Replikę kupiłem we wtorek w firearms.pl. Na temat wyglądu nie będę się specjalnie rozpisywał, jest - według mnie - ok. Z uwag co do wykonania mam w zasadzie tylko jedną - przycisk zwolnienia zaczepu magazynka działa bardzo lekko. Wystarczy drobny nacisk i magazynek leci na ziemię. W normalnym użytkowaniu nie jest to specjalnym problemem, natomiast w przypadku walki sądzę, że mogą być z tym problemy.
Do repliki dokupiłem pas taktyczny do M4 Classic Army (fabrycznie uszkodzony, puszczony szew przy jednym z mocowań, ale nie reklamowałem, można go przeszyć na mocnej maszynie do szycia. Mocowanie paska - duży problem przy mocowaniu do chwytu przedniego i celownika. Przedni chwyt w replice jest plastikowy, z trudnością wchodzi w zaczep paska, do którego zaczepiony jest pasek obejmujący celownik. Męczyłem się z zamocowaniem tego paska około 30 minut, starając się nie uszkodzić ani zaczepu, ani celownika. W końcu się udało, ale zdecydowanie nie jest to łatwe... Mocowanie do kolby zero problemów. Wykonanie samego paska, poza wspomnianym puszczonym szwem - idealne.
Kolejnym dodatkiem do repliki była szyna montażowa do M4, również produkcji Classic Army. Wybrałem ją widząc mocowanie na motylek, które pasuje do rączki w modelu TM. Sama szyna jest wykonana bardzo starannie, w całości metalowa. Jedynym elementem brzydko wykonanym jest sam motylek, który w przeciwieństwie do szyny nie jest oksydowany, a malowany czarnym błyszczącym lakierem. Szynę przykręciłem do rączki repliki bez żadnych problemów i stabilnie, choć miałem obawy, czy plastik rączki wytrzyma... Wytrzymał, szyna jedynie nieznacznie rozepchnęła obie połówki wypraski repliki. Po zamontowaniu do szyny celownika kolimatorowego, o czym za chwilę, zorientowałem się, że niemożliwe będzie skalibrowanie celownika, ponieważ tkwi on zbyt wysoko na szynie. Maksymalne przekręcenie regulacji w pionie do góry nie dawało pożądanego efektu (punkt trafienia nadal leżał o wiele zbyt nisko w stosunku do punktu celowania). Zdecydowałem się podłożyć pod tylną część szyny dwa małe gumowe krążki, z rodzaju takich, jakich używa się czasami jako podstawek przeznaczonych dla ciężkich bibelotów. Po podłożeniu pod szynę można ją nadal było dokręcić dość mocno i stabilnie.
Ostatnim nabytkiem do repliki był celownik kolimatorowy Red Dot (cena 45 złotych). Wiedziałem, że za tę cenę nie ma się spodziewać Bóg wie czego, ale mimo to... Szajs nieprzeciętny. Doskonale mocuje się do szyny za pomocą obejmy i ściskających śrubek. Daje nieco rozmytą kropkę. Do regulacji góra dół nie mam zastrzeżeń, natomiast regulacja prawo lewo woła o pomstę do nieba. Jest tak luźna, że gdyby mocniej pokręcić palcem, sama przekręca się o kilka obrotów. Oczywiście o "klikach" do regulacji można zapomnieć. Regulacja wyłącznie na czuja. OK, to można jeszcze znieść... Problem w tym, że sam celownik przesuwa się w płaszczyźnie poziomej niezależnie od ustawień z tolerancją 2-3 milimetrów... Mówiąc krótko, w tej płaszczyźnie rusza się na boki. Po wielu próbach doszedłem w końcu do tego, że regulując celownik trafiałem w cel wielkości pudełka zapałek z odległości około 5 metrów, w cel wielkości trzech głów człowieka z odległości mniej więcej 25 metrów.
Oba rezultaty całkowicie do powtórzenia (a chyba nawet poprawienia) przy użyciu celownika mechanicznego.
W ciągu tygodnia wystrzelałem z repliki około 1000 kulek, z czego 500 na strzelnicy pod chmurką. Nie mam żadnych zastrzeżeń do funkcjonowania magazynka (może poza tym, że lejek, z tego co widzę, po jakimś czasie bardzo luźno będzie siedział w miejscu, w którym wkłada się go, gdy magazynek jest w broni.
Na strzelnicy strzelałem z odległości 50 metrów, 30 metrów, 20-18 metrów do celów: człowieka i puszki po piwie.
Nieruchomy człowiek trafiany z każdej z tych odległości, przy czym na odległości 50 metrów kulka na ostatnich 10 metrów widocznie opadała. Przy celowaniu w plecy kulka trafiała w nogi, przy strzelaniu nad głowę, trafiała w plecy. Trafienie z tej odległości w puszkę nie było możliwe.
Przy strzelaniu z odległości 30 metrów, trafienie w nieruchomego człowieka bez problemu, średnia chyba około 8-9 trafień na 10 strzałów w celowany środek pleców. Rozrzut mieścił kulki zazwyczaj w korpusie celu. Przy tej odległości trafienie w puszkę po piwie jest możliwe, mi trafiało się to - jak sądzę - mniej więcej 3 razy na 10 wystrzałów.
Przy strzelaniu z odległości 20-18 metrów, trafienia człowieka w żądaną część ciała nie stanowi większego problemu, kulki trafiały w okrąg o średnicy około 15 centymetrów. Przy dokładnym celowaniu i braku wpływów zewnętrzych trafienie w puszkę możliwe byłoby w około 8/9 przypadkach na 10.
Strzelanie odbywało się przy wykorzystaniu przyrządów mechanicznych, kolimator był zdjęty.
Ogólnie, wydaje mi się, że jak na sprężynowca XM-177 nie jest zły. Oczywiście, nie ma mowy o strzelaniu snajperskim czy walce przeciwko nawet przeciętnemu elektrykowi, ale do strzelania rekreacyjnego do puszek, czy do walki przeciwko innym sprężynkom, jest jak znalazł.
Uwaga osób towarzyszących mi w strzelaniu, zaliczających się do raczej długorękich - Karabinek jest dla nich za krótki, nawet przy wyciątniętej kolbie. Musieli przyjmować dość dziwne pozycje, by móc dokładnie zmierzyć się do strzału...
Pozdrawiam
Inkub