Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Grisza1122

Użytkownik
  • Posts

    81
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Grisza1122

  1. Za wiele nie mógł wam powiedzieć bo nie wiedział nic poza tym że ma patrolować granicę. Z zachowaniem partyjnej czujności nie informowałem podwładnych o niczym ponad to co konieczne na dany moment. O tym że w ogóle wkraczamy dowódcy dróżyn dowiedzieli się na 35 minut przed atakiem. Jedynymi którzy zostali poinformowani na półtorej godziny przed wkroczeniem byli dywersanci bo było to konieczne aby skoordynować akcje sabotażowe. Moi ludzie przyprowadzając mi naszych agentów nawet nie wiedzieli kim oni są.
  2. Tak wiem z naszej strony to też było duże zaniedbanie po prostu nikt się nie spodziewał że ranni jeńcy zaczną uciekać. Tym bardziej że zaczną brać broń długą. Kiedy wszedłem obejrzeć sobie jeńców został tam już tylko jeden Polak z mauserem który sobie strzelał do każdego kto wchodził. Wtedy naszej strony zrobiło się podejście typu a niech robią co chcą bo najważniejsi i tak uciekli komu są jacyś szeregowcy potrzebni XD Po prostu po obu stronach zagrało zmęczenie po całej nocy a to normalne. Przy tak rozbudowanym scenariuszu zagrało i tak zaskakująco dużo. Widać tu było czas poświęcony na opracowanie go.
  3. Ja ze swojej strony dołączam się do podziękowań i przedstawię sytuację ze swojej perspektywy. Po rozlokowaniu się na koszarach podzieliłem odział na dwie drużyny i z dowódcami organizowaliśmy system patroli. Gdy wszyscy się w miarę oganeli odczytałem odezwę dowódcy frontu i wysłałem ludzi do zadań. Po krótkiej naradzie z Razwieduprem wysłałem ich w celu ustalenia rozlokowana sił i placówek polskich oraz rozrzucenie ulotek propagandowych. Czas płyną na patrolowaniu organizacji pracy i planowaniu następnych działań. Niedługo potem razwiedupr zameldował o bardzo słabej obronie miasta ku mojemu zaskoczeniu drogi w ogóle nie były pilnowane ani nawet przejścia graniczne do miasta można było wejść od tak sobie w każdej chwili zwłaszcza na krzyżowaniu od strony PP. W czasie narady ze zwiadowcami sjerżant Aszigarow zameldował złapanie jeńca okazał się nim nasz człowiek(Mękar) który przyszedł podać informacje na temat miasta i osób się w nim znajdujących. Okazało się że jest w nim dużo zacnych osobistości w tym obcokrajowcy a nawet agenci niemieccy. S (Spis osób podanych przez agenta) Po zapoznaniu się z sytuacją nakazałem skontaktowanie się z agentem niemieckim i odebranie przesyłki specjalnej oraz próbę zwerbowania nowych ludzi którzy mogą być pomocni. Oddałem również do dyspozycji razwiedupr. Chwilę później dostałem informację że nasz żołnierz został śmiertelnie ostrzelany ze strony polskiej skontaktowałem się ze swoimi przełożonymi i udałem się z jednym z podoficerów wyjaśnić tą sprawę z polakami. Po dotarciu do polskiego miasta informacje udzielone przez zwiadowców okazały się prawdziwe miasto było kompletnie nie pilnowane od drugiej strony granicy ani jednego wartownika. Weszliśmy jak do siebie i pięć minut nawoływaliśmy polaków aż wreszcie pojawił się jakiś policjant któremu nakazałem zawołanie jakiegokolwiek dowódcy w celu wyjaśnienia sprawy. Zostaliśmy ugoszczeni na posterunku policji po chwili zjawił się dowódca wojsk polskich który był wyraźnie zaskoczony sytuacją i w sposób bardzo dyplomatyczny próbował załagodzić sprawę. Jednak żołnierz radziecki został zabity i nie mogłem pozwolić na takie niedbalstwo i naruszenie wszelkich zasad granicznych ze strony polskiej. Poinformowałem iż niezwłocznie zawiadamiam Moskwę o zaistniałym skandalu który można traktować jako akt agresji. Potem panował już względny spokój martwiło mnie że agent długo nie wraca z informacjami. Miedzy czasie sierżant Aszigarow przeprowadził wykład o potędze radzieckiej broni pancernej. Jakiś czas potem na naszą placówkę zgłosiło się dwóch cywilów podających się za członków partii komunistycznej. Przypomniało mi się że mój agent wspominał mi że mechanik zdaje się osobą dobrze rokującą. Okazali swoje legitymacje partyjne i poinformowali mnie o śmierci agenta. Nie miałem zbytniej ochoty im ufać zwłaszcza kiedy zaczęli wypytywać o godzinę naszego wkroczenia ale nie miałem wyboru bo byli jedynymi osobami którzy mogli swobodnie poruszać się po mieście. Obiecali przygotowanie ładunków wybuchowych oraz ukrycie benzyny aby Polacy nie mogli z niej skorzystać. Wysłałem ich z dywersantami do miasta i ustaliliśmy że działania dywersyjne muszą zostać przeprowadzone na niedługo przed naszym wkroczeniem. Jako że dowództwo poinformowało mnie iż atak zostaje przesunięty z godziny trzeciej na czwartą na spokojnie przeprowadziłem zajęcia z musztry dla swojego oddziału. O godzinie 3:50 wyruszyliśmy w stronę placówki KOP gdyż rozkazy mówiły o zlikwidowaniu jej jako pierwszej nawet strategicznie pokrywało się to z odcięciem polaków od Rumunii. Do końca nie byliśmy pewni czy dobrze idziemy gdyż zwiad nie podał nam lokalizacji KOP-u ale uczucie przekraczania granicy po tylu godzinach pilnowania jej było bardzo realne. Długo szliśmy w pełnej gotowości aż w końcu wyłonił się pierwszy polak którego od razu zlikwidowaliśmy. szczerze byłem zaskoczony ilością wojsk polskich w tym miejscu sądziłem że walki przeciągną się do miasta ale po dłuższej chwili mieliśmy kupę rannych jeńców na samej granicy z Rumunią. Przez chwilę przed ostatnim atakiem nawoływaliśmy do poddania się i wydania oficerów ale nikt nie słuchał więc musieliśmy ich ostrzelać. Przywitaliśmy się z rumuńskimi pogranicznikami i przeprowadziliśmy kolumnę jeńców do miasta. W drodze do miasta spotkaliśmy swoich dywersantów i polskich komunistów którzy powitali nas bardzo serdecznie. Ukrainiec w karczmie przygotował dla nas wspaniały poczęstunek. W karczmie spotkałem się ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu z ambasadorami Rumunii, Francji i Wielkiej Brytanii którzy zaczęli mnie wypytywać o los jeńców wojennych ale nie miałem ochoty odpowiadać na żadne pytania zwłaszcza że zaczęła się pojawiać jakaś strzelanina w mieście i ucieczki jeńców a i moje zmęczenie wdało się we znaki gdyż na grę przyjechałem prosto z poligonu. Wybacz Dominik ale na prawdę w tamtym momencie byłem już trochę nieprzytomny. I tutaj miała nastąpić chyba jedna z najciekawszych części gry czyli selekcja jeńców, przeprowadzenie wyborów, ustanowienie nowej władzy i eskorta oficerów do placówki NKWD ale niestety jeńców porwały niepotrzebne ambicje i co dużo mówić trochę sami sobie popsuli ciekawą zabawę a szkoda. Po tym jak wszyscy pochowali się gdzieś po krzakach uznaliśmy że nie ma już sensu za nimi latać i szukać więc oficjalnie zakończyliśmy grę PS: Szeregowi na prawdę nie mieli się czego obawiać nam chodziło tylko o oficerów reszta pomagała by w rozpoznawaniu ich i zostali by nowymi obywatelami kraju Rad. tak na dobrą sprawę nawet nie musieliście podejmować z nami walki przyjęlibyśmy was serdecznie.
  4. I tak i nie ze względu na rodzaj gimnastiorki i pasa. Kolor gimnastiorki wynika z tego że jest to wersja zimowa dla personelu dowódczego z domieszką wełny. Takie bluzy trzeba było sobie załatwiać i noszone były najczęściej przez młodszych oficerów w formie bluzy galowej gdyż się tak nie gniotła jak drelichowa i wyraźnie się wyróżniała na tle wojska. Pas jest to obr.35 dla personelu dowódczego w czasie wojny najczęściej nosili go oficerowie tyłowi, polityczni i piloci. Na froncie najczęściej noszono prosty dwubolcowe pasy oficerskie. Poza tymi dwoma rzeczami cała reszta jest poprawna na liniowca. Gdyby to był sam pas to bym się nie czepiał ale w połączeniu z tą gimnastiorką zbyt się wyróżnia z tłumu. Warto zaznaczyć że do 1943 w RKKA nie funkcjonowała nazwa "oficer" lecz "dowódca" niższego lub wyższego personelu. Nazwa "oficer" kojarzyła się z burżuazją i podziałami klasowymi zaczęła ona funkcjonować w ZSRR od 1943 roku. Tak dziura jest na rękę a jeden róg to kaptur druga część powinna być podpięta do kołeczka po środku wewnętrznej strony pałatki
  5. W zasadzie Dominik był łaskaw wymienić wszystkie podstawowe różnice w umundurowaniu ja od siebie dodałbym bryczesy "oficerskie" które miały inny krój i były szersze w udach od żołnierskich choć w ASH to już nie ma znaczenia. W przypadku zaawansowanego okresu wojny pilotka z wypustką nie jest konieczna często gęsto nosili żołnierskie. 3.35 minuta jest scena zainspirowana z jednego z najsłynniejszych zdjęć Wielkiej Wojny Ojczyźnianej "Kombat" Zdjęcie przedstawia młodszego oficera politycznego A. G. Eremenko, który podnosi żołnierzy do ataku na kilka sekund przed śmiercią. Wszystko też zależy czy oficer jest typowo liniowy czy sztabowy lub starszy stopniem jak i okresu wojny. I tak od 1941 roku szyto już bluzy oficerskie bez wypustek w barwach broni ale wielu "docierało" te uszyte przed wojną. Wraz z wybuchem wojny wyszedł rozkaz o odpruciu szewronów z rękawów choć ci bardziej tyłowi chętnie je wciąż nosili.
  6. Dla mnie 2 i 3
  7. Od siebie dodam że gra była bardzo klimatyczna bawiłem się świetnie i nie żałuję ani minuty tam spędzonej. Wielkie podziękowania dla organizatorów i kolegów zaskoczył mnie wysoki poziom stylizacji. Gra z wykorzystaniem samych karabinów dała dużą manewrowość podczas działań bo nie trzeba było zalegać pod ogniem pistoletów maszynowych a obecność MG była wyraźnie zauważalna. Wóz pancerny też robił świetny klimat zwłaszcza kiedy uciekaliśmy przed nim po polu nie mogąc nic zrobić. Równie super wyglądało to kiedy Niemcy nacierali na most maszerując za jadącym wozem co chwila wychylając się za niego i prowadząc ogień.
  8. Napracowałeś się przy tym poradniku. Podziwiam.
  9. Jak się świat nie zawali to wezmę ci żołnierski radziecki
  10. Chyba tematy ci się pomyliły XD
  11. Widziałem jeszcze drugą brązową teczkę którą młody ukrywał dalej ale za nią już nie chciało mi się łazić bo i tak nie było to naszym celem. Złoto nie stanowiło dla nas specjalnej wartości. Ta akcja to już była z naszej strony samowolka bo wiedzieliśmy że gra się kończy i chcieliśmy zrobić cokolwiek. Szpiedzy/agenci i tak zwykle są instalowani w kadrach dowódczych bo wiadomo że szeregowy to nie ma do niczego dojścia i może co najwyżej przeprowadzić drobną dywersję. Może i powinniście coś wiedzieć ale gdyby choć było wspomniane o Rosjanach to bym już kompletnie nie mógł nic zrobić z wiadomych przyczyn.
  12. To się rozumie ;) Jak się idzie na takie zadanie to trzeba mieć gadkę ułożoná wzdłuż i wszerz. Ale z tego co opowiadałeś jak na pierwszą taką akcję to i tak dobrze się wkręcili. Oby więcej takich ;)
  13. Dodam też coś od siebie. Wielkie podziękowania dla Vlada i Corteza za zorganizowanie klimatycznej imprezy. O mojej roli wszyscy wiedzą więc wypowiem się coś na ten temat. Ogólnie znałem swoją rolę znałem ale żadnych konkretnych wytycznych nie miałem bo i mieć nie mogłem do ostatniej chwili co zrozumiałe. Na finalną część czyli jawne działanie w radzieckim mundurze gra okazała się za krótka. Ogólnie przez całą grę starałem się uzyskiwać jakiekolwiek informacje bo nie wiedziałem co mi będzie potrzebne. Podejrzewałem kto mógłby być naszym łącznikiem jeśli taki miał być. Pozostawieni bez wytycznych i z domysłem że gra nie przeciągnie się na część nocną z powodu opóźnionej zupy postanowiliśmy przechwycić to co na tej grze było najcenniejsze czyli tajne dokumenty praktycznie w ostatniej chwili. Wysłany na czujkę do młyna gdzie dowódca ukrywał dokumenty wykorzystałem okazje i je zabezpieczyłem w ostatniej chwili gdyż moment po moim powrocie na stanowisko dowódcy udali się po nie. Początkowo uciekłem ale było to głupie więc postanowiłem wrócić i do końca rżnąć głupka bo nie mieli mi nic do udowodnienia nawet gdyby rozstrzelali dokumentów nie znajdą ani oni ani amerykanie a to dla naszej sprawy liczyło się najbardziej. Ściemniłem że poszedłem za potrzebą. O prętach dowiedzieliśmy się dopiero po grze. Jeszcze na początku gry po ucieczce z lotniska postanowiłem się przebrać w cywilne łachy i obadać wioskę. Dokumentów co prawda nie miałem ale zamierzałem podawać się za uciekiniera z transportu do obozu. Co by alianci z tym zrobili to nie wiem ale znając ich zapędy pewnie by mnie rozwalili. Jednak nie spodziewałem się że reszta tak szybko wróci na respa więc nic z tego nie wyszło. Może zadziałaliśmy zbyt pochopnie ale jak powiedział tow. Stalin "Czekista ma dwie drogi albo awans albo pod ścianę" Zrobiliśmy to co było istotne na tej grze. Wracając do młyna widziałem że skrzynka prawdopodobnie ze złotem chowana jest w zbożu ale u nas na Kołymie tyle się tego wydobywa że nie uznałem tego za cenny ładunek zwłaszcza w takiej ilości. Osobne podziękowania dla leśniczego i jego żony jak żalił nam się że Anglicy mu żonę zabrali to myślałem że się popłaczę ze śmiechu. Co wyście z nią zrobili?
  14. Tak pod warunkiem że ktoś nie panuje nad nerwami i napiernicza z bliska bo widzi cel w tedy nawet kamieniem zęba wybijesz. Niestety ASG to zabawa dla rozsądnych ludzi i trzeba umieć myśleć.
  15. Ja wypowiem się bardziej ogólnie. Na ASH poza pasją do historii 2WŚ zacząłem jeździć właśnie przez fakt zupełnie innej zabawy niż na niedzielnych czy innych strzelankach ASG. Przede wszystkim: 1 Brak wyścigu zbrojeń. Gość z fabryczną rozklekotaną repliką mógł coś ugrać 2 Wręcz zadziwiające Fair play gość nawet niepewny tego czy dostał bo krzaki, rykoszet czy coś schodzi na respa bo uważa to za uczciwe 3 Nacisk na "larp" czyli bardziej odtwarzanie swojej postaci konkretnej strony niż na ASG które każdy z nas może mieć co niedzielę Osobiście myślę że ograniczenia mocy itp. przywrócą to czego od jakiegoś czasu zaczyna brakować na naszych grach dlatego jestem za. Bo nie zapominajmy że liczy się nie ilość a jakość graczy. Swego czasu gra ASH odbywała się przy 10/13 osób na stronę i każdy wracał zadowolony bo towarzystwo skupiało przede wszystkim pasjonatów historii którzy wczuwali się w konkretną bitwę. Przynajmniej ja to tak odbierałem.
  16. Ukłony dla organizatorów za świetną klimatyczną grę, przygotowanie imprezy i teren z dużym potencjałem. Organizacja na wysokim poziomie. Jak i do uczestników za przybycie i dobrą zabawę. Było to konieczne aby ruszyć dynamikę rozgrywki. Mieliście przewagę liczebną, mobilność działań była ograniczona i nie byliśmy w stanie przeprowadzać kontrataków bez 100% strat. Dlatego musieliśmy stawiać na zaciekłą obronę a inicjatywa należała do was. Później wasze dowództwo wydało rozkaz do obrony i z waszej strony była to słuszna decyzja bo mieliście przewagę na zegarach a ja liczyłem na przebicie się na wasze tyły od strony waszej bazy jednak skarpa była dobrze obstawiona liście mocno ograniczały widoczność. Miałem nadzieję że pójdziecie sobie stamtąd do ataku na most czy coś ale to już nie nastąpiło więc przeprowadzaliśmy jedynie desperackie próby podejścia pod wał przy pierwszym moście.
  17. Jeśli ktoś miałby na jutro pożyczyć coś niemieckiego na głowę to byłbym wdzięczny bo kurier zawalił :/
  18. Patrząc na zdjęcia to praktycznie Łączki tylko bardziej liściaste. Hubert niedawno pozałatwiał swoje sprawy to może coś ogarniemy bo do organizacji trzeba konkretnych i pewnych ludzi. Że tak powiem chłopa z jajami. Rozumiem że limit "pistolet 30 kulek" liczone jest niezależnie od broni głównej i jej limitów?
  19. Czas ich najbardziej wytężonej pracy przypadał na 1941-43 rok kiedy NKWD było zajęte ewakuacją lub przy braku możliwości likwidacją więźniów politycznych(kryminalni przy braku możliwości ewakuacji byli zwalniani). Niszczeniem i ewakuacją przemysłu oraz szeroko rozumianej infrastruktury oraz zaprowadzaniem porządku i dyscypliny w szeregach Armii Czerwonej. W RKKA nie było żandarmerii. Zadania które przydzielono by żandarmom przypadały Organowi Politycznemu i NKWD. W ostateczności SMIERSZ się tym zajmował w zależności od wagi sprawy i tego jaki organ był najbliżej.
  20. Dokładnie tak! KBW będzie naszym odpowiednikiem Wojsk Wewnętrznych NKWD. Co do pograniczników dodam jeszcze że obowiązywał ich wzór gimnastiorki dla NKWD. Mowa o gimnastiorce obr. 35. Gimnastiorki RKKA miały zakryte guziki na klacie a dla NKWD odsłonięte. Co do umundurowania milicji obowiązywała gimnastiorka wz.35 dla NKWD, później wz43 w kolorze niebieskim a latem białym. W czasie wojny policjanci otrzymywali tylko te mundury, które były absolutnie niezbędne do wykonywania swoich obowiązków. Często zdarzały się przypadki, gdy żołnierze nienadający się już do służby wojskowej i wysłany do pracy w milicji po prostu przemalowywał gimnastiorki wojskowe na niebiesko i zmieniali patki i gwiazdki na czapkach. Ze względu na trudności w zapewnieniu umundurowania, na rozkaz NKWD z 1942 roku personel Milicji Robotniczo Chłopskiej mógł nosić mundury wojskowe w kolorze khaki z insygniami milicyjnymi. Mundury Milicji Robotniczo Chłopskiej 1935-43. Milicyjna gwiazdka na czapkę. http://www.vedomstva-uniforma.ru/foto/foto-42.jpg A przed wojną zdarzały się hełmy angielskiego typu. Nie formowano milicyjnych jednostek frontowych. Co najmniej 25% personelu milicji zostało powołane do wojska i wysłane na front. Przede wszystkim niższego szczebla. Dla reszty tryb pracy został ustawiony na 12 godzin. W celu utrzymania wymaganej liczby pracowników zmniejszono wymagania dotyczące umiejętności czytania i pisania, pochodzenia społecznego i stanu zdrowia. Zmieniono system rekrutacji do milicji. W drodze poboru rekrutowano osoby które z tego czy innego powodu nie nadawały się do służby wojskowej, a także kobiety. W tych latach wojny milicja była paramilitarna. Do zwykłych codziennych obowiązków dodano nowe zadania. Milicji powierzono walkę z dezercjami, grabieżami, z alarmistami, rozsiewaczami wszelkiego rodzaju prowokacyjnych plotek i zmyśleń, oczyszczanie miast i punktów wojskowych i gospodarczych z elementów przestępczych, udzielanie wszelkiej możliwej pomocy władzom transportowym NKWD w identyfikacji agentów wroga, prowokatorów itp. Ponadto milicja zapewniała wykonanie rozkazów władz wojskowych regulujących reżim na terenach ogłoszonych stanem wojennym. W miastach poddanych nalotom milicja była również odpowiedzialna za zaciemnienie, organizowała ludność do ochrony domów przed bombami zapalającymi i ewakuowała uszkodzone budynki. Ostatecznie jednak zdarzało się że milicjanci byli rzucani do walki z Niemcami aby zyskać choćby godzinę dłużej podczas ewakuacji wojska i sprzętu z miasta. Miało to miejsce chociażby w Kijowie, Mińsku, Odessie, Charkowie i wielu innych. Jak i w samych oblężonych już miastach nie mieli po prostu innego wyjścia jak podjęcie walki.
  21. Jako że podczas imprez ASH dane było mi usłyszeć różne herezje na temat radzieckich ogólnie mówiąc komisarzy jak i organów bezpieczeństwa postanowiłem dla zainteresowanych tematem przygotować mały artykuł w skrócie nakreślający podstawowe różnice miedzy poszczególnymi służbami i ich zadaniami. Komisarz/Oficer Polityczny Zadanie Organu Politycznego w wojsku dla wszystkich na pewno jest jasne i zrozumiałe przede wszystkim było to uświadamianie polityczne wojska zwłaszcza świeżo przybyłych poborowych, dbanie o dyscyplinę i lojalność wobec partii i sprawy bolszewickiej. Na początku lat trzydziestych uznano że społeczeństwo jest już na tyle uświadomione politycznie a zwłaszcza młode pokolenie wychowane w duchu stalinowskim że ta funkcja jest zbędna i na parę lat z niej zrezygnowano. W latach 1937-38 miała miejsce wielka czystka zwłaszcza w najwyższym dowództwie RKKA jak i w młodszym korpusie oficerskim. Biuro Polityczne doszło do wniosku że wojsko może być zalążkiem kontrrewolucji a zwłaszcza dowództwo wyższego szczebla może snuć plany zaprowadzenia dyktatury wojskowej i armię należy ściśle kontrolować. Dlatego przywrócono do służby Organ Polityczny w wojsku i dano im daleko idące uprawnienia doprowadziło to do sytuacji że dowódcy nie mogli podjąć żadnej poważniejszej decyzji bez aprobaty przedstawiciela politycznego i każdy plan ataku, odwrotu, obrony musiał być przez niego zatwierdzony. Zwiększono również nadzór NKWD nad wojskiem. W czasie wojny zimowej jak i po ataku Niemców na ZSRR często dochodziło do sytuacji kiedy dowódcy byli rozstrzeliwani przez komisarzy nawet za wydawało by się błahe przewinienia jak przyjmowanie żołnierzy którzy odcięci przez Niemców przedzierali się do swoich linii. W oczach komisarza był to sabotaż lub niezachowanie partyjnej czujności gdyż tacy osobnicy mogli być wysłani przez wroga jako szpiedzy lub sabotażyści. Rozstrzelanie za rozkaz odwrotu było równie częste. Doprowadziło to do sytuacji że dowództwo straciło możliwość dowodzenia na polu bitwy każdy bał się podjąć samodzielnie decyzji i w krytycznej sytuacji wolał sam się zastrzelić niż być zabity jako zdrajca aby oszczędzić prześladowania swojej rodziny. W 1943 roku w RKKA przeprowadzono wielką reformę/przebudowę zarówno mundurową, sprzętową jak i organizacyjną. Organ Polityczny został utemperowany w swoich kompetencjach ograniczał się jedynie do uświadamiania politycznego żołnierzy i uświadamiania ich o postępach na froncie i gdzie się teraz znajdują. Wszelcy komisarze/politrucy od teraz byli nazywani oficerami politycznymi. Pomocnik politruka 1938 rok. Charakterystyczne gwiazdki na rękawach oznaczające Organ Polityczny używane do 1943 roku. Politruk z jednostki piechoty w niemieckiej niewoli.(Zdjęcie przedśmiertne) Jako ciekawostkę dodam że mimo potocznego nazewnictwa(wtedy również używanego) nazwy politruk, komisarz, starszy/młodszy to również nazwy stopni w Organach Politycznych NKWD czyli błękitnych czapek czar. NKWD(Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych) inaczej ministerstwo odpowiednik naszego MSW. Pod NKWD podlegały między innymi: -NKGB(Ludowy Komisariat Bezpieczeństwa Państwowego) czyli bezpieka. W NKGB służyli sami oficerowie najniższy możliwy stopień to starszyna(podoficer) ale w roli gościa od bicia jak śledczy się zmęczył uzupełniania papieru, tuszu, amunicji i ogólnie gościa od brudnej roboty. Do 1943 roku funkcjonariusza NKGB można było rozpoznać po naszywkach na ramionach funkcjonariusze innych wydziałów NKWD ich nie mieli po 1943 roku identyfikacja jedynie za pomocą legitymacji służbowej. Oficerowie NKGB(widoczne naszywki tego wydziału) Oficerowie NKGB nie nosili złotych obszyć na patkach ani szewronów na rękawach w przeciwieństwie do oficerów wojsk wewnętrznych NKWD -Wojska wewnętrzne NKWD - Ciężko tutaj znaleźć polski odpowiednik bo taka formacja u nas nie funkcjonowała. O ile zadaniem RKKA było ochrona granic i wyzwalanie proletariatu całego świata(z naciskiem na Europę) tyle wojska wewnętrzne NKWD zajmowały się ochroną obiektów wojskowych i tajnych. Pełniły rolę żandarmerii, wykonywały polecenia NKGB(ich zadania często się dublowały) zwalczały partyzantkę antyradziecką i szeroko rozumianą kontrrewolucję, oczyszczanie zaplecza ale również brały czynny udział w walkach z Niemcami kiedy trzeba było szybko uzupełniać luki w obronie. Dzisiaj podobną formacją w Rosji jest Rosgwardia. -Wojska Konwojowe NKWD - Teoretycznie są częścią Wojsk Wewnętrznych lecz ich zadanie było jasno sprecyzowane. Zganianie i pilnowanie aresztantów/jeńców w miejscach zgrupowania i eskortowanie ich do miejsc docelowych. Lagier, miejsc pracy(przykładowo jeńców niemieckich do odgruzowywania miast), miejsc egzekucji. -Odziały zaporowe/(ros. Zagradatrjady) - Mogły być sformowane z funkcjonariuszy NKWD ale nie musiały. Na pewno dowodził nimi oficer NKWD ale sami żołnierze często byli byłymi więźniami kryminalnymi(najczęściej siedzącymi za zabójstwa) którym obiecano amnestię po wojnie za pełnienie służby w takim oddziale. Ich zadaniem było w najtrudniejszych odcinkach zmuszanie spanikowanych czerwonoarmistów do walki pod groźbą pewnej śmierci jako zdrajca ojczyzny(rodzina zdrajcy nie otrzymywała kartek żywnościowych lub trafiała do lagru) Nie przydzielano ich do jednostek gwardyjskich gdyż te słynęły z walki do ostatniego człowieka. Od drugiej połowy 1943 roku kiedy sytuacja nie wymagała tak radykalnych działań ustawiano ich już jedynie za jednostkami karnymi rozformowane 29 października 1944 roku. Często sama ich obecność wystarczała, poruszały się na odległość 100-200 metrów za nacierającymi jednostkami. -Wojska Pograniczne -Wydział kontrwywiadu NKWD -Główny Zarząd Obozów i Osiedli Pracy -Milicja -Straż pożarna -Urząd stanu cywilnego Mimo iż wydział polityczny stracił swoją moc NKWD raczej ją zyskiwało a to przez coraz mocniejszą pozycję Ławrientija Berii i jego względów u samego Stalina. Wojska NKWD poruszały się zaraz za pierwszorzutowymi oddziałami Armii Czerwonej i szybko przeszukiwały teren w poszukiwaniu ważnych jeńców, informacji, technologi itp. Często zdarzało się że wyżsi rangą oficerowie wojskowi prężyli się przed młodszymi oficerami NKWD gdyż to od nich zależało jaka część łupów im przypadnie i czy NKWD nie napisze czegoś złego na ich temat w raporcie gdyż mogło to mieć poważne konsekwencje. Prawo do noszenia niebieskich czapek miały wydziały: NKGB, Wojsk Wewnętrznych i Konwojowych. Takie czapki przysługiwały również szeregowym żołnierzom Wojsk Wewnętrznych ale podczas wojny z braku zaopatrzenia często musieli się zadowolić furażerką. SMIERSZ SMIERSZ (Nazwa akronim od zawołanie Śmierć Szpiegom) - Kontrwywiad wojskowy powołany w 1943 roku łączący kontrwywiad NKWD i wojskowy pod jednym dowództwem dla szybszego przepływu ważnych informacji wywiadowczych, zwalczaniu defetystów, maruderów dywersantów, ujawnianiu i likwidowaniu obcej agentury jak i wykonywania bezpośrednich rozkazów Stalina. Wszystkie ważne informacje trafiały do głównego naczelnika Wiktora Abakumowa on meldował Berii(pseudonim Pawłow) a do niego prosto do Stalina. Funkcjonariuszami SMIERSZ-u byli zarówno oficerowie wojskowi jak i NKWD posiadali oni charakterystyczną legitymację.
  22. Dziękuję bardzo przede wszystkim za przybycie i świetną zabawę oraz organizatorowi za trud włożony w przygotowanie tej imprezy jak i całego cyklu. Co do nowatorskiej mechaniki gry jak zawsze są plusy i minusy(Wypowiadam się z perspektywy atakujących) Na plus jest to że niemożność ataku na kolejną pozycję zanim po upływie określonego czasu nie przejmiemy tej która otwiera nam do niej drogę pozwala złapać graczom trochę oddechu w boju przez konieczność przejścia do obrony i nie wymęcza tak szybko ludzi. Na minus zaliczył bym to że strona atakująca traciła możliwość wykorzystania chaosu w szeregach przeciwnika spowodowanego przełamaniem obrony i dawało im to czas na przegrupowanie i wydanie odpowiednich rozkazów zanim atakujący mogli ruszyć dalej. Być może wyglądało by to inaczej gdyby faktycznie rkka miała przewagę liczebną tak jak to planowano bo dawało by możliwość skutecznego ataku z dwóch kierunków. Początkowo próbowaliśmy brać jednocześnie Synagogę i koszary ale spowodowało to tylko że ugrzęźliśmy w miejscu na bodajże 2 godziny. Dopiero zebranie wszystkich ludzi do kupy i szturm na Synagogę(najsłabiej broniony odcinek) pozwolił na wlanie się do miasta. Ale dalsza ofensywa stanęła ponownie gdyż w samej synagodze trzeba było bronić 3 punktów z czego jeden był odsłonięty na dachu który był pod ciągłym obszczałem z koszar. Niemcy po jakiś 10 minutach od zajęcia obiektu przypuścili kontratak który spowodował ciężkie walki o odbicie 3 puntu na dachu do którego dojście było mocno utrudnione. Niestety "hitlerowskie mordy" miały dość czasu aby wysadzić oba mosty i nie udało nam się przechwycić ładunków. Obywatel Dominow za wzorową postawę w najtrudniejszych momentach przejmowanie inicjatywy i podejmowanie skutecznych decyzji kiedy dowódcy polowi zawiedli lub byli martwi oraz ofiarną służbę medyczną został odznaczony medalem "Za zdobycie Budapesztu" Obywatel Misiek(Dowódca oddziału partyzanckiego) za skuteczne dowodzenie swoim odziałem i prowadzenie swoich ludzi w boju, ciągłe wydawanie im poleceń co było widoczne na tle pozostałych dwóch drużyn oraz widoczne zaangażowanie w zdobywanie kolejnych pozycji został uhonorowany tytułem "Gwardzisty" oraz została wręczona odpowiednia odznaka. PS: Jeśli na miejscu pozostał pas radziecki jednobolcowy nitowany to mój.
×
×
  • Create New...