Mam leciwego (tak z 6-7lat) Boyca Rk-01SW, po zdjęciu łoża i wymianie na szyny akcesoryjne, lufa zaczęła latać jak żyd po pustym sklepie. Wyjąłem kołek podstawy szczerbinki/zawiasu pokrywy zamkowej, odsunąłem rzeczoną podstawę, wykręciłem małą śrubkę (docisk m4), wybiłem kołek obsady lufy (lufa aluminiowa więc ciut wytarta) zdjąłem lufę, "ogarnąłem" wszystko po czym złożyłem wszystko do kupy, wkręciłem nowy docisk (na Loctite niebieski) i... dalej dadostwo lata. Jak mam zamkniętą pokrywę komory zamkowej to pół biedy bo dociska ona kołkiem do rury gazowej co całość lufy usztywnia, ale jak pokrywę otworzę to lufa znowu lata. Panie i Panowie eksperty, macie jakiś pomysł na usztywnienie zabytku?