Witam,
widzę, że minęło prawie dwa tygodnie od manewrów, a tu nadal wrze jak w kotle bałkańskim.
Przede wszystkim chciałbym podziękować organizatorom za dobrą imprezę, widać było pracę jaką włożyli w jej organizację.
Czytając posty zamieszczone w tym temacie doszedłem do wniosku, że 90% niezadowolonych osób wypowiadających się to Alianci. Prawdopodobnie wiem dlaczego tak jest, ja naszczęśie byłem po tej właściwej stronie i miałem za zadanie dowodzić GNW. Z zadań taktycznych, które zostały wyznaczone przez głównodowodzącego ekipa wywiązała się praktycznie w 100%. Już od początku imprezy tj. godziny 9:00 było widać, która z ekip za mocno balowała. Wojska Osi czekały na odprawę punktualnie, gdy Alianci powoli schodzili się w taktycznym szyku zwanym rojem. Sama odprawa też dała dużo do myślenia, Aliantów było chyba ze 3 na odprawie w namiocie, żołnierzy Osi kolo 10-ciu, ponieważ dowodzić "watahą" około 70 chłopa nie jest łatwo. Został wykonany podział na dowódców sekcji i wyznaczone zadania, a następnie rozpoczliśmy "rolowanie" Aliantów. W niedzielę mieliśmy za zadanie zamknąć pierścień wokół obrony Aliantów dlatego przerzucaliśmy samochodem wojsko na tyły ( na pole, które było w grze, taką informację otrzymaliśmy od orga, nawet jeden z orgów Nas tam woził).
Tyle w skrócie, teraz plusy i minusy
Na plus: wojska Osi, organizacja obozu, wozy, sobotnie jak i niedzielne walki, brak terminatorów, wszyscy do-dcy Osi, organizatorzy ( kiedy wszyscy już spali młodzi współorganizatorzy sprzątali ubikacje i łazienki, zawijali na szmacie do 3 rano)
Minusy: do-dca Aliantów, który troszkę przegiął z alkocholem ( czasem tak bywa, każdemu zdarza się jakaś wpadka), minuta ciszy w Wilczym Szańcu i oddawanie polskich honorów, za długie oczekiwanie w Wilczym Szańcu na rozpoczęcie manewrów.
ps. do orgów mam nadzięję, że zoorganizujecie 3 edycję bo było w dechę, pozdrowienia dla orga, który woził wojska Osi na tyły wroga, myślę, że miał ubaw po pachy jeżdżąc z Nami i siedząc na stogach
salut.