"Z tego co zauważyłem to dowódcy ekip wiedzieli po co i gdzie idziemy i mieli wpisane w gps-y koordynaty " tak dowódca i nikt poza nim. 1 osoba idzie, a reszta za nią jak stado baranów na rzeź.
Na milsimie byłem i to nie jednym i pierwszy raz spotykam się z czymś takim, że tylko dowódca wie jakie są zadania.
Wzywanie przez radio "podkarpacie do mnie". Co to ma być? Tekst jak od osoby która kupiła sobie radio i chce porozmawiać.
Do kogo, gdzie?
""Ustawcie się w linii tak jak pokazuję" - w którą strone, do czego? Linią do siebie, tyłem, przodem, w poprzek?
Osoba dowódcy chyba nie była przygotowana by kierować taką grupą ludzi.
Teksty typu "nie śmieszkujcie, bo to może być Wasza ostatnia impreza tutaj" to co miało znaczyć? Tekst typowego Sebixa. Masz zastrzeżenia? Zgłoś to organizatorowi.
Nie mówię, że manewry w nocy są złe. Po prostu trzeba umieć je prowadzić. Zabrakło dwuosobowych czujek, szybkich patroli czy rozpoznania terenu przez co wpadliśmy w takie szambo przy torach. Ok, zdarza się. Ludzie poleczeni, ekipe zebrana i co? I znów to samo. Idziemy na przód. Całą bandą. Co nastąpiło później? Znów zostalismy wystrzelani. Znów żadnej czujki. Kto był dowódcą i czemu tego nie dopilnował? Więc nie pisz mi tu o przygotowaniu do milsimu.