W informacjach na temat M4 i SCAR-a z WE pojawia się dużo narzekań na cieknące magazynki i psujące się zawory. Mnie jeden z posiadanych magazynków zafundował dwa wieczory rozrywki, bo miał wszelkie możliwe przypadłości: puściły oba zawory, uszczelka pod pokrywą była zdeformowana, a w dodatku mechanizm aktywujący blokadę zamka po wystrzeleniu ostatniej kulki nie działał. Przeprowadziłem akcję reanimacyjną, obfotografowałem ją i tu umieszczam relację, z której można się będzie dowiedzieć:
- jak rozebrać i bezpiecznie złożyć magazynek do M4/SCAR,
- gdzie zaaplikować smar, gdy gaz ucieka pod pokrywą,
- jak naprawić zacinający się i „syfonujący” zawór główny,
- co może pomóc, gdy blokuje się zawór do napełniania,
- co zrobić, gdy zamek nie zatrzymuje się w tylnej pozycji po wystrzeleniu ostatniej kulki.
Na poniższych zdjęciach widać magazynek z odkręconym podajnikiem kulek, nie trzeba go jednak demontować, by wykonać którąkolwiek z opisanych niżej czynności.
1.Demontaż i uszczelnienie magazynka
Demontaż zaczynamy od zsunięcia klapki na dole magazynka i odkręcenia znajdującej się pod nią śruby. Klapki nie trzeba całkiem zsuwać, wystarczy odsunąć ją na tyle, by dostać się do śruby:
Następnie wysuwamy magazynek z blaszanej obudowy:
i ukazuje się nam taki oto widok:
Odkręcamy 4 śruby trzymające pokrywę zbiornika gazu:
W moim magazynku uszczelka była zdeformowana w jednym miejscu, wydaje mi się, że przyczyną było niestaranne umieszczenie jej podczas montażu magazynka w fabryce. Nie wiem, czy magazynek przeciekał w tym miejscu, bo inne usterki nie dały mi szansy się o tym przekonać. Na wszelki wypadek postanowiłem go uszczelnić, pokrywając uszczelkę i metalowe elementy silikonowym smarem. Nałożyłem go cienką warstwą na wszystkie powierzchnie styku uszczelki z elementami metalowymi. Sugeruję też posmarować śruby i gwinty w magazynku, bo są one dość ciasne i bez smarowania trochę się zacierają, co może doprowadzić do zerwania gwintu przy skręcaniu. Warto też posmarować oringi pod łbami śrub.
UWAGA, składając magazynek trzeba zwrócić uwagę na kilka spraw. Po pierwsze, trzeba się upewnić, że uszczelka jest poprawnie ulokowana pomiędzy magazynkiem i pokrywą, ja musiałem ją trochę wpychać, bo wystawała i miała tendencję do przycinania się. Po drugie należy uważać, żeby nie przyciąć oringów pod łbami śrub, bo są one nieco większe niż otwory, w których się mają znaleźć i jeśli się o to specjalnie nie zadba, to część oringu wystaje spod łba i ulegnie obcięciu, gdy dokręcimy śrubę do końca, a wtedy gaz będzie uciekał pod łbem śruby.
Dokręcając śruby należy mocno docisnąć ręką pokrywę do magazynka, tak aby śruby nie przenosiły całej siły potrzebnej do ściśnięcia uszczelki. Poza tym należy dokręcać śruby stopniowo, przekręcając każdą o ułamek obrotu i przechodząc do następnej.
Po opisanym zabiegu magazynek przechodzi próbę „wodną”: po zanurzeniu napełnionego gazem magazynka w wodzie nie widać żadnych bąbelków gazu wydobywającego się spod uszczelki.
Jeszcze krótki komentarz do substancji użytej do uszczelniania: ja akurat miałem dostęp do smaru silikonowego do uszczelniania połączeń w aparaturze próżniowej, więc go tu zastosowałem. Na forach dyskusyjnych zaś poleca się smar litowy, jednak podejrzewam, że nie jest on najlepszym przyjacielem gumy. Wiele osób używa z powodzeniem kleju silikonowego, a wydaje mi się (podkreślam, wydaje mi się!), że wazelina techniczna byłaby też dobra, bo zaleca się ją do konserwacji uszczelek samochodowych. Jest przy tym twarda i gęsta, więc powinna mieć dobre własności uszczelniające.
2. Naprawa zaworu głównego
W moim magazynku po wystrzeleniu kilku pierwszych kulek nastąpił „syfon”, gaz uleciał, a zawór zablokował się w pozycji otwartej i przepuszczał gaz przy próbie ponownego napełnienia magazynka. Wykręciłem go więc, używając improwizowanego klucza skonstruowanego z małego imadła i dwóch wkrętów do drewna:
Po wykręceniu zaworu i dokładnemu przyjrzeniu się, okazało się, że metalowa część grzybka zaworu trzymająca oring opiera się na gnieździe zaworu i oring nie dotyka do gniazda.
Przyczyną tego było skrzywienie trzonu, na którego końcu jest grzybek, co jednak ciekawe, po obróceniu grzybka względem gniazda udało się znaleźć takie ich położenie, przy którym grzybek nie opiera się na gnieździe. Najwyraźniej otwór, w którym znajduje się prowadnica grzybka wywiercony jest nieosiowo. Przy pierwszej próbie naprawy zadowoliłem się obróceniem grzybka do pozycji, w której zawór działał poprawnie i dało się napełnić magazynek, jednak taka naprawa wystarczyła na wystrzelenie zaledwie kilku kulek, po czym znów nastąpił „syfon”.
Drugie podejście do naprawy było bardziej metodyczne, postanowiłem całkowicie usunąć przyczynę zacinania się zaworu. Najpierw rozebrałem go, zdejmując pierścień na końcu prowadnicy grzybka (zdjęcie powyżej). Zdejmując ten pierścień należy przytrzymywać elementy zaworu, żeby nie szukać ich potem po całym pokoju, czego mnie nie udało się uniknąć... Zawór składa się z następujących elementów:
Trzon grzybka wyprostowałem łapiąc go cążkami, a jednocześnie przytrzymując drugą ręką gniazdo zaworu:
Jeśli ktoś zdecyduje się na tę czynność, to musi być bardzo ostrożny, żeby nie wygiąć trzonu w drugą stronę, nie mówiąc już o złamaniu go. Po wyprostowaniu było już prawie dobrze, praktycznie w każdym położeniu grzybka oring dotykał gniazda zaworu, jednak grzybek wciąż ocierał się o gniazdo. Te dwa elementy zupełnie niepotrzebnie są bardzo ciasno spasowane, co może wciąż powodować zacinanie się zaworu. Wydaje się, że jest to błąd konstrukcyjny (ktoś zaprojektował te elementy ze zbyt małym luzem) lub technologiczny (ktoś zapomniał wpisać do programu tokarki, która toczy zawory zrobienie fazy na wewnętrznej krawędzi gniazda). Postanowiłem więc zrobić tę fazę, tak, by mieścił się w niej swobodnie grzybek.
Jeśli ktoś ma dostęp do tokarki może zrobić to na tokarce, jednak mosiądz, z którego wykonany jest zawór jest tak miękki, że z powodzeniem można obrabiać go ostrym nożem. Trzeba zebrać zaledwie kilka dziesiątych milimetra metalu na krawędzi, a do tego znakomicie nadaje się nożyk introligatorski:
Należy uważać, aby zebrać materiał jedynie wewnątrz gniazda, nie kalecząc przy tym powierzchni czołowej, na której opiera się oring, bo zawór będzie nieszczelny. Metal należy zbierać powoli, bardzo cienkimi warstwami, „obtaczając” zawór na nożu. Właściwie dokładnie tak samo, jak zrobiłaby to tokarka, tylko wolniej... Co jakiś czas trzeba przymierzyć gniazdo do grzybka, żeby niepotrzebnie nie zebrać za dużo materiału. Po obróbce zawór należy dokładnie oczyścić z wiórów, zmywając je lub zdmuchując. Przed złożeniem warto nasmarować całość olejem silikonowym. Tak naprawiony zawór przetestowałem wystrzeliwując nieco ponad 100 kulek bez żadnych kłopotów. Przechodzi on również próbę „wodną”, gaz nie ucieka przez zamknięty zawór.
3. Konserwacja zaworu do napełniania magazynka
W sprawiającym kłopoty magazynku obficie polałem zawór do ładowania olejem silikonowym jeszcze przed pierwszym ładowaniem. To był prawdopodobnie błąd, gdyż zawór wciąż zacinał się podczas ładowania w pozycji otwartej wypuszczając zgromadzony gaz. Po takim zacięciu się trzeba go było wykręcić (używając przedstawionego wyżej „klucza”) i wypchnąć zablokowaną iglicę cienkim drutem przez otwór po wewnętrznej stronie zaworu. Po wypchnięciu iglica swobodnie poruszała się w obie strony aż do następnej próby napełnienia, gdy znów się zacierała. To sugeruje, że pod wpływem zimna użyty ulej zamarzał i blokował ją lub też miał on za słabe własności smarujące. W desperacji zalałem cały zawór olejem wazelinowym (bezbarwny olej sprzedawany w małych buteleczkach w sklepach technicznych, często pod nazwą „olej uniwersalny”, „olej do mechanizmów”) i to całkowicie pomogło. Nie wiem jak tak potraktowany zawór będzie zachowywał się w dalszej perspektywie, ale na razie przetrwał wielokrotne dłuższe i krótsze napełnianie. Wniosek: olej wazelinowy nie silikonowy do konserwacji zaworu (przynajmniej w moim magazynku).
4. Naprawa blokady bolt-catch
W magazynkach M4/SCAR z WE możemy wybrać, czy zamek ma się zatrzymywać po wystrzeleniu ostatniej kulki, czy nie. Jest to bardzo rozsądne rozwiązanie, bo pozwala strzelać „na sucho”, bez kulek w magazynku, jeśli mamy takie akurat życzenie. Do aktywacji/ deaktywacji blokady zamka służy suwak na magazynku, którego zadaniem jest przytrzymanie wystającego z magazynka „ząbka”, jeśli nie chcemy by zamek zatrzymywał się przy pustym magazynku.
Suwak ten powinien w pozycji „bolt-catch działa” dotykać do pionowej ścianki, tam gdzie jest to zaznaczone na zdjęciu powyżej. W moim magazynku była jednak dwumilimetrowa szczelina pomiędzy suwakiem a ścianką, gdyż schowany w obudowie element suwaka opierał się na obudowie:
Na pierwszy rzut wydawało się, że wszystko działa, bo ząbek chował się w obudowie i z niej wysuwał, gdy przesuwało się suwak, jednak nie wysuwał się on do końca i nie uruchamiał zatrzasku zamka. Rozwiązaniem jest podcięcie obudowy tak, by opierająca się na niej śrubka miała dość miejsca. Aluminium, z którego wykonana jest obudowa jest jeszcze bardziej miękkie niż mosiądz zaworu, więc nożykiem introligatorskim można je strugać jak plastelinę. Zbierając materiał cienkimi warstwami należy co jakiś czas przymierzyć magazynek do obudowy, sprawdzając, czy suwak wciąż się blokuje.
Podsumowanie
Magazynek, który tu opisuję był wyjątkowo pechowy, w sumie miał 4 różne przypadłości. Być może niektóre z nich są powszechne i powyższy opis pomoże naprawić lub poprawić sprawiające problemy magazynki. Wszelkie uwagi i korekty są mile widziane. Ja z kolei obiecuję, że napisze tutaj, jeśli pojawią się jakieś problemy związane z przeprowadzonymi modyfikacjami.
Zastrzegam jednak, że wszelkie działania związane z modyfikacją replik i ich części mogą doprowadzić do uszkodzenia replik, a niekiedy i zdrowia użytkownika, więc pamiętaj, że cokolwiek robisz, to robisz to na własną odpowiedzialność. Nie rozbieraj repliki czy magazynka, dopóki nie jesteś pewien, że wiesz, co robisz. Na forum wiatrówkowym jest post człowieka, który stracił wzrok w jednym oku (no, nie całkiem, wciąż rozpoznaje litery wielkości kartki A4 z odległości 30 cm...) podczas rozbierania karabinka, gdy sprężyna wystrzeliła i trafiła go prosto w oko. Opis demontażu na forum nie zwalnia od samodzielnego myślenia!