mam refleksję może nie związaną z asg, ale ogolnie z naszym społeczeństwem. jeśli pod wpływem kogoś z naszego grona tym "dzieciakom" (w końcu są już pełnoletnie) otworzyły się oczy, to moim skromnym zdaniem bardzo dobrze. jeżeli chłopak chciał iść do seminarium i zrezygnował po rozmowie to tym lepiej.
dlaczego? dlatego, że mamy zdecydowanie za dużo księży bez powołania, którzy są księżmi bo nikt im nigdy nie otworzył oczu. a jeżeli ma powołanie to w odpowiednim dla niego czasie i tak pójdzie do seminarium. powołanie nie wygasa od rozmowy. wręcz przeciwnie.
i naprawdę dobrze jest kiedyś wyjść spod klosza i zobaczyć prawdziwy, nie upiększony, warty naprawiania świat. i zrobić to nie za późno. oczywiście również nie za wcześnie. ale zrobić. w odpowiednim dla siebie czasie.
a akurat asg nie jest takie straszne. chyba nawet całkiem niezłe, bo raczej nie deprawuje (no chyba, że chodzi o picie piwa - wtedy być może :) ). gramy fair play, a przynajmniej staramy się. dbamy o nasz wizerunek. uczymy się, rozwijamy fizycznie, społecznie i myślę, że przy okazji, również psychicznie. o dziwo są wśród nas zdeklarowani pacyfiści!
w obrębie asg każdy może sobie znaleść miejsce: lubi luźne grupy przyjaciół i fascynatów - proszę bardzo, lubi zwarte szeregi, dyscyplinę i stopnie - a jak najbardziej zapraszamy, nie może się zdecydować albo lubi być samotnym strzelcem - a mało to samotnych strzelców wśród nas?
tak więc serdecznie pozdrawiam wszystkich zatroskanych rodziców. nie bójcie się. wasze dzieci nie szkolą się na terrorystów ani nie są w sekcie. to tylko zabawa. wymagająca trochę odpowiedzialności i ucząca odpowiedzialności za siebie i innych. wszystko będzie dobrze.