Wszystkich stron nie przeczytałem bo troszkę ich za dużo (więc jeśli powtórzę to co pisał ktoś inny to .. wybaczyć musicie, waszmościowie ), ale ogółem warto się zastanowić czym dla kogo jest poruszony survival.
I cała bajka polega na tym, że każdy ma indywidualne potrzeby, więc ciężko znaleźć mu będzie w sklepie odpowiedni kawał stali. Rzecz jasna trzeba odrzucić praktycznie wszystkie drogie zabawki z zasobnikami w rękojeści, śmieszne pół-miecze typu rambo i wszelkie podobne.
Jeśli mówimy o porządnej sztuce przetrwania to warto pomyśleć nad najlepszym nożem do tego stworzonym, a więc indywidualnym projekcie. Rzecz jasna opierający się na ogólnych założeniach jaki nóż survivalowy być ma.
Zacznijmy więc od rękojeści która ma leżeć w dłoni bez względu czy to mokrej, suchej, spoconej, ubłoconej, zakrwawionej, czy cokolwiek innego. Prócz odpowiedniej faktury i materiału z jakiej ma być, rękojeść musi być wygodna. Inna dla osób o dużych, inna dla osób o małych dłoniach. Długotrwała praca nożem spoconą dłonią z reguły kończy się odciskami, jeśli rekojeść nie jest dopasowana. A odciski na dłoni poważnie przeszkadzają i irytują.
Głownia..no tu już indywidualnie (stal i szlif), kolega czynnie uprawiający survival ma w swoim zestawie krótki nóż z głownią tanto. Często wzbudza zdziwienie wśród zainteresowanych, ale chłop jest mało delikatny i ten typ mocnej głowni pasuje mu idealnie. Rzecz jasna stal też musi być odpowiednia. Ja np. dużo pracuję folderem ze stajni Benchmade w 154CM , i daje rade (Gripek, dla ciekawskich). Do cięższych prac mam inne zabawki.
Kolejno - najlepiej nóż typu "full tang". Porządny, zbity kawał stali z okładzinami gwarantuje lepszą wytrzymałość.
Oczywiście "opcji" jest baaardzo wiele, więc każdy po swoich doświadczeniach powinien złożyć nóż dla siebie idealny.
To tak bardzo po krótce i obrazowo, żeby nie zanudzać ;)
I teraz z gotowym opisem udajemy się do któregoś z polskich knifemakerów, a mamy ich w ojczyźnie wielu wspaniałych ;)
Na nóż nie ma co pieniędzy żałować, gdyż z reguły taka inwestycja zostaje nam na wiele, wiele lat. O ile nie do końca ;] ... naszego.
A co do prac "ciężkich na prawdę"-polecam tomahawk. Wbrew pozorom nie jest aż tak toporny, miejsca wiele nie zajmuje, a sam wojowałem w lesie bez żadnego noża pod ręką i dał radę. Trzeba tylko nauczyć się nim posługiwać, można wtedy zrobić prawie wszystko. No..może ciężko się ryby filetuje ^^
Ogniska, biwaki - żaden nóż nie ma szans, a w razie napadu bandy ućpanych niedźwiedzi czy moherów lepszy zasięg gwarantuje ;p
Tyle, że jednak w survivalu to spore ułatwienie dla nas.