No to ja też się wypowiem.
Było świetnie, pierwszą część gry stalkerowałem, drugą postanowiłem spędzić jako wysmażony przez zwarcie albo mózgozwęglacz zombie. Obydwie dobrze wspominam, i bieganie z pełnym ekwipunkiem obozowym, przebijanie się przez wojsko (mieliśmy szczęście przeżycia utarczki oraz dogadywania się i nawet wykupienia dwóch stalkerów :P ), badanie mutków z doktorem, jak i zbieranie na siebie duże ilości kompozytu, padanie, wstawanie, mruczenie coś pararosyjskim językiem (mam nadzieje że z tym nie przesadziłem, ale muszę przyznać, jako zombi nikogo nie zabiłem, a fun był przedni, ale oczywiście krytyka zawsze coś może poprawić ;) ).
Pytanie: Czy w zonie zmuszanie zombie kalibrem karabinowym do tańca to normalka? ;P
Podziękowania dla wszystkich, jak widać, gra się napędziła ;) Jedynie wojska rzeczywiście było mało widać, no i bandyci w pewnym momencie mogli zechcieć z nami porozmawiać zamiast prawie od razu rozstrzelać (uwierzcie, nawet 8 stalkerów nagle mając w siebie wycelowaną broń zastanowi się czy warto stracić życie, czy parę fantów).
Czekam na następną edycję ;)