Witam wszystkich
jak czytam panowie co niektóre wypowiedzi na temat a co my robimy w kwestii łączności na "niedzielnych strzelankach " to.....
kilka moich spostrzeżeń z praktyki zaznaczam
wszystkim miłośnikom targania z sobą sprzętu łączności proponuję wyposażenie się w wojskowe radiostacje R 107 lub R105 ktoś może wie ile to waży?
-Nieprzyjaciel zawsze prowadzi nasłuch radiowy i jesli jakiś facet zacznie nieostrożnie "plotkować " przez radio to jest sygnał do poderwania grupy przeciwnej do boju i zniszczenia nieuważnego patrolu z jego rozgadanym radiotelegrafistą
-komunikacja niewerbalna za pomocą własnych konczyn powinno być odruchem każdego członka grupy i podstawą łaczności
- po tym jak nauczymy sie komunikacji niewerbalnej trzeba i tak to wszystko poważnie zmodernizować bo nieprzyjaciel napewno zna nasz kod sygnałów niewerbalnych który jest ogólnie dostępny w książkach i necie .
-jesli używamy łaczności radiowej musimy mieć ustalony kod zrozumiały tylko dla nas a w treści każdej transmisji radiowej zawiera się również informacja-zakodowana oczywiście , kiedy nastąpi ponowne nawiązanie łaczności , pozostałe informacje radiowe słane w eter powinny być generowane jako dezinformacja dla przeciwnika .
-Zadanie domowe czego używali amerykańścy spadochroniarze w trakcie operacji lądowania w normandii? był to niesamowicie wyrafinowany sprzęt "łączności"
pozdrawiam wszystkich
JEST SOBIE TAKI WIERSZYK:
Telefony , radiostacje to wszystko jest po to ... BY WAŻNE INFORMACJE PRZENOSIĆ PIECHOTĄ