Ja powiem tak, trzeba słuchać co się mówi na odprawach, o wszystkim dowódca aliantów został poinformowany min. o tym , że sobota jest dniem zdobywania jak najwięcej terenu, o tym, że sztaby w sobotę nie są zdobywane i nikt nie ma prawa w nich przesiadywać w celu obrony, ale to wina organizatora, że dowódca nie poinformował reszty alianckich sił??? Ok widocznie tak sądzicie.
Dalej idąc pogoda kompletnie pokrzyżowała plany organizatorów silny wiatr z deszczem odebrała ludziom chęć do strzelania się, jak można było zorganizować jakieś zawody skoro deszcz przestał padać a za 5 min znowu zaczęła się ulewa. Ludzie czekali tylko i wyłacznie na ciepły posiłek.
Wilczy szaniec i konwój. Chyba proste i logiczne jest, że konwój drogą von Stauffenberg po obfitych opadach nie była przejezdna. Lekkie samochody typu uazy nie miały szans przejechania, natomiast po naradzie organizatorów podjęliśmy ryzyko i wyjechaliśmy 2 mercedesami. Przypominam, że teren jest własnością prywatną. i min. właściciel zażyczył sobie by strzelano kulkami biodegradal- nymi oraz akcja ma się zacząć gdy ostatni turysta wyjdzie z terenu wilczego szańca, naprawę staraliśmy się to przyspieszyć coś wywalczyć z właścicielem terenu lecz, nic to nie dało. Poza tym dowództwo alianckie zostało poinformowane o niebezpiecznych miejscach na wilczym szańcu, by zachować szczególną ostrożność. Ale oczywiście alianci znowu tego nie słyszeli. I kolejna wina organizatora, ok niech będzie.
Niedziela chyba tu się nie będę wypowiadać, każdy ten dzień chwali na +
Cóż z alkoholem nikt jeszcze nie wygrał za rok jeśli się edycja odbędzie organizator będzie latać z alkomatem i badać trzeźwość, każdego uczestnika. heh ale oczywiście wszystko to wina organizatora, organizator kupił wszystkim alkohol i po upijał. Cóż powiem tylko tak większość uczestników była po 18 mało tego po 20 lub 30 i oni powinni świecić przykładem, i znać swój umiar.