Co było fajnego w tej strzelance? Duży teren, możliwość spędzenia czasu ze znajomymi i ponoć bigos.
Organizatorom gratuluje totalny brak wyobraźni...
Już pomijam to, że nie wywiązali się z zapowiadaną rejstracją (przez połowę strzelanki nie wiedziałam czy mogę wejść do budynku nie mająć jakieś daremnej naklejki).
W sumie najgorszą rzeczą jaką zrobili (a raczej nie zrobili) to brak oznakowania dziur. Sama ledwo co zauważyłam przepaść obok budynków. Aż się dziwie, że tylko Kacper złamał noge.
Poza tym, brak oznakowania stron. Sama się zastanawiałam czasem kto jest po której stronie (w ogóle kto przyjął ludzi w pełnym umundurowaniu po stronie Somalijskiej?!)
Dowódca strony Amerykańskiej... W sumie nic do niego nie mam, ale do tego, że wybrali kogoś bez radia?! Niby jak się mieliśmy z nim komunikować? Wyznaczyć pachołka, który by biegał tam i spowrotem?
Bezsensowne było też opuszczanie nowo zdobytych punków...
Ponadto uważam, że niektórzy ludzie reprezentują sobą poziom kultury osobistej sięgający dna i nie powinni się pojawiać na żadnych spotkaniach Air Softowych. Ewentualnie, jeżeli ktoś czuje, że nie potrafi wyrazić swoich uczuć w inny sposób aniżeli wypowiadanie co drugie słowo przekleństw, powinien skierować swoje kroki do księgarni, gdzie sprzedawca na pewno pomoże mu wybrać odpowiednią pozycje.
Ja nie mówie, że przekleństwa kalają moją duszę i sama nie przeklinam. Ale bez przesady.
Jak ktoś mi jeszcze powie, że na strzelankach ZSMA jest chaos, to opowiem mu o tej strzelance...
Kolega powiedział, że to było najgorzej wydane 30zł w jego życiu. Ja uważam, że mój czas jest cenniejszy od tych 30zł. Nie napisze/powiem, że ten czas był najgorzej spędzony w życiu, ale spotkać się ze znajomymi mogę bliżej domu, a strzelanka typu jebanka jest co tydzień. Poza tym 7h w aucie żeby zobaczyć teren nie jest najlepszym pomysłem.
Mimo tego chciałabym podziękować orgom za trud włożony w organizacje (jakikolwiek on był).