Prawdą jest, że nie w każdej jednostce jest tak tragicznie. Niestety, prawdą też jest, że w większości jednostek ćwiczenia NSR są co najmniej żałosne.
I nie mówię tutaj o jakości sprzętu czy wyposażenia (jeśli chcecie czegoś lepszego to chyba państwa pomyliliście), ale przede wszystkim o kadrze, która ma szkolić "potencjalnych rekrutów". Wyjebka wśród kadry jest tak wszechpotężna i obezwładniająca, że już po pierwszych pięciu dniach żołnierzom się już nic nie chce.
Nie wiem jak jest w innych jednostkach, ale u mnie "opieka" nad NSR to jest "za kare" i stanowi pewne "zesłanie na Sybir". Chyba nie muszę mówić z jakim morale taki podoficer idzie "szkolić" tych biedaków z NSR...
NSR jako idea/pomysł jest bardzo szlachetny i miał potencjał, niestety jak to w Polsce bywa, pomiędzy pomysłem a wykonaniem wszelka "jakość" ucieka.