Dokładnie tak jak to opisał Orłoś, najważniejszy jest klimat takiej zabawy, dlatego się przebieramy (niektórzy w ciuszki reko) ale nie tylko, krzyczymy biegamy strzelamy i chodzimy jak soldaten z epoki. Z tego co sie zorientowałem to niema w Polsce drugiego tak spontanicznego środowiska airsoftu, gdzie ludzie tak dobrze i skutecznie się przejmują stylizacją nie tylko mundurów ale i mentalności, jak Trójmiasto. Nie spotkałem sie osobiście z odmówieniem komuś zabawy za zbyt niski poziom ale skoro Orłoś tak mówi to tak było. Dla mnie to wielka duma że ludzie potrafią się zebrać i mimo niskiego budżetu przychodzą się z nami bawić. Na własne oczy widziałem kolesia który poowijał się szmatami, albo innego który swój karabin okleił brązową izolką i dokleił kartonowy bęben pepeszki. Jak chcesz to potrafisz, proste. Nie trzeba wydawać masy kasy, ale zaczaić się na grupę SS-manów w mundurach reko gdzieś w krzaczkach, bez cenne. A takie rzeczy się dzieją w Trójmieście.