Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Recommended Posts

Posted

Sprawa wygląda tak: jeśli nikt w oddziale nie patrzy trochę z góry na walkę( czyt. nie myśli o trafieniu oponenta i wskoczeniu za kolejne drzewo, tylko pokazuje które "drzewa" należy zdobyć aby ułatwić pokonanie przeciwnika) to choćby i najlepsze umiejętności czy to manualne czy cokolwiek innego nie pomogą w starciu z oddziałem który jest dowodzony.

  • Replies 184
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Zgadzam się z Wshark trudno jest aby grupa ludzi która widzi się pierwszy raz w życiu podjęła decyzję kto ma dowodzić. Wszystko lezy w tym kto co widzi w ASG ja naprzykład widze w nim trening zarówno taktyki jak i radzenia sobie z tym wszystkim co ma się na sobie a tagże działania w grupie a co za tym idzie dowodzenia. Na jak narazie jedynej strzelance jaką się zjawiliśmy nasza grupą z chłopakami zaawansowanymi w ASG odniosłem wrażenie że "grają" jak za przeproszeniem Paitbalowcy mieli sprzęt za jakieś 1000-3500 zł a zostali rozbici przez ( nie obrażając nikogo) chłoptasi ze sprężynami za 15 zł .Poprostu wygrała taktyka dowodzenie i współpraca ludzi w teamie a to można uzyskać tylko przez długotrwałe treningi nawet dłuzsze niż 24 h przez kilkudniowe marsze wspólne bytowanie warty i inne. Jak ludzie zaczynają jeść z jednej miski i dzielić się jedną kromką chleba jak poznają się w nocy po krokach wtedy juz jest dowódca albo w ogóle go nie potrzebuja bo każdy wie co ma robic i kiedy. I to jest najpiekniesze we wspólnym działaniu, a wkurza mnie jakaś zawistna walka o " władzę" . jestem dowódca świetnej grupy ludzi ale bardzo chętnie bym nim przestał być gdyby znalazł się ktoś kto mnie zastąpi.

Posted
Jak ludzie zaczynają jeść z jednej miski i dzielić się jedną kromką chleba jak poznają się w nocy po kroczach...

 

Sorry, nie mogłem się powstrzymać^^

Posted

nie napisałem po kroczkach :) wiem że to wydaje się zabawne z perspektywy czasu tez tak uważam chociaż wspominam chwile kiedy było naprawde ch... cięzko :)

 

dodam że bywało że bywało że chłopaki przy -10 razem w jednym spiworze spali :)

 

No ale to kwestia "Zaufania"

Posted

Nie no jasna sprawa że zgrana ekipa wymiecie nie zgraną ale niestety w asg kwestia replik jest kluczowa.

Można robić scenariusze które zminmalizują różnicę w sprzęcie, ograniczać ammo ale niestety goscie z replikami za 15 zeta w 95% przypadków dostaną baty od gości z replikami za kwoty o której mówisz. Tak po prostu jest w tym sporcie.

Co do dowodzenia należy podkreślić że dowódca nie da rady nic zrobić jak jego ludzie nie mają pojęcia o taktyce. Ekipa musi być zgrana z dówódcą i wiedzieć czego on chce. Tego się nie da zrobić z niczego tylko trzeba razem ćwiczyć, trenować. Zgadzam się zupełnie że wychodzi w praniu kto może a nie może być dowódcą.

Posted

Istnieją sytuacje gdzie prędkość kulki i zasięg repliki nie ma zanaczenia grupa ludzi która zdaje sobie z tego sprawę naprawdę może wygrać. Sam bym w to powątpiewał gdyby nie moje skromne doświadczenie :)

  • 4 weeks later...
Posted

Dowódca nie jest niezbędny,ale bez wątpienia jego obecność pomaga :) Jakby każdy robił co chce to nie mieli by większych szans,a jeśli wszyscy będą mieli przydzielone zadania-grupa będzie zorganizowana i trudna do zlikwidowania. :strach:

Posted

Kurcze...czytam czytam i zaczynam myśleć,że miałem naprawdę nosa z wyborem drużyny. Jestem kompletnym noobem - po 3 strzelankach, ale za to w ekipie z mocnym dowództwem i przejrzystym CoC. Efekt jest taki,że 3 ludzi , o podobnym do mojego stażu, jest w stanie działać sprawnie i składnie, bo mają dowódcę, który przed akcją omawia zachowanie przy kontakcie a w terenie jest w stanie zareagowac na ostrzał w sposób składny i zgrany. Wystarczy kilka ruchów ręką dowódcy i kazdy wie gdzie ma strzelać, kto kładzie ogień zaporowy, kto flankuje etc. I nawet ludzie o niskich umiejętnościach są w stanie coś zdziałać, niekoniecznie jako mięso armatnie.

 

Rolą dowódcy nie jest,jak ktoś wcześniej napisał, wykonywanie zadań za żołnierzy, czy mówienie im dokładnie co mają robić, ale sprawianie,że mogą oni robić swoje w sposób skoordynowany z resztą oddziału.

 

Swoją drogą - jest takie staropolskie przysłowie:

"Groźniejsze wojsko jeleni pod hetmanem lwem, niż wojsko lwów pod hetmanem jeleniem".

 

PS.Czytam o tym 1 HICAP= 1 KILL i się zastanawiam czy jakiś dziwny jestem,skoro jeden hicap starcza mi na dwa starcia 5x5 osób (w których bynajmniej nie unikam walki)

 

PPS. To mój 1 post na forum - proszę nie bić zbyt mocno :)

Posted

Rzeczywiscie, w takim razie masz szczęście, że tworzycie tak zgraną ekipę, z mojego doswiadczenia zdarza się to naprawdę bardzo zadko, aby ot tak kilka osób sie zgrywało.Napisałeś o tym by każdy "robił swoje" rzeczywiscie tak jest majlepiej, gdy na jeden gest dowódcy każdy wie co ma robić, ale naprawdę jest to praktycznie zawsze efekt długich ćwiczeń i znajomosci siebie nawzajem oraz dużej wiedzy i doświadczenia dowódcy.

 

acha też w ASG jestem świeżakiem ale nigdy jescze nawet połowy hicapa nie wystrzeliłem na żadnej strzelance. Myslę że świadczy to otym że myślisz zanim pociągniesz za spust i strzelasz tylko do widocznych celów.

  • 2 weeks later...
Posted

Z własnego doświadczenia wiem, że dowództwo jest bardzo ważne. Jednak nie mniej ważne jest zgranie i doświadczenie pojedynczych żołnierzy/airsoftowców. Jeśli jeden człowiek ma plan (dowódca), a reszta sprawnie, bez strachu go realizuje (doświadczenie), a jednocześnie każda pojedyncza jednostka wie, że podczas walki może zaufać kompanowi z boku (zgranie), to taki skład musi być silny. Bo przecież nie każdy wejdzie do budynku, w którym w stronę drzwi czekają wycelowane lufy karabinów, jeśli nie będzie miał pewności, że zaraz za nim wpadnie 5 innych kolesi.

 

Co do samego dowodzenia, to trzeba jeszcze przyznać jedno. W dużej grupie ASG (tak z 3-4 sekcje), bez sprawnej komunikacji (krótkofalówki) na dłuższą metę można się pożegnać z dowodzeniem.

  • 2 weeks later...
Posted

Oooooj tak. Święta racja. Łączność jest podstawą w takich licznych grupach.

Mega wypasione radia powinien mieć co najmniej jeden człowiek w każdej sekcji.

Sprawdzone organoleptyczne. :)

Posted

Trudno zaprzeczyć że ciężko dowodzic ludźmi bez komunikacji jakiejkolwiek, im bardziej wypasione tym lepiej. Jednak z mojego doswiadczenia wystarczą nawet zwykłe małe radyjka z zestawem słuchawkowym i systemem VOX sa do kupienia w zestawach po dwie za naprawdę 150-200 zł. Maja mały zasięg ale pole walki airsoftowej też nie jest ogromne zazwyczaj wystarczy się dogadać na jakieś 100-150 m

Posted

Jasne, ale w momencie pojawienia się zadania/sytuacji wykraczającej poza zasięg takich radyjek cała sprawa leży i kwiczy.

Co ja się znerwicowany włosów narwałem kiedy musiałem przekazać prosty rozkaz do 2go teamu żeby poszła w wyznaczony rejon i sprawdziła cel, to tylko ja wiem.

Dystans około 300-400 m, i cała akcja się rypła bo moje polecenia było słychać :

asz..ysz..ecz.. od.. po.. bzzz. up.. kszszszsz.

a w odpowiedzi dostawałem

usz...ysz...yp..ep..ul..ać... szszszsz

 

Nie ma co się czarować, podstawy dowodzenia dobrego w ekipie rozbudowanej to informacja i łączność.

 

Gdzieś kiedyś przeczytałem że:

Sztuka dobrego dowodzenia to umiejętność łatania i utrzymania w kupie przeprowadzanego planu, który zaczyna się sypać już w momencie kontaktu z wrogiem. :D

 

Inaczej mówiąc - dowodzący musi tworzyć nowy plan podczas gdy pierwotny plan zaczyna sie sypać podczas realizacji.

No.. czy jakoś tak :D

Posted

A nie było to tak jakoś: Że każdy plan zadania jest dobry do momentu rozpoczęcia jego realizacji??

 

Panowie idealnym rozwiązaniem łączności a co za tym idzie zapewnienia ciągłości łańcucha dowodzenia w terenie byłaby sytucja kiedy "baza" ma porządne radio które pokrywa zasięgiem nadawania i odbioru cały teren gry, do tego każdy team/oddział poruszający sie w terenie ma podobne radio aby zapewnić łaczność z "bazą" a poza tym każdy z członków oddziału/teamu ma najzwyklejsze radio PMR o zasięgu tych 200-500 metrów.

Ale niestety żyjemy w kraju nad Wisłą, i zapewnienie takiego sprzętu do obsługi "dalekich" łączności nie jest najtańszym rozwiązaniem.

Posted

Wszytko super, ja też przeżyłem rozczarowanie, gdy z motoroli jaką używałem straciłem kontakt z grupą, po tym jak wnikli kilkaset metrów w las. Zasięgi o których rozmawiacie może nie są poza zasięgiem dużej grupy ludzi zaangażowanej w rozwój grupy, ale zastosowanie mają chyba tylko w milsimach, gdzie może i wypada założyć jakieś sensowne SD, bo takie obiektowe strzelanki to naprawdę góra 200 m terenu i małe ręczniaczki dają sobie radę.

Posted

Jak kto lubi, ale dla mnie monumentalne jest zgranie ataku np. trzech grup do jednego budynku pod osłoną strzelców i obserwcją rozpoznania. Bez organizacj SD z łączością korelacja takiego działania jest niemożliwa. Do tego nie jest rozciągnięta na długie kilometry. Nie rozpatruje tutaj dowodzenia konkretnych dowódców w swoich grupach co też jest ciekawym tematem.

Posted

(bez czytania odpowiedzi)

 

Odpowiadam na pytanie.

 

Czy Ty, jako nowy potrafisz byc dowódcą? Czy posiadasz umiejętność tłumaczenia ze zrozumieniem? Zapewnisz swoich kolegów, że to co powiesz ma podstawy logiczne, związki praktyczne i w ogólnym zastosowaniu sprawi, że jednostka stanie się częścią grupy? Na koniec. Czy Ty, w oczach swoich kolegów bedzięsz przywódcą, na tyle wiarygodnym, że wykonają i nauczą się tego, co Ty im przekarzesz?

 

Sylwester... kolejny wątek jak Cie spotykam i zaczynam powątpiewać w Twoją wiedzę....

Posted

Nie spoko Sylwester ma może i wiedzę i predyspozycje ale z tego co tu czytam to chyba albo nie bawi się w ASG wcale (świadczy o tym ten tekst:

ale dla mnie monumentalne jest zgranie ataku np. trzech grup do jednego budynku pod osłoną strzelców i obserwcją rozpoznania. Bez organizacj SD z łączością korelacja takiego działania jest niemożliwa. Do tego nie jest rozciągnięta na długie kilometry.
)

 

Albo ma na miejscu u siebie zgraną grupę 100 ludzi którzy sie regularnie bawią i zawsze spotykają się minimum w skłądzie 80%.

 

Jakoś nie widzę tego w praktyce....

Posted

Ja uważam że do asg podział na grupę sztumową [to Ci co biegną gdy ich koledzy strzelają] i grupę wsparcia [to Ci co strzelają gdy ich koledzy biegną] jest najlepszy i chyba najbardziej realny do wprowadzenia. No i przy ataku jeśli broniących jest tyle samo co atakujących to tylko fpsy moga pomóc :D

Reszta to tak jak napisał Thor - dobre w teorii.

 

Cała zabawa w zrywanie kontaktu, manewry, dokładne rozpoznanie itp. ma sens chyba tylko na milsimie.

Posted

Ew. z ludzmi, ktorzy faktycznie chca sluchac i dzialac w zgrany sposob.

Czyli zupelna fikcja na weekendowych strzelankach z przypadkowa zbieranina wolnych elektronow :roll:

Posted

Działanie i słuchanie to podstawa, ale to i tak za mało. Ludzie musza być WYSZKOLENI a dowodca musie wiedziec co potrafią. Próbujemy tego na własnym podwórku już chyba ze 3 lata ze średnim skutkiem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
×
×
  • Create New...