Nie wiem co trzeba na siebie założyć by się 'lansować'. W końcu asg to niby 'odwzorowanie prawdziwego pola walki', czyli jakiś ciras/chest rig, sporo magów, camelback, jakieś camo to jak się dokładniej skupić i pomyśleć jest podstawą, bo każdy prawdziwy wojak to ma.
Po za tym samo słowo 'lans' w asg jest raczej.. nie wiem jak to określić ale lans w asg to nie to samo co założenie sobie spoilera i drogich felg na golfa 3-kę.
Mam chestriga, kilka magów, camela i tyle, lecz chociażby wiedząc że ide gdzieś na strzelanke gdzie wywale max kilka kulek biorę cały set, i jestem z tego dumny że to mam, że sam na to zarobiłem i że samemu dobrałem wszystkie elementy. Nie wiem czy to już lans, ale mi się tak podoba, i z chęcią rozmawiam z ludzmi o tym co mam na sobie, jak i o tym co oni noszą.
IMO jedynym normalnym tłumaczeniem słowa lans w asg jest razem z 5 kolegami założenie drużyny, kupienie szpeju identycznego jak w real'u (chociaż połowa z niego jest nie potrzebna), i chodzenie tak na każde strzelanki. Tylko że to już nazywa się rekonstrukcja, lub w przypadku małej grupki milsim czy po prostu DOBRA ZABAWA, więc również jakoby nie można tego zaliczyć pod lans.
Wychodzi więc na to że jedynymi lanserami są osoby mające repliki które kosztowały ich 5.000zł są super pro elo wypasione na zewnątrz i szpej który kosztował następne 5 patyków..
-Ale czy to coś złego? Jak lubią to niech mają, chociażby poto aby pogadać o tym szpeju z kolegami.
W każdym razie nawet osoby wydające kilkanaście tyś, na sprzęt nie są lanserami, bo na pewno chociaż raz tego sprzętu na strzelance użyły więc.. Sam nosze przy sobie zawsze boczniaka, a użyłem go może ze 2 razy w życiu..
Czy to czyni mnie lanserem?