Moja przygoda z Taiwangunem zaczęła się na początku czerwca. Przyjemna dla oka strona... w pare dni upatrzyłem to co chcę i zacząłem zbierać pieniążki. Z czasem obiekt mojego zainteresowania zniknął ze strony po jednym telefonie ładnie mi wyjaśniono i obiecano poinformować. Poinformowano! Zamówiłem to co chciałem po 2 dniach przyszło i.... tu zaczyna się piekło.
Lista moich zakupów była następująca :
CM 045
CM 122
Ochraniacze na kolana i łokcie Guarder [olive]
Google ochronne i inne.
Pierwsze wrażenie wow, a potem "ło [***]"
To co było nie tak opisałem w mailu do nich, przeczytajcie sami:
Specyfikacja problemu:
Zerwany gwint śruby chwytu przedniego i selektora trybu ognia;
Naderwane rzepy w ochraniaczach, (Parę rzepów dostałem osobno. :D To na prawdę miłe. Rozwinąłem swoją zręczności i cierpliwość...)
Język w magazynku miał bardzo brzydkie uszczerbienie.
Sprawa się "wyjaśniła".
Dostałem telefon od Krakmanów i na swoje usprawiedliwienie zaczął mi opowiadać że replika broni palnej to nie broń palna i że to nie możliwe żeby w takim stanie go dostał i że to na pewno wina kuriera.
No cóż. Zostałem także przeproszony, przeprosiny przyjąłem i tyle.
Tak czy siak poczułem rozczarowanie i wewnętrzne "JA *******" kiedy spędziłem Niedziele nie na strzelance tylko na naprawianiu usterek, szyciu ochraniaczy...
Nie pisałbym tego posta gdybym nie został pare dni temu ******* przez Krakmanów kolejny raz...
Jeden sklep, jedno zamówienie - ******* po raz drugi.
"Niedziela, Pustynia. Wraz z braćmi Talibami bronimy wioski przed Amerykańskimi hordami." Piękna strzelanka.
Gdyby nie to że zdechła mi bateria... ***** mać 8 strzelanek, przebieg broni nie całe 6000 kulek, wystrzelił pół hi-capa i umarł. Myślę sobie... "Hmm! Krakmani pomogą!" Jednak dostałem szybką odpowiedź w mailu :
ŻE CO ?!
I nagle przy każdym ich produkcie pojawił się ten właśnie podpis.
I jeszcze:
Jednak szybko uświadomili mnie, że mi to nie przysługuje...
Nie wiem jak to nazwać... nie szanowanie klienta? ************* czy po prostu zwykłe ************?
Zakupy przez internet to dla mnie chleb powszedni. Jeszcze nigdy nie zostałem w taki sposób potraktowany... Jak bydło. Jeśli były jakieś problemy wystarczyło zwykłe "Przepraszam." i rozwiązanie problemu -> Czy to odsyłka, czy zwrot kasy czy inne rozwiązanie. A nie ******** mi przez telefon, że to nie jest broń palna. : o Na prawde zostałem uświadomiony w tym momencie...
- W sytuacjach spornych zabieraj głos jedynie po ostygnięciu emocji
i uprzednim skontaktowaniu się ze sklepem w celu wyjaśnienia sprawy.
Jeszcze jeden taki wyskok z taką ilością wulgaryzmów i będzie ban. Na forum nie przeklinamy!!! Szmer.