Przeczytałem cały wątek i muszę coś od siebie dodać...
Przede wszystkim jeśli ktoś chce, by podać mu sposoby unikniecia kontaktu ze zwierzętami i od razu prosi, by o najskuteczniejszych nie pisać, to czego się spodziewa? Otóż wybór miejsca jest najważniejszy i powie to każdy leśniczy!!! Jeśłi ktoś nocuje z dala od wodopoju i tras przemarszu zwierząt, oraz unika mateczników to może spać spokojnie. Jeśłi w lesie panuje wścieklizna, to lesnicy ogłaszają to. Zwierzęta (większość) aktywne są przed i krótko po zmroku i świcie.
Druga sprawa - zwierzęta naprawdę się nas boją. Jeśłi śpimy w miejscach, gdzie ruch turystów jest spory i zwierzęta mogą przyzwyczaić się do obecności ludzi i dokarmiania przez nich, to dobrym sposobem jest umieszczanie jedzenia w workach zawieszonychna drzewach kilkadziesiąt metrów od naszego legowiska.
Trzecia sprawa - ogień moze i odstraszy zwierzęta, ale przyciagnie ludzi (leśników, straż pożarną i leśną, "łobuzów" lub miejscowych, którzy lubią czasem komuś wtłuc dla zabawy). Odradzam ogień!!!
Czwarta sprawa - spanie na drzewie wcale nie jest bezpieczne. Można w trakcie snu spaść z drzewa, jeśłi się przywiążemy i spadniemy, równiez mozemy sobie zrobić krzywdę. No i oczywiście nie będzie to wygodne.
Piąta sprawa - survival militarny z palisadą, zeribą? Chyba ktoś nie wie czym jest survival militarny. Chyba, zę to ja nie zrozumiałem treści posta, jeśłi tak to przepraszam.
Szósta sprawa - przed dzikami uciakać powinno się zygzakami, a nie na drzewo. Jeśłi nie uda nam się wskoczyć za pierwszym razem, to mozemy nie mieć już drugiej szansy. ciakając zygzakami, zwierze się męczy lub zniechęca kilkoma niepowodzeniami. Na prostej drodze, nie bedziemy szybsi od zwierząt.
Zwierzęta atakują tylko, gdy czują się zagrożone. JEśli widzimy podejrzanego typa na naszej drodze, to przechodzimy na drugą stronę ulicy i staramy się go nie prowokować, zwracając na niego uwagę. Tak samo robią zwierzęta, uciekną i będą się od nas trzymały z daleka. Zaatakowanie kogoś z nagonki, wcale nie jest dobrym przykładem, w dyskusji, gdzie rozważamy temat bytowania w terenie. Co innego tyraliera ludzi, strzały i ogólny hałas, a co innego kilka osób chcących ukryć swoja obecność w lesie. To jest dobry przykład bedący potwierdzeniem, ze zwierzęta czując zagrożenie, atakują. :D
Sam wiele razy spałem w lesie, nawet po kilka dni i nie miałem problemów ze zwierzętami. Kiedy zna się ich zwyczaje nie ma problemu. Najlepiej pogadać z leśniczym, poczytać ksiązki o tematyce przyrodniczej (traperskiej), a nie militarne. Kilka lat temu na obozie przyszły do nas lisy,, bo w ziemiance mieliśmy sporo mięsa na kolejny obiad. Zainteresowały się tylko magazynem, a widok ludzi je płoszył. Przez telefon leśniczy wyjaśnił nam, ze najlepszy sposób, to strzelać do nich z wiatrówki, ze sporej odległości. Kiedy się je troszkę posiniaczy, to już nie przyjdą.
Moim zdaniem największym zagrożeniem są ludzie i dzikie lub spuszczane z łańcucha psy wałęsające się w lasach w pobliżu wsi.