Wszystko zależy czy idziemy z nastawieniem piknikowym, milsimowo-rekonstrukcyjno-proubertaktycznym czy też z nastawieniem czysto pragmatycznym- możliwie najskuteczniej trafić przeciwnika, przy minimum wysiłku i ryzyka dla siebie samego.
Z nastawieniem piknikowym weźmiemy kanapeczki, termosik, paczkę kulek do plecaka i pójdziemy w "bój". W drugiej opcji obładujemy się kilogramami zbędnego szpejostwa które będziemy ze sobą taszczyć przez kilka czy kilkanaście godzin ale za to będziemy "pro". W trzeciej opcji nie zjemy dobrych kanapeczek jak w opcji pierwszej, nie będziemy pro i uber jak w wersji drugiej ale przez te kilkanaście godzin nie będziemy taszczyć ze sobą dodatkowego karabinu, paczki (DODATKOWA PACZKA KULEK!!! Rany boskie, dawno temu jak różowe SRC były sprzedawane w Krakowie to były pakowane po 500 sztuk i taka paczka na sezon wystarczała...) kulek, apteczki, karimaty, plecaka, żarcia...
Każde podejście ma swoje plusy i minusy, swoje smaczki i drobne przyjemności. Trzeba tylko sobie jasno powiedzieć o której opcji mówimy bo uprawianie jednego i twierdzenie, że uprawia się drugie jest nonsensowne.