To raczej nie jest wina bezpiecznika, podłączając baterię pod gniazdem magazynka jest to samo. Dzisiaj (jako że weekend) znów rozkręciłem replikę do samego GB i... zaczęła strzelać - jak zawsze. Ale jak trochę postrzelałem stało się to samo. Silnik pyka przy naciśnięciu spustu, a jak trzymam spust to czuć delikatne drganie. Może to przez niedokręcony silnik ale wydaje mi się, że powinien mieć lekkie luzy dlatego zaraz po rozkręceniu delikatnie się obracał (o kilka, kilkanaście stopni) w obie strony, a także do góry i w dół (tutaj stabilizuje go sprężyna). Po strzelaniu, jak znów się gieta zacięła, zauważyłem, że teraz silnik nie ma delikatnego luzu w górę i w dół, nie porusza się tych kilku milimetrów dzięki naprężaniu sprężyny. Teraz siedzi ciasno (w płaszczyźnie pionowej). Ponadto (może źle, że wcześniej nie napisałem), przy "strzelaniu" z niedziałającego GB grzeją się przewody, chyba szybciej niż kiedy wszystko działa. Zwłaszcza na stykach (małej Tamiyi i kabli z silnikiem).