Niezbyt dobrze Ci wiadomo. O ile się nic nie zmieniło (a raczej nic, bo większość kadry jest ta sama od lat), od pierwszych dni pobytu w Dęblinie każdemu uczniowi wbija się w głowę, kim mają zostać i jakie normy ich obowiązują. I każdy młody oswaja się z myślą, że wymaga się od niego czegoś więcej, niż od zwykłego chłopaka z ulicy.
Naprawdę nie wiem, czego oczekujesz od miasteczka, w którym 1/3 mieszkańców związana jest z wojskiem, 1/4 z koleją (a raczej była związana), reszta to "zwykli" mieszkańcy - najczęściej emeryci, bo młodzież (jak wszędzie) wyjeżdża do miast na studia, do pracy...
Zresztą nie wiem... Kiedyś dla chłopaków przychodzących do Dęblina liczyło się coś zupełnie innego, niż wielkość miasta (pozostającego zresztą zawsze jakby "obok" lotniska) oraz budulec, z jakiego wykonano domy "tubylców".
Trudno dyskutować z takim argumentem.
Wielu, może nawet większość. Zwłaszcza biorąc pod uwagę darmowe podróże "za jeden uśmiech". :lol:
Zaleta - owszem, w końcu prywatnie kosztuje to obecnie nawet kilkadziesiąt tys. zł.
A jeżeli chcesz rozpatrywać to w kategorii lansu... To nie ma o czym rozmawiać (chyba mamy inne priorytety). :cry:
Wiedz, że są tacy, dla których lotnictwo to sposób na życie, nie na lans.
Powtórka: jeśli rozumujesz w takich kategoriach, nie widzę tematu do rozmowy.
Wychodzi na to, że dla Ciebie mundur to zwykłe ubranie, które się za chwilę znudzi jak gimnazjaliście nowa komórka. Dla mnie to coś znacznie więcej, niż szara szmata, więc nie znajdziemy płaszczyzny porozumienia.
Właśnie. I od tego trzeba zacząć, zanim ktoś zdecyduje się na Dęblin. :uśmiech:
Nie mam zamiaru nikogo ośmieszać. Podałem tylko część prawdy, tak samo jak zrobił to Rudy - wyjawił jej fragment wygodny dla siebie, niekoniecznie obiektywny. Dorzucił jeszcze, że to nie jest tylko jego opinia, czym nadał temu fragmentowi rangę prawdy całkowicie objawionej.
Szkoda, że nie napisał niczego pozytywnego, co stanowiłoby jakąś przeciwwagę dla argumentu nie do zbicia, że "szkoła to ch.. nie wiadomo co". Naprawdę nie doświadczył tu niczego ciekawego, pożytecznego? Niczego z tych spraw, które ja wymieniłem? Gdyby to zrobił albo chociaż normalnie zaargumentował, byłoby o czym gadać. A tak - to wypada mu tylko współczuć.
Ale właśnie o to chodzi, że najwięcej do powiedzenia i najgłośniej krzyczą ci, którym nie chciało się zabrać do nauki i przystosować do zasad. Przez to zapewne miał problemy (i nie tylko on), co wyraził powyższą opinią. Szkoda, że pominął tę kwestię. No i tego nie rozumiem: przecież nikt takich uczniów za nogi nie łapał i siłą nie trzymał. Każdy mógł odejść, jeżeli przestało mu się podobać. I byli tacy, co rezygnowali - ich sprawa i brawo za dojrzałość. Masz rację, każdy może się pomylić, więc niech będzie konsekwentny i coś z tym dalej zrobi - albo zmieni nastawienie do nauki i realiów, albo szkołę.
Z drugiej strony warto zauważyć, że wielu ludzi problemów nie miało, szkołę skończyli, "wyszli na ludzi" (niektórzy zaszli całkiem wysoko) i po latach dobrze wspominają licealne czasy. Nieraz ze wzruszeniem, czasem z uśmieszkiem - jak każdy inny uczeń zwykłej cywilnej szkoły. A jeżeli nawet złe wspomnienia przeważają (co jest raczej rzadkością), to chociaż zachowuje się przyzwoicie i na forum publicznym nie sr. (sorry) we własne gniazdo, gdzie składał pewne przyrzeczenie w dniu swojego ślubowania. Bo to nie honor i takie zachowanie Rudego z prawdziwą dyskusją nie ma nic wspólnego. Szczególnie że przed nim szkołę skończyła masa chłopaków o bardziej wyważonych poglądach, niż jego, i warto te poglądy też przedstawić.
Tyle - a Rudemu życzę powodzenia na maturze, trafnie podejmowanych następnych decyzji życiowych... i więcej obiektywizmu w osądach wyrażanych publicznie.