MAJKI
Użytkownik-
Posts
372 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MAJKI
-
1400 mAh (baterii) dzielisz przez prąd ładowania jaki daje ładowarka i to jeszcze mnożysz przez 1,4. Dlaczego tak? Bo jest około 40% utraty energii w procesie ładowania. Nie każdy elektron trafia tam gdzie ma być :) Czyli 1400 / 250 * 1,4 = 5,6 * 1,4 = 7,84 godz. ładowania (w zaokrągleniu 8 godzin) Moja rada - ładuj właśnie tyle czasu i staraj się nie przedłużać go zbytnio (bo zapomnisz, bo ładujesz w nocy, bo chcesz dosypać prądu i przyklepać go jeszcze łopatką itp) - góra 8,5 godziny i odłączamy ładowarkę. I jeszcze jedna rada - po każdej strzelance ładuj akumulator na nowo. To szczególnie ważne w zimie (niższa wydajność aku w niskich temperaturach). Nie licz na to, że zostało w środku wystarczająco energii na kolejne strzelanie - zazwyczaj tak jest, że właśnie w tym kolejnym dniu po wystrzelaniu jednego magazynka następuje koniec prądu. Ktoś mógłby dodać żeby zawsze rozładowywać aku przed ponownym ładowaniem - moim zdaniem jeśli nie masz rozładowywarki to daj sobie spokój. Teraz aku nie mają już takiego efektu pamięci jak dawniej i nawet jeśli skrócisz przez to ciągłe "doładowywanie" życie aku to go będziesz mógł efektywnie używać powiedzmy nie 4 a 3 lata. Chyba nie ma się o co bić :D
-
Na stałe oczywiście, że nic. Po prostu ogniwo w niższych temperaturach jest w stanie oddać mniej zgromadzonej energii. Ogrzane "odzyskuje" tę zdolność. Ktoś jeszcze pytał o "wnętrzności" :) tej MP5 z Cymy. Ja tam nie zamierzam nic rozkręcać i zmieniać. Póki działa to działa i OK. Jak się coś spierniczy, to wtedy kupię części Systemy, zestaw cichej głowicy i tyle. A teraz to sobie potestuję jak długo będzie działał bezawaryjnie. Stawiam na to, że dłużej niż moja dawna M4(M15) z CA.
-
Nie ma problemu z tym trzymaniem pod choinkę :) Wrażenie prezentu się liczy. Zastanawiam się tylko jak zrobisz zdziwioną i zaskoczoną minę taką niespodzianką, że to MP5, a nie ciepłe skarpety :mrgreen: Będę chyba ciągnął jakiś przedłużacz do kolby, żeby w niej wmontować w mrozy baterię "large" (między plastiki) i owinąć czarną taśmą izolacyjną. Bo na mrozy nie ma siły - a dłuższą strzelankę raczej tylko bateria na grubych ogniwach przetrwa. No ale będę to jeszcze sprawdzał (mam baterię 10,8V / 1500mAh Firefox), bo z drugiej strony obecne "chude" baterie są lepsze niż kilka lat temu - mają mniejsze opory wewnętrzne. Jak dziewczyny ze Szwecji :D Tylko gdzie te mrozy... :)
-
Mocna sprężyna stockowa + fakt, że w środku nie ma zestawu cichej głowicy (zamiast "stuk" mamy "mlask" :D ) powoduje, że tak go słychać. Jeszcze co do dźwięku to stawiałbym na zębatki - przy stali i nieukośnych zębach (czyli nie helikalne) po prostu tak będzie. Co do magazynka i podawania kulek - problemów z tym żadnych nie miałem. Faktem jest, że standardowego hi-cap`a trzeba dość często podkręcać. W każdym razie na pusto (brak kulek) każdy gun jest znacznie głośniejszy. Bez obaw. Wyciągaj MP5 z pudełka, strzelaj i baw się. Bo jak ze strachu odłożysz do pudełka, to Ci gwarancja minie, a Ty nic nie przetestujesz :mrgreen:
-
Nie ma innego sposobu jak to, że zerujesz hop-up i co kilka strzałów przesuwasz ten suwak hop-up`a w kierunku lufy sprawdzając w kolejnych strzałach czy kulki zyskują coraz bardziej prosty tor lotu. Oczywiście operować tym suwakiem trzeba powoli, ostrożnie, żeby nie przesadzić. Ja mam taką zasadę, że jak widzę, że kulki pod koniec lotu lekko podnoszą się, to cofam troszeczkę hop-up i sprawdzam czy to ustawienie daje najlepszy rezultat (możliwie płaski tor lotu kulki). Życzę powodzenia i zadowolenia z tak fajnego guna :) ...bo sam go też sobie nabyłem :D
-
Ja piszę o tym, co miałem w rękach. A w strzelałem z repliki z baterią 8,4 - jeśli zmienili, to tylko lepiej i chwała im za to.
-
Właśnie ten karabin miałem w rękach i na strzelaniu. Co do baterii - standardowo dołożona do guna 8,4 mieści się w foregripie bez problemu.
-
Chciałem naładować AK47 Cyma i się zaczeło palić
MAJKI replied to matiss's topic in Repliki elektryczne
Zwarcie było i tyle. Na kablach (uszkodzona izolacja lub zetknięcie konektorów we wtyczce, bo były za słabo zamocowane) lub na ogniwach (mało prawdopodobne, ale...). Bateria nowa była? Czy starsza? Kupiona gotowa czy robiona ręcznie przez kolegę-inżyniera-amatora? Rada: kup sobie po prostu nową baterię i uważaj na jej obsługę. Nie ukręć kabli, sprawdź jakość wtyczek zarówno w baterii jak i ładowarce. -
Miałem już PJ300 jeden dzień w rękach, trochę postrzelałem z niego. Stock mocny, porządny zasięg (pod 60m na kulkach 0,2), solidnie zmontowany. Uważam, że bateria 9,6 daje mu sensowną szybkostrzelność. Ma parę fajnych patentów (montaż osłony, pod którą jest bateria czy "ucho" do zaczepienia pasa nośnego, które z przodu można w kilku miejscach zamocować). Z minusów takich trudno usuwalnych, to kolba mogłaby się składać jak w MP5 na drugą stronę, bo złożona tu trochę zasłania selektor ognia. No ale to drobna rzecz, bo da się wspomnianym selektorem operować. Gun sprawił na mnie dobre wrażenie, ale klimat "Stalkera" jakoś mało mnie ciągnie ;)
-
Właśnie wszedłem w posiadanie tytułowej zabawki :) Źródłem Taiwangun. Tak na pierwszy rzut oka to robi świetne wrażenie jakością wykonania. Nie, nie napalam się :D To tylko wrażenia z minut, które właśnie poświęcam na montaż i kalibrację kolimatora. No będzie się działo :mrgreen: Jeśli by kogoś interesowały wrażenia z użytkowania, to po weekendzie powinienem już móc powiedzieć więcej konkretów.
-
Parę słów od 4MOZY - doceniamy ilość pracy jaką Organizatorzy wrzucili w przygotowanie imprezy. To było hakowanie i należy się Wam za przygotowanie naprawdę wielki ukłon. Dziękujemy. Od chwili przyjazdu obóz robił na mnie wrażenie przygotowaniem i oddaniem klimatu. Do tego warty itp - jak dla mnie to świetne wprowadzenie w nastrój. Dziękuję też SoW`om, Fence`owi, z którymi walczyliśmy ramię w ramię. Ewakuacyjna przebieżka po lotnisku w największy upał... będzie mi się śnić po nocach :) Mi nie przeszkadzało oznaczenie stron taśmami, które nie dawały się nawet ze średnich odległości zidentyfikować. Taki wojenny burdel jest w pełni zrozumiały. Były inne rzeczy, które chętnie bym zmienił: - wprowadziłbym limity amunicji. To skutecznie zmienia charakter starć z sieczkarni na klimat wojenny. Ach to pożyczanie magazynków od towarzyszy broni... uganianie się po lesie z resztkami amunicji z nadzieją, że dowództwo coś dośle... Wkurza mnie wieszanie się na 'auto' i zasypywanie pola gry tysiącem kulek jak nawozem sztucznym - może inne grupy miały więcej zadań do wykonania. Nie wiem. Faktem jest, że jak dla mnie to lepiej byłoby zaplanować serię zadań dla każdej grupy i dać im to wykonywać. Nie bawić się w "ręczne sterowanie" przebiegiem akcji. Owszem, po jakimś czasie (np. po rozdaniu obiadu :D ) można zrobić "inwentaryzację" jaki oddział gdzie jest i co wykonał. I wtedy rozdać drugą serię zadań. Nie wiem czy mieliście w dowództwie coś takiego jak mapa sztabowa i czy zaznaczaliście na niej na bieżąco który oddział gdzie się znajduje, ale na tę wielkość imprezy na pewno coś takiego by było użyteczne. Absorbuje to kilka osób przy mapie i łączności niemal non-stop, ale daje znakomite wyobrażenie o sytuacji w grze. Jeszcze raz dziękuję Organizatorom w imieniu swoim i reszty 4MOZY. Pozdrówka, MAJKI PS: Fotki zrobione przez nas wrzucimy niedługo do galerii na naszej teamowej stronie.
-
Autorem utworu jest Rachid Taha. Utwór oczywiście nosi tytuł "Barra barra". Pozdrówka, MAJKI
-
Spokojnie chłopie :) , przecież to nie od nas zależy kiedy ktoś nam nadeśle zdjęcia. Monitujemy o to, ale każdy też ma normalną pracę i życie, więc trudno nie robić nic innego jak jeździć po kraju i wyrywać ludziom fotki :D Moje 3 filmiki dostępne są pod następującymi linkami: 1. (z etapu III, obrona mostu i ewakuacja LWP, cz.1) 2. (z etapu III, obrona mostu i ewakuacja LWP, cz.2) 3. (zakończenie imprezy, zbiórka większości uczestników) Pozdrawiam, MAJKI
-
OK. Zatem tam wrzucam namiary na 3 małe filmiki mojej roboty, a pozostałe filmy/zdjęcia będą wg. możliwości autorów - akurat przesył danych do nas (transfer / sposóB) nie jest od nas zależny, więc proszę o cierpliwość i regularne odwiedzanie GALERII na www.4moza.pl Pozdrówka, MAJKI
-
Dzięki za namiary na rejestrację w youtube. A dyskusja o zdjęciach i filmikach jest tu, żeby zachować spójność informacji - tu było gadanie o zbliżającej się imprezie, tu były i są info od ogranizatorów, tu są komentarze i rozmowy o samej imprezie więc i tu się gada o zdjęciach czy filmikach, do których linki też tu będą :D Tak po prostu logiczniej szukać wszystkiego od A do Z o imprezie w jednym wątku 8)
-
Ramol przecież napisał, że stara się go "uploadnąć" :) i wiele zależy od transferu. A ja dysponuję 3 filmikami po ~25MB i nie mam ich jak przekazać Waltzowi (ja chory w domu, Waltz służbowy wyjazd :? ). Transfer z domu mam, tylko poza serwerem 4MOZY to nie bardzo wiem gdzie tyle 'ważące' filmy mogę umieścić. No to może jeszcze chwila cierpliwości? :D Pozdrówka, MAJKI
-
Boska relacja! :D Plastyczna, epicki opis, no rewelacja :D :D A już zmieniałem pampersa po przeczytaniu określenia "jednostka pancerna" :mrgreen: (wróżę temu hasłu niezłą nośność :wink: ). Następnym razem postaramy się tak dopracować reguły manewrów, żeby RPG potrafiło likwidować Czterech Pancernych 8) bez likwidowania psa :D Pozdrówka, MAJKI
-
"Maciek, ja tylko żartowałem Gdy tobie z sobą iść kazałem Tam nie było żadnych pieniędzy Była nędza, nic więcej Tyle razy o tym myślałem Maciek, ja tylko żartowałem Nie, nie, nie zwariowałem Ani tym bardziej nie oszalałem Maciek, ja tylko żartowałem Maciek, ja tylko żartowałem (...) " :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
-
Ja najbardziej doceniam i szanuję przygotowanie dowódców - znacznie wcześniej wszystko starali się przygotować, obmyśleć. Realia weryfikowały plany, przeszkadzała padająca łączność, ale widać było starania i planowanie. Podoba mi się takie podejście Rega i Maćka. Mam wrażenie, że bez tego impreza wiele by utraciła - znaczy zyskała dodatkowe pokłady chaosu :) Co do łączności - po kłopotach w 2005 na "Operacji Jimny" kiedy to PMRy wykazały swoją bezradność już na średnich dystansach na Pasterniku w tym roku inwestowaliśmy w CB. Dopiero ten "kaliber" łączności daje szansę na kontakt z oddalonymi (ale wciąż na poligonie) grupami. To taka podpowiedź dla wszystkich organizujących manewry - może będzie to pomocne, przynajmniej uniknie się jednego stresu. Pozdrówka, MAJKI
-
Prośba do wszystkich fotografujących i filmujących podczas "Leartesa" - kontaktujcie się z Waltzem ( waltz "maupa" :wink: 4moza.pl ) w sprawie efektów waszej pracy :D - przydałoby się to jakoś razem zebrać i wrzucić w jedno miejsce w galerii. Zdjęcia na zakończenie manewrów i filmik, na którym wszyscy się drą i strzelają wyszły porażająco piękne :mrgreen: === Edit === Te zdjęcia jak i filmik mój główny trafią w ciągu kilku dni, natomiast zanim zmontujemy porządny film z imprezy to trochę czasu minie :)
-
Zacznę od truizmu, ale nie można tu inaczej – jeśli ktoś spodziewa się, że manewry w których uczestniczy 132 osoby (nie licząc organizatorów i fotografów) będą swoją dynamiką przypominać strzelankę dwóch grup po –naście osób rozłożonych po dwóch stronach jakiejś przeszkody, to lepiej niech od razu zmieni optykę. Manewry/zloty mają dość duży „element bezwładności” – tak wielu graczy wcale nie daje nam więcej okazji do strzelania (!) Dynamika gry nie wzrośnie. I nie o to chodzi. Zwiększa się za to różnorodność akcji, efekt skali zaczyna przypominać uczestnictwo w czymś bardziej nawiązującym do starć militarnych. Jest dowodzenie (z różnym skutkiem), jest łączność (co czasem nawala), jest wiele punktów starć, jest ruchoma linia frontu, czasem krytyczna sytuacja miażdżącej przewagi przeciwnika, a czasem „okopowa nuda”. I tak właśnie było na początku Operacji LEARTES. Zaczęło się od sztabowych szachów. Dowódca LWP podjął słuszną decyzję, że na miejsce lądowania jego oddziały mają się przemieszczać skrycie. Mają pozostać zupełnie niewykryci, żeby uzyskać element zaskoczenia. (rozkaz brzmiał: „Macie iść niezauważeni, choćby to miało trwać i 2 godziny ! „) Trzeba mieć świadomość, że organizatorzy nie są w stanie stać jak aniołowie-stróżowie przy każdym graczu i paralizatorem elektrycznym :) szokować każdego, kto oszukuje co do trafień czy limitu amunicji. My starając się z całego serca i sił organizujemy jak najlepsze manewry, a ich przebieg zależy od graczy. Nie można jechać z postawą roszczeniową, że wszystko zostanie podane jak na tacy, będzie ciągle wróg przed lufą, same udane akcje i wszystko genialnie. W manewrach, szczególnie takich jak Operacja LEARTES (gdzie tak wiele zależy od dowodzenia nie tylko na szczeblu sztabu, ale może i bardziej w oddziałach) czyli w próbie nawiązania do klimatu MILSIM szczególnie liczy się na zaangażowanie graczy. Wysiłek każdego, myślenie podczas akcji czy inne oczekiwane zachowania dają dopiero w sumie możliwość zdobycia przewagi. Mamy świadomość, że jako organizatorzy kilka rzeczy mogliśmy zrobić lepiej (informacje, bandaże). I tak będzie w kolejnej imprezie, jaką szykujemy na 2007 rok :) Może pora powoli zapowiadać naszą „Diabelską Wyspę” oraz „Trianon”… :D Jako ‘duszek’, potem artylerzysta, a na końcu fotograf :mrgreen: miałem okazję patrzeć jak narasta klimat akcji. Początkowo była ulewa, w niej oczekiwanie na pojawienie się przeciwnika, patrole, trochę nudy, rosnące obawy o atak. Po 20 minutach zaczęły się reakcje na (wyimaginowane) ruchy przeciwnika. „Minęło 16 strzałów znikąd…” :D i pojawiły się dźwięki walki z innych (niż „lotnisko”) punktów. Widziałem pierwsze objawy nerwowości wśród obsady lotniska – a to ciągle wysyłali patrole, a to próbowali połączyć się ze swoim głównodowodzącym, żeby dowiedzieć się jak można wysadzić lotnisko i dokąd się wycofać (cytat: „No ja pi….ę, nie mam łączności ! Nas tu atakują, a ja k…a nie wiem jak wysadzić lotnisko ! „ :) ). I wiele było takich kwiatków. Tak samo jak z punktu widzenia „duszka” widać było załamanie ofensywy LWP po stracie ich głównodowodzącego – w takich chwilach właśnie potrzebne jest zastępstwo w dowodzeniu. I łączność, żeby oddziały dostały nowe rozkazy, żeby sprawdzić stan sił itp. Tu trochę brakło, ale to źle? Może nie idealnie, ale kto mówił, że akcja będzie wzorowo poukładana? To gracze mieli 100% wpływu na przebieg walk. My NIE stosowaliśmy żadnych trików, dodatkowych zrzutów, uzupełnień itp. ===================== Etap 1 – NATO obroniło lotnisko, jedno działo, jeden most. LWP mające inicjatywę i element zaskoczenia rozbiło się na okopanym przeciwniku (może gdyby mieli w LWP więcej oddziałów… ). Wojska NATO generalnie zachowały pozycje zmuszając agresora do przejścia do defensywy. Inicjatywa po 2 godzinach walki należała już bezapelacyjnie do Duńczyków. Etap 2 – LWP przegrupowało siły i szykowało się do klasycznego ataku na lotnisko, bez posiadania już elementu zaskoczenia w postaci spadochroniarzy. Sami mieli też strzec 3 punktów na swoim miejscu przegrupowania. Tym razem obie strony miały wsparcie artyleryjskie. Ten etap zakończył się kolejnym zwycięstwem NATO, które ponownie obroniło lotnisko i dało radę wysadzić w powietrze 2 z 3 strategicznych punktów, jakie LWP posiadało na swoim miejscu przegrupowania. Etap 3 – dla Ludowego Wojska Polskiego zostało już tylko wycofać się przez jedyny zachowany most na teren, skąd mieli zostać „porcjami” :) podjęci przez helikoptery i ewakuowani. Tymczasem LWP dość powoli przekraczało most (z zapałem i dumą Rosjan wyjeżdżających w 1988 roku z Afganistanu :D ) i Duńczycy zdołali „zatkać korek”. Pomiędzy lądowiskiem dla lotnictwa LWP a mostem doszło do walk, które (znów…) skończyły się porażką LWP. Choć mimo wszystko wyglądało (szczególnie sfilmowane sceny z mostu), że grający po stronie LWP mimo wszystko mieli dobrą zabawę. Cóż, o tej porze już nawet nie padało :mrgreen: Wiem, że pogoda była rodzajem naszego rewanżu dla Sfory z Tarnowa za usiłowanie utopienia nas w deszczu w Czarnej dwa lata temu :D :D Ale jak patrzyłem na wszystkich grających przemoczonych, zmarzniętych i mimo wszystko uśmiechających się, walczących z ochotą, to miałem w głowie skrzyżowanie litości dla nich z radością, że chyba jednak fajnie spędzają czas. Dziękuję wszystkim za uczestnictwo w „Leartesie” , do zobaczenia ! MAJKI
-
Najzabawniejsze jest to, że manewry faktycznie już trwają :D Cele każda strona manewrów już od kilku dni zna, Victor porozsyłał dyrektywy ogólne :) Rozkazy każda strona już swoim żołnierzom wydała. Cała sytuacja wygląda jak noc w 1968r. przed atakiem na Czechosłowację - trzeba tylko wpakować żołnierzy do samolotów... :D Pozdrówka, do zobaczenia :mrgreen: MAJKI
-
Krótko i na temat: NIE :)
-
Ja tam wolę, żeby nikt nie pamiętał - ludziska nareszcie pojawią się punktualnie :wink: