Bardzo ciekawa i udana gra, dziękuję orgom i uczestnikom.
Co do oddziału "brytoli", w którym operowałem, uścislę tylko że składał się z dwóch brytoli i trzech żołnierzy piechoty us.
Komentowany wyżej udział francuskich partyzantów/kolaborantów, to jak dla mnie bardzo ciekawym element gry. Brawo dla pomysłu i chłopaków za ich talent aktorski i poczucie humoru. Od pierwszego się ich pojawienia w grze byli już przez nasz oddział podejrzewani o współpracę z wrogiem. Jednak poprawną identyfikację strony po jakiej działają, samodzielnie sobie utrudniliśmy.
Co do podmiany wiadra, podtrzymuję stwierdzenie, że byłoby to uzasadnione tylko w przypadku jednoznacznej możliwości rozpoznania oryginalności artefaktu. Można na przyszłość wyposażyć nas (lub kazać zdobyć w grze) w coś w stylu "papierka lakmusowego" do sprawdzenia tego typu przedmiotów.
Oczywiście, że chciałem aby wygrali alianci. Cały czas mam też z tyłu głowy ostatnie słowa Wisha zamim podzieliliśmy się na dwa oddziały. Coś w stylu : "Gramy bez spiny, testujemy mechanikę i dobrze się bawimy."
Tak też było. Ewentualne sporne kwestie jakie poruszamy działają już na korzyść przyszłych gier. Obiektywnie można chyba powiedzieć, że wygrała gra fair play, piękny teren, wspaniała pełnia i desz który spadł w niedzielę nad ranem przy pełnym słońcu na niebie...tęczy nie było z przyczyn czysto politycznych podobno.
Ps
Wish pod wieżą zginął partyzan i ja. Partyzant błagał o ratunek, zawodząc niemiłosiernie. W zamian za ratunek pozbyć chiał się nawet działki inwestycyjnej na alasce. Prosiłem go jednak, aby po męsku wykrwawił się ze mną na śmierć. Nie chciałem, aby medyk szedł do mnie przez otwary teren, czekaliśmy przecież na drugą fale ataku Niemców. Pozostaje mi liczyć na to, że odrodzę się w koleknej edycji.
Pozdrawiam i do zobaczenia następnym razem.