orlos52
Użytkownik-
Posts
655 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by orlos52
-
Niestety oksydowanie aluminium, nawet gdy stosujesz specjalna oksydę do aluminium daje efekt nietrwały. Wiem co pisze bo oksydowałem swego czasu kilka eMPików. Jedynym trwałym rozwiązaniem to wytoczenie nowej stalowej lufy zewnętrznej oraz zastąpienie rur kolby stalowymi. U fachowca wytoczenie takiej lufy około 100 do 150PLN. Ten sam problem jest z Lugerem WE. Pzdr. Orłoś
-
Projekt Wrzesień 39` - dyskusja ogólna
orlos52 replied to historian1970's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Spokojnie Panowie. Jak już zaznaczyłem to tylko pomysł. Są pewne szanse na jego realizację, ale nie koniecznie się uda załatwić dostęp do tego terenu. W grę wchodzi tylko okolica byłych magazynów amunicyjnych, są tam zachowane resztki transzei i wały zabezpieczające. Po drugie problem z zabezpieczeniem ewentualnej gawiedzi przed kulkami itp. Czyli na razie daleko idące mrzonki. Ale jak już wspomniałem spróbuje temat trochę rozpoznać. -
Projekt Wrzesień 39` - dyskusja ogólna
orlos52 replied to historian1970's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
A jakby tak na samym .... Westerplatte. Jakby tak z Jasiem pogadać i Muzeum by się przychyliło do tematu. Na razie tylko może fantazja, ale z czasem... Na wiosnę, czy jesienią ludzi jest tam stosunkowo niewiele. -
Trochę historiozoficznego bełkotu- rodzimy kult klęski
orlos52 replied to Gor's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
E tam, jakie tam rany, po prostu trochę kolorków na dupie dla młodego naiwniaka. :hahaha: A co do reszty dyskusji, każda indoktrynacja, czy to religijna, czy to polityczna jeżeli zakłada jedyną prawdę objawioną, już sama w sobie jest niebezpieczna. Tam gdzie nie ma miejsca na dyskusje i jakąś tolerancję myśli innych prowadzi i zawsze prowadziła do dyktatu. Dyktatury, religii, proletariatu, partii, króla, sekretarza, prezydenta i innych takich. Dyktat zawsze prędzej, czy później prowadził do przemocy od delikatnego wymuszania wzorów postępowania i myślenia, do mniej delikatnego, a później do likwidacji inaczej myślących, głoszących i wierzących. Świat już tak jest skonstruowany i tak na prawdę albo mamy szczęście i znajdujemy się w miejscu, gdzie jest to delikatnie, albo w innym gdzie już tak delikatne nie jest. Bywało u nas różnie i jako społeczeństwo (naród, rasa, grupa etniczna itp.) dostawaliśmy porządnie w dupę, ale też i bywało, że w dupę w imię jakiś tam wmówionych tam idei dawaliśmy innym. Głowna moja sentencja życiowa w takich dyskusjach: Życie jest jest jak gówno na kole, raz na górze, raz na dole. -
Trochę historiozoficznego bełkotu- rodzimy kult klęski
orlos52 replied to Gor's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Po przeczytaniu tomów książek historycznych, wysłuchaniu w swoim czasie długich godzin relacji różnych kombatantów, własnych doświadczeń z stanowojennej konspiry itd.. Doszedłem do wniosku, że niestety większość naszych klęsk zawdzięczamy niestety samym sobie. Złe sojusze, beznadziejna polityka zagraniczna, koterie w polityce i w wojsku, prywata i tysiące innych powodów, wszystko to się przyczyniło ze dostawaliśmy w dupę. Sam osobiście doznałem jako dwudziestoparoletni dureń, poważnych szykan od SBecji, z powodu własnej głupoty i naiwności. Wydawało mi się, że wszyscy działacze struktur podziemnych to wielcy, prawomyślni i oczywiście zupełnie pewni patrioci. Otóż nic bardziej błędnego, pewien członek Komisji Krajowej "S" którego miałem "zaszczyt" gościć przez jakiś czas w grudniu 1981 w stanie wojennym pisał sobie pamiętnik, w którym umieszczał "dla potomnych informacje gdzie , kto i kiedy, komu w czym pomagał. Fajnie, tylko w czasie wsypy działacz uciekł, ale pamiętnik jakoś nie. Ja osobiście spędziłem kilkanaście godzin w areszcie, dostałem trochę pał na dupę, grozili że już żywy z tego nie wyjdę i parę takich. Moja siostra za to przesiedziała pół roku w obozie dla internowanych. Potem jakoś wyszło, że konspirator chyba jednak był TW i cała ta zabawa była jedną wielką prowokacja SB. Po co to pisze, otóż by uzmysłowić Wam kochane kursanty że tak mamy jak sami sobie zasłużymy. Oczywiście absolutnie nie mam zamiaru deprecjonować zasług ludzi walczących o wolność i inne takie. Niestety jednak uważam, że w większości Nasz Wielki Naród sam jest sobie winien większości klęsk i nieszczęść. Co oczywiście i na szczęście nie znaczy, że jesteśmy w tym wyjątkowi. -
"По долинам и по взгорьям" - Czyli Dolinami i wzgórzami słowa sowieckiej pieśni partyzanckiej w skrócie mają przybliżyć klimat następnego historyka. Jest zima roku 1944. Wojska RKKA przejęły inicjatywę na całym froncie i armia niemiecka sukcesywnie oddaje zdobyte tereny. W zachodniej Ukrainie (de facto wschodnich rubieżach IIRP) toczy się bezpardonowa walka wszystkich ze wszystkimi. Z jednej strony niemieckie siły okupacyjne próbują zaprowadzić porządek na bezpośrednim zapleczy frontu, z drugiej coraz liczniejsze sowieckie oddziały partyzanckie atakują Niemców niszcząc ich szlaki komunikacyjne, ale czy tylko? Coraz większa siłą okazuje się nacjonalistyczna partyzantka ukraińska czyli UPA. Ukraińcy, niegdyś potencjalni sojusznicy Hitlera, liczą mimo wszystko na powstanie " Samostijnej Ukrainy", mimo iż Niemcy mają wobec nich całkiem inne plany. Sowieci zaś doskonale wiedzą, że przyszłość tych ziem po zdobyciu przez Armię Czerwoną jest przesądzona i mowy nie ma o niczym takim. Wszystkie dotychczasowe kalkulacje idą w łeb i robi się totalna walka wszystkich ze wszystkimi, wygrani mogą być tylko Sowieci. Ale czy na pewno? Jest jeszcze jedna strona... Ogłaszam niniejszym wielki zaciąg do trzech stron skonfliktowanych oddziałów. 1. Niemcy - wszystkich możliwych formacji. ( maja być najliczniejsi), 2. Ukraińcy - UPA - oddziały chłopskie, mogą być ubrani w elementy mundurów niemieckich, albo tylko chłopskie typowe wdzianka. 3 Sowiecka partyzantka - elementy umundurowania radzieckiego, ewentualnie chociaż same czapki Uszanki, lub furażerki z gwiazdą. Działania będą trochę milsimowe, ale bez przesady, raczej typowe akcje partyzanckie i przeciwpartyzanckie (pobiegamy sobie niespiesznie po niewielkich górkach). Zgłoszenia indywidualne i ekipowe proszę umieszczać w tym wątku i liczę na równomierne i raczej proporcjonalne akcesje do poszczególnych stron. W miarę przybliżania się terminu będę umieszczał więcej szczegółów. Zasady typowe dla historyków i nie będę ich w na razie powielał w poście. Termin jest sztywny ze względu na mój plan pracy. :icon_exclaim: Zapraszam serdecznie Orłoś . :maniak_usmiech: Więcej -m czytaj: http://forum.wmasg.pl/topic/143170-20140316-imprezka-historyczna-zapowiedz/ mapka terenu: http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=9de6e9415ac10cb3 Nie będę ukrywał, że bardzo potrzeba nam ukraińskich striłciw i sowieckich bajcow. Oczywiście teutońskich barbarzyńców witamy również z otwartymi ramionami. Zadania dla poszczególnych grup będą rozdane na miejscu odprawy. Każda ze stron dostanie kilka rozkazów w zaklejonych kopertach, które otwieracie o ściśle określonych godzinach. Ma to oczywiście zapewnić po pierwsze płynność gry, po drugi uprawdopodobni wzajemne kontakty bojowe. Ramy czasowe na wykonanie konkretnego zadania będą ściśle określone i nieprzekraczalne. Wprowadzę punktacje za wykonanie zadań, więc np. wybicie całego oddziału wroga wcale nie musi być równoznaczne z powodzeniem całej misji. Jednym z warunków udanej gry będzie dokładne wczytanie się poszczególne zadanie i oczywiście bezbłędna nawigacja. Parametry punktów orientacyjnych w rozkazach będą podane wg typowego schematu w kartografii wojskowej, czyli długość/szerokość geograficzna (tu podana z dokładnością do trzech cyfr parametru), oparta na cyfrach z mapy. Mapa jest jest dość dokładna, ale niektóre ścieżki leśne mogą być nieaktualne (aktualność mapy rok 1998). Do nawigacji używamy tylko busoli (kompasu). Proszę zapomnieć o GPS. W razie zagubienia z każdego miejsca słychać Obwodnicę Trójmiasta, która w każdej sytuacji będzie na ZACHODZIE. Mapy każdy załatwia (drukuje)sobie SAM. Gra jest bezpłatna, więc nie mam możliwości inwestowania w druk map. Czas trwania gry Bezwzględny START. 10.00, koniec 16.00. Nie wiemy jaka będzie aura, więc warto mieć przebranie na różne warianty pogodowe. Pzdr. Orłoś No to na razie mamy zapowiedź około 30 teutonów 2 Striłciw UPA i 3-ech Bojców RKKA. Potrzeba trochę wzmocnić szeregi słowiańskie. Ja wstępnie ogarnę albo jednych albo drugich Słowian. Ilość uczestników, będzie miała konkretne przełożenia na scenariusz, który cały czas powstaje. Zapraszam więc do zabawy.
-
Kilka fotek z ostatniej imprezy w klimatach drugowojennych. Bój o gmach PASTY Warszawa 1944 http://picasaweb.google.com/APOKALIPSA.asg/BojOPASTe12092010# http://picasaweb.google.pl/orlos52/20100912BojOPASTeNadole# http://www.sendspace.pl/file/5479075bdb8ec084c6e8fcc
-
Jeszcze jedna bardzo ważna uwaga: NIE ŁADUJCIE BATERII ŁADOWARKĄ ZAŁĄCZONĄ W KOMPLECIE!!!!! Po naładowaniu oddał krótką serię, po czym zarzęził i zdechł. Na innej baterii działa znakomicie. Nie wim czy bateria nie została zniszczona. Taka sama bateria, naładowana inną (markową) ładowarką działa bez zastrzeżeń.
-
Też odkopię temat, bo wspinanie w górach było kiedyś moją treścią życia. Kiedyś jeden z nestorów polskiego taternictwa z okresu wczesno powojennego, powiedział mi po odbyciu jego ostatniej w życiu wspinaczki wysokogórskiej, w której byliśmy jednym zespołem: Orłoś pamiętaj że najlepszy alpinista to .. stary alpinista. :!: Miał rację. Kilkunastu moich kolegów nie będzie już starymi. To był Andrzej Wilczkowski (Wilku). Dla miłośników wspinania polecam jego książki o wspinaczkach, szczególnie Miejsce przy stole. W tej chwili przepisy odnośnie uprawiania alpinizmu zostały na tyle zliberalizowane, że nie obowiązują już żadne stopnie, konieczność przynależności do organizacji alpinistycznych. Po prostu chcesz to się wspinasz w rejonach w których wspinanie nie jest zakazane (np. Tatry Zachodnie, czy niektóre rejony Tatr Wysokich) to się wspinasz. Jednak jako "stary taternik" mogę tylko radzić żeby stopniowo podchodzić do wybierania trudności ścianowych. A nauka, uczcie się od najlepszych i już uznanych autorytetów. :uśmiech:
-
Akurat wiedza Erika w tej materii nie podlega dyskusji. :!:
-
Temat jest P 38, a nie P 08. Dokładnie jak pisze Erik. Plastikowy jest P.38, za to Lugerek jest śliczny, ciężki, całkiem metalowy i nawet w miarę celny. Plastikowe są okładziny i niestety to widać, ale widziałem kopie drewniane. :uśmiech:
-
Posiadam takiego za 550 i niestety jest mocno plastikowy. Nowy ma fajna fakturkę, po jednej dwudniowej bitwie farba podłaziła w wielu miejscach wyszedł błyszczący plastik.
-
Można też napisać i tak: http://www.zw.com.pl/artykul/245610.html
-
http://www.pomerania1945.org/ Ale za to jaką piękną szatkę graficzną ma teraz Pomerania na swojej stronce. :strach: Strach się bać. :wink: Pomysł godny mistrzów. :język2:
-
Reakcje ludzi: http://wyborcza.pl/51,82949,5254985.html?i=2
-
Nie dziekuj. Informowanie leży w zakresie moich obowiązków służbowych. W razie potrzeby podaję numer do Informacji Celnej 058-666-90-66. A jeszcze dla pewnego smaczku dodam, że osobiście przyczyniłem się do wypieprzenia spowrotem do Chin całego kontenera plastikowych szajs karabinów, ktore miały być wprowadzone do obrotu jako zabawki dla dzieci od lat 6-ciu. Możecie mnie już nie lubić, ale może jakieś dziecięce oko zostało przez to na swoim miejscu. :killer:
-
Panowie moderatorzy i Wy wszyscy Społeczności Ersotowa. Przepisy które regulują klasyfikacje towarową są uchwalane przez komisję Wspólnoty Europejskiej i stanowia dokładnie tak: „ Rozporządzenia Komisji WE nr 242/96 z dnia 7 lutego 1996 r. dotyczące klasyfikacji niektórych towarów według Nomenklatury Scalowej – ustala: "Pistolet pneumatyczny z tworzywa sztucznego z mechanizmem wewnętrznym i wewnętrzną częścia lufy wykonaną z metalu, strzelający granulkami z tworzywa sztucznego Klasyfikacja CN --9304 00 00-- Pozostała broń (na przykład pistolety i karabiny sprężynowe, pneumatyczne lub gazowe, pałki), z wyłączeniem tej objętej pozycją 9307 . Uzasadnienie – Klasyfikacja ustalona przez przepisy ogólnej reguły 1 interpretacji Nomenklatury Scalonej (Taric) – produkt jest klasyfikowany w poz. 9304 ze względu na fakt, że może on spowodować uszkodzenie ciała z powodu jego zasięgu i siły rażenia." Tylko tyle i aż tyle. Ta wykładnia jest wiążąca dla całej UE. Mam nadzieję, że rozwiałem wszelkie wątpliwości szacownego grona co do klasyfikacji przedmiotowej zabawek którymi się bawimy. Takie jest prawo i nie celnicy, czy policjanci je wymyślają. Oni je stosują, bo za to im płacą. Od wymyślania są politycy. Rację ma Capri, że nie są to zabawki. Racji nie mają wszyscy interpretujący wg swojego widzimisię i zwalający na funkcjonariuszy wszelkie zło tego świata. Pzdr Orłoś (od jakiegoś czasu odpowiedzialny za Informację Celną Izby Celnej w Gdyni)
-
"Historyczne" imprezy ASG w środowisku Tricity, są organizowane jako larpo-milsimo-jebanki, po to by się doskonale bawić w klimatach drugowojennych (i nie tyko). Tło historyczne jest tylko pretekstem, a wymóg stylizacji środkiem do wzajemnej doskonałej zabawy (Vide opinie po imprezach). To żę uczestniczy w nich coraz więcej członkow trojmiejskich GRH, śwaidczy, ze to się ludziom podoba i chcą tak się bawić. Z drugiej strony GRH podnoszą poziom stylizacji, bo występują w swoich kostiumach organizacyjnych. Reszta uczestnikow upodabnia się do wojowników z epoki na swój sposób i w miarę swoich możliwości (skarbnicą ciuchów bywają Lumpexy). Zdażało się, że osoby, które kompletnie olały stylizację, nie były dopuszczane do uczestnictwa w imprezie. :killer: Powtorzę raz jeszcze, że najważniejszy w tych impezach jest klimat i chęć dobrej zabawy. Szczególy umundurowania i wyposażenia są drugorzedne, choć na pewno czym jesteś bardziej "realistyczny", tym klimat się podnosi. :uśmiech:
-
W Tricity strzelanki historyczne są na tyle już tradycją i jakością samą w sobie, że wielu uczestników ma giwerki specjalnie zakupione lub ucharakteryzowane na drugowojenne. Nie tylko członkowie Grup Rekonstrukcji Historycznych. Zakup Chinola i przerobienie go na broń historyczną nie jest to wydatek, który powala. MP 40 - 450pln Kar.98 - 499pln (sprężyna)ale bywa i mniej. Thompson - 500pln Można jeszcze robić wariacje np. z MP 5 i kałacha robimy Stg 44 (Gor), z emek to samo i np MG 34 (vide Borax), z Thompsona PPsz (Jones). Kwestia inwencji, chęci i wczucia się niepowtarzalny klimat takich imprez. Moje wariacje bronie niemieckiej:
-
Niemiecki arsenał. Część to moje przeróbki: MP.41, MP.38, MP 43, reszta sztuki dostępne w sklepach.
-
Kilka zdjęć autorstwa Sojera i Tajgi z ostatniej naszej imprezki: Tajna misja Kampfgruppe Erik. http://orlos52.fotosik.pl/albumy/394128.html
-
Ok. Wiem, że już jestem stary piernik i świat trochę poszedł do przodu. Jednak przy alpinizmie i alpinistyce będę się upierał i poprze mnie każdy świr czynnie wspinający się w górach wysokich. Tak jak napisał Foka istnieje termin taternictwo i znaczy on dokładnie to samo co alpinizm. Jest to nasze rodzime, aczkolwiek nieco już archaiczne określenie (ja mam w papierach stopień "taternik samodzielny z uprawnieniami zimowymi) tak to się oficjalnie nazywało. Termin himalaizm powstał w czasach sportowej i bardzo intensywnej eksploracji tych gór w latach 70-siątych, dla podkreślenia różnicy jakościowej w trudnościach takiej wspinaczki z innymi górami. Dla ciekawości podam Wam pewne stałe statystyki, które się w zasadzie nie zmieniają od lat. Upierdalarnoiść w poszczególnych górach kształtuje się jak: Tatry - jeden na 2000 wyjść, Alpy- jeden na 200 wyjść, Himalaje - jeden na 10 wyjść. Stąd to wyróżnienie. Dla tego nie mówmy o alpinistyce miejskiej czy przemysłowej, lecz o pewnych elementach zastosowania technik alpinistycznych do innych celów niż alpinistyka. Wspinaczka skałkowa jest też osobną dziedziną taternictwa - alpinizmu. Chyba jednak i tak Was nie przekonam, ale i tak nie ma to jak dotyk wygrzanej skały, czy kilkaset metrów luftu między nogami.
-
W takim razie muszę się troszeczkę pomądrzyć. Otóż, alpinizm jest to forma turystyki wysokogórskiej, polegająca na pokonywaniu wybranych dróg w górach wysokich przy pomocy technik alpinistycznych. Na techniki alpinistyczne składa się umiejętność wspinaczki wysokogórskiej oraz posługiwanie się sprzętem alpinistycznym. Alpinistyka jest to " uprawianie alpinizmu" i tylko to. Nie ma pojęcia alpinistyka miejska, czy przemysłowa. Można natomiast mówić o zastosowaniu wybranych elementów technik posługiwania się sprzętem alpinistycznym (liny, pętle, przyrządy zjazdowe, uprzęże, karabinki - alpinistyczne, czy przyrządy samozaciskowe) do pokonywania wysokości zarówno w dół jak i w górę. Takie wybrane umiejętności stosuje się do prac wysokościowych, czy ratownictwa wysokościowego (nie mylić z wysokogórskim). Teraz co do szkolenia. Alpinizmu mogą nauczać w Polsce tylko posiadający uprawnienia PZA (Polski Związek Alpinizmu) Instruktorzy Alpinizmu. Kursy ratownictwa górskiego organizują poszczególne grupy GOPR i tatrzański TOPR. Nauczanie zastosowania wybranych technik alpinistycznych nie wymaga żadnych uprawnień. Osobiście wyszkoliłem około 150 osób do wykonywania robót wysokościowych i przeważnie już po trzech dniach opanowywali techniki zjazdu podchodzenia na linach i przepinania się z jednej liny na drugą. Dla osób chcących nabyć takie umiejętności nie polecam kursów speleo, czy kursów skałkowych, bo po co płacić dość duże pieniądze za opanowanie kilkunastu ruchów. lepiej rozeznać się czy ktoś ze znajomych, czy w środowisku nie bawi się przypadkiem w alpinizm, czy ratownictwo górskie i by nie poświęcił kilku dni. Jeżeli będzie zapotrzebowanie w Tricity na takie szkolenie, to mogę wraz z APOKALIPSĄ takie mini szkolenie dla chętnych przeprowadzić. W swoim czasie byłem czynnym alpinistą, ratownikiem Grupy Tatrzańskiej GOPR i przez sześć lat zarabiałem na życie ( i na wspinanie) pracami na wysokości. Sorry za taki przynudzający wykład, ale jako maniak ASG też nie chciałbym, by tą nazwijmy to pasje porównywano do zabawy w chowanego, czy coś w tym stylu.
-
Sorry. Co to jest alpinistyka miejska? w życiu nie słyszałem o takiej terminologii. Mogą być techniki alpinistyczne, czy techniki ratownictwa górskiego, ale skąd się wziął taki neologizm.