Jako że jest to mój pierwszy post na wmasg to witam was wszystkich :)
Doczepiam się pod ten temat bo chciałbym wyrazić swoją opinię na temat WKU, NSR i problemami z którymi spotka się człowiek który chcę się zaciągnąć. Zdania na temat tego co teraz się dzieje z powołaniem do służby przygotowawczej itd. są podzielone, choć do końca nie mam bladego pojęcia jak ktoś może chwalić obecną strukturę działania Wojska Polskiego. Obecnie studiuje w Poznaniu Bezpieczeństwo Narodowe i znam dosyć dużo ludzi którzy też się pozaciągali w ostatnim czasie, są już w zawodowym oraz mam znajomą która pracuje w WKU w Poznaniu na stanowisku cywilnym. Od zawsze chodziły mi myśli po głowie żeby złożyć dokumenty do wojska bo wiążę z tym zawodem swoją przyszłość i to nie dla pieniążków lecz z umiłowania i zainteresowania. Potrzebowałem dużo czasu by się upewnić że to co chcę robić w przyszłości nie jest tylko jakimś chwilowym wybrykiem mojej wyobrażni i "zajawką". Postanowiłem że wezmę się za sprawę do końca mimo wszystkich przeciwnośći które mnie spotkają związane z wojskiem a wiedziałem że takie mnie spotkają na tej długiej drodze. Cały ten proces przemyśleń trwał od tamtego roku a zapieczątkował ją mój kolega dając mi swoją naszywkę z Agatu którą otrzymał w trakcie selekcji w tej jednostce, którą ostatecznie też przeszedł pozytywnie :) . Powiedział mi:
"Wierzę w ciebie stary i wierzę w to że kiedyś się spotkamy i podamy sobie ręce jak komandosi". Dając mi tą naszywkę postawił bardzo dużą poprzeczkę i nie mam pojęcia czy dam radę sprostać temu zadaniu ale stwierdziłem że przyszedł czas najwyższy by się wziąć za swoje marzenie. Dokumenty złożyłem do WKU na służbę przygotowawczą która zacznie się 08.01.2013 roku. Postanowiłem że bez tak zwanego plecaczka nie mam nawet co się tam wybierać i już piszę dlaczego. Pomijając fakt że koledzy którzy się pozaciągali,mieli plecaki i otwarcie mówili mi że nie mam co nawet się szykować bez znajomośći lub jakichś wypasionych kwalifikacji na różnego rodzaju sprzęty typu koparki lub prawka C+E to właśnie koleżanka z WKU w Poznaniu mi powiedziała że w tamtym roku chyba było około 1000 ochotników z czego było 17 zadań a ponad 10 było załatwione po znajomości :D. Nie pamiętam dokładnie jakiego turnusu się to tyczyło ale nie był to turnus jakiś stary. Dowiedziałem się również że wpłynęło tyle skarg od ochotników że Żandameria Wojskowa zajęła się całą sprawą aczkolwiek nie wierzę żeby ktokolwiek stanął do odpowiedzialności za to załatwianie po znajomości bo i tak wszyscy przełożeni to stara ekipa która nadal kieruje się zasadami komuny czyli właśnie załatwiania wszystkiego po znajomości. W dodatku mam astmę i podwójne obywatelstwo co aby potwierdziło moje wątpliwości że bez pleców nie ma opcji. Zwróciłem się więc z dużą niechęcią bo nienawidzę polegania na kimś do pewnego Pana Ppłk. który przypadkowo znał kogoś kto zna kogoś itd. Zostałem zapewniony że na 99 procent mam załatwione. 2 dni temu byłem na rozmowie kwalifikacyjnej a komisja składała się z Pana Majora, Kapitana oraz Pani z którą przeprowadziłem w większości całą rozmowę. Oczywiście padły rutynowe pytania dlaczego, jakie prawko, czy słucham się rozkazów itd. Nic w tym złego gdyby nie jedna sprawa. Z góry już zapewniono mi w podtekstach że nie mam co liczyć na kartę powołania dlatego że nie mam prawa jazdy na C+E i masę innych powodów. Dostałem już nawet termin następnego poboru i kiedy mogę złożyć od nowa wniosek :D:D Nie wiem jak sprawa związana ze mną została załatwiona ale nie mam najmniejszego żalu do osoby która miała mi załatwić plecy bo i tak nie byłem za takim rozwiązaniem sprawy,będę miał czyste sumienie w stosunku do innych ochotników którzy nie mieli znajomości a jest to dla mnie bardzo ważne. Dzisiaj miałem dostać telefon który decydował o tym czy się dostanę czy nie oczywiście jeszcze były przede mną badania psychologiczne ale niestety do telefonu nie doszło. Do czego to doszło ? Struktura działania naszego wojska leży na totalnym dnie a najbardziej wku******jące jest to że kuszą chętnych tymi pięknymi filmikami gdzie każdy NSR-owiec ma Beryla i pocina Hummerem albo Rosomakiem po poligonie "ZOSTAŃ ŻOŁNIERZEM, DOŁĄCZ DO NAJLEPSZYCH" . Boli mnie to strasznie że wojsko tak bardzo zachęca a dla 95 procent chętnych przygoda z wojskiem kończy się na złożeniu wniosku do WKU a od następnego roku przydziały mają zostać jeszcze bardziej przykrócone. Tak samo jest z zawodowym wojskiem przecież tak na prawdę nacisk na dobre wyszkolenie kładzie się na jednostki typowo bojowe takie jak Brygada Zmechanizowana z Międzyrzecza która stanowi ile procent naszego wojska? 10 !!!. Nie będę tego ukrywał bo mam również obywatelstwo niemieckie i to tylko z powodu że mam korzyści materialne i mam możliwość wstąpienia do tamtego wojska gdzie przyjęto by mnie z otwartymi rękoma, miałbym dobrą płacę i zapewniony awans jeżeli bym nie zrezygnował z służby ale nie chcę !. Chcę służyć w Polskim Wojsku bo jestem przywiązany do tego kraju i mam mocne poczucie patriotyzmu i nie wyobrażam sobie nosić munduru z Niemiecką flagą w Flecktarnie. Chcę jeszcze aby dodać, nie poddam się i będę tak długo składać wnioski i zatruwać życie WKU dopóki mnie nie wezmą choćbym miał spać pod tą komendą to osiągnę swój cel. Pozdrawiam wszystkich a szczególnie tych którzy są na podobnym etapie co ja :) Mam nadzieje że wam się poszczęści i was wezmą.
Jak tak dalej pójdzie z naszą armią to nic tylko się okopać i wywiesić białą flagę na znak abdykacji i upadłości :D:D
Pozdrawiam wszystkich :)