Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

global1281

Użytkownik
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by global1281

  1. Witam, moja propozycja na taką imprezę (może ktoś zaczerpnie inspiracje) to duży teren zalesiony około 5kmX10km. 1. Dwie strony konfliktu - Strona A (np. rząd) około 40-50 ludzi - Strona B (lokalni buntownicy walczący o wolność czegoś tam dla nich ważnego) około 10-15 osób. Strona A kontroluje od samego początku głowną BAZE 2 kopalnie, 2 rafinerie, bank i np elektrownie (jak ktoś chce może sobie wstawić tu np burdele:) ). Strona B ma za zadanie rozpie.... zniszczyć co się da stronie A. Strona B posiada tylko mobilną bazę wypadową tzn 2-3 namioty, prowiant, kulki i kilka podstawowych rzeczy ,które w razie potrzeby mogą szybko przenieść. Każdy obiekt z czasem generuje kase np 100 dolarów z Eurobiznesu/h, co oznacza, że im szybciej strona B zniszczy dane obiekty tym mniej kasy zarobi srona A. Strona A wygrywa gdy uzbiera na koniec gry np. 10000 euro-dolców. Strona A musi więc pilnować jak największej liczby miejsc. Mimo przewagi liczebnej strona A ma respa oddalonego gdzieś na granice konfliktu a czas respu wynosi dla nich np 2h. Strona B nie ma czasu respawnu poprostu jak ktoś dostanie to wraca do mobilnej bazy i jest zdrowy co oznacza żę ciągle mogą być w grze jeśli zaryzykują postawienie bazy dostatecznie blisko Strony A. W ten sposób Strona A nigdy nie będzie mogła "spać spokojnie" a atak na mniej liczną strone B choć da czas tylko i wyłacznie wykrwawi atakujących. Cała rozgrywka powinna trwać około 24h. Dokładne proporcje drużyn, prędkość zarabiania pieniędzy i limit kasy do zwycięstwa zależy od organizatorów i musi być dokładnie przemyślany. Taki scenariusz daje dużą możliwość taktyczną obu stronom i zapewnia sporą ilość rozsianego kompozytu co ucieszy gawiedzi :icon_smile:. Jeśli scenariusz ustalić na np 3 doby należałoby wprwadzić 1-2 konstruktorów/budowlańców , którzy mogą odbudować dane miejsce jeśli przeżyją np 8h ciągiem na "placu budowy"
  2. I tak było lepiej niż ostatnio, ale faktycznie nie było zadań tylko jedna jebanka o kopalnie i to dość kiepsko rozmieszczone bo ich lokalizacja w dużym stopniu faworyzowała FARC. Główny minus słabe dowodzenie no i piwo podrożało:) Orgi nie zapanowali nad taka liczbą graczy
  3. Witam Panowie mam problem z lozyskami. Kupilem SHS slizgowe 7 mm , ale po rozebraniu gearboxa okazuje sie, ze stare lozyska krecily sie w geraboxie - zlobiac go jednoczesnie : efekt duzy luz na zebatkach + glebokie otwory pod lozyska. Nowki SHS wchodza luzniej w gear niz stare kulkowe. Nie wymieniac starych ? w jaki sposob moge je zablokowac tak aby nie krecily sie w gear i żłobiły material dalej ? na chwile obecna lozysko zapada sie jakis 1-1,5 mm w glab gear. dzieki za pomoc
  4. W tej dyskusji musze zgodzic sie nieco bardziej z hitmanem niż arendem. Hitman uzył moim zdanie za ostrych okresleń, ale dosadnie oddał odczucia wielu osób. Arend twierdzisz iż brakowało nam wyobraźni i zaczelismy myśleć po 6 godzinach?? Rozumiem że ty od pierwszej minuty jak dowódca AWE daje rozkaz do podejścia pod miasto mówisz mu "sory gościu ale sie bawie sam i twoje rozkazy ma w głębokim poważaniu" i tak samo miało zrboić prawie 100 innych?? Wiadomo, że ślepe wykonywanie rozkazów to nie ortega, ale pewien poziom wosjkowości należy zachować a tych ślepo wykonywanych rozkazów było aż dwa potem zaczelismy tak jak mówisz mysleć sami. Pierwszy rozkaz obserwacji miasta był nie udany i wkurzył większość ale ok każdy jest czlowiekiem popełnił błąd albo my czegoś istotnego nie wiedzielismy więc daliśmy drugą szanse dowódcy i znów to samo więc trzeciej juz nie dostał niestety dzień sie skończył i nasza samowolka (objaw myslenia) spaliła na panewce bo gra sie skończyła. Twierdzenie że brakowało nam myslenia i wolnej woli, lub nazywanie nas pośrednio prostymi jebankowiczami jest conajmniej przesadzone. Tak jesteśmy grupą imbecyli która wysłuchała odprawy i czytała zasady gry.... zaraz zaraz czyżby to oznaczało że cały trud organizatorów nad wymyślaniem i kreowaniem mechaniki gry, zasad i wszystkiego tego co było napisane pod ogłoszeniem Ortegi to jedna wielka bujda i młyn na wode dla ubogich umysłów?? tego sie nie czyta? Orgów się olewa? Zasady ma sie w "głębokim powżaniu" Jedni w ramach larpu bawią się w kartel czyli cygaro, nóż, dziwki i kasyno a ktos inny bawi sie w wojsko, a że w wojsku jak to w wojsku wystepują osobnicy zwani dowódcami to wydaja oni rozkazy i bawiąca się "tłuszcza" wykonuje te rozkazy bo to jest w pewnym sensie "wojskowy larp" Nie mam nic do gyvera czy innych organizatorów chodzi mi tylko o dowództwo zarówno AWE i FARC. Jak chą kierować oddziałami jebankowiczów to niech myślą o tym żeby była jebanka i jebanka ta miała jakis sens. Jeśli ktos uważa, że jestem zrzędliwym i rozgoryczonym dzieckiem to co powie na fakt że znaleźliśmy 40 osób o identycznym poglądzie pod koniec imprezy, a to chyba świadczy o tym że cos prawdy jest w moich słowach. Co do kanału też dowódca zabronił więc każdy sobie małymi pododdziałami ustalił swój kanał, który jednak nie dawał mozliwości kontaktu z całą ekipą i przedewszystkim wodzem. Co do tego, że jebankowicze nie powinni sie tam znaleźć to ORTEGA NA OGŁOSZENIU MIAŁA NAPISANE AIRSOFT Z ELEMENTAMI LARPU Hitman wypowiedział się zbyt ostro i nie popieram jego podejścia na forum, ale arend też zastanów się po co tak usilnie bronisz czegoś czego nie widziałeś a miałeś jedynie relacje od znajomych (część larpowa jak zakładam), którzy dzięki temu że z założenia mieli myslec o sobie to bawili się wysmienicie. Na kolejna imprezę z chęcia wybiorę sie jako larpowiec i pośmieję, ale ponieważ byłem członkiem AWE z własnego wyboru to chciałem sie troche postrzelać a dowództwo zarówno AWE i FARC w dużej mierze mi to utrudniło idiotycznymi rozkazami Co do grochówki to w kasynie około godz. 20 można była brać ile sie chciało bo duzo osób nie zrealizowało swoich kuponów, no i fakt dobra była:) generalnie pole namiotowe podstawa bhp i organizacja była na przyzwoitym poziomie
  5. W pełni zgadzam sie z Gotrikiem. Z punktu widzenia zwykłych "żołdaków" wykonujących rozkazy była lipa. Część LARP-owa była świetna, pomysł z kartelem, kasynem, burdelem tez mi sie bardzo podobał był tylko mały problem nie dało sie tam wejść będąc zwykłym członkiem ekipy AWE (wszyscy do ciebie strzelali choć w mieście podobno nie miało byc walk). Największym bólem strony AWE było dowództwo. Najpierw grupa około 40 osób została wysłana na obserwację miasta z zakazem podejmowania jakiegokolwiek kontaktu chyba że w obronie (godzina podejścia dwie godz. w lesie - patrzenia na spacerujących kartelowiczów i godzina powrotu). Następnie szturm na miasto gdzie większość nie wiedziała po co szturmujemy miasto skoro tam z założenia nie wolno strzelać. Efekt tego był taki, że ktoś do nas wali z budynków a nam org zabrania strzelać do budynku bo to szpital albo coś tam innego. Strasznie to wkurzało wszystkich. Przy okazji szpitala to było to cudowne miejsce gdzie bardzo miłe i niezwykle piękne panie udzielały niezbędnej pierwszej pomocy. Nie oceniam imprezy jako złej bo zapewne z punktu widzenia innych osób było super ale ja osobiście czuję niesmak.
×
×
  • Create New...