xasistis Posted June 4, 2008 Report Posted June 4, 2008 The Times: Amerykanie nie mogą doliczyć się bomb Napisał Wojciech Brzeziński środa, 28 maja 2008 POLSKA The Times: Amerykanie nie mogą doliczyć się swoich bomb Armia Stanów Zjednoczonych rozpoczęła gorączkowy remanent w swym arsenale atomowym. Powód ma dobry: tylko w ciągu ostatnich 18 miesięcy wojskowi USA zgubili 6 głowic i 4 zapalniki jądrowe - pisze Wojciech Brzeziński "Tajwańczycy byli bardzo zakłopotani prezentem, który półtora roku temu dostali od sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych. Zamówili z USA nowe akumulatory do amerykańskich śmigłowców transportowych, lecz gdy otworzyli skrzynie, w których je dostarczono, znaleźli coś zupełnie innego. Wewnątrz znajdowało się coś, co wyglądało na... głowice jądrowe. W rzeczywistości nie były to same głowice, a jedynie zwieńczenia rakiet zawierające ich skomplikowane, sterowane komputerowo zapalniki. A te, jak wszystko, co wiąże się z bronią jądrową, są ściśle strzeżoną tajemnicą wojskową. Zapalniki, które trafiły na Tajwan, zdjęto nieco wcześniej z rakiet stacjonujących w stanie Wyoming i przewieziono do bazy logistycznej w Utah. Tam zamiast w tajnym składzie złożono je w zupełnie jawnej części magazynu. Najwyraźniej ktoś niedokładnie przyjrzał się oznaczeniom skrzyń i wziął je za śmigłowcowe baterie. Amerykańscy wojskowi mają skrót, którym określają podobne sytuacje - "S.N.A.F.U." czyli "Situation normal, all f...cked up". W ugrzecznionym tłumaczeniu "sytuacja normalna, wszystko schrzanione". Logistycy największej armii świata o błędzie dowiedzieli się dopiero półtora roku później od samych Tajwańczyków, zirytowanych przeciągającą się dostawą akumulatorów. 27 marca sekretarz obrony USA Robert Gates, załamany błędem, rozkazał natychmiast policzyć wszystkie głowice jądrowe i ich części. Zliczanie wszystkich 5 tys. amerykańskich bomb atomowych potrwa ok. 60 dni. Pośpiech jest wskazany, bo to nieodosobniony wypadek niefrasobliwości w obchodzeniu się bronią jądrową. 30 sierpnia ubiegłego roku bombowiec B-52 latał nad USA przez trzy i pół godziny z sześcioma głowicami atomowymi na pokładzie. Przypadkiem. Maszyna miała przewieźć z jednej bazy do drugiej głowice ćwiczebne - zamiast tego załadowano ją bronią zdolną zmieść z powierzchni ziemi kraj wielkości Belgii. Pilot o niczym nie wiedział. Nie jest jasne, jak doszło do pomyłki, bo głowice bojowe są o wiele cięższe i mają jaskrawe czerwone oznaczenia. Ważne, że znów nikt się nie zorientował, dopóki samolot nie dotarł do celu. Gdy informacja o tej pomyłce przedostała się do mediów, Amerykanie zdębieli. Do nieszczęścia było blisko, bo samoloty U.S. Air Force nie mają dobrej reputacji, gdy idzie o transport głowic jądrowych. Wiedzą o tym doskonale mieszkańcy niewielkiego miasteczka Mars Bluff w Południowej Karolinie. Niemal dokładnie 50 lat temu, 11 marca 1958 r., bombowiec B-47 lecący na manewry w Wielkiej Brytanii... zbombardował Mars Bluff. O godzinie 16.19 bomba atomowa wpadła do ogródka pana Waltera Gregga. Z ogłuszającym mlaśnięciem wbiła się w bagnistą glebę. I eksplodowała. - Czułam się, jakby ktoś podniósł dom, potrząsnął nim i odstawił na ziemię - opowiadała w 50. rocznicę bombardowania Janis Munnerlyn, która w 1958 r. chodziła do gimnazjum i mieszkała dwa domy dalej. Wybuch zmazał z powierzchni ziemi altankę, w której zwykle bawiły się dzieci. Fala uderzeniowa skasowała chevroleta rodziny Greggów, wywróciła kołami do góry ich półtonową ciężarówkę. Dom został przesunięty na fundamentach, a wewnątrz w drzazgi poszedł ich cały dobytek. Ale oni - z trójką dzieci, sprzątaczką i dziewięcioletnią kuzynką - odnieśli tylko kilka zadrapań. Potężną eksplozję wywołał nie ładunek jądrowy, ale inicjator - konwencjonalny ładunek wybuchowy, który tylko rozpoczyna właściwy wybuch bomby atomowej. Amerykańskie siły powietrzne utrzymują, że wbombie brakowało kluczowego elementu - kapsuły z uranem. Bez niej nie mogło dojść do atomowej eksplozji ani nawet do skażenia po uderzeniu. Nie wszyscy mieszkańcy Mars Bluff są przekonani. Twierdzą, że dziwne fragmenty metalu, które znajdowali w okolicy po eksplozji, do dziś przyprawiają mierzące radioaktywność liczniki Geigera o nerwowe tykanie. Od 1945 do 1980 r., kiedy ostatni raz przeprowadzano jakiekolwiek oficjalne analizy, zanotowano 32 incydenty z udziałem broni jądrowej - w tym te, które armia USA określa kryptonimem Złamana Strzała oznaczającym zgubienie lub przypadkowe uwolnienie bomby jądrowej. Sześciokrotnie upuszczone bomby, a raczej ich zapalniki, wybuchały. Trzy eksplodowały na terenie baz wojskowych, dwie kolejne w dziczy daleko od miast i wiosek. Tylko ta z Mars Bluff wybuchła na terenach zamieszkanych. Ale to nie znaczy, że upuszczone bomby nikomu nie zaszkodziły. Co najmniej kilkakrotnie takie wypadki skutkowały promieniotwórczym skażeniem dużego obszaru. W listopadzie 1950 r. bombowiec B-50 wracający z patrolu na dalekiej północy doznał awarii silnika. Piloci próbowali za wszelką cenę wylądować, lecz nie mogli tego bezpiecznie zrobić z bombą atomową na pokładzie. Bomba została więc przez nich zrzucona - tym razem celowo - 300 km na północ od Montrealu. W1966 r. bombowiec B-52 zderzył się z samolotem cysterną. Szczątki obu maszyn spadły w pobliżu wioski Palomares w hiszpańskiej Andaluzji. Razem z samolotem spadły też cztery bomby wodorowe: trzy na ląd, jedna do morza. Dwa z pocisków, które uderzyły w ląd, eksplodowały: pluton i uran skaziły ponad 2 km kw. ziemi. Ówczesny ambasador USA osobiście brał kąpiel na plaży w Palomares, by udowodnić, że nie ma zagrożenia skażeniem. Ekolodzy z Greenpeace szacują, że na świecie wala się 50 bomb atomowych zgubionych przez obie strony zimnowojennej konfrontacji. Każdego dnia rdzewieją one coraz bardziej. http://www.redakcjawojskowa.pl/gazeta/inde...5&Itemid=46 Quote
Art-Bart Posted June 4, 2008 Report Posted June 4, 2008 O mamo!Biorę szpadel i idę kąpać schron przeciw atomowy w ogródku. ;-) Ekolodzy z Greenpeace szacują, że na świecie wala się 50 bomb atomowych zgubionych przez obie strony zimnowojennej konfrontacji. Każdego dnia rdzewieją one coraz bardziej. Tak na-poważnie to moim zdaniem autorowi tego tekstu chodziło o zakończenie z dreszczykiem.Nie chodzi mi tu o ilość "bezpańskich"głowic.Mógł dodać, że większość z nich "moczy się".Jedna i druga stronę utraciła w objęciach Posejdona pewną ilość okrętów podwodnych ze sporą ilością tych bombek. Quote
thor_ Posted June 5, 2008 Report Posted June 5, 2008 A wyjaśnij po kiego chcesz kąpać schron? Aż tak się zabrudzil przez lata po zimnej wojnie, że przyszedł czas na wielkie szorowanie? ;) Quote
Art-Bart Posted June 6, 2008 Report Posted June 6, 2008 A wyjaśnij po kiego chcesz kąpać schron? Aż tak się zabrudzil przez lata po zimnej wojnie, że przyszedł czas na wielkie szorowanie? ;) O ja nie kumaty!Wystarczy dobrze poszukać w którym miejscu dziadek znikał na cały dzień jak szedł do ogródka.Potrzebuje nie łopaty, a raczej miotły i szczoty ! :lol: Thor zaoszczędziłeś mi mnóstwo czasu. ;-) Poważnie to fakt, trochę by się pewnie ich znalazło gdyby tylko poszukać. Quote
lup Posted June 6, 2008 Report Posted June 6, 2008 Tylko w jakim stanie są obecnie? Miotła i szczotka moze nie wystarczyć. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.