Alexander
Użytkownik-
Posts
57 -
Joined
-
Last visited
Alexander's Achievements
-
Łoooo ... o już nie mogę się doczekać. W zeszłym roku było fantastycznie, i mam nadzieję na równie wysoki poziom tym raem. PS. Tak jak Cappucio napisał: jeszcze nie wymyślili takiej imprezy którą można by było porównać z tą... a o konkurowaniu lepiej nie mówmy :D Soman - czy aby na pewno ie zapomniałeś dopisać jednego zera w cenie? :P
-
Nergal pisze z mojego konta: ja się piszę... + najprawdopodobniej 2-3 osoby czy jest możliwość przyjechania na imprezę dzień wcześniej i zrobienia sobie nocki?? i czy ktoś jeszcze pisał by się na taki wyjazd wcześniejszy??
-
Było super, tyraliera niczym pancerny walec, seria ataków z marszu, spory kawałek terenu zdobyty tylko dlatego że nikt nie chciał się zatrzymać... dopiero sztab wymusił na nas cofnięcie się... i wyluzowany Daro na imprezie po... bezcenne wspomnienia :D :D :D
-
Aaaaa, toż to jam tam jest na tym zdjęciu!!! :D A ju7ż myślałem że nigdzie się nie zobaczę... Widzicie ten cień na dole? :-F A co do nocy piątek/sobota... ja normalnie wlazłem do śpiwora, zapaliłem ostatniego papierosa i... nawet nie wiem kiedy zasnąłem... nie zarejestrowawszy żadnych krzyków a nawet o owym party dowiedziałem się dopiero z forum :P
-
A dziękuję, dziękuję :P :P :P Ale tak na poważnie nie o to mi chodziło o czym świadczy emotka na końcu wypowiedzi. W nocy z piątku na sobotę też poszedłem wcześniej spać a głowa mnie rano i tak bolała, zato jak patrzyłem na ludzi którzy ledwo stoją lub zasypiają na stojąco to zastanawiałem się jakim cudem oni cokolwiek widzą :) Wnioskuję że to byli uczestnicy owej tielniaszka party :P :P :P
-
Hehe Ice co Ty opowiadasz o tych sterydach??? Nie piłaś w piątek/sobotę, nie bawiłaś się w sobotę/niedzielę to niby po czym miałabyś być zmęczona? Po tym spacerku w sobotę? :-F
-
Również przyłączam się do podziękowań za zorganizowanie i przeprowadzenie manewrów i całego zlotu. A co do wspomnień... nie za bardzo wiem jak określić to uczucie które mi towarzyszyło podczas tamtych chwil, więc napiszę tylko : tyraliera Anali... i wszystko jasne. Ile tam było TFów? bo 2 to na pewno, ja się zastanawiam nad 3 a ktoś nawet wspominał o 4... A poza tym to powiedzcie mi jakim cudem udało się przeprowadzić 4 ataki linią na hura, pod rząd, wszystkie udane i 3 dosłownie z marszu :D :D :D Pozdrowienia dla towarzyszy broni z TF2, Analii oraz wszystkich uczestników zlotu, a przede wszystkim dla Team Delta. Osobne pozdrowienia i podziękowania dla Hunters'ów za udaną współpracę i dla Miśka za imprezę do 5 nad ranem :D
-
No tak. Ale Ty założyłeś dłuższy grip na krutszą broń a ja co mam zrobić, założyć krutszy grip na dłuższą broń? Co mi to da. Przypominam że mam wersję najdłuższą... Myślałem nawet nad tym żeby odpuścić i skrócić lufe zew. nagwintować i montować ten tłumik tuż za gripem ale to ostateczność...
-
Witam. Wydaje mi się że to dobre miejsce do tego tematu. Potrzebuję porady jak zamontować tłumik (najlepiej 320 ops) do G36 Classic Army w trochę nietypowy sposób. Możliwe że krótszy ale to po dokładnych pomiarach. NIewiem czy dobrze to opiszę słownie ale sprubuję. Chciałbym żeby to wyglądało tak że tłumik nie jest nakręcany na lufę przy jej koncu ani nawet przy końcu gripa. Chciałbym żeby on się zaczynał w takim miejscu żeby jeszcze starczyło miejsca na baterię. (mam wersję najdłuższą) Ma to wygłądać tak że z gripa będzie wychodzić już tylko tłumik na pełnej grubości. Napewno będzie trzeba rozciąć trochę gripa żeby powiększyć otwór na lufę (w tym wypadku już tłumik). Ale ja mam problem z inną sprawą. A mianowicie: jak zamontować ten tłumik? Bo ja widzę tylko jedną opcję. Mogę go zamontować w tym miejscu gdzie jest gwint na lufę zewnętrzną (na takim wsporniku gdzieś w połowie długości gripa, ci co mieli styczność z G36 będą wiedzieć) ale boję się że nie wystarczy już miejsca na baterię 9,4 bo itak jest już go b. mało. Jeśli ktoś wie coś na temat "przejściówek" mogących przedłuzyć ten fragment lufy zewnętrznej (w tym miejscu nakręcić "przedłużacz" a na niego dopiero tłumik) to proszę o namiary, opinie i sposoby zamontowania. A druga sprawa to rozcięcie gripa. Jak to zrobić i czy wogule da się to zrobić? Z góry dziękuję za pomoc.
-
Jednostki pancerne... :P Tylko Ty mogłeś na to wpaść... :)
-
Było nas dosłownie pieciu a potem nie było nas 2 tylko 4, w tym jeden dosłownie metr odemnie (nie mogłeś go widzieć bo leżał tak dobrze przykryty że nawet przeciwnik go nie zauważył jak mnie do niewoli brał) a drugi był przy moście, bardzo blisko mostu... ale o tym wtedy nie wiedziałem więc licząc uczciwie było nas tam 3. :D A Ty Chemik możesz być pewny że się odegram :mrgreen: :F A to pewnie o mnie mowa... :P Nie dziękuj nam tylko takim 2 panom co nas mieli pilnować z drugiej strony drogi z rowu. Tak po prawdzie to niewiem jakim cudem Cie nie zobaczyli... przecież szłes praktycznie środkiem drogi...
-
Zgadza się blisko było :) Jeszcze chwila .. Następnym razem się odegrasz... Co do jeńca ze sztabu -- w takim razie oddajemy honor - wzieliśmy otoczenie dowódcy za sztab. Kurde... może się czepiam szczegułów ale to nie było nawet otoczenie :P:P:P Oni (sztab) tam chyba przez przypadek trafili bo pytali się o hasło z czego wnioskuje że za cholere nie wiedzieli kim jesteśmy. 20 minut temu sami nam to zlecili... Czyżby byli aż tak zaskoczeni że jeszcze się trzymamy? ... :wink:
-
PAT - ale atak z lewej strony wcale się nie skonczył... ta przerwa pomiędzy 1 a 2 falą wcale nie oznaczała że tam się coś skończyło. Mówię o ataku na faktyczny most po waszej lewej stronie. Na początku atakowało go 5 osób które - niewiem jakim cudem - utrzymało się tam dość długo (jednak ze sporym stratami. Poszły chyba wszystkie bandaże. Ta przerwa w ataku nastąpiła po tym jak straciłem 1 ze swojego składu a drugi gtdzieś poszedł. Powiedział mi gdzie idzie ale się nie zrozumieliśmy i myślałem że go straciłem. W efekcie zostaliśmy w 3 osoby więc wydałem rozkaz "zamknąć ryje i nie strzelać" (dosłownie :P ) w nadziei że pomyślicie że juz po wszystkim... I prawie się udało bo przez dłuższy czas nie słyszałem żeby ktoś do nas strzelał, anie nic nie świstało w krzakach... W tym właśnie momencie nawiązałem łączność z 2 SpecGrupą która zapewniała mnie że już nas widzi i idzie mi na ratunek. I kolejna decyzja (już nie tak trafna) "gryziemy ich na nowo"... I się kurna zaczęło... dostaliśmy taki ostrzał że miałem gdzieś że za kołnież leje mi się woda z kałuży a reszta już w niej jest. Wyglądało to tak jakby ktoś zamówił Gatlinga w Monty's Miniguns w liczbie 10 i otworzył ogien tylko w jedno miejsce... krzak za którym leżałem. A potem były już tylko komunikaty radiowe: widzimy was... już prawie jesteśmy... a potem cisza... Zamiast 2 SpecGrupy zjawił się sztab a zaraz za sztabem zjawił się chyba 4 oddział wroga... (ten co miał zlikwidować sztab LWP)... Fuks niemiłośierny... sam byłem porażony tym jaką ilością szczęścia może dysponować jeden człowiek. Chemik... zabrakło dosłownie sekundy... i mniej więcej wtedy dopiero się skończyło główne natarcie. Oczywiście nie można zapomnieć o Liptonie z mojej grupy który będąc świadkiem mordu całej ekipy postanowił zaszyć sie w trawie. Kurde no.. 2 metry od niego ranny zostaje dowodca oddzialu po czym przychodzi wróg leczy go i bierze za zakładnika... a On się nawet nie ruszył... Acha, ktoś pisał że wtedy właśnie został wzięty do niewoli członek sztabu LWP, e-e niezbyt. Jeńców z tamtego rejonu było 2. Ja i Lipton, obydwoje z 4 SpecGrupy... :D
-
Wiesz co... Wydaje mi sie że to nie 1 pluton atakował most... była to 4 SpecGrupa w sile 5 osób... Może i 1st pluton zaatakował ten most ale niestety skończyło sie na paru strzałach i potem cały ogień szedł na nas tak że leżalem zanurzony w kałuży i tylko z podniesioną głową bo jakis wariat strzelal z okolic betowów przed mostem tak jakby miał conajmniej tone amunicji. Brakowało za każdym razem około pół metra. Kiedy nadezły posiłki było juz za puźno... ale trafili idealnie w chwile w której zaczą się kontratak npl w wyniku którego dostałem się do niewoli... Zastanawiam się też gdzie wtedy była 2 SpecGrupa która zapewniała mnie przez radio że nas widzą i juz idą nam pomóc... Pomijam już to że naszym pierwotnym celem było zupełnie co innego. Mieliśmy prowadzić wakę typowo partyzancką a w rezultacie zostalismy przydzieleni do ataku na most. My mieliśmy skupić przeciwnika po drugiej jego stronie żeby atak właśnie miał łatwiejsze zadanie... A dlaczego zmieniono nam rozkazy? Bo pluton który miał zrobić to pierwotnie zgubił się w lesie idąc za nami. Ogólnie dla mnie był to dzień kompletnie klapowaty... nie winie organizatorów bo pomysł był ok wykonanie też. Walki toczyły się w kilku punktach naraz i ogulnie akcja. Wnerwiło mnie to że w lwp praktycznie (z moich obserwacji) nie dało sie przeprowadzić zadnego planowanego ataku... a to ten nie zdążył a to inny se cele pomylił a to inny się zgubił... A to znowuż inny zapomniał dać sygnału do ataku w wyniku czego siedziałem w rowie poł godziny na prużno mając przed sobą (przenośnia) otwarte bramy do obozu bronione przez jedną kaczkę... (nie strzelałem bo nie chciałem się zdradzić. Z jednej kaczki zrobiły się 3... i stały na drodze... na muszce... i potem poszły... po 2 minutach wróciły... po 5 .... a po 30 było już po wszystkim... patrząc na to ze strony lwp jestem jak najbardziej za animowanymi manewrami. Nie dzieje się tak ze po 1 godzinie już jest faktycznie po wszystkim... Przecież gdyby nie mała zmiana założen scenariusza to faktycznie po 1 godzinie manewry by się skończyły. Przecież lwp zostało bez respionta a przy zyciu zostało (z tego co ja wiem) a raczej został 1 osobnik... Zastanawia mnie tylko jak to się stało że pomimo tego że nato wszędzie miało dalej, to itak zawsze byli na pozycji przed nami? Chociaż, chyba się domyślam...........
-
hehe no fakt :D Moje manewry rozpoczęły się jednak znacznie wcześniej. Musiałem wymanewrować szefa żeby jednak dał mi wolne w robocie na ten dzień. Przypominało to faktyczną walkę zbrojną :D