Militiae
Użytkownik-
Posts
19 -
Joined
-
Last visited
Militiae's Achievements
-
Generalnie jest to mój własny pomysł na bagnet. Jednak delikatnie wzoruje się na obrazku poniżej. Czyli bagnecie od mausera. Osobiście zrobiłem inne zbrocze oraz planuje wykonać inną rękojeść. Bagnet wykonuje z stali resorowej. Jak czas pozwoli wkrótce wrzucę fotki.
-
Ok. Jak czas pozwoli to powienienem go skończyć w tym tygodniu. Jak nie da rady wrzucę fotki w stanie "surowym". Havoc
-
Jako ,że interesuje się kowalstwem postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. :) Pomyślałem "po co kupować jak samemu mogę wykuć" Bagnet własnej produkcji jest już prawie na ukończeniu. Pozostało dopracować ostrze, wykonać rękojeść (tu mam dylemat),ładnie oczyścić i naostrzyć. Jak chcecie mogę wrzucić fotki pod koniec tygodnia. :D Havoc
-
Ja niestety sklepu nie polecę i nigdy więcej nie skorzystam z jego usług. Na początku było fajnie dostałem MP-5 ale na tym zabawa się skończyła. Na pierwszej strzelance karabin się zepsuł. Wysłałem na gwarancie i ... niespodzianka ! Dostaje replikę z powrotem (na swój koszt) z adnotacją nie stwierdzono usterki. Jak się okazało MP-5 dalej nie działało i do tego nie przysłano mi mojej baterii. Dopiero po interwencji telefonicznej dostałem ją z powrotem. Zdenerwowany napisałem e-maila do sklepu iż żądam zwrotu pieniędzy za wysyłkę i wymiany repliki. Odpowiedź otrzymałem dopiero po kolejnej mojej wiadomości iż z konsultuje sprawę z rzecznikiem praw konsumenta. Replikę ponownie wysłałem na gwarancje. Po paru dniach dostałem telefon ,że to ja za szybko naciskam spust i dlatego karabin nie działa (czyli według serwisanta jestem idiotą). Kolejna interwencja u właściciela i dopiero serwis łaskawie postanowił coś pokombinować. Jakiś czas potem otrzymałem replikę z powrotem niby naprawioną. Najlepsze było to że MP-5 dalej nie działało i naprawiając gearbox musiano odkręcić tłumik płomienia którego nie otrzymałem z powrotem. Tłumik dostałem po tygodniu i kolejnej awanturze z serwisem. Ostatnia kwestia to zwrot pieniędzy za wysyłki. Cisza przez 3 e-maile (tydzień) dopiero sklep zareagował jak napisałem paragrafy z kodeksu cywilnego o które miałem zamiar ich pozwać (tak poradził mi rzecznik praw konsumenta). Wtedy właściciel osobiście się do mnie pofatygował e-mailem i zwrócił kasę (odpowiedź otrzymałem w 20 min). Podsumowując podejście do klienta żenujące, kontakt straszny i towar nie najlepszy. Nie polecam. PS: Sfrustrowany sam rozkręciłem GB i naprawiłem replikę więc serwis naprawdę jest kiepski.
-
Dzięki za wypowiedź :) Narazie sprężynka chodzi zobaczymy jak długo :D Z tysiącem lat to tak powiedziałem bo nie wiem sam ile dokładnie w każdym razie dobrze wiedzieć :)
-
A więc o to ci chodzi. Zwykły kowal nie zahartuje nigdy z taką dokładnością jak mogą to zrobić w hartowni. Weź jednak pod uwagę że przez tysiące lat tak hartowano stal. Na koniec powiem tyle, jak za każdym razem chciałbyś sprawdać pirometrem czy kawałek pręta odpowiednio się nagrzał to stal zdąży ci wystygnąć i nic z niej nie zrobisz po to metoda na oko dopracowywana przez tysiące lat i rózne odcienie którymi można się sugerować.
-
Mogę wysłać ci tablekę kolorów jak nie wierzysz :icon_smile: w kowalstwie nie musisz mieć temperatury dokładnej co do stopnia. Stal kuje się w pewnych zakresach np: od koloru pomarańczowego (1000 stopni) do ciemnoczerwonego (700 stopni). Pozatym można to wyczuć jak się uderza młotem poprostu w pewnym momencie stal nie jest plastyczna. PS: Metodą "na oko' robi się mnóstwo rzeczy w kuźni łącznie z odpuszczaniem :) np siekierę odpuszczasz "na oko" do koloru buraczkowo-nagietkowego (nazwy kolorów są zabójcze) :D
-
Można tak powiedzieć jednak jest to bardzo dokładna metoda i używa się jej od wieków. Dlaczego o to pytasz ?
-
Palnisko inaczej kotlina kowalska a temperature można określić albo po kolorze nagrzanego metalu albo pirometrem (rzadko go używam) najczęściej jest zbędny bo kolorki mówią więcej. :icon_smile:
-
Mój mentor powiedział że większość sprężyn robionych jest ze stali HSS czyli resorowych. Z resorową stalą trochę się bawiłem ( wykonałem z niej pare noży i sztyletów) więc hartowałem ją w oleju (ponoć najbezpieczniej). Co do sprzętu to palenisko i miska z olejem :) więc z tym nie ma problemu. Kruchość zależy jak mocno się ją przyhartowało. Podejrzewam ,że moja sprężynka nie pożyje długo bo "hamrowałem" sprężynę po raz pierwszy. Jako ciekawostke kowal który mnie uczy regenerował sporo sprężyn do wiatrówek i nikt nie narzekał :) więc chyba coś w tym jest. Co do odpuszczania to obowiązkowo ponieważ likwiduje to naprężenia powstałe podczas hartowania. Odpuszczanie = mniejsze prawdopodobieństwo pęknięcia. PS: Niedaleko mojego domu jest zakład w którym zajmują się regeneracją więc jakby im zanieść to napewno zrobili by to profesjonalnie więc mogło by mieć to same profity tanim kosztem. :D
-
Postanowiłem podzielić się z wami swoim doświadczeniem z poprzedniego weekendu. W piątek wpadłem do znajomego kowala żeby poduczyć się czegoś nowego (kowalstwo to moje hobby). Spotkałem się tam z rzeczą zwaną "regeneracją sprężyny". Polega ona na rozhartowaniu jej żeby zrobiła się miękka, rozciągnięciu o 0,5 cm góra 1 cm i ponownym zahartowaniu. Szczegółowo mogę opisać zainteresowanym. Tak więc po powrocie do domu ta technologia nie dawała mi spokoju. W sobotę od rana pojechałem na działkę, nagrzałem palenisko i wyciągnąłem dosyć słabą już sprężynę z MP5 i zregenerowałem ją zgodnie ze wskazówkami swojego mentora. Efekty były dosyć zaskakujące. Sprężyna zrobiła się mocniejsza i nie wygląda żeby straciła na swojej wytrzymałości. Tak więc wpakowałem ją z powrotem w replikę i postanowiłem przetestować. W replice zwiększył się zasięg i spadła szybkostrzelność. Wynika z tego iż sprężyna zyskała na mocy. Jak na razie jestem zadowolony z eksperymentu. Co o tym sądzicie ?
-
Moglibyście coś z tą kolbą więcej poradzić ? Mam ten sam problem i już mnie zaczyna krew zalewać. :angry:
-
Taka była główna idea. Wiadomo iż gadanie typu bo jestem "generał" jest żałosne. Chodzi o sprawę wewnętrzną i wypada to jakoś oznaczyć a nie mieć to w pamięci. Wiecie panowie wyniosłem jedną rzecz z tej krótkiej dyskusji. Kreujemy własną niepowtarzalną ekipę to wymyślimy sobie własne oznaczenia zrozumiałe tylko dla nas. Więc nikt nie powie przysłowiowego "ale". Temat uważam za zakończony.
-
Zdaje sobie tego sprawę. Jednak pagony mają służyć nam tylko wewnętrznie ( motywacja aby się doskonalić i być lepszym itp...). W sumie naprostuje iż bardziej chodziło mi po prostu o oznaczenia w danych armiach (czy np: insygnia kapitana USMC pasowały by do munduru BW). Jeżeli już wyszywane byłyby dyskretnie czarną nicią na kołnierzu... Przez słowo pagony odeszliśmy od idei którą miałem na myśli. Mój błąd ,że potwierdziłem ten zwrot.
-
Słuchaj czy pytałem się o to czy mam je nosić czy nie ? Pytałem się o opinie czy do takiego munduru mogą być stopnie z innej armii. Jeżeli nie potrafisz odpowiedzieć na to pytanie to nie pisz. Wzajemne ubliżanie sobie nie pozostawia dobrego wrażenia.