugiej ze złaczem Icom. -
Podłączanie słuchawek+mikro Icom do Baofeng / Kenwood
C4Int replied to MjrCykor's topic in Elektronika
Od tego należało zacząć - bo wstęp to raczej niezłe zamotanie wprowadza :icon_smile: Poniżej schematy, obrazujące jak zamienić przyłącze Icom na Kenwood: Wtyczek jako takich się nie wymienia. Po pierwsze dlatego, że nie są dostępne w wersji rozbieralnej. Trzeba wymienić cały patch-cord - tj. kabel z wtyczką. To co będzie do "przerobienia" wewnątrz przycisku PTT jest oznaczone na niebiesko. Dobrym i sprawdzonym źródłem kabli z wtyczkami do radiotelefonów są mikrofonogłośniki (BTW: moje doświadczenie z kablami od zestaów słuchawkowych - które są tańsze - jest fatalne). Jeśli mikrofon jest pojemnościowy z dodatkowego kondensatora (10uF) można zrezygnować. Nie spotkałem go w różnych mikrofonogłośnikach - pewnie ze względów oszczędnościowych - ze złączem K, zarówno do Baofengów, jak i Inteków, a także w zestawach słuchawkowych. Ale zawsze były tam mikrofony pojemnościowe. Generalnie do sprawy można podejść na kilka sposobów: 1. Najprościej wymienić patch-cord radiowy zakończony złaczem Icom na taki z końcówką w standardzie Kenwood i wykorzystać istniejący przycisk PTT. 2. Odłączyć od istniejącego PTT część interkomową (oznaczoną na schemacie na szaro) i zamontować ją np. do przycisku double-channel PTT z oryginalnej słuchawki, jeśli nie będzie Ci przeszkadzać taka filigranowa konstrukcja tego 2xPTT. W tym wariancie do usunięcia z płytki wenątrz double-PTT od zestawu słuchawkowego jest oczywiście wlutowany mikrofon pojemnościowy. 3. Ewentualnie można po odłaczeniu od oryginalnego PTT części interkomowej zainstalować na końcu wtyk Nexus TP-120, co zapewni możliwość wybierania spośród różnych dostepnych replik PTT i standardów zakonczenia różnymi wtykami. To chyba najbardziej "złożone" (i kosztotwórcze) rozwiązanie, bo opinie także z forum są takie, że pach-cordy radiowe z dostepnych replik PTT są marnej jakości i najlepiej od razu je wymienić na kabel od mikrofonogłośnika. -
Kupiłem taką repliką gdzieś w 2012 r. Nie było tam żadnej płytki. Ani żadnych mikroprzełączników czy mikrostyków. "Pole połączeniowe" było wykonane za pomocą... kostki elektrycznej 6-segmentowej. Styki boczne były wykonane w oparciu u folię elastyczną z naniesionymi ścieżkami miedzianymi. Po trzy przyciski na każdej foli - dla prawego i lewego rzędu przycisków. Do każdej foli przylutowane były po 4 kabelki (masa + 3 pola stykowe) i włożone w kostkę elektryczną. Analogicznie pobielone końcówki patch-cord'ów - trzech do radiotelefonów oraz czwarty do gniazda Nexus TP-120. Typowa chińszczyzna - ten ostatni nie był nawet ekranowany, po prostu 4 żyły. Generalnie - popelina straszna. Wkorzystanie styków na foli skutkuje słabo wyczuwalnym skokiem i brakiem pewności, że po naciśnięciu istotnie PTT przełączył radio w nadawanie. Praktycznie brak możliwości obsługi w rękawicach. Na pierwszy rzut oka te styki na foli robiły nawet przyzwoite wrażenie, ale po przeróbkach wyszła ich słaba jakość - przynajmniej w moim egzemplarzu. O ile w oryginalnym wykonaniu wszystkie trzy pola stykowe na foli były podłaczone rownolegle w jedym złaczu kostki - mogło to mieć mniejsze znaczenie, gdy pojedyńczy z tych styków nie łaczył. Ale jak chciałem wykorzystywać je pojedyńczo - nie bardzo to działało. Niektóre styki czasami łączyły, a czasami nie... Moim zdaniem to do kosza nadaje się cała replika... Ale jeśli ktoś jest bardzo zainteresowany, to mogę odszukać ten nietrafiony zakup, rozkręcić i obfotografować - jako studium przypadku kompletnie niefuncjonalnego wykonania PTT. Dużo lepsze i efektywniejsze było eksperymentowanie z przerabianiem na podwójne PTT popularnej i tańszej (w sieci bywały oferty nawet w cenie ponizej 20,- PLN loco Polska) obudowy od repliki PTT Ex-116 - foto poniżej: Oczywiście można. Podwojne PTT w oryginalnym kablu słuchawkowym do Baofenga UV-82 ma przyzwoite wewnętrzne mikrostyczniki (a nie jakieś styki foliowe :icon_wink:, które zapewniają pewne łączenie. Ale obudowa jest mała, a w konsekwencji przyciski też są małe i na dodatek znajdują się _zbyt_blisko_ siebie. Takie wykonanie - IMHO - nie nadaje się do niektórych warunków użytkowania. Nie chodzi o możliwość skasowania - tylko o funkcjonalność. O pewność, że w mniej korzystnych warunkach środowiskowych - da się łatwo i pewnie oraz na kanale wybranym intencjonalnie, uruchomoć nadawanie. Np. podczas opadów lub w chłodzie, kiedy nawet w rękawiczkach zgrabieją Ci palce. Znalazłem, już jakiś czas temu, w sieci fotki, jak wykorzystać filozofię podwojnego PTT: zamieniając gruszkę z podwójnym PTT - obudową PTT typu Ex-116, z zastosowaniem wbudowanego w nią przełącznikia dwupozycyjnego: Zlutowałem coś takiego - wykorzystując kabelek od oryginalnej gruszki z podwojnym PTT do Baofengów UV-82. Jedyna różnica była taka, że nie udało mi się zakupić gruszki z tak długą spiralą - jak na fotkach dostępnych w sieci... Chociaż równie dobrze można wykorzystać do przerobki kabel z oryginalnej słuchawki douszenj. Po pewnym czasie zaczeła wychodzić kiepska jakość tego orygianlnego przełącznika - i trzeba było dalej eksperymentowac. Na początek zastąpienie tego delikatnego przełacznika wychylnego - solidnym (do zdobycia m.in. na popularnym serwisie aukcyjnym), demobilowym przełacznikiem lotniczym: Jedyną wadą tego rozwiązania (analogicznie, jak poprzedniego) jest niezbyt wygodne wychylanie dzwigni w pozycję B. Aczkolwiek i tak nieco łatwiejsze, ze względu na większy wymiar dźwigienki. Jeśli na kanale B przeważa nasłuch, a potrzeby nadawania są sporadyczne, to zastąpienie g..nego przełacznika wychylnego - solidnym przełacznikiem wychylnym, jest wystarczające. Ale jeśli i tak z całej repliki Ex-116 trzeba wymienić, oprocz patch-cordu do radia, także ten badziewny przełącznik - to można zastosować zupełnie nowe podejście funkcjonalne: zastosować inny rodzaj przełączania - np. za pomocą dwoch osobnych przycisków naciskowych. Cchyba, że dla kogoś większe znaczenie ma zachowanie wierności wyglądu repliki Ex-116 niż funkcjonalność taktyczna. Przyciski mogą być umieszczone po różnych stronach obudowy, symetrycznie - jak w wielu fabrycznych Dual-PTT - przykładowo: Choć równie dobrze mogą być zainstalowane w rożnych płaszczyznach - co nie tylko rozwiązuje problem zaślepienia otworu montażowego po przełączniku wychylnym, ale przede wszystkim ułatwia wyrobienie nawyku "pamięci mięśniowej". W takim rozwiązaniu trudno pomylić "górne" i "dolne" PTT - lewe PTT z prawym PTT jak w przypadku rozmieszczenia przycisków symetrycznie na obudowie. Ponad to skok zastosowanych przycisków jest większy niż w oryginalnym zestawie słuchawkowym, nie wspominając już o replice C4OPS ze stykami foliowymi. Skok przełaczania jest pewny i wyczuwalny - nawet w rękawiczce. Praktycznie jednakowa łatwość "obsługi" prawą i lewą ręką, a rozmiary obudowy Ex-116 ułatwiają odnalezienie PTT na oporządzeniu (ponownie: pamięć mięśniowa). Co niekoniecznie można powiedzieć o oryginalnym podwójnym PTT z zestawu słuchakowego do Baofengów UV-82. Może jeszcze warto wspomnieć, że przyciski naciskowe pracują o wiele ciszej niż przełacznik dźwigienkowy - zwłaszcza lotniczy, wydający po wychyleniu charakterystyczny odgłos - co może mieć w niektorych warunkach taktycznych znaczenie.
-
Literatura - teoria operacji i działań przeciwpartyzanckich.
C4Int replied to CzaroSW's topic in Militaria szeroko pojęte
Dzięki za uznanie :icon_mrgreen:. Rozumiem, że chusteczek do otarcia łez nie trzeba podawać... W sumie to słuszna uwaga, bo też mnie rozśmieszają odpowiedzi dotyczące wątku cybernetycznego. Co potwierdza słuszność spostrzeżenia anglosasów, którzy już od dawna twierdzili, że Intelligence is only for intelligence. Tak przynajmniej twierdzą niektórzy autorzy parający się tematyką wywiadowczą, nie omieszkając przy okazji podkreślać, że co prawda Intelligence is only for intelligence, ale jeszcze więcej inteligencji wymaga pisanie o Intelligence. Tymczasem okazuje się, że czytanie o Intelligence wymaga równie wiele, jeśli nawet nie więcej inteligencji, co od pisarzy... No bo jak traktować suflowanie, że powinienem był Na takie wishfull-thinking jest tylko jedna odpowiedź: a może ktoś inny z obecnych na sali był już powiadomił... :icon_wink: ...na co (w przeciwieństwie do spekulacji, że może mikrofony miały moduł krypto) powinna być spora szansa, w sytuacji, kiedy statystyczne zagęszczenie przedstawicieli wszelkich policji jawnych, tajnych i dwupłciowych na m2 podczas tego spotkania musiło być ponadprzeciętne - nawet jak na urzędy centralne w stolicy. Przecież tam na sali musiel być liaison officers z każdej służby, z każdej formacji z tzw. ABeCadła - jak żargonowo określa się te wszystkie instytucje powołane formalnie do ochrony państwa polskiego. Po jakiego grzyba im potrzebne jeszcze doniesienie społeczne... Spróbuję to ująć językiem koszarowym: Jeżeli na spotkaniu były z grupsza dwie grupy: trepów i bystrzeków - to pisanie donosów mija się z celem. Jeśli taki donos trafi do trepów - to pewnie nie zrozumieją, o co się rozchodzi... A jeśli trafi do bystrzaków - no cóż: oni to już wiedzą, bo mieli tam swojego człowieka, który miał okazję nie tylko wypowiedzieć się do rzeczy, ale również - przez pryzmat swoich kompetencji - dokonać oceny wszystkiego, co tam się działo. Ja rozumiem, że ta kwestia nagłośnienia sali w sposób maksymalnie ułatwiający wrogiemu przedstawicielstwu dyplomatycznemu przechwyt SigINT, jest niewygodna - może nawet kompromitująca - i dlatego lepiej jest zamieść to pod dywan, niż zderzać się z rzeczywistości, lepiej wypierać niewygodne fakty, niż stanąć przed odpowiedzialnością wynikającą ze stanu świadomości sytuacyjnej, jak jest naprawdę... Jak ujął ten dylemat jeden z wielkich, polskich poetów: Czy ten swe gniazdo kala, kto je kala, Czy ten, co o tym mówić nie pozwala Ale w kwesti zapału z podawaniem sznura, proponuję najpierw zacząć go podawać tym, którzy wcześniej mieli czelność ujawnić informacje, stawiające pod znakiem zapytania decyzje decydentów: http://natemat.pl/82...-bezpieczenstwa http://pulsbiznesu.p...rbezpieczenstwo Z takim bolszewickim podejściem, że informacji, które można interpretpwać, jako podważanie autorytetu naczalstwa nie wolno publikować, że należy prewencyjnie cenzurować, to nawet w ostatniej "Polsce Zbrojnej" - poświęconej właśnie cyberobronie - nie powinien się ukazać "defetystyczny" artykuł pt. "Węgiel przywieźlim". -
IMHO: warto "zainwestować" w UV-82. Po pierwsze: ten model to de facto 2 radia w jednej obudowie. Radiotelefon przystosowany jest nie tylko do nasłuch dual-watch (odbioru dwóch kanałów jednocześnie), ale także do sterowania Dual-PTT - łatwego/szybkiego wybierania kanału na którym chcesz nadawać. Można zatem pracować quasi-jednocześnie w dwóch sieciach radiowych. W sumie za niewielkie pieniądz można pozyskać radio zapewniające taktyczną przewagę, jaką tradycyjnie stosowano w SF w formie dwóch osobnych radiostacji podłaczonych okablowaniem z dualnym PTT to jednego headsetu. Niestety, dualne PTT do Baofenga UV-82 trzeba sobie samemu "wyrzeźbić". Jak twierdzi "szary wilk", uv-82 ma
-
Literatura - teoria operacji i działań przeciwpartyzanckich.
C4Int replied to CzaroSW's topic in Militaria szeroko pojęte
Jak to ujął założyciel tego wątku dyskusyjnego: Jest - jeśli potrafimy z niej czerpać. Po Pax Romanum zostało wiele łacińskich sentencji, w tym i taka: verba docent exempla trahunt 1. Zastanawiam się więc, jaki przykład daje uczestnikom dyskusji szefostwo BBN tolerując takie nieprofesjonalne zachowania, jak wykorzystanie bezprzewodowych mikrofonów pod bokiem wrogiego przedstawicielstwa dyplomatycznego, o których to placówkach Rosji od lat wiadomo (np. z Archiwum Mitrochina czy innych opracowań), że standardowo posiadają stacje nasłuchu elektronicznmego? Czy to przejaw zachęcania zaproszonych gości do inicjatywy, zaangażowania - czy jawna manifestacja: "tak naprawdę wisi nam to" ??? Tu chodzi o coś, co np. amerykańscy generałowie mają we krwi - bo inaczej nikt by ich nie awansował do takich dystynkcji. Chodzi o spełnianie elementarnego warunku sztuki zarządzania, która naucza, iż najważniejsze jest, aby zbudować w zespole przekonanie, że wszyscy dążymy do tego samego celu... http://www.biztok.pl...zi-general_a834 Pisał już zresztą o tym generał Sun Tzu w najsłynniejszym podręczniku strategii: "Nie proś żołnierzy, by po prostu ufali twoim słowowm, dawaj im przykład czynami". 2. Ciekaw exemplum traktowania rosyjskich przedstawicielstw dyplomatycznych zawarł Bob Woodrow w rekomendowanej przeze mnie książce, kiedy opisywał, jak kandydat na szefa wyiadu centralnego(DCI) - Bill Casey zamieszkał w penym waszngtońskim hotelu. Agencja traktowała go już jako przyszłego szefa i przysługiwała mu ochrona. A ponieważ hotel zlokalizowany był - jak to opisał autor - zbyt blisko rosyjskiej ambasady, ochroniaże podjęli natychmiastową decyzję o ewakuacji. Tak na wszelkij pożarnyj słuczaj... nie podali konkretnej przyczyny, po prostu uznali to za nierozsądne, za zbytnie narażanie się na ryzyko! 3. Z całym szacunkiem, ale sofizmatyczne wnioskowanie, że skoro dokument jest jawny, to podnoszona przeze mnie kwestia "nie ma wogóle sensu" - jest mmniej więcej tak samo prawdziwa, jak twierdzenie, że bez sensu jest organizowanie ćwiczeń, manewrów, poligonów - skoro od kilkudziesięciu lat nie było wojny, to po co się wysilać... W czasie wojny za głoszenie takich tez, za taką swoistą "działalność rolniczą" (sianie defetyzmu) karano gardłem - m.in. żeby utrzymać morale wojska i ludności (też coś na ten temat pisał już Sun Tzu). Moim subioektywnym zdaniem - to właśnie takie stawianie sprawy, że nie warto się starać - jest BEZ SENSU !!! 4. Kwetsia tego, że treść opracowywanego dokumentu jest jawna - nie ma tu nic do rzeczy. Myślę, że obaji nie mamy bladego pojęcia na temat priorytetów ruskiej razwiedki... jednak, jak uczy historia operacji wywiadowczych i pragmatyzm organizacji zajmujących się tym rzemiosłem - w wywiadzie nigdy nie ma informacji zbytecznych i nie ma zbyt wiele informacji. Są jedynie informacje dobrze, bądź źle wykorzystane! Nie wiemy, czego nie widzą w Moskwie i co może mieć dla nich znaczeni: np. z usłyszanej realacji (którą uważam za dosyć wiarygodną), wynikało, że większość zabierających głos mówiła od rzeczy i nie na temat, jak np. przedstawiciel szefa sztabu generalnego, który zakomunikował, że wojsko nie ma kasy na propagandę w Internecie. Co to ma wspólnego z możliwością prowadzenia walki cybernetycznej (rozpoznawania ataków, ich neutralizacji, organizowania własnych operacji) - Bóg jeden raczy chyba tylko wiedzieć: jak się ma propaganda do powstrzymywania pakietów IP generowanych malwerem? Jedynie nieliczni oficerowie (akurat z tych rodzajów wojsk, które zostały poddane gruntownej reformie po 1989 r.) mówili na temat i do rzeczy: o technologiach, o sieciach komputerowych, o niezbędności wiedzy i szkoleń, o potrzebnych zasobach... i nie jest wcale pewne, czy wraży wywiad ma pełne rozeznanie, jakie ośrodki w rozbudowanej, zhierarchizowanej strukturze biurokratycznej wojska są przygotowane intelektualnie do operacji cybernetycznych. Mogę sobie wyobrazić też i taką sytuację, że nowo zawerbowany i "wypuszcony" na spotkanie agent będzie sprawdzany pod kątem lojalności czy wiarygodności - właśnie przez weryfikację jego raportu z przechwytem uzyskanym z SigINT. 5. Kwetsia techniczna: akurat moc nadajników nie musi mieć znaczenia. Proszę porównać moc tzw. personal EPIRB stosowanych w Morskim Systemie Bezpiczenstwa GMDSS, który odbiera sygnały Distress za pomocą satelitów... Najmniejsze o jakich czytałem to 10 mW - akurat tyle, co rząd wielkości spotykany w mikrofonach bezprzewodowych. A odległość od nadajnika do orbitującego satelity jakby trochę większa niż między budynkami rozdzielonymi współnym płotem... 6. Konkludując: Oceniam, że wiarygodność szefa BBN, organizującego spotkanie, mierzona jego czynami i "przykładami" - jest zapewne zbliżona do wartości poznawczo-intelektualnej jego skryptu. Jeśli celem ma być odpowiedź o watościową literaturę - uprawnione jest wykluczemnie tak "wiarygodnego inaczej" autora. Szkoda czasu na studiowanie takiego autora - można poczytać w tym samym czasie rzeczy wartościowsze... Jeśli natomiast celem ma być ocena autora - wówczas lektura jego opracowań jest obowiązkowa (choćby i pisał rozmijając się z prawdą) -
Literatura - teoria operacji i działań przeciwpartyzanckich.
C4Int replied to CzaroSW's topic in Militaria szeroko pojęte
You welcome :icon_smile: aczkolwiek w tym "mimo wszystko" odczytuję jakieś rozczarowanie... być może dlatego, że podpowiedź przyszła spóźniona i nie sposób z niej skorzystać. Może innym się przyda... Mnie po prostu wkurzyło, że w kraju takim jak Polska, z wielosetletnią tradycją powstań i walk partyzanckich, wciąż "chodzi" literatura z okresu PRL - jak np. pamiętniki Castro. Skryptu Kozieja nie znam - i raczej nie odczuwam potrzeby jego poznawania po tym, co mi znajomy z Warszawy opowiadał, jak uczestniczył w ub. roku w spotkaniach organizowanych przez BBN na temat tzw. doktryny cyberbezpieczeństwa. Organizatorzy - czyli BBN z jego szefem obecnym na sali - nadawali całe obrady w eter - za pomocą bezprzewodowych mikrofonów, w bezpośrednim sąsiedztwie ruskiej ambasady, na dachu której co i rusz modyfikują i zmieniają anteny dla eksterytorialnej stacji rozpoznania radiowego... To tyle na temat, jak naczalstwo tzw. WP potrafi wyciągać wnioski z historii bitew i wojen oraz świadomości sytuacyjnej związanej z możliwościami SigINT - o czym można już nawet poczytać w popularnych książkach, takich jak właśnie "Snajper" Howarda Wasdina. O tym, czego w BBN nie rozumieją (lub udają, że nie wiedzą) piszą już nawet w zwykłej prasie: http://wiadomosci.dz...ch-urzedow.html Wracając do literatury - może się jeszcze innym przyda - mam propozycje na mały suplement: - o propagandzie: Anrzej de Lazari, Oleg Riabow, Polacy i Rosjanie we wzajemnej karykaturze, PISM, 2008 - o Żołnierzach Wyklętych: kompedium prezentujące działania 22 oddziałów podziemia antykomunistycznego z lat 1944-1963 oraz sylwetki ich dowódców – opisuje Szymon Nowak w książce „Oddziały Wyklętych”; tekst książki - w pdf - "Dla Niepodległej. Żołnierze Wyklęci 1944-1963" przygotowany do poligrafii i elektronicznego kolportażu: https://onedrive.liv...hint=folder,txt - o dwoódcy podziemia: Witold Pronobis. Generał Grot. Kulisy zdrady i śmierci, Editions Spotkania - o polskim najemniku - "wiecznym partyzancie", kontynującym opór Żołnierzy Wyklętych jeszcze w latach 80 ub.w. - który nie przepuszczał okazji, żeby dopiec komuchom: Rafał Gan-Ganowicz, Kondotierzy -
Literatura - teoria operacji i działań przeciwpartyzanckich.
C4Int replied to CzaroSW's topic in Militaria szeroko pojęte
Nie wiem na ile potrzeba wiedzy "o teorii działań i operacji przeciwpartyzankich" jeszcze aktualna... Niemniej mogę podzielić się swoimi propozycjami. Wg mojego rozeznania: nie ma na ten temat polskojęzycznych kompendiów. Jest dostępna [przynajmniej dla mnie - bo co tam trzymają w biblotekach Akademii Sztabu Generalnego - pojęcia nie mam ;) ]. jedynie szeroko ocierająca się o zasadniczy temat literatura przedmiotu. Łatwiej wskazać pozycie, źródła i studia przypadków prezentujące samą taktykę partyzancką - i na podstawie tego można coś samodzielnie wnioskować na temat działań przeciwpartyzanckich, a przy okazji można szybko dojść do wniosku, dlaczego nie ma i raczej nie będzie podręczników taktyki przeciwpartyzanckiej... No może co najwyżej powstaćj kompedium strategi przeciwpartyzanckiej. A wynika to z prostej przytczyny - nie ma jednej taktyki partyzanckiej - o czym najłatwiej przekonać się wczytując w konkrestne studia przypadków. Moim subiektywnym zdaniem warto zacząć od klasyki: 1.) John Man, Ninja, 1000 lat wojowników cienia, 2015 - niby o czasach starszych od węgla, ale zaskakuje świerzością... 2.) Stefan Rowecki: Walki uliczne. Warszawa: Wojskowy Instytut Naukowo-Wydawniczy, 1928 - spokojnie, ukazały się niedano co najmniej dwa reprinty, np. http://multibook.pl/...i-uliczne-/2963 3.) Aleksander Kamiński, Wielka Gra, rok wydania oryginału 1942 - dostępny oczywiście współczesny reprint Co ciekawe w książce ad. 2.) gen. Rowecki wieszczy powstanie i określa z grubsza warunki wojny miejskiej - którą dzisaj określa się mianem wojny/konfliktu asymetryczneego, a czyni to na podstawie studiowania przypadków walk ulicznych podczas rewolt komunistycznych ispirowanych z Rosji Sowieckiej. Można tam znaleść takie perelki jak chyba pierwszy odnotowany fakt użycia gazów niebojowych, a łzawiących przeciwko ludności cywilnej - w Gruzji, bodajże w 1918 r. I tu warto do razu przejść do studiowania metod jakimi Bolszewicy zglajszachtowali Rosję - podczas wojny domowej czyli buntu przeciwko rewolucyjnym oprawcom. Ciekawie pisze - niestety w wiielu różnych książkach - na ten temat Wiktor Suworow [warto, także z innych powodów przeczytać je wszystkie ;) ] Terror Bolszewików rozpętany w 1917 r.wywołał bunty i powstania chłopskie w całej Rosji i miały one zasięg znacznie poważniejszy niż operacje tzw. Białych. Sowieckie metody gaszenia tych powstań można streścić do odpowiedzialności zbiorowej (strategia Leniana) - terroru na masową skalę (taktyka Tuchaczewskiego) oraz masowej eksterminacji - jak w przypadku ludobujstwa wynikającego ze zorganizowania głodu na Ukrainie. Jak ktoś nie lubi czytać książek to polecam: 4.) film Grzegorza Brauna pt. "Transformacja" Gdzieś w tym czasie rodzi się uzupełniający element sowieckiej taktyki przeciwdziałania powstaniom zbrojnym - t.j. infiltracja wywiadowcza ruchu oporu (środowisko Białych Rosjan na Zachodzie) oraz dezinformacja strategiczna - wywiadów, a w konsekwencji decydentów politycznych w krajach Zachodniej Europy. Doskonałe studium pierwszej i na swój sposób "jedynej" operacji sowieckiej "Trust" opisał Władysław Michniewicz w książce: 5.) Wielki bluff sowiecki, Chicago, Wici, 1991 - niestety nakałd [500 egz.] dawno już wyczerpany... Wiele innych operacji było zwyczajną kalką "Trustu" - jak np. tzw. Operacja "Cezary" skierowana przeciwko ruchowi WiN w Polsce po II WŚ - nosząca w sowieckich służbach kryptonim "Arsenał-2" I tu łatwo przejść do studiowania taktyki zwalczania przez komunistyczny tzw. aparat represji partyzanki antykomunistycznej, których to żołnieży tak ładnie przyjeło się określać mianem "Wyklętych"... Na studiowaniu opercaji "Cezary" - infiltracji kierownictwa ruchu oporu - miały się wychować i szkolić całe pokolenia UBekow. Niestety, moja wiedza na temat dostępnej listeratury tu się kończy... Nie jestem pewny, czy dlatego, że jej nie ma, czy dlatego, że właściwe opracowania jakoś nie wpadły mi w ręce :icon_wink: Z rzeczy bradziej nowożytnych różne "odpryski" w formie wzmianek czy opisów zdarzeń, towarzyszącyce wspomnieniom uczestników różnych konfliktów po II WŚ, głównie zołnierzy państw Zachodu można wydobyć m.in, z: 6.) "Snajpera" Howarda Wasdina, czy 7.) "Komandosa" Richarda Marcinko. Np. Marcinko przywołuje wspomnienia z Wietnamu, kiedy spenetrowali bazę Wietkongu na wysepce rzecznej - kopalnia szczegółów taktyki partyzantki wietnamskiej. Natomist Wasdin podaje ciekawe exempla z jeszcze bardziej współczesnych konfliktów, jak np. przenoszenie pocisków moździerzowych przez kobiety z malymi dziećmi czy nawet wprost identyfikuje decyzje taktyczne wynikające ze strategicznego rozpoznania, że "kto kontroluje pieniądz - ten kontroluje wojnę" - w sumie nic nowego: nervus belli pecunia :icon_smile: Do kompletu wartościowej literatury wspomnień wateranów SF warto dorzucić: 8.) Eric Haney, Delta Force - która zawiera w zakresie taktyki partyzanckiej/przecuwpartyzanckiej dość istotny elemnt ich szkolenia - niby nietaktyczny, ale na tyle ważny, że autor o tym wzmiankuje, przytaczając wypowiedź chińskiego komunisty: Jak mawiał Mao: „Partyzantka pływa w morzu ludu” Strategię (nie taktykę) Pax Americana w zakresie działań przeciwpartyzanckich można z grubsza odtworzyć własnie na podstawie tych 2-3 pozycji popełnionych przez byłych operatorów z sił specjalnych USA. Strategia ta kładzie nacisk na szerszy aspekt aktywności partyzanckiej - równie ważne co zwalczanie partyzanów jest odcinanie ich od zaplecza: - poparcia miejscowej ludności, która wspiera ruch oporu, dostarczając zasobow (żywności, schronienia, magazynów, czasami noclegów, a nawet opieki medycznej) oraz informacji. Dlatego możan ją sprowadzić do następujących aspektów: Walka o serca i umysły - to wynika wprost z rozpoznania, że "Partyzantka pływa w morzu ludu". Chodzi o różne aspekty pomocy dla miejscowej ludności, dzięki czmu zdobywa się jej zaufanie i podważa czarny pijar przeciwników oraz bardzo szeroko rozmianą propagandę. Elemnty takich typowych działań propagandowych, jak lokalny program radiowy dokumentują opisy w książce tak prezentującej tak "pospolity" obraz wojny, jak reporterska relacja: 9.) Davida Finkela, Dobrzy żołnierze Rolę i zanczenie operacji PR dobrze musiał rozumieć przywoływany już gen. Stefan Rowecki - skoro popełnił był: 10.) Stefan Rowecki: Propaganda jako środek walki, 1932 [niestety - brak wznowień :( ] Dlatego w razie trudności z dostępem do przyzwoitej bibloteki - w zastępstwie pozwole sobie podpowiedzieć coś bardziej współczesnego: 11.) Urszula Jarecka, Propaganda wizualna słusznej wojny. Media wizualne XX wieku wobec konfliktów zbrojnych Odcięcie od kasy - "kto kontroluje pieniądz - ten kontroluje wojnę" Ten obszar wiedzy zyskał już osobną atencję Pentagonu i nie jest realizowany jedynie na poziomie taktycznym - przez eliminację osob zapewniających finansowanie partyzantki. Dowodzi tego książka: 12.) James Rickards, Currency Wars: The Making of the Next Global Crisis - prezentująca m.in. narodziny nowej dziedziny wyiadu tzw. MarketINT (proszę nie mylić z marketningiem - to, o czym pisze autor, to na prawdę poważne sprawy). Brak tłumaczenia na polski... Odcięcie od organizatorów - tych co dają broń (względnie kasę) i szkolą Służą temu m.in globalne techniki wywiadu SigINT pozwalające namierzyć źródła pochodzenia pieniędzy, a także tradycyjny wywiad saatelitarny (obrazowy), osobowy (HumINT) czy monitorowanie aktywności takich, co posiadają niebezpieczną wiedzę czy umiejętności wszelkimi innymi sposobami - w tym metodyką OSINT (Open Source Intelligence - po polsku: biały wywiad :icon_wink:. O zinfiltrowaniu międzynardowego systemu finansowego przez wywiad USA już w latach 80 ub.w wspomina w swojej książce 13.) Bob Wodrow, Tajne wojny CIA Namierzenie oraz neutralizacja liderów. Szkoła sowiecka preferuje podstawinie fałszywych liderów za pomocą działań slużb specjalnych wzorowanych na matce wszystkich prowokacji - operacji "Trust" - zamiast czekać, ąż powstanie rzeczywisty ruch oporu, lepiej go założyć samemu: nie tzreba wtedy nikogo poszukiwać czy neutralizować. Amerykanie preferują mix: SigINT z dronami bojowymi (uzbrojonymi - a nie tylko rozpoznawcze). Warto poczytac, co o skali i wykorzystaniu SigINT w Mogadiszu pisze Wasdin (a trzeba przyjąć, że nie pisze wszytkiego :icon_wink: W imperium Pax Americana studiowaniem najnowszej "historii" wojen, analizowaniem błędów własnych i cudzych, sposobow zdobywania przewagi strategicznej zajmują się - oprócz sztabów - organizacje takie, jak uniwersytety, instytuty naukowe czy think-tanki specjalistów. Amerykanie po prostu traktują wojnę jak wyzwanie intelektualne... Elementami "walki o serca i umysły", w tym operacjami propagandowymi (na pewno w zakresie ich planowania i organizacji, niekoniecznie realizacji) zajmuje się np. Naval Special Warfare Center. Zajmują się tam tymi tematami właśnie od czasów wojny w Wietnamie, kiedy powstało określenie taktyczane: konflikt inny niż wojna. Aktualnie można już wnioskować, że tematykę Special Warfare - pierwotnie kojarzoną czy wręcz definiowaną z działaniami wywrotowymi, parttyzanckimi i dywersyjnymi, poszerzyli o spektrum zagadnień związanych z cyber-warfare - choćby i po takim filmiku: Konkludując: 1. Nie ma uniwersalnego kanonu taktyki partyzanckiej - wynika to z wysokiej dynamiki zmian otoczenia społecznego, wywołanego m.in. trwającą rewolucją informatyczną i skutkami globalizacji. W konsekwencji nie może powstać kompedium obejmujące skuteczną taktyke przeciwpartzancką. 2. Jedynym skutecznym sposobem opracowywania aktualnych taktyk przeciwpartzanckich może być realizacja strategii "poznaj swojego przeciwnika" (czyli partyzancki ruch oprou) - co zalecał już Sun Tzu: "Możemy powiedzieć, że znając siebie i znając swojego wroga, osiągniesz zwycięstwo sto razy na sto" 3. W praktyce oznacza to konieczność szerokiego wykorzystania wywiadu 4. Współczesna taktyka przeciwpartyzancka do bardzo szerokie pojęcie - to zespół działań interdyscyplinarnych, obejmujących zagadnienia daleko wykraczające poza teorię i praktkę tradycyjnego pola walki energetycznej (niech będzie: kinetycznej). Najważniejsze jest uzupełnienie tradycyjnych działań "bojowych" arsenałem metod i technik wywiadowczych - od "operacji wpływu", czarnego pijaru, białej propagandy, po wykorzystanie SigINT do namierzania liderów partyzantki lub nawet stoswanien tradycyjnych metod wyiadu osobowego - w czym specjalizuje się Moskwa... 5. Jakoś nie kojarzę, żeby w Polsce ktoś poważnie zajmował się studiowaniem ani metod czy technik wojny partyzanckiej - czy wręcz metod zwalczania partyzantki przez były Związek Sowiecki czy post-sowieckie imperium byłego KGBsty Putina... 6. Wydaje mi się, że pytanie należało by więc raczej skierować do historyków-militarystów, zamieścić na jakimś forum maniaków historii wojskowości niż wsród wyznawców walki na Airsoft... :icon_smile: -
Czyżby? http://elazary.com/i...id=17&showall=1
-
hmm - mam na ten temat nieco odmienne zdanie, ale wszystko będzie zależeć od wymagań (oraz dysponowalnych zasobów :icon_wink: Z punktu widzenia funkcjonalności i prawidłowości elektrycznej nie ma znaczenia w jaki mechanicznie sposób zostanie na kablu rozwiązane kluczowanie (zwieranie) żyły syganlizującej PTT, albo czy wtyczka będzie "zunifikowana" - zespolona z dwóch wtyków czy "wyrzeźbiona" z osobnych wtyczek. Z punktu widzenia niezawodności - to już zupełnie inna sprawa. Zarówno kabel, obudowa jak i stosowane przełączniki mają jak najbardziej znaczenie. Kilka miesięcy temu byłem na Radioexpo 2014 i przyglądałem się zestawom PTT oraz headsetom Ceotronics. Wyglądało to fajnie, duże przyciski, pewny skok - do czasu kiedy nie kupiłem używki na pewnym portalu... Headset - pałąk nauszny z boomem mikrofonowym i nausznikiem na lewe ucho - rewelacja! Lepszy niż analogiczne rozwiązanie Motoroli (jakieś takie to delikatniejsze, drobniejsze - mniej poważne, i jescze uciska w głowę). Rozdzieliłem go od PTT i zarobiłem na końcu kabla wtyk lemo, jak do PRR, żeby wykorzystywać w przerobionym chińskim PTT na bazie repliki U94. Później zarobiłem gniazdo lemo do tego oryginalnego przycisku PTT Ceotronics'a. Okazało się kompletną porażką: nie wiem jakie służby to kupują, ale to badziew - trzeba wiedzieć (wyczuć) , którą część przycisku naciskać, aby wyzwolić nadawanie... W realiach prawdziwego pola bitwy, albo nawet w realiach służb ratowniczych, żeby nie być pewnym tego, że jak się będzie naciskać PTT to pójdzie nośna - to IMHO absolutnie niedopuszczalne !!! Podczas gdy chińska podróba U94 z osadzonym lemo do obsługi Peltora chodziła bez zarzutów już prawie dwa lata... Nie dawno kupiłem kontaktową używkę - oryginał Nexusa U94. Chodzi bardziej twardo - to jedyna różnica. No i mocowanie kabla bardziej staranne w stosunku do podróbek chińskich. Jeśli chodzi o replikę EX116 - to w pełni zgoda: ten przełącznik jest gówniany... Ale obudowa jest całkiem niczego sobie. Zwróciłem na nią uwagę, jak przerabiałem jakiś czas temu kabel do RF-10. Jest nieco grubszy :icon_wink:, niż typowo stosowane w radiotelefonach ręcznych zestawy mikrotelefonów, headsetów czy gruszek - a ta zgrabna puszeczka idealnie nadawała się na zamontowanie w niej przekaźnika sterującego dwoma liniami PPT-NC/PTT-NO i w dodatku ma taki "pancerny" przepust kablowy - wręcz idealna do modyfikacji RF-10 :icon_smile: Ten gówniany przełącznik od razu wywaliłem i zamontowałem właśnie przycisk chwilowy. Ma tą zaletę, że nawet w rękawiczkach czuje się pewnie skok (analogicznie jak w U94), i nie irytuje chwianie się na boki tej oryginalnej dźwigienki, jaką instalują w replice EX116. W dodatku dosyć trudno - tzn. niewygodnie używać tą dźwignię "od siebie" - t.j. od złączą headsetu. W drugą stronę (do gniazda) jest łatwo... Zaletą repliki EX116 jest łatwe wykorzystanie istniejącej - gotowej konstrukcji do przerobienia w pełni funkcjonalne Dual PTT dla Baofengów serii UV-8*. I można ją jeszcze wykorzystywać do osadzania na bocznych krawędziach przycisków chwilowych, zapewniających znacznie lepszą pewność załączenia nadawania, jak i możliwość budowania w pełni "dupleksowego" Dual PTT - t.j. obsługującego dwa (nawet różne) radia za pomocą dwóch różnych pach-cordów. Co kto lubi, lub co potrzebuje, i na co ma nadmiar wydania biletów NBP :icon_wink: