Arend jestes smieszny , oceniasz opinie goscia ktory byl i sie zawiodl, jedziesz po nim jak gimnazjalista probojac nadac swoim wypowiedziom inteligenty styl, bronisz Ortege i z Twojego pisma da sie wywnioskowac ze byla zajebista, tylko, ze Ciebie tam nie bylo wiec: what the fuck ? to jest wlasnie poziom inteligencji i polskosc - fachowiec ktory nie byl a wie lepiej. Moze basry czy poprzednie imprezy Gryvera byly b dobre, ale wg mnie Ortega byla katastrofa. Organizatorzy pobawili sie za nasz pieniadze i inaczej tego nazwac nie mozna. Miala to byc impreza airsoftowa z elementami LARPu, tymczasem to byl LARP i to tylko dla wybranych. Zabawe mieli przednia Kartele i US oraz wybrance z FARCu i AWE. Wybrance - grupa ludzi majacych znajomosci z Gryverem badz ludzmi organizujacymi impre. Zeby ktos nie zarzucil mi, ze to nie prawda - dlaczego praktycznie nie bylo mozliwosci rejestracji jako kartel badz US w momencie jej startu ?
co do samej impry z perspektywy AWE :
- Brak sensownych decyzji ze strony dowodztwa (sens. - czytaj majacych jakikolwiek sens taktyczny czy zadaniowy) . Przykladem moze byc wyslanie 2 medykow (niby najwazniejsza postac w AWE) na daleki koniec mapy z kilkoma osobami, tyle ich widzielismy, dopiero po dezercji przylaczyli sie wkurwieni chlopaki w poznych godzinach popoludniowych.
- Brak jakichkoliwiek zadan poza siedzeniem w lesie i obserwacja
- Jedyny atak przeprowadzony pozno w zasadzie ostatnia akcja przed moja dezercja (o tym za chwile), to byl jeden wielki chaos, w zasadzie nikt nie wiedzial po co atakujemy. Dowiedzialem sie przez przypadek - dowodca stal obok mnie, zadanie: mamy odbic konsula, niby fajne ale cala otoczke fabularna szlak trafil , kim byl konsul ? dlaczego byl tak wazny? itd. zero, nic, zadnej fabuly , LARP i fabula dla wybranych ...a chlopaki szli w boj w ciemno, zeby chociaz z 1 maga wystrzelic po 6 godzinach siedzenia w krzakach.
- Łącznaść, zeby nikt qrwa nie wpadl na pomysl, ze kazda frakcja ma kanal zarezerwowany dla siebie, ogry dla siebie - no comment.
- w trakcie ataku, AWE moze strzelac tylko do FARCu, tymczasem do AWE ladowali wszyscy. OK rozumiem jakis sojusz zawarty o czym moglismy nie wiedziec, ale do H**a strzelaja US , zaczynam pruc do nich jest ok , za chwile widze nastepnego US (inne miejsce , dalej w miescie) strzelam i opierdol, ze nie moge. Nie mowiac o zakazie strzelania do budynkow (glownie szpital) i z budynkow o czym o dziwo mieszkancy miasta nie wiedzieli i nie stosowali tej zasady. Gdy dostalem w plecy ze szpitala wkurwiony podszedlem do ogra zapytac o co chodzi ? dostalem odpowiedz: idz sie z nimi dogadaj !!! podszedlem do US w nieszczesnym budynku i mowie jak sytuacja wyglada, chlopaki zdziwieni przeprosili i opuscili budynek , tak QRWA wygladala organizajca.
- Chronowanie replik mialo byc - nie bylo. W wyniku tego szturmowalismy ramie w ramie miasto ja z 440fps i czlonek AWE 540+ fps oczywiscie full auto, nie prul do mnie wiec mialem to w dupie, ale ilu jeszcze takich bylo ?
- W miescie nawet przechodzac z czerwona chusta na glowie, bez maga, podchodzili do mnie goscie i probowali grabic.
- podsumowujac chaos i 0 organizacji
- po naszej dezercji (4 osoby), kierujemy sie w strone bazy AWE szukajac innych wqrwionch, co jakis czas spotykamy rozgoryczonych i tworzymy coraz wieksza grupe, gdy juz mamy okolo 40-50 osob, stwierdzamy, ze wbjiamy na miasto i ladujemy do wszystkiego co sie rusza. Robimy cos czego nie bylo: dzielimy sie na 2 teamy, ustalamy jeden kanal lacznaosci, zajmujemy przeciwlegle pozycje do ataku, mala grupka ma uderzyc na brame, kolejna mala grupka od strony rafinerii, wszystko ustalone i zgrane w czasie idealnie, w sumie 4 grupy kazda z innej strony. Samo podejscie pod miasto i zajecie pozycji bylo duuuuza frajda. Ok wszyscy gotowi , na radiu sygnal do ataku, ruszamy. i w momencie wejsca dowiadujemy sie, ze impreza sie wlasnie skonczyla, to przelao czarke goryczy ...
Jedyne plusy :
- nieograniczona woda od organizatorow,
- browar na biwaku za 3 zl, przynajmniej poszedlem spac najebany troszke dzien mi to uratowalo hehe
Wiem co Gryver chcial osiagnac, polaczyc Larpa z jebanka. Ale o ile Larpowcy byli zadowoleni (pozdro dla Diesla), o tyle goscie bez szans na rezerwacjie premiujaca gre jako LArpowiec byli daleko w dupie. Ogry zadbali o klimat w miescie ale o klimat w lesie sie nie troszczyli. Bylismy dodatkiem dla "wybranych". Podsumowujac, wydalem 60 zl na wpisowe + zarcie, paliwo, czas itd. wystrzelilem okolo 150 kulek podczas 40 minutowego ataku i to by bylo na tyle za caly dzien... Taki zlot w Muszynie : "Powrót na Jasieńczyk" gdzie bylo 60 osob i nie byla to tepa jebanka, byl duuuzo lepsza impreza niz Ortega z pondad 400 osobami.
szeregowy AWE
Wyjątek z regulaminu WMasg:
Jeżeli nie zmienisz stylu pisania i nie odpuścisz wulgaryzmów, to kolejne takie posty polecą, a efektem będzie urlop od forum.